Adaptacja pełną gębą! - recenzja Wiedźmina 2 na X360 - Materdea - 6 maja 2012

Adaptacja pełną gębą! - recenzja Wiedźmina 2 na X360

Materdea ocenia: The Witcher 2: Assassins of Kings
90

Niemal rok – tyle musiał czekać Wiedźmin 2, by móc trafić do czytników konsol Xbox 360. Czy panowie CD Projekt RED wykorzystali ten czas dobrze, dostosowując silnik graficzny i całą resztę technikaliów pod ten nieznany grunt? Z czystym sumieniem i ręką na sercu, przysięgając na honor harcerza – tak!

Choć warszawki deweloper poczynił wiele kroków, by konwersja (dodam tylko, że nie jest to kalka 1:1 względem PC, a adaptacja pod nową platformę) wyglądała przynajmniej tak dobrze jak oryginał, to xboxowa wersja zdecydowanie jej ustępuje pod względem oprawy wizualnej. Nie ma się co oszukiwać, Geralt na konsoli wygląda o wiele gorzej. Oczywiście, jeśli wszystkie suwaki z komputerowej wersji przesuniemy do maksimum i wtedy zestawimy obie edycje.

Druga sprawa to faktyczny wygląd na tle innych produkcji. W takim wypadku polski hit prezentuje się fantastycznie i myślę, że twórcy niewiele przesadzili, ogłaszając swoją grę najładniejszą na konsoli Microsoftu. Wydaje się to niesamowite, w jaki sposób RED-om udało się przenieść swoje dzieło w tak wysokiej oprawie graficznej na sześcioletni komputer (tyle mniej więcej minęło od premiery X360). Grafika w Wiedźminie 2 to prawdziwy majstersztyk, choć nie ustrzeżono się drobnych niedoróbek oraz baboli. W niektórych miejscach da się zauważyć rozmyte tekstury, ale na szczęście znalazły się niewidocznych obszarach. Innym poważnym zastrzeżeniem są doczytujące się tekstury „w locie”. Efekt znany z m.in. RAGE firmy id Software. Dzięki Bogu, w przypadku Wiedźmina 2 nie był on tak rażący! Przytrafił mi się tylko ze 2 razy i to wyłącznie podczas rozmowy, więc przymrużyłem na niego oko.

Jeśli już jestem przy takich technicznych niedociągnięciach, nie mogę nie wspomnieć o problemach NPC-tów. Swój egzemplarz otrzymałem prosto od producenta, więc winą – być może – obarczyć powinienem właśnie go. Nie zmienia to faktu, że wielokrotnie postacie niezależne przenikały przez postronnych ludzi, otoczenie lub fragmenty ścian; w trakcie biegu potrafiły się nagle zatrzymać, co sprawiało masę kłopotów kiedy taki delikwent prowadził nas w jakieś miejsce. Krótko mówiąc – podstawowe błędy przedpremierowej kopii.

Ostatni zarzut kierowany w stronę Wiedźmina 2 ponownie dotyczy prasowej kopii – chodzi mi o brak dopasowania polskich napisów do angielskich dialogów. Niekiedy miałem wrażenie, że deweloperzy wzięli podpisy z naszej rodzimej edycji gry, a głosy z brytyjskiej. W wyniku czego bohaterowie mieli więcej do powiedzenia, niż można było się domyślić z tekstu. Słuchało się tego z uśmiechem na ustach, lecz na to także przymknąłem oko.

W ramach Edycji Rozszerzonej twórcy dodali 2 duże questy wydłużające zabawę o średnio 4-5 godzin. Umieszczono je na samym końcu przygody – w III Akcie. Jest to wynik bardzo dobry, dodatkowo zwracając uwagę na bezpłatnego patcha w wersji na PC. Oprócz powyższych zadań, magicy z CD Projekt RED wzbogacili podstawową wersję Wiedźmina 2 o nowe lokacje (las oraz podziemia Loc Muine), 3 postacie ściśle związane z główną linią fabularną oraz mnóstwo przedmiotów. Nie wspominam już o genialnym intrze w reżyserii Tomasza Bagińskiego (brawa dla ekipy Platige Image!) oraz outro.

Wszędzie nowości, zmiany i rewolucje. Kim byłby Geralt, gdyby nie pewne elementy pozostawione w niezmienionej postaci. W nienaruszonym stanie CD Projekt RED pozostawiło cały szkielet rozgrywki. Wiesiek nadal wygrywa walki stalą i żelazem (miecz przeznaczony odpowiednio: na ludzi i potwory). Przy tym robi niezliczoną ilość fikołków, by uniknąć ciosów przeciwnika, tworzy mnóstwo mikstur wspomagających jego organizm, a z bitwy na bitwę staje się coraz lepszy za sprawą zdobywanych punktów doświadczenia. Z tymże już nie przy pomocy duetu mysz + klawiatura, a pada!

Ludzie odpowiedzialni za ten aspekt spisali się wyśmienicie! Sterowanie zostało przełożone perfekcyjnie – i mówi to człowiek, który na urządzeniu zwanym Xbox 360 młóci od kilku miesięcy! Niewielka osobista uwaga: z racji małej wprawy w posługiwaniu się konsolowym kontrolerem, troszkę przeszkadzało mi kilkusekundowe przejście pomiędzy ekranami w ekwipunku.

Jak wspomniałem wcześniej, Biały Wilk umiejętnie włada bronią białą. W głównej mierze wyszkolenie w posługiwaniu się mieczem jest kluczem do sukcesu. I to właśnie tę drogę obrałem szkoląc Geralta. W Internecie spotkałem się z opiniami, że rozwijanie gałęzi odpowiedzialnej za szermierkę jest – krótko mówiąc – prostackie. Może i tak, ale mnie ten styl gry się podobał i nie wyobrażam sobie, bym lepiej rzucał znakami niż walczył na bliskim dystansie. Taka jest wiedźmińska natura i z nią nie warto dyskutować.

Zacząłem wychwalać wyższość szermierki ponad innymi fechtunkami, lecz spokojnie, każdy jest tak samo rozbudowany. Równie dobrze można być mistrzem w warzeniu eliksirów i spokojnie pokonywać przeciwników. Ja postawiłem na klasykę, ponieważ czułem się w niej najlepiej.

Identycznie jak w pierwowzorze (o ile mogę tak powiedzieć o nie-rozszerzonej edycji) dostajemy możliwość ulepszenia swojego pancerza i broni. Wydaje mi się, że jest sporo więcej itemów, którymi możemy usprawnić ekwipunek, niż grając w poprzednią wersję na PC, co tylko przemawia na korzyść tego tytułu. Geralt ma możliwość także korzystania z petard i pułapek. Faktem jest, iż w walce wydają się mało poręczne, jednak jeśli raz z nich skorzystamy, to później wydadzą się niezbędne. Są po prostu wygodne i pełnią rolę dzisiejszego granatu. Naturalnie mówię tutaj o petardach. Z pułapek wcale nie korzystałem, bo nigdy nie wiedziałem, kiedy spacerując przez las we Flotsam (lub gdzieś indziej) ktoś (lub coś) mnie zaatakuje.

Konsolowe realia wymusiły na deweloperach pewne ograniczenia względem świata. Jeśli graliście w Wiedźmina 2 na „blaszakach”, to z pewnością pamiętacie sporą jego otwartość. Tylko w nielicznych momentach były postawione bramy, bo program musiał doczytać dane, a to było bardzo wygodne, ponieważ nie hamowało ciągłości w podróżowaniu. Tutaj tego typu miejsc do wczytania tekstur było o wiele więcej – w szczególności w II Akcie. Jednak nic na to nie mogłem poradzić – musiałem gorliwie czekać.

Na pochwałę zasługują również dialogi. Napisane z polotem i lekkością, idealnie wpasowują się w klimat. Nie raz uśmiechnąłem się pod nosem, słuchając przekolorowanych opowieści Jaskra, pełniącego rolę narratora pomiędzy rozdziałami. Ponadto same questy zostały z rozwagą przemyślane i wdrożone do gry. Nie dają graczowi miejsca na nudę, ani monotonię. Nawet poboczne zadania przynoszą sporo frajdy, co nieczęsto się zdarza w tym gatunku.

Nie zapominajmy o fantastycznej muzyce! To arcydzieło – nie boję się tego powiedzieć. Już po „jedynce” chciałem wykrzyczeć to zdanie, lecz miałem lekkie obawy. Po wsłuchaniu się w soundtrack i pobraniu dwóch utworów (muzyka z intra oraz premierowego trailera; zostały udostępnione przez firmę CD Projekt) bez żadnych obiekcji mogę powiedzieć – majstersztyk!

Moim zdaniem Wiedźmin 2 w wydaniu na konsolę Xbox 360 jak najbardziej zasłużył na dziewiątkę. Kusi wciągając, pełna wartkiej akcji fabuła, nieszablonowe postacie, przyjemne w odsłuchu dialogi, zróżnicowane questy i mnóstwo, mnóstwo klimatu. Mimo iż sam mistrz Sapkowski nie brał udziału w pracach nad tym tytułem, to wyraźnie czuć jego rękę – tym większe brawa dla deweloperów, że z taką wiernością odtworzyli książkowe realia. Oczywiście produkcja nie ustrzegła się błędów, lecz są one tak małe, że przy zaletach gasną niczym wątła zapałeczka. Czekamy na Wiedźmina 3, by można było z czystym sercem wystawić 10!

Materdea
6 maja 2012 - 22:47

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.05.2012 16:29
Benitonater
Benitonater
98
Generał

No a ja jako pecetowiec ściągnąłem patcha z dodatkową przygodą i siedzę jeszcze w I akcie. Trzeba się wziąć do roboty. Wiedźmin RZĄDZI!!!

07.05.2012 16:32
Lateralus
😜
odpowiedz
Lateralus
85
Last Of The Wilds

chędożyć to :D

07.05.2012 16:45
Irek22
odpowiedz
Irek22
102
Grzeczny już byłem

10/10 bez wahania dałbym już Wiedźminowi 2, gdyby nie:

- słabe "ścianowe" AI (przede wszystkim - moim zdaniem największa wada gry) - gdyby było takie jak np. w Gothicu byłbym kontent
- kościanego pokera przenieśliby 1:1 z Wiedźmina 1
- bijatyki przenieśliby 1:1 z Wiedźmina 1
- interfejs oraz wszelkie zakładki i ikonki (np. dziennik, glosariusz, minimapa, ekran ekwipunku Geralta, a nawet tak wydawałoby się bzdurne rzeczy jak ikonki składników alchemicznych) były lepiej i ładniej wykonane, choćby jak w Wiedźminie 1
- sensowniej pomyślane nabijanie XP za zabicie przeciwników (znowu - mogli to przenieść 1:1 z Wiedźmina 1, brakuje też czegoś takiego jak "opaski/chusty przeciw nekkerom, endriagom i harpiom") rozwijanie takich zdolności jak np. perswazja, zastraszenie - konia z rzędem temu, kto wyjaśni na jakiej zasadzie Geralt zdobywa/rozwija te umiejętności i od czego zależy ich skuteczność
- "zabawa" z eliksirami, która w Wiedźminie 2 w ogóle nie wymaga kombinowania
Choć zgadzam się, że - może oprócz słabego "ścianowego" AI - są to wady, na które można przymknąć oko. Ale z drugiej strony szkoda, że są, bo mogło być jeszcze lepiej.

No i szkoda, że różnorodność potworów w stosunku do Wiedźmina 1 jest mała.

Tak czy siak - po najnowszej aktualizacji - również daję 9/10.

07.05.2012 18:17
Amo
👍
odpowiedz
Amo
103
Pro-vocator

zgadzam się w stu procentach z przedmówcą, też doskwierały mi te elementy podczas grania i teraz grając w er również drażnią, ale cóż ... 9/10 jest zasłużone nie ma co

07.05.2012 18:22
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

Co to znaczy "scianowe AI"?

07.05.2012 18:35
Arxel
😜
odpowiedz
Arxel
168
Kostka Rubika

rozwijanie takich zdolności jak np. perswazja, zastraszenie - konia z rzędem temu, kto wyjaśni na jakiej zasadzie Geralt zdobywa/rozwija te umiejętności i od czego zależy ich skuteczność
Spis umiejętności - co dają i jak je zdobyć
https://www.gry-online.pl/S024.asp?ID=1146&PART=70
Skuteczność - im wyższy poziom tym większe prawdopodobieństwo zadziałania.. Była bodajże stosowna informacja na ten temat w trakcie gry o ile się nie mylę.. :)
Natomiast cała wiedza na temat potworów itd. z tego co pamiętam rozwija się poprzez ich zabijanie i chyba minimalnie przez czytanie książek na ich temat.. :)

07.05.2012 20:05
Quattromaniaq
👍
odpowiedz
Quattromaniaq
21
Centurion

Oj tak Wiedźmin w poprzednim roku był dla mnie bardzo pozytywnym zaskoczeniem, po prostu czegoś takiego się nie spodziewałem, każdemu polecam, szczególnie Edycję Rozszerzoną, czy to na PC czy X360... A co do tego lasu, to on w trzecim akcie doszedł czy w raczej drugim?

08.05.2012 10:26
Materdea
😊
odpowiedz
Materdea
90
Nowy porządek świata

@Irek22
"Ścianowa AI" - a to co?

Odnosząc się do Twoich podpunktów:
- kościany poker podobał mi się bardziej niż w "jedynce";
- slasherowy system walki to jeden z największych atutów Wiedźmina 2 (IMO);
- do interfejsu się nie mogę przyczepić;
- e tam, przesadzasz :)

08.05.2012 10:36
Irek22
odpowiedz
Irek22
102
Grzeczny już byłem

wysiak [5]
Co to znaczy "scianowe AI"?

To moja autorska nazwa.
Określam tak AI, które sprawia, że przeciwnik widzi i atakuje prowadzonego przez nas bohatera tylko w obrębie pewnego - nakreślonego przez twórców ścianami - obszaru, AI nakazuje przeciwnikowi gonić nas tylko do momentu, gdy natknie się on na niewidzialną ścianę - stąd nazwa. Gdy natknie się na taką ścianę, to odpuszcza i już nas nie goni - wraca albo znika, ewentualnie czeka przy takiej niewidzialnej ścianie.
I to wszystko ma miejsce, mimo że logika podpowiada nam, iż przeciwnik powinien nas widzieć i atakować także poza tym - otoczonym niewidzialnymi ścianami - obszarem, bo np. walczymy na otwartym terenie.

Przykłady takiego "ścianowego" AI w Wiedźminie 2:
- żołnierze La Valette'ów strzegący balisty (Prolog) - atakują nas tylko do linii wyznaczonej przez trzystopniowe drewniane schodki
- utopce w pobliżu Bindugi (Akt 1) - atakują nas tylko do krzaków oddzielających ich legowisko brzegu nie porośniętego trawą
- utopce w pobliżu ogrodu elfów z różami pamięci (Akt 1) - atakują nas tylko do obeliska, przy którym jest miejsce mocy
- nekkery w pobliżu Bindugi (Akt 1) - atakują nas tylko do "wąwozu" oddzielającego osadę od lasu
- zgnilce zaraz przy obozie Kaedwen (Akt 2) - atakują nas tylko do drewnianego mostku nad strumykiem
A to tylko kilka przykładów.

O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby takie, jakie jest w stareńkich Gothicach - przeciwnik goni Beziego aż do momentu, gdy Bezi oddali się na tyle, że AI (a nie żadna niewidzialna ściana) nakaże przeciwnikowi odpuścić.

Arxel [6]
Skuteczność - im wyższy poziom tym większe prawdopodobieństwo zadziałania..

No to wiem. Tylko, na jakiej zasadzie rozwija się tą skuteczność...
Nie wiem, jak inni, ale ja - mimo że za którymś razem rozwijałem szkołę magii - w ogóle nie rozwijałem i nie używałem Znaku Aksji - według mnie jest zupełnie nieużyteczny w grze. Zatem uważam, że lepsze by było rozwiązanie, gdyby to Znak Aksji wpływał na perswazję lub zastraszenie, a nie częste używanie ich w rozmowach. Kłóci się to trochę z resztą rozwoju Geralta. Wygląda to tak, jakby do, powiedzmy, Gothica czy D&D na szybko dodali elementy rozwoju z TESa, bo nie wiedzieli jak sensowniej zrobić pewne rzeczy. Bez sensu.
Zwłaszcza, że nie w każdej rozmowie maksymalne rozwinięcie wymuszenia Znakiem Aksji, zastraszenia i perswazji jest skuteczne (np. w przypadku Sheali i Shilarda, mimo że specjalnie wczytywałem sejwa, aby spróbować ich zastraszyć, użyć perswazji albo wymuszenia), wobec czego nie wiem, po co te opcje dialogowe w ogóle się pojawiają.
Gdyby Znak Aksji wpływał na wymuszenie/zastraszenie/perswazję (można by było ograniczyć to tylko do wymuszenia Znakiem Aksji), a jego skuteczność była uzależniona od rozwoju Znaku Aksji w drzewku szkoły maga byłoby to o wiele sensowniejsze. Poza tym zachęcałoby gracza do rozwoju Znaku Aksji, bo tak jak jest teraz zupełnie nie widzę sensu, aby ten Znak w grze w ogóle istniał.

Quattromaniaq [7]
A co do tego lasu, to on w trzecim akcie doszedł czy w raczej drugim?

W Akcie 3.

08.05.2012 13:01
Quattromaniaq
😜
odpowiedz
Quattromaniaq
21
Centurion

Irek chciałbyś żeby utopce i nekkery goniły Cię do bram miasta i żeby strażnicy odwalili za Ciebie robotę? Te stworzenia tylko chronią swoje "domostwa"/obszary/cele o dużym znaczeniu. Szczerze mówiąc takie ograniczenie powoduje, że łatwiej się wczuć w świat gry, no może nie w sytuacji gdzie przeciwnik stoi 2 metry od nas, ale ogólnie rzecz biorąc, takie jest moje zdanie, że immersja (dzięki ROJO :D) raczej na plus niż na minus.

08.05.2012 13:02
Quattromaniaq
👍
odpowiedz
Quattromaniaq
21
Centurion

Innymi słowy - nie świruj...

08.05.2012 13:12
Irek22
odpowiedz
Irek22
102
Grzeczny już byłem

Dla mnie to minus. AI w tej grze jest skopane i tyle.
Zresztą w Wiedźminie 2 za pojedynczych przeciwników i tak nie dostaje się wielu punktów (później za przeciwników nawet w ogóle się nie dostaje PD!), więc specjalnej różnicy by nie było, kto ich zabije - ważniejsze są składniki. Punkty dostaje się przede wszystkim za wykonanie zadania.
No i w ogóle cały system przyznawania PD za pokonanych przeciwników w tej grze jest skopany. Lepiej i sensowniej by było, gdyby przenieśli go 1:1 z Wiedźmina 1.

Szczerze mówiąc takie ograniczenie powoduje, że łatwiej się wczuć w świat gry

Wręcz przeciwnie. Takie ograniczenie właśnie sprawia, że - kiedy już się wczujemy w świat gry - uświadamiamy sobie, że to tylko gra, z ograniczeniami.

08.05.2012 18:29
👍
odpowiedz
zanonimizowany838815
2
Generał

Co by nie mówić to te 119zł które wydałem to istna "kradzież w biały dzień". Zycze nam tak atrakcyjnych gier za tak przystepne pieniadze, szok po prostu szok.

Wiesiek i love u (w platoniczny sposob)

ps. Wiem ze byly po 109zł, miałem blisko do sklepu po 119zł :)

09.05.2012 17:55
Materdea
odpowiedz
Materdea
90
Nowy porządek świata

Wszyscy macie rację, Wiedźmin 2 "kradnie" nasze pieniądze - i bardzo dobrze! Polska gra, która się tak sprzedaje to bardzo dobra wiadomość. :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze