Nine Inch Nails - The Fragile. Najlepszy album na świecie. - fsm - 12 lipca 2012

Nine Inch Nails - The Fragile. Najlepszy album na świecie.

2 CD, 23 utwory, niemal 104 minuty muzyki. Tyle składa się na The Fragile - mój najukochańszy album w historii jakichkolwiek muzycznych wytworów ludzkich rąk (tak, wliczam w to także You Can't Touch This MC Hammera i You Suffer zespołu Napalm Death :P). Okazja w sumie jest żadna, ale uznałem ten dzień za dobry moment, by napisać kilka akapitów o Trencie Reznorze, Nine Inch Nails i najlepszej płycie sygnowanej tą marką. I jestem pewien, że - jak to w przypadku opisywania rzeczy ulubionych bywa - nie będzie łatwo.

Trent Reznor to obecnie 47 letni mąż swojej atrakcyjnej-jak-ja-cię-krecę żony, ojciec dwójki dzieci, właściciel dwóch psów, zdobywca Oscara za muzykę do The Social Network (czego nie dokonałby bez Atticussa Rossa) i mózg stojący za (między innymi) Nine Inch Nails, zespołem tak fantastycznym, że zasługuje by powstawały szkoły muzyczne z ich charakterystycznym logo na drzwiach. I pomyśleć, że Reznor zaczynał przygodę z muzyką od plumkania na pianinie w wielku lat kilku, a potem (zgodnie z niepisanymi wymaganiami lat 80-tych) próbował sił w sythpopie i new wave'ie (znacie takie potęgi, jak Option 30 i Exotic Birds?). Pierwszy autorski materiał Reznor zaczął pisać w 1988 roku, gdy pracował jako asystent i woźny w Right Track Studio w Cleveland. Sam nagrał wszystkie ścieżki (poza perkusją) i po pewnej dawce poprawek oraz dogadywania się z ludźmi z branży światło dzienne ujrzał album Pretty Hate Machine (wydany ponownie w 2010 roku jako śliczna, oficjalna reedycja). Potem przyszedł czas na pierwsze koncerty, mini-album Broken z 1992 roku (oficjalnie zawierał tylko 6 utworów, ale Reznor ukrył dwie kompozycje na ścieżkach 98 i 99, bo nie chciał, by wytwórnia żądała za CD tyle samo pieniędzy, co za pełnoprawny album) i ogromny sukces w postaci rewelacyjnego The Downward Spiral z 1994 roku. O takich utworach jak Closer czy Hurt oraz o ekstremalnym występie na Woodstocku można spokojnie napisać osobny tekst (i może kiedyś to uczynię). Teraz jednak skupię się na następnym dziele - wydanym we wrześniu 1999 roku podwójnym albumie The Fragile. Najlepszej płycie ever.

5 długich lat musieli czekać fani Nine Inch Nails na kolejny album (ja miałem o tyle wygodnie, że NIN poznałem niecały rok wcześniej, więc nie zdążyłem odczuć braku nowości), a wyprodukowany w międzyczasie soundtrack do Zagubionej autostrady Davida Lyncha (z czadowym, nigdy nie zagranym na żywo The Perfect Drug) oraz stworzona na potrzeby Quake'a atmosferyczna muzyka były jedynie delikatnymi plastrami na rozdrapywane przez fanów rany zniecierpliwienia (ach, jakaż słowna konstrukcja!). Reznor jednak nie miał łatwo - ogromny sukces poprzedniego albumu i gigantyczne gwiazdorstwo, które napadło go (i kolegów) niejako z zaskoczenia, odcisnęło swoje piętno na jego osobowości. Sex, drugs and rock'n'roll wcielony. Niewiele brakowało, a NIN przestałoby istnieć, bo używki i ponura codzienność nie ułatwiały prac nad albumem. Jeśli zajrzycie na wikipedię, by poczytać o The Fragile, to zobaczycie krótką notkę "recorded: January 1997 - February 1999". Ponad 2 lata pracy i kolejne miesiące przygotowań do premiery to naprawdę kupa czasu. Ale udało się. TO się pojawiło. TO okazało się być rewelacyjne. To trzeba mieć, jeśli lubi się niebanalną, elektroniczno-gitarową muzykę z duszą.

The Fragile to dwa dyski nazwane "left" i "right", które tworzą coś w rodzaju koncept-albumu. Opowieść, którą snuje Reznor, to niewesoła podróż w głąb siebie, opis człowieka, który stara się poskładać rozbite kawałki swojego życia. Reznor stwierdził kiedyś, że jest to niejako odpowiedź na The Downward Spiral (która opowiadała o człowieku na drodze do samozagłady). Smutek, melancholia, liryzm i takie tam... Wszystko miało w dużej mierze początek w śmierci ukochanej babci Reznora, Clary. The Fragile to świetny przykład na poparcie tezy, że artysta musi cierpieć, jeśli chce stworzyć Dzieło (z dużym "D" na początku).

Album jako produkcja potężna i długa, wymaga skupienia podczas kilku pierwszych przesłuchań i śledzenia dźwięków, bo w każdym utworze dzieje się dużo rzeczy, warstwa goni warstwę, a całość momentami jest wyraźnie niedoskonała (niestrojące skrzypce, niewłaściwe pacnięcia w klawisze... co jest zresztą efektem zamierzonym, cierpliwie wykutym w magicznej dźwiękowej kuźni Reznora, doskonale współgrającym z tematyką tekstów). The Fragile ma coś dla każdego. Mnóstwo gitarowego czadu (i takiego ciężkiego, jak w No, You Don't, jak i lżejszego np. w We're In This Together), sporo świetnych utworów instrumentalnych (na czele z boskim Just Like You Imagined, które możecie znać ze zwiastuna do filmu 300), kilka kompozycji o zaburzonej strukturze (Czy to instrumental? Czy to ballada? Czy to metal z piekła rodem?  To The Way Out Is Through), mamy coś do dyskoteki (Into the Void na bank sprawdziłoby się na parkiecie jakiegoś klubu) i, obowiązkowo, spokojne, nastrojowe, melancholijne "snuje" (tutaj szczególnie polecam zamykające pierwszy dysk combo La Mer/The Great Below). Jak na tak dużą dawkę muzyki, jest to zaskakująco mało słabszych (co nie znaczy słabych - i tak wolę cokolwiek z tego albumu niż 3/4 tego, czego słucham normalnie) momentów. Słynne Starfuckers Inc. to krzykliwy kawałek z fajnym teledyskiem, ale wyjątkowo mało odkrywczy, a następujące tuż po nim Complication to taka troszkę zapchajdziura - te dwa kawałki to taki jakościowy dołek całej produkcji, który i tak (w mej opinii) wielokrotnie przewyższa fajnością wiele uznanych kompozycji w podobnym klimacie. Piękne w tym albumie jest to, że nawet po kilkunastu/dziesięciu/set (a co, trochę "przesadyzmu" nie zaszkodzi) przesłuchaniach można wyłapać jakiś smaczek, który wcześniej z jakiegoś powodu nam umykał. Ja tak miałem np. z potłuczonym bębnem w utworze tytułowym. Słychać go wyraźnie, ale wcześniej nie zwracałem na to uwagi. A ciekawostka - skoro to koncept-album, to kolejność kompozycji jest niezwykle istotna - Reznor konsultował się w tej sprawie z Bobem Ezrinem, współproducentem The Wall Pink Floyd, który pomógł ustalić ostateczną strukturę albumu).

Utwory z The Fragile zyskują drugi oddech podczas grania na żywo (kilka występów NIN macie umieszczonych w tm tekście, a na YT znajdziecie pierdylion innych nagrań - zarówno oficjalnych, jak i amatorskich). Czesto są lekko modyfikowane (obecna na koncertach perkusja w drugiej części The Day The World Went Away zupełnie zmienia odbiór tego kawałka) i nierzadko okazują się lepsze, niż te studyjne.

Płyta nie odniosła tak wielkiego komercyjnego sukcesu, jak poprzednik. Po jednym tygodniu na pierwszym miejscu Billboardu spadła o kilkanaście pozycji (wyposzczeni fani zdołali osiągnąć "tylko" tyle). Być może za długo trzeba było czekać, być może zmieniające się trendy miały w  tym swój udział (narodziny i rozkwit nu-metalu, spadek zainteresowania ogólnie pojętym alternatywnym rockiem), ale z czasem zyskała szacunek i rzeszę wyznawców (w tym mnie). Od 2009 roku cierpliwie czekamy na zapowiedzianą przez Reznora ostateczną-turbo-zajebistą reedycję The Fragile, po którą będę stał w kolejce od 6 rano, gdy już w końcu trafi do sklepów. Jakieś nieznane utwory, miks całego albumu w 5.1, śliczne opakowanie? Jestem za!

Po tym cudownym albumie pod szyldem Nine Inch Nails wyszla płytka z remiksami (Things Falling Apart), a Reznor zajął się porządkowaniem własnego życia oraz oczyszczaniem organizmu. Udało się. 2002 rok to premiera koncertowego DVD i fantastycznej płytki Still z "cichymi" kreacjami, a od 2005 roku Reznor/NIN jest w trybie ciągłej kreacji. Teraz fani czekają na pełnoprawny album formacji How To Destroy Angels, którą w 2010 roku założył z żoną i współkompozytorem Atticussem Rossem oraz nowy album z logo NIN (ten się pomału tworzy, a jego premiera... któż to wie?).

Na koniec jeszcze raz polecam (och, jak strasznie polecam) The Fragile wszystkim miłośnikom dobrej muzyki. Nawet, jeśli Wasza mentalna erekcja będzie słabsza, niż moja, to i tak na tym zyskacie (bo nie wierzę, że rozumny człek uzna NIN za słabą kapelę a TF za słaby album, chyba że jego gusta muzyczne wędrują w okolice Scootera lub Libera). Płytkę można też swobodnie kupić w różnych sklepach za naprawdę niewielkie pieniądze, więc może ktoś się odważy na zakup w ciemno (no, nie do końca... skoro czyta ten tekst :))?

Do usłyszenia.

fsm
12 lipca 2012 - 11:20

Komentarze Czytelników (23)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
12.07.2012 13:02
😊
odpowiedz
sekret_mnicha
196
fsm

GRYOnline.plTeam

O podejściu Reznora do biznesu muzycznego i jego ostatnich działaniach spokojnie może powstać kolejny spory wpis :)

Orlando > Zgadzam się, a wklejony przez Ciebie link do TDTWWA zawiera sporo ujęć z anulowanego teledysku (szkoda, bo mógłby być smaczny)... Ale to pewnie wiesz :)

12.07.2012 13:04
👍
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
191
Farben

Fakt, genialna płyta, między innymi NIN (ta płyta szczególnie) połączyło mnie z kobietą, która od ponad dwóch lat jest moją żoną.

12.07.2012 13:07
👍
odpowiedz
Pan P.
132
022

Gdyby ktoś NIN nie znał - w empikach jest promocja na wybrane płyty, wśród nich właśnie The Fragile, za 20 zeta.

12.07.2012 13:08
😊
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

Skoro jestesmy przy Fragile, to szkoda, że 10 Miles High się tak nie trafiło.
http://www.youtube.com/watch?v=1RLuP9BjVCg

Kuźwa przez ciebie bede NIN słuchał, a mam sie uczyć.

12.07.2012 13:22
odpowiedz
Child of Pain
127
Senator

A pewnie "Just Like You Imagined" masy beda kojarzyc z trailera 300 niz z tego wydawnictwa. Przynajmniej kawalek nie byl na sciezce dzwiekowej do filmu, co moze kogos sklonilo do poszukiwan.

12.07.2012 13:24
😁
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

[8] Może to zabrzmi śmieszne, ale właśnie tak się wciągnąłem w NIN.

12.07.2012 13:38
odpowiedz
sekret_mnicha
196
fsm

GRYOnline.plTeam

Orlando - Jestem pewien, że 10 Miles High wyląduje na tej mega-reedycji (w 2023 :P) razem z masa innych bonusów. Co do nauki... mi lecące w tle NIN w tym nigdy nie przeszkadzało :)

Swoją drogą... Fragile za 20 złotych to okazja nieziemska.

12.07.2012 13:40
odpowiedz
GameSkate
53
Pretorianin

Świetny wpis.

Do kiedy ta promocja w Empiku? :o

PS. Polecam płytę The Slip, można ją za darmo pobrać z oficjalnej strony NIN.

12.07.2012 13:43
odpowiedz
Child of Pain
127
Senator

[9]
Ja nie bylem tego swiadomy, nie pamietam czy juz mialem przesluchane pare plyt z kolekcji mojego wujka czyli Pretty Hate Machine, Broken, Downward Spiral, Year Zero i remixy czyli Fixed, Further Down the Spiral, Things Falling Apart oraz Year Zero Remixed. Cale szczescie potem dokopalem sie do koncertowki ATCHB i zaczalem szukac Fragile zeby odsluchac w necie.

12.07.2012 21:25
odpowiedz
James_007
157
Septimus

NIN jest genialny, chociaz np. Ghosts I-IV do gustu mi nie przypadły
w każdym razie, gdyby kiedyś powsatała jakas filmowa adaptacja Sandmana to chciałbym zoabczyc muzyke NINu jej akompaniujaca

12.07.2012 23:55
odpowiedz
zanonimizowany239410
47
Legend

Jeden z moich ulubionych albumów. Może nie aż w takim stopniu, co u autora, ale potrafię docenić wielkość "The Fragile". Na pewno umieściłbym ten album w pięćdziesiątce ulubionych. Trzeba poznać niezależnie od tego jakiej muzyki się na co dzień słucha, bo to chyba coś więcej niż tylko industrial. Na pewno esencja tego stylu, ale i wiele smaczków, które rzeczywiście można długo odkrywać. Cóż więcej dodać? Może to, że warto aby ludzie też posłuchali "With Teeth", który nie miał najlepszego PR w mediach, a materiał tam zawarty rozpatrywałem w kategorii genialności tylko trochę ustępującej TF czy TDS.

A przy okazji jeden z moich ulubionych utworów NIN zawarty na płycie neregulate, deoarece filmul:
http://www.youtube.com/watch?v=Q3WxYSltHGc

13.07.2012 01:36
odpowiedz
Kamikaze_man
108
Korwin zjedz mielone

I znowu mam fazę na NIN...:D

13.07.2012 01:53
👍
odpowiedz
piokos
89
27 do 1

I've become impossible holding on to when
when everything seemed to matter more

13.07.2012 09:45
👍
odpowiedz
sekret_mnicha
196
fsm

GRYOnline.plTeam

Trent bardzo się cieszy z Waszego odzewu :)

13.07.2012 09:57
📄
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

Na zdjęciu Trent ze swoim złotkiem.

13.07.2012 10:41
👍
odpowiedz
pablo397
114
sport addicted

http://www.youtube.com/watch?v=SToOccPytl8&feature=relmfu

czysta moc. wg last.fm to najczesciej sluchany przeze mnie zespol - nawet nie wiedzialem, ze tak czesto ich slucham :D

13.07.2012 10:45
👍
odpowiedz
Child of Pain
127
Senator

Własnie kiedy promocja w Empiku ktos sie orientuje? Ostatnio wyczailem plyte Kim Nowak za 9,99 ale tworczosci Reznora nie widze przecenionej, a chetnie bym dorzucil Fragile do kolekcji wuja spoczywajacej u mnie w pokoju ^^.

13.07.2012 11:08
odpowiedz
sekret_mnicha
196
fsm

GRYOnline.plTeam

Na empik.com ceny niektórych albumów wynoszą 33,5 zł (The Fragile, The Downward Spiral, With Teeth i Year Zero) - wciąż świetna cena, jeśli ktoś nie ma. Może jakieś salony wystawiają za mniej, ale to pewnie rzadkość.

13.07.2012 15:04
😡
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

in the back off the side far away is a place
where I hide where I stay
tried to say tried to ask I needed to all alone
by myself
where were you?
how could I ever think
it's funny how everything that swore it wouldn't change
is different now
just like you would always say we'll make it through
then my head fell apart
and where were you?
how could I ever think
it's funny how everything you swore would never change
is different now
like you said you and me make it through
didn't quite fell apart
where the fuck were you?

20.07.2012 19:14
odpowiedz
Didier z Rivii
189
life 4 sound

W empiku idzie spokojnie dostać The Fragile za 19.99 :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze