Zacieranie granic i gatunków mieszanie czyli akcja w cRPG i cRPG w akcji - barth89 - 17 września 2012

Zacieranie granic i gatunków mieszanie, czyli akcja w cRPG i cRPG w akcji

Jakiś czas temu zacząłem prowadzić rozważania związane z serią Mass Effect (rozumianą jako trylogia, a nie poszczególne jej części), a które miały doprowadzić mnie do pewnego konkretnego wniosku - czy trylogia Mass Effect powinna być traktowana jako gra akcji, czy jako cRPG? Oczywiście najbardziej dyplomatycznym rozwiązaniem byłoby wrzucenie jej do wora z napisem action/RPG, jednak nie satysfakcjonuje mnie takie rozwiązanie. Uparłem się, założyłem, iż gatunek taki jak action/RPG nie istnieje i postanowiłem doprowadzić tę sprawę do końca. Czy Mass Effect/2/3 rozpatrywany jako całość to gra akcji czy cRPG? Nadal nie jestem do końca przekonany (choć zdecydowanie składniam się ku jednej z opcji), ale obecne trendy wskazują na to, że takich dylematów można mieć więcej, a w przyszłości na pewno ich liczba jeszcze wzrośnie.

action/RPG kiedyś...

Zacznijmy od początku: cRPG = computer role-playing game (komputerowa gra fabularna). Gra w której wcielamy się w fikcyjną postać, egzystującą w wirtualnym świecie, otoczona fabułą i wypełnioną bohaterami niezależnymi, z którymi prowadzimy rozmowy, którzy mogą zlecić nam zadanie lub dołączyć do nas. Wydawałoby się, że każda część Mass Effecta spełnia te kryteria. Faktem jest jednak, że to pierwsza część gry BioWare'u jest najbardziej erpegowa. W niej właśnie nacisk na tak kluczowe elementy, jak rozwój postaci (i nie chodzi tu tylko o kierowanego przez gracza Sheparda, czy wykreowanego przez niego innego głównego bohatera, ale także jego

towarzyszy), zwiedzanie lokacji, rozmowy z NPC-ami i pozyskiwanie nowego ekwipunku jest największy. Mimo to elementów akcji w pierwszym Mass Effect'cie jest tak dużo, że spragniony akcji fan TPS-ów spokojnie może do niego przysiąść. Strzelanie w czasie rzeczywistym (z możliwością włączenia aktywnej pauzy), chowanie się za przeszkodami i szeroko rozumianymi murkami, możliwość przycelowania... Wszystkie te składowe sprawiają, iż pierwsza część trylogii trafia do worka o nazwie action/RPG (co nie do końca mnie zadowala, ale ARPG to gatunek jak każdy inny, więc nie mam podstaw, by ten fakt podważać w jakikolwiek sposób. Ba, nie miałbym nawet żadnych argumentów, by z całą pewnością stwierdzić co innego). Problem zaczyna się wówczas, gdy przyjdzie nam sklasyfikować gatunek drugiej i (zwłaszcza) trzeciej części, które w niektórych kwestiach jawnie odcinają się od gatunku cRPG. Mass Effect 2 to już w (strzelam) 75% gra akcji. Mniejszy nacisk na rozwój postaci, mniej wyposażenia... To jeszcze nie czyni dawnego cRPG-a, tudzież action/RPG-a, grą akcji, ale pozwala przystąpić do gry jeszcze większej liczbie graczy,

którzy oczekują od produkcji przede wszystkim akcji i strzelania. Taki właśnie jest Mass Effect 2 - dawnym action/RPG-iem, w którym położono jeszcze większy nacisk na akcję i znacznie ograniczono zawartość stricte cRPG-ową. A teraz gwóźdź programu, wisienka na torcie i szczeniaczek w schronisku, Panie i Panowie - Mass Effect 3, w którym twórcy na początku rozgrywki dają graczowi wybór Akcja/Fabuła/RPG, przy czym RPG to mniej więcej tyle samo RPG co w Mass Effect 2 (czyżbym napisał przed chwilą, że dwójka to 75% gry akcji?). I do tego tryb multiplayer, który na upartego można przyrównać do multi z Gears of War, Spec Ops: The Line, czy innego TPS-a...

... i action/RPG dziś

A gdyby tak...

Przyjmijmy teraz, że nie istnieje coś takiego, jak action/RPG. Na jakiej wyspie (bez szalupy) znalazłaby się wówczas splątana i zakneblowana załoga Mass Effecta? Obstawiam, że w ostatecznym rozrachunku byłaby to wyspa gier akcji. No dobrze, ale co z tym ARPG? Przecież ten gatunek istnieje od dawna, ma się dobrze i zalicza się do niego cała masa tytułów...

Co z tymi grami?

W mojej ocenie action/RPG to tylko wygodna hmmm... wymówka? To znak czasów i kierunek, w jakim zmierzają obecne trendy. Coraz więcej gier akcji posiada cechy charakterystyczne dla gier cRPG i na odwrót - erpegi stają się coraz szybsze i nastawione na widowiskowe sceny akcji. Żeby daleko nie szukać - GTA: San Andreas (konieczność spożywania posiłków przez głównego bohatera i możliwość zmiany jego wyglądu/postury), Borderlands/2 (drzewka rozwoju postaci, najróżniejsze umiejętności i zdolności, NPC), Dead Island (crafting, rozwój postaci, zróżnicowane umiejętności, NPC), Call of Duty: Modern Warfare/2/3/Black Ops/Black Ops 2 (perki zmieniające zdolności postaci), Driver: San Francisco (możliwość ulepszenia poszczególnych zdolności głównego bohatera i cech pojazdów), Assassin's Creed/2/Brotherhood

/Revelations/3 (otwarty świat, zadania otrzymywane od NPC-ów, crafting, rozwój postaci), Bulletstorm, Batman: Arkham Asylum/City, RAGE, Just Cause 2, Syndicate, Darksiders 2, Crysis 2, Sleeping Dogs, Prototype/2... To przykłady gier akcji, która wyposażone zostały w cechy specyficzne dla gatunku cRPG, ale to działa też w drugą stronę - gry takie jak Risen 2, Diablo 3, Skyrim, Jade Empire, Two Worlds i inne, które z domysłu są erpegami (tudzież hack'n'slashami), wymagają od gracza zwinności i szybkości, a gdyby się uprzeć - rozwój postaci i zdobywanie doświadczenia są tylko minimalnie (o ile w ogóle) bardziej rozbudowane od książkowych gier akcji. Ciężarem przechylającym szalę w stronę gatunku cRPG jest tylko bardziej złożony system zadań i rozmowy z NPC-ami (przy czym pamiętajmy, że taki w grach akcji występuje i tak, ale jest prostszy), oraz względy historycznego ukorzenienia serii.

Jeszcze akcja czy już cRPG?

Obecnie coraz więcej, jak nie prawie wszystkie, nowych gier akcji zostaje wzbogaconych o systemy rozwoju postaci, craftingu, prowadzenia rozmów i otrzymywania zadań od NPC-ów, a więc elementów, które do niedawna zarezerwowane były dla szeroko pojętego gatunku RPG. Żebyście mnie źle nie zrozumieli - nie potępiam takich zabiegów, wręcz przeciwnie - strasznie podoba mi się, kiedy w FPS-ie, TPS-ie i innej grze akcji mam możliwość ulepszenia jednej z cech mojej postaci, zmiany jej ubrania/pancerza oraz wówczas, gdy mogę przebierać w całej masie różnorakiego arsenału. Wzbogacanie gier akcji o wspomniane elementy zakorzeniło się w trendach tak mocno, że gdy gramy w tytuł pozbawiony takiego erpegowego zaplecza nierzadko czujemy swoistą pustkę i brak motywacji do dalszego eksplorowania świata i wykonywania zadań. Akcja w cRPG i cRPG w akcji to odpowiedź na pytanie "co z tymi grami?", ale również wzkazówka dla producentów - to podoba się graczom. Ile straciłyby współczesne TPS-y i FPS-y, gdyby pozbawić je elementów rozwoju postaci i, choćby pozoru, otwartości świata? Mnóstwo. Wyobraźmy sobie Dead Island pozbawioną elementów cRPG... Gracze oczekują zdolności i ekwipunku do odblokowania, zlecanych im zadań głównych i pobocznych i wielu innych smaczków. W XXI wieku tak już się gra, mnie i milionom innych graczy taki stan rzeczy odpowiada, gry na tym zyskują (a przynajmniej takie odnoszę wrażenie), póki co bezsensownym byłoby to zmieniać.

Pojawiają się jednak nowe pytania:

- czy elementy cRPG w grze akcji i akcji w cRPG nie zabijają nieco tożsamości gatunkowej gier?

- o ile gracze preferujący gry akcji nie mają nic do rozwoju postaci w swoich ulubionych tytułach, to czy fanon cRPG-ów podoba się "upraszczanie" gry w pewnych kwestiach?

- czy niebawem 1/2 gier nie będzie przypisywana do gatunku action/RPG?

Na forum kilka osób zapytało mnie: "po co w ten sposób szufladkować gry? Skoro gra się fajnie to nie ma to sensu". Jasne, że tak - jeśli gra jest w porządku, wciąga i jest grywalna to ostatecznemu odbiorowi nie pomoże/przeszkodzi fakt, czy jest to gra akcji czy cRPG. Zastanówmy się jednak, czy nie prowadzi to do swoistego zatarcia różnic gatunkowych? Czy za jakiś czas niektóre gatunki będą nie do odróżnienia? Sam tekst nie ma stanowić zwartej, zamkniętej całości. Nie odpowiada też na wszystkie pytania. Mam jednak nadzieję, że stanie się przyczynkiem do zastanowienia się nad kierunkiem, jakim podąża branża i, oby, tematem dyskusji.



<Spodobał Ci się tekst? Wpisy przypadły Ci do gustu? Polub growo&owo na Facebooku.>

barth89
17 września 2012 - 17:46

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.09.2012 23:51
gandzia125
30
Chorąży

mi to wcale nie przeszkadza. Action Rpg to najlepszy gatunek gier na PC. Uwielbiam elementy rozwoju postaci dodawane o każdej gry. Jedyne co może smucić to czasem zbytnie upraszczanie klasycznych cRpg.

23.09.2012 00:06
Pan P.
😊
odpowiedz
Pan P.
145
022

Zeldy nigdy nie były grami RPG. :-) Poza Zeldą 2, która - choć dość istotna dla całości serii - i tak jest uznawana za wypadek przy pracy.

23.09.2012 08:28
Mastyl
😉
odpowiedz
Mastyl
161
Za godzinę pod Jubilatem

Mógłbym polemizować. Zelda jest bardzo uproszczona, ale posiada zarówno rozwój postaci, jak i fabułę w settingu fantasy. Dlaczego niby ma nie być cRPG / jRPG?

A to że gatunki się łączą to rzecz nieubłagana. Współczesna gra nastawiona na sukces komercyjny powinna czerpać z wielu gatunków: być jednocześnie widowiskowa, jednocześnie mieć elementy rozwoju postaci, najlepiej zeby była free-roamingowa (sandbox), obowiązkowe są także wszystkie wynalazki typu : chowanie się za przeszkodami, auto-regeneracja zdrowia, mówione dialogi, co-op etc.

Docelową grą jest megahybryda łącząca w sobie GTA-Diablo-Baldur-Call of Duty-Gears of War i Zeldę. :)

I cóż, oby każdy z tych elementów był wykonany jak najlepiej ,wtedy przy grze będą się bawić zarówno miłośnicy Zeldy, Baldura jak i Call of Duty.

23.09.2012 08:55
Pan P.
😊
odpowiedz
Pan P.
145
022

Wedlug takich kryteriow, uproszczona gra rpg bedzie np darksiders i devil may cry, czy seria legacy of kain. A chyba nie sa? Zeldy to czystej wody zrecznosciowki z dodanymi pewnymi elementami rozwoju postaci, lecz rowniez na modle zrecznosciowa. Caly rozwoj Linka sprowadza sie do formuly boss = wiecej zycia i nowa bron, co jest przeciez typowa mechanika gier akcji od zawsze. :-)

23.09.2012 09:50
Mastyl
odpowiedz
Mastyl
161
Za godzinę pod Jubilatem

Nie do końca, rozwój jest także opcjonalny, możesz rozwinąć Linka w pewnym zakresie, zdobyć nowe dodatkowe HP i przedmioty ulepszające twoje umiejętności, ale nie musisz.

Ogólnie to Zelda stworzyła własny podgatunek, do którego należą własnie Darksiders. A co do Legacy of Kain - pierwsza część to RPG z krwi i kości. Soul Reaver ma także rozwój postaci, ale już mniej opcjonalny, rozwijasz się automatycznie z progresją fabuły, nie pamiętam czy są jakieś opcjonalne ulepszenia do zdobycia. Kolejne części, do Defiance to niestety regres tego kierunku, i tam już praktycznie nie ma elementów cRPG, jeśli się rozwijasz, to tylko zgodnie z linią fabularną.

Ogólnie jednak, rozwój postaci w ww. grach jest szczątkowy, przede wszystkim nie ma jako takiego współczynnika doświadczenia, są tylko znajdźki i ulepszenia- chociaż w Darksiders już coś takiego zrobili, czym bardzo u mnie zaplusowali.

Jest to gdzieś w pół drogi między gatunkami, tylko że te pół drogi stało się niezależnym i wpływowym gatunkiem gier.

Ogólnie to zawsze był problem z definiowaniem i szufladkowaniem garunku... zwłaszcza na pograniczu gier cRPG. Np. starożytna strzelanina Strife na enginie Dooma, ale miałą w zasadzie wszystko to, co powinny mieć gry cRPG. Albo Cybermage Bradleya...

Ogólnie jest coś jeszcze, co mało kto zauważą - cRPG wprowadzają instytucje "questa" czyli wyodrębnionego z reszty gry zadania do wykonania. Może być to quest główny, albo poboczny. Zauważcie, że w strategiach albo strzelaninach FPP tego nie ma. Ale już np, seria GTA wprowadza misje. Tylko że questy w cRPG możemy wypełniać jednocześnie, np. robiąc dwa questy jednocześnie, a misja w GTA wyłącza możliwość robienia równolegle innej.

23.09.2012 09:52
piotr432
odpowiedz
piotr432
86
Warrior

O to źle , że jakby powstają nowe gatunki gier . Gdyby nie to byśmy nie mieli tak cudownej serii jak Borderlands . ( RPS - role playing shooter )
- o ile gracze preferujący gry akcji nie mają nic do rozwoju postaci w swoich ulubionych tytułach, to czy fanon cRPG-ów podoba się "upraszczanie" gry w pewnych kwestiach?
Zawsze można zagrać w Dark Souls z tego co słyszałem jest hardcorowym cRPG'iem

23.09.2012 09:59
Mastyl
odpowiedz
Mastyl
161
Za godzinę pod Jubilatem

Dark Souls, z tego co słyszałem, czytałem i oglądałem, a także pół godziny grałem, jest hardcorowym, ale zdecydowanie action cRPGiem. Proporcje są takie, że 90% walczymy, questów mało, NPC prawie w ogóle. Ale to i tak w swojej formule gra wybitna.

Dla mnie ideałem, sednem tego, czym cRPG być powinno to gry z serii Elder Scrolls a także Fallout, czyli szeroko pojęta Bethesda. Jest tam świetnie zachowana równowaga między elementami action (strzelanie, walka) a cRPG (otwarty świat, rozbudowany rozwój postaci, dużo NPC, dużo "questów").

23.09.2012 10:11
odpowiedz
Stereo
5
Generał

Gdzie pojawiają się elementy zręcznościowe tam kończy się rpg.
Rpg posiada rozbudowaną fabułę, dialogi i questy oraz zaawansowany rozwój postaci/drużyny, który to rozwój powinien wpływać na walkę.
Ale co wtedy z takim Gothiciem? Przecież wszystko to posiada. Można powiedzieć, że nie ma drużyny więc trochę to marny rpg bo brakuje mu tej odrobiny strategii w walce, ale z drugiej strony spójrzmy na pierwsze NVN - technicznie gramy sami (+ giermek), a grę można uznać za rpg w 100%.
Albo inny przykład: PT kontra BG kontra ID. Niby trzy gry rpg, ale każda skupia się na czymś innym.
Na każdą grę należy więc patrzeć oddzielnie i ocenić czy jest to "czysty" rpg (ale czym tak naprawdę jest czysty rpg?) czy to już raczej action rpg, a może to tylko gra z elementami rpg.

23.09.2012 17:02
Barthez x
odpowiedz
Barthez x
162
vel barth89

Wiecie... artykuł nie wyklucza gatunku, jakim jest action/RPG. Problem w tym, że coraz więcej gier jest action/RPG, a brak akcji i cRPG samych w sobie. Nie znaczy to oczywiście, że action/RPG jest złe, bo to świetny, rozwojowy i przyjęty przez graczy z uśmiechem na ustach gatunek :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze