Deus Ex: Human Revolution - świetna wizja futurystycznego świata - Marcus - 25 września 2012

Deus Ex: Human Revolution - świetna wizja futurystycznego świata

Marcus ocenia: Deus Ex: Human Revolution
90

Deus Ex nie budzi już takiego zainteresowania, jak kilka miesięcy po premierze.  Więc jeśli macie dosyć materiałów na jego temat, musicie wiedzieć jedno:  Bunt Ludzkości to z pewnością jedna z najlepszych gier ubiegłego roku, a już na pewno najlepsza skradanka ostatnich lat. Więc albo przeczytajcie recenzję, która powinna zachęcić Was do kupna gry albo od razu ruszajcie sklepów. Bo naprawdę warto.  

Podobnie jak fsm, również nie grałem w pierwszą część. Produkcja wyszła w momencie, kiedy moje rozeznanie w temacie gier komputerowych ograniczało się do ślęczenia nad najnowszymi odsłonami FIFA i budowaniu wiosek dla osadników zwanych Settlersami. Na szczęście jest dla mnie nadzieja, bo akcja Human Revolution rozgrywa się przed wydarzeniami ukazanymi w jedynce i nie straciłem ważniejszych nawiązań fabularnych, a co za tym idzie, mogę wrócić do protoplasty serii.

Mamy 2027 rok i ogromny postęp technologiczny, więc ludzie bez problemu mogą przeszczepić sobie to i owo. Tak się składa, że nasz chlebodawca – David Sarif prowadzi ogromną firmę zajmującą się implantami, wszczepami, usprawnieniami, modyfikacjami i wszystkim tym, czego zapragną klienci. Główny bohater gry, Adam Jensen, nadzoruje ochronę Sarif Industries. Pewnego dnia terroryści atakują placówkę, porywając kilkoro naukowców, zabijając część personelu, a przy tym znacząco okaleczając nikogo innego jak Adama. Dobrodziejstwa medycyny pozwalają lekarzom dosłownie poskładać rannego do kupy. Koniec końców główny bohater postanawia rozwikłać zagadkę zniknięcia badaczy, w czym oczywiście pomoże mu szereg biomechanicznych usprawnień.

Od początku w oczy rzuca się charakterystyczna stylistyka, jaką zastosowali twórcy. Świat przedstawiono w dużej mierze w żółtych i czarnych barwach, co z miejsca zapewnia Human Revolution miejsce wśród ciekawszych technologicznie produkcji. To właśnie specyficzna technika odwraca uwagę od momentami nierównej grafiki. Zdarzają się brzydko wyglądające tekstury, chociaż powodów do narzekań nie ma. Niezmiernie spodobała mi się wizja futurystycznego świata. Wygląd pomieszczeń i całego otoczenia całkiem nieźle odzwierciedla moje wyobrażenia nt. industrialnego świata. Klimat przyszłości może się podobać, chociaż nie chciałbym odczuć go na własnej skórze. Mam wrażenie, że twórcy przez niemal całą grę chcieli mnie do tego przekonać.

Na szczęście nie samą oprawą graficzną człowiek żyje, bo nowy Deus Ex ma do zaoferowania znacznie więcej. Przede wszystkim, dzieło Eidos Montreal świetnie łączy możliwość grania w sposób, którego nie powstydziłby się Agent 47, ale także pozwala na rozgrywkę w stylu Rambo. Chyba nie muszę mówić, co przynosi więcej przyjemności? Inna sprawa, że momentami nawet na średnim poziomie trudności trzeba się nieźle namęczyć, by niepostrzeżenie ominąć strażników, bądź też bezszelestnie ich uciszyć. Bo przecież nikt nie każe nam zabijać większości oponentów – sam najczęściej ich ogłuszałem, co momentami nie było łatwe. Chcąc lepiej wytłumaczyć mnogość możliwości, posłużę się prostym przykładem.

Nasz wojak ma przed sobą trzech przeciwników, wszyscy stoją na linii ognia wieżyczki strzelniczej. Co można począć w tej sytuacji? Przejąć kontrolę nad automatem i skierować jego siłę na trójkę żołnierzy. Zbyt proste? Nic nie stoi na przeszkodzie, bo zakraść się do każdego z nich, uderzyć, a ciała ukryć gdzieś w zakamarku. Wciąż za mało? Czemu by więc nie zastosować broni snajperskiej ze strzałkami usypiającymi? Zmierzam do jednego: walka w Buncie Ludzkości oferuje multum opcji, a te, które przedstawiłem, to zaledwie niewielka ich część.

Podczas wykonywania misji starałem się przechadzać po pobocznych miejscówkach. W efekcie nazbierałem pokaźną ilość pieniędzy, co średnio się przydaje, ponieważ kasy tak naprawdę nie ma na co wydawać. Lepiej sytuacja wygląda w przypadku punktów Praxis, potrzebnych do ulepszania wszczepów Jensena. Modyfikacji jest na tyle dużo, że nie ma sposobu, by  „wymasterować” postać w stu procentach. Wybór poszczególnych usprawnień zależy więc w dużej mierze od stylu rozgrywki – osobiście dużo inwestowałem we wszczepy hakerskie, ponieważ przydają się one do otwierania elektronicznych zamków. Przeszukiwanie lokacji pozwala na poszerzenie arsenału, z którego i tak praktycznie nie korzystałem. Strzelby i karabiny są przydatne podczas starć z mini-bossami, ale nawet pojawiając się na polu bitwy bez pukawek można zwyciężyć, korzystając z tego, co poukrywali w różnych częściach mapy autorzy.

Jeśli zbyt szybko zwrócimy na siebie uwagę oponentów, ciężko będzie wyjść ze starcia obronną ręką. Sztuczna inteligencja okazuje się całkiem niegłupia, bo jeśli już zostaniemy wykryci, przez długi czas wrogowie będą nas szukać. Z drugiej strony, kilkukrotnie zdarzyło im się przerywać zasadzkę, mimo, że siedziałem w pomieszczeniu obok. Co do starć z bossami: te nie należą do najłatwiejszych, lecz przy odpowiedniej taktyce  stają się nadspodziewanie  proste.

Eidos Montreal odwaliło kawał dobrej roboty w kwestii rozmów głównego bohatera z innymi postaciami. Aby przekonać rozmówcę do własnych racji, trzeba skorzystać z kilku metod. Można sprzymierzyć się z nim, pozostać neutralnym, a nawet kompletnie skrytykować. Tylko od naszego wyczucia zależy powodzenie zadania, bo wbrew pozorom nie wystarczy jedynie zgadzać się z tym, co twierdzi dyskutant. Momentami dialogi przechodzą w rozbudowane kwestie, których przyjemnie się słucha, a ich pomijanie uważam za całkowitą głupotę.

W czasie ok. 22 godzin, bo tyle zajęło mi ukończenie głównego wątku, Jensen trafia w różne miejsca. Szkoda jedynie, iż lokacje z czasem robią się monotonne, a industrialny klimat zaczyna męczyć. Zabrakło większej różnorodności otoczenia, będącego plątaniną biurowców, kanałów, strzeżonych placówek i biedniejszych dzielnic.

Co więcej mogę powiedzieć o Deus Ex: Human Revolution? Na pewno to, iż ma sensowną, zapadająca w pamięć i dającą do myślenia fabułę. Przerywniki filmowe, swoją drogą – genialnie zrealizowane, dodają klimatu całej historii, a do głowy przychodzi jedna myśl: dlaczego tak długo trzeba było czekać na jakiekolwiek potwierdzone informacje o ekranizacji tej gry? Moim zdaniem Bunt Ludzkości to niemal gotowy materiał na hollywoodzki przebój. Twórcy zaserwowali nam wizję futurystycznej przyszłości, z charakterystycznymi bohaterami oraz rozbudowaną warstwą fabularną. Dodajcie do tego dynamiczną, przemyślaną rozgrywkę z masą możliwości na ukończenie misji, mnogością ulepszeń organizmu głównego bohatera i wspomnianym we wstępie morałem, a otrzymacie tytuł, który oceniłem w wysokości dziewięciu punktów.

Przyczepiłbym się jedynie do niewielkich, wręcz mikroskopijnych graficznych mankamentów. Podczas gry miałem też lekki kryzys, który dopadł mnie jakieś trzy godziny przed ukończeniem jej, ale w ostatecznym rozrachunku Human Revolution to kawał świetnej produkcji.

Marcus
25 września 2012 - 15:31

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
25.09.2012 16:09
piotr432
piotr432
86
Warrior

ja głównie chce ta grę kupić pod względem rpg

25.09.2012 16:33
Scott P.
odpowiedz
Scott P.
96
Generał

Naprawdę wierzysz w to że Hollywood zrobi z DE HR porządne kino, bo ja nie. Ludzie odpowiedzialni za powstanie tego filmu nawet nie napawają krztyną optymizmu. Powiem więcej oni są gorsi niż Uwe Boll.
A tak na marginesie co stało się z Twoim pilotem.

25.09.2012 16:51
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Te "potwierdzone informacje o ekranizacji" to dotychczas coś więcej niż tylko wiadomość o kupnie praw do marki? Bo jeśli nie, to naprawdę niewiele znaczy.

25.09.2012 16:52
leem230698
odpowiedz
leem230698
99
Maxthony Maxtano

Props Marcusie. Gra po prostu przemiodna.

25.09.2012 17:19
Scott P.
😍
odpowiedz
Scott P.
96
Generał

Prawa do marki kupiło CBS Films. Wytwórnia odpowiedzialna za takie "cuda" jak The Back-up Plan, The Mechanic, Beastly. Ich najlepsze filmy wyglądają jak produkcje telewizyjne. Może to wina tego, że to nowe studio i do premiery DE HR nauczą się robić dobre kino. Ale producentami DE HR są Roy Lee i Adrian Askarieh. Ten pierwszy nie posiada nic w swoim dorobku, a ten drugi był producentem Hitmana.

25.09.2012 17:20
marcus alex fenix
odpowiedz
marcus alex fenix
80
Marcus

Naprawdę wierzysz w to że Hollywood zrobi z DE HR porządne kino, bo ja nie. Ludzie odpowiedzialni za powstanie tego filmu nawet nie napawają krztyną optymizmu.

Wierzyć zawsze trzeba, nawet patrząc na dotychczasowe osiągnięcia w kwestii "egranizacji" - jakby nie patrzeć, materiał na film mają niemal gotowy.

A tak na marginesie co stało się z Twoim pilotem.

Hmm, może mam jakieś zaćmienie, ale nie rozumiem o czym mówisz. :D

Te "potwierdzone informacje o ekranizacji" to dotychczas coś więcej niż tylko wiadomość o kupnie praw do marki? Bo jeśli nie, to naprawdę niewiele znaczy.

Szczerze mówiąc, nie śledziłem tego tematu zbyt dokładnie, jedyne informacje o jakich słyszałem, to właśnie wykupienie praw do marki.

25.09.2012 17:43
Scott P.
odpowiedz
Scott P.
96
Generał

Wiedziałem że to pytanie było zbyt ogólne. Chodziło mi o Malik, pilota z którym latał Adam Jensen.

spoiler start

W scenie w której dochodzi do zestrzelenia samolotu, miałeś do wyboru pozwolić jej zginąć lub ją uratować.

spoiler stop

25.09.2012 17:51
odpowiedz
Piotrek.K
170
... broken ...

Modyfikacji jest na tyle dużo, że nie ma sposobu, by „wymasterować” postać w stu procentach.
Jest taka mozliwosc, i choc zostaje Ci pozniej kilka dodatkowych punktow xp, to jednak trzeba wszystkie etapy przejsc idealnie i zdobywajac maksymalna liczbe punktow.

25.09.2012 17:51
marcus alex fenix
odpowiedz
marcus alex fenix
80
Marcus

Spoiler co do pilota

spoiler start

dałem jej zginąć, nie wiem, czy to było powodem mojej przerwy w grze, ale mniej więcej wtedy dałem sobie spokój z Human Revolution na kilkanaście dni

spoiler stop

Jest taka mozliwosc, i choc zostaje Ci pozniej kilka dodatkowych punktow xp, to jednak trzeba wszystkie etapy przejsc idealnie i zdobywajac maksymalna liczbe punktow.

Tu mnie zaskoczyłeś, chociaż faktem jest, że przejście tych poziomów idealnie nie należy do najłatwiejszych.

25.09.2012 18:00
odpowiedz
Piotrek.K
170
... broken ...

Ba. Ale jesli komus zalezy to nawet sa strony pokazujace maksymalna liczbe xp z podzialem na obszary:

http://deusex.wikia.com/wiki/Experience_by_area_%28DX3%29

Dla chcacego rzecz jasna. Mi by sie nie chcialo :P

25.09.2012 19:25
Gruby Misiek
odpowiedz
Gruby Misiek
128
Konsul

Zgadzam się z recenzją aczkolwiek muszę wytknąć jedynie to, że autor nie wspomniał nic o genialnej ścieżce dźwiękowej a wg mnie jest to najlepszy soundtrack jaki słyszałem w grach i nie tylko. Niesamowicie buduje klimat, podkreśla futurystyczność przedstawionego świata, świetnie się go również słucha nawet jako osobne dzieło.

25.09.2012 19:51
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

[6]

Czyli jedna z możliwości:
- wytwórnia nakręci film,
- wytwórnia chce nakręcić film, ale stwierdzi, że wyjdzie zbyt drogo i rzuci prawa w kąt,
- wytwórnia nie chce nakręcić filmu, ale nie chce również, by kto inny to zrobił (dość popularne działanie, choć w przypadku tak małego studia raczej odpada),
- wytwórnia zamierza nakręcić film "kiedyś tam", w sumie sama nie jest pewna, ale prawa były tanie (przynajmniej za czasów świetności Uwe Bolla kosztowały grosze), więc kupili je na wszelki wypadek,
- wytwórnia planuje odsprzedać prawa innemu studiu, które dałoby za nie więcej.

Czyli nie ma się czym przejmować. Choćby prawa do ekranizacji komiksów wykupuje się obecnie w ilościach hurtowych. Czasem w jakimś konkretnym celu, czasem "bo tak". Z grami jest podobnie.
http://www.zakazanaplaneta.pl/news.php?readmore=307

26.09.2012 19:14
marcus alex fenix
odpowiedz
marcus alex fenix
80
Marcus

Gruby Misiek - rzeczywiście, zapomniałem o oprawie dźwiękowej, która z czasem zrobiła się lekko monotonna, ale muzyka ogólnie daje radę. Klimatem nawiązuje właśnie do takich "zwiadowczych" etapów i i wpada w ucho.

Mephistopheles - obstawiam wersję "- wytwórnia zamierza nakręcić film "kiedyś tam", w sumie sama nie jest pewna, ale prawa były tanie (przynajmniej za czasów świetności Uwe Bolla kosztowały grosze), więc kupili je na wszelki wypadek", chociaż pierwsza możliwość jest oczywiście najbardziej kusząca.

Głupie to, ale niestety całkiem prawdopodobne.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze