W lesie dziś nie zaśnie nikt to największe zaskoczenie tego roku - choć nie dla mnie - Marcus - 20 marca 2020

W lesie dziś nie zaśnie nikt to największe zaskoczenie tego roku - choć nie dla mnie

Trochę czasu minęło od mojego ostatniego opublikowanego tutaj artykułu, dlatego wypadałoby się przywitać. Cześć! Mój powrót miał nastąpić odrobinę wcześniej i to za sprawą filmu, o którym również i dziś przeczytacie. Tyle, że wtedy – jeszcze przed premierą – zamierzałem uciszyć krytków W lesie dziś nie zaśnie nikt. Okazało się jednak, iż film Bartosza Kowalskiego, określony mianem „pierwszego polskiego horroru” nie potrzebuje obrony. Bo broni się w pełni samodzielnie.

Koniec końców, wspomniany felieton o przedpremierowym hejcie schowałem do szuflady – no dobra, mamy XXI wiek – zostawiłem go gdzieś w gąszczu plików wypełniających pulpit mojego komputera. Pozwolę sobie jednak wykorzystać fragment rzeczonego artykułu, żeby pokazać, jakie miałem oczekiwania wobec horroru z Julią Wieniawą w roli głównej:

„[...]Pomyślicie zapewne: klasyczny slasher, reklamowany przez plakat wyglądający na żywcem zerżnięty ze Stranger Things – co w tym oryginalnego? Gdyby to był film z jakiegokolwiek innego kraju, to powiedziałbym, że nic. Ale w Polsce niewielu twórców decyduje się na podobne eksperymenty. I choćby z tego względu powinniśmy przynajmniej delikatnie przymknąć oko oceniając W lesie dziś nie zaśnie nikt.”. Móglbym wkleić kolejne cytaty, ale - po dzisiejszym seansie na łamach Netfliksa – po prostu opiszę swoje wrażenia.

Fabuła jest prosta, mocno inspirowana amerykańskimi slasherami, takimi jak choćby kultowy Wrong Turn. Kowalski i reszta niespecjalnie próbowali to ukrywać, bo na ekranie od pierwszych minut widzimy archetypowe postacie. Może i lekko przerysowane, ale przy tym zagrane na tyle dobrze, że trudno się przyczepić o dobór obsady. Jest więc wyjazd w odludne miejsce, odcięcie od technologii oraz buzujące, młodzieńcze hormony. No i, co chyba oczywiste, tajemniczy zabójca. A może dwóch? 

Twórcy W lesie dziś nie zaśnie nikt umiejętnie połączyli doświadczenie ze świeżą krwią. Mamy więc starych wyjadaczy polskiej kinematografii: Zbrojewicza, Lubaszenkę, Cyrwusa czy Mecwaldowskiego. U ich boku stanęli z kolei aktorzy młodego pokolenia, zarówno ci bardziej jak i mniej znani. Na pierwszy plan wysunęła się oczywiście krytykowana wszem i wobec Julia Wieniawa, towarzyszy jej również m.in. Wiktoria Gąsiewska. Taki eksperyment można uznać za udany – mówię w tym momencie również o głównej bohaterce.

Nawiązując jeszcze raz do rzeczonego felietonu (ale to już ostatni raz, obiecuję!): pisałem w nim o Wieniawie w całkiem pozytywnych słowach. Bo choć krytykowana, to znana na naszym krajowym poletku. Do tej pory nie miała wielu wymagających ról, w których mogłaby pokazać pełnię umiejętności. Spuentowałem temat słowami: „[...]A kto wie? Może to właśnie ta rola, w której młoda aktorka pokaże pełnię potencjału i wypłynie na szerokie wody?”. I wiecie co? Tak właśnie się stało! Wieniawa nie jest objawieniem, lecz z całą pewnością można określić ją mianem pozytywnego zaskoczenia.

Zresztą, cały film można opisać tymi słowami. W lesie dziś nie zaśnie nikt to solidny, choć przewidywalny horror, w którym krew leje się na każdym kroku. Akcja nie ma większych przestojów, jest kilka niespodziewanych wstawek i humorystycznych akcentów. Naprawdę porządnie wypada warstwa audiowizualna: film Kowalskiego broni się zarówno pod względem ujęć (i korekcji barwnej!) jak i dźwięku. Jedną z największych bolączek polskiego kina przez długie lata były ciche dialogi i mało „filmowy” wygląd. W tym przypadku zarówno jedno i drugie zagrało tak, jak powinno.

W lesie dziś nie zaśnie nikt nie przeciera nowych szlaków. A już na pewno nie w przypadku światowej kinematografii, choć w przypadku polskiej – można mówić o powiewie świeżości. To chyba dobitnie pokazuje, jak bardzo widzowie (bo to nie tylko moja opinia) pragnęli odejścia od typowych dla naszego kina konwenansów. Jednocześnie nie ma się co czarować – film Kowalskiego to mimo wszystko sztampowy slasher, garściami czerpiący z klasyki gatunku. Fani horrorów przewidzą większość zwrotów akcji, a pozostali raczej się nie przestraszą. Tyle że slashery zawzwczaj takie są i nikogo nie powinno to dziwić.

Najważniejsze, że W lesie dziś nie zaśnie nikt efektywnie wykorzystuje założenia gatunku, który został przeniesiony w polskie realia. Jest dobry technicznie, bardzo przyzwoity aktorsko, a do tego oferuje to, za co kocha się slashery: litry krwi, latające kończyny, dynamiczną akcję i efektowne zgony. Biorąc pod uwagę zawirowania wywołane pandemią koronawirusa, pozostaje mi jedynie liczyć na to, że wydanie tego filmu na Netfliksie mu pomoże – lub chociaż nie zaszkodzi.

Marcus
20 marca 2020 - 13:23

Komentarze Czytelników (31)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.03.2020 15:53
Czarny  Wilk
2
Czarny Wilk
87
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Witamy ponownie na GP :)

Sam film bardzo przyjemny, absolutnie nie spodziewałem się, że doczekam kiedyś polskiego slashera rozumiejącego swoją konwencję, bawiącego się nią i do tego całkiem nieźle wplatającego w to wszystko rodzime akcenty.

21.03.2020 19:12
marcus alex fenix
odpowiedz
1 odpowiedź
marcus alex fenix
82
Marcus

Witaj :)

Co do Twojej opinii, dokładnie! To taki amerykański slasher, tyle, że spłodzony przez polskich rodziców :D Widziałem sporo negatywnych opinii - zastanawia mnie, czy to kwestia niechęci do gatunku czy serio tym osobom nie spodobał się sam film. No bo, kurczę, nikt tu koła na nowo nie odkrył, ale trudno się o coś konkretnego przyczepić.

post wyedytowany przez marcus alex fenix 2020-03-21 19:49:25
23.03.2020 09:24
Mutant z Krainy OZ
odpowiedz
5 odpowiedzi
Mutant z Krainy OZ
204
Farben

A ktos wyjasni sprawe Daniela?

spoiler start

jak sie znalazl w chatce listonosza po spotkaniu z morderca w kościele?

spoiler stop

23.03.2020 09:50
AIDIDPl
odpowiedz
2 odpowiedzi
AIDIDPl
128
PC-towiec

A czy te tytuły w tytule nie powinny być w cudzysłowie?

Dziwnie się to czyta.

23.03.2020 10:13
Kazuya_3
odpowiedz
1 odpowiedź
Kazuya_3
142
suicidal

Mnie tam głupota biła po oczach w każdej scenie. Ale fakt, że zwykle nie oglądam takich filmów, właśnie z tego powodu.

23.03.2020 22:09
Bukary
odpowiedz
6 odpowiedzi
Bukary
181
Legend

Slasherowy przeciętniak. Scenariusz słabiutki, ale reszta (zwłaszcza zdjecia i gra większości aktorów) - całkiem udana.

24.03.2020 16:24
HETRIX22
odpowiedz
HETRIX22
150
PLEBS

Jeśli faktycznie ten film to typowy slasher to słabe oceny to nic nowego. Chyba wszystkie slashery nie ważne z jakiego kraju dostają słabe oceny. Po prostu taka ich dola.

24.03.2020 17:29
Bullzeye_NEO
odpowiedz
1 odpowiedź
Bullzeye_NEO
178
1977

wiktoria gasiewska nad jeziorem niczego sobie, ogolnie film dalo sie zniesc, a to juz cos

25.03.2020 00:08
NewGravedigger
1
odpowiedz
NewGravedigger
138
spokooj grabarza
2.0

Ten film to tragedia.

2 za cycki nad rzeką.

28.03.2020 07:37
HETRIX22
1
odpowiedz
1 odpowiedź
HETRIX22
150
PLEBS

Wczoraj oglądałem i doświadczyłem miłego zaskoczenia. Naprawdę świetny slasher: obraz żyleta, sprawdzony scenariusz polegający na eliminacji bohaterów, potwory to nie CGI ani tanie kostiumy wyglądają świetnie, ładne cyce, mnóstwo ładnych scen gore, satysfakcjonujące zakończenie. Naprawdę nie wiem czego jeszcze można oczekiwać od slashera, jak dla mnie robi robotę

31.03.2020 12:52
👎
odpowiedz
Ziemas
67
Centurion

Obejrzałem wczoraj i to jest tragedia. Nie rozumiem, że ktoś może to coś doceniać. Pełno nielogiczności i jeszcze te lewackie wkrętki z tymi dwoma na końcu co imitowali zwolenników faszystów z okrzykami "Bóg Honor Ojczyzna" w pijackim transie. Oczywiście ksiądz zbok na parafii w głębi lasu z Merolem wypasionym. Chyba Enty tam przychodziły na mszę i wpłacali datki. I ten kolo co się uwolnił i zamknął w konfesjonale, gdzie potem i tak go znalazł purchlak i co? Tak po prostu go puścił aby Grucha go zastrzelił. Wszystko tak grubymi nićmi szyte, że niestety nawet do slasherów klasy "Z" mu daleko.

post wyedytowany przez Ziemas 2020-03-31 12:53:33
31.03.2020 13:27
Devilyn
odpowiedz
2 odpowiedzi
Devilyn
168
Organised Chaos

Wie ktoś gdzie to kręcili? Ładne widoczki, chętnie bym się tam przejechał jak już będzie po pandemii.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze