Krytycy a nie dziennikarze? - Czarny - 4 listopada 2012

Krytycy, a nie dziennikarze?

Dziennikarze, którzy zajmują się grami, żyją często w zupełnie odrealnionym świecie – w mydlanej bańce, do której dociera zniekształcony obraz rzeczywistości. Pławią się w produkcjach z najwyższej półki, oczekują na premiery ulubionych tytułów i krytycznym wzrokiem patrzą na wszystkie budżetówki. Legendarny „koszyk z supermarketu” odrzuca ich samym swym wyglądem, a wszelkiej maści edycje kolekcjonerskie i gry indie przyciągają z niesamowitą siłą.

Dziennikarze (w tym i ja) przeszli taką samą ewolucję, co krytycy filmowi. Ich oczekiwania nie przystają w znacznym stopniu do tego, czego poszukują zwykli gracze. Okazuje się bowiem, że produkcje znajdywane w kioskach cieszą się znacznie większym powodzeniem, niż Skyrim czy Assassin’s Creed. Gust krytyka różni się zasadniczo od poczucia smaku, którym dysponuje statystyczny Polak.

Do powyższych wniosków doszedłem po krótkiej rozmowie z UV podczas tegorocznego spotkania Gry-Offline. Dowiedziałem się od niego, że produkcje takie jak Farming Simulator, chociaż są często wyśmiewane przez dziennikarzy, w rzeczywistości odnoszą gigantyczny, komercyjny sukces. To krótkie stwierdzenie zrodziło w mojej głowie całą lawinę pomysłów i rozważań. Skoro konsument wybiera produkcję tak bardzo różną od ideału, który w swoich głowach zakodowali dziennikarze, to chyba coś tu nie działa. Recenzent powinien przecież być drogowskazem, rodzajem barometru – wskazywać, które gry są dobre, a które nie. Jeśli dochodzi do rozwarstwienia pomiędzy oczekiwaniami dziennikarza i konsumenta, to rzeczony publicysta przestaje spełniać swoją podstawową rolę. Staje się wyalienowanym mądralą, który żyje w swoim świecie. Tak jak filmowi krytycy, którym na ogół podobają się zupełnie inne filmy, niż widzom w kinie.

Konsumenci głosują portfelami. Nie ma znaczenia to, czy jest to babcia kupująca grę dla wnuczka, czy znawca gatunku, który śledzi wszystkie newsy na temat wymarzonego tytułu. Sukces odnoszą te produkcje, które sprzedadzą się w odpowiednim nakładzie. Prawa rynku są tu bezlitosne – ambitne tytuły zwykle czeka spektakularna klapa (Psychonauts, Beyond Good and Evil…), a najlepiej sprzedają się te dzieła, które trafiają w gust masowego odbiorcy. Twórcy gier spostrzegli to już dawno – stąd liczne uproszczenia w ich produkcjach i szeroko rozumiana casualizacja.

Doszło przy tym do ciekawego, dodatkowego podziału graczy na trzy grupy: dziennikarzy, „hardcorów” i masowych odbiorców. Hardcorowi użytkownicy przejawiają podobną tendencje, co publicyści – bo gry stanowią istotną część ich funkcjonowania. Skoro znają się na rzeczy, grają w wiele gier (albo są fanami konkretnych tytułów) i odwiedzają serwisy tematyczne lub czytają odpowiednie czasopisma, to w rzeczywistości są takimi samymi specjalistami, co i dziennikarze (co najwyżej pozbawionymi odpowiedniego warsztatu oraz pracy). Sprawia to, że odseparowują się od ostatniej grupy (największej!) takim samym murem. Najlepiej widać to w komentarzach pod artykułami poświęconymi grom na facebooka – nienawiść, która jest tam sączona, jest fenomenem samym w sobie. Gracze casualowi na ogół nie zabierają głosu w tego typu dyskusjach, bo nie wchodzą na serwisy poświęcone grom. Stają się przez to niemym tłumem – wielkim, ale nie mającym wpływu na dominujący dyskurs (co innego – na sytuację na rynku).

Nie chciałbym, aby postrzegano moją wypowiedź jako swego rodzaju krucjatę przeciwko niedzielnym graczom – zupełnie nie o to chodzi. Casuale mają dokładnie takie samo prawo do rozrywki, co i ja (i inni gracze). To, że powstaje coraz więcej gier spełniających ich oczekiwania, a nie moje (czy szerzej: nasze), jest oczywistą konsekwencją zjawiska, o którym piszę.

Alienacja dziennikarzy idzie jeszcze dalej. Zachwycają się grami indie, które w większości sprzedają się w niezbyt dużym nakładzie (nie licząc kilku zaledwie fenomenów), a nie zauważają najbardziej masowych i intratnych interesów, zajmując się nimi post factum (widzieliście recenzję Farmville na jakimś dużym serwisie o grach?). Tak samo jest z kinem niezależnym – prawie nikt go nie ogląda, ale krytycy się nim zachwycają i rozdają wszelkiej maści złote lwy i inne wydumane nagrody. Tak jak specjaliści od filmu zachwycają się twórczością Bergmana a gardzą Charlie Sheenem, tak recenzenci growi ubóstwiają Botaniculę i wyśmiewają gry na facebooka.

Czy to znaczy, że recenzenci powinni „zaniżyć” poziom i dostosować się do wymagań statystycznego odbiorcy? Czy też lepiej by było, gdyby zamknęli się w swoim zamku i bronili ostatnich, dopracowanych tytułów? Wydaje się, że odpowiedź leży pośrodku – jak widać po recenzjach na serwisie Gry-OnLine, rozrywka dla mas zdobywa nieraz całkiem wysokie oceny (7/10 dla Farming Simulator 2011). Najwyraźniej część publicystów potrafi przeskoczyć ponad murem, jaki ich otacza, pozostając przy tym profesjonalistami. I chwała im za to!

Ze swojej strony mam nadzieję, że również mniej rozdmuchane, ale popularne gry doczekają się swoich recenzji – pisanych przez entuzjastów tego typu rozgrywki. Otworzyłoby to dziennikarski świat dla szerszego grona odbiorców. Kto wie – może mydlana bańka rozleciałaby się, odsłaniając prawdziwy kształt elektronicznej zabawy?

Zdaję sobie sprawę, że powyższy tekst jest pełen uproszczeń i skrótów myślowych – za co przepraszam. Wiem też o tym, że część dzennikarzy poczuje się nim urażona - słusznie lub nie (nie wszyscy wpisują się przecież w opisywany przeze mnie model). Żywię jednak nadzieję, że przynajmniej część z moich rozważań skłoni Was do namysłu. Nie mam monopolu na prawdę i spodziewam się wielu głosów polemicznych – do których serdecznie zachęcam.

Czarny
4 listopada 2012 - 09:13

Komentarze Czytelników (33)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
02.11.2012 19:56
eJay
😃
odpowiedz
eJay
185
Quaritch

gameplay.pl

"branżowiec" :D

02.11.2012 20:17
yasiu
odpowiedz
yasiu
182
Legend

Czarny - przy pełnym zakresie usług... a w zasadzie przy publicystyce, jak najbardziej pasuje dziennikarz. W innych przypadkach używam - bez pejoratywnego wydźwięku - starego dobrego 'pismak' :D

02.11.2012 21:14
guy_fawkes
odpowiedz
guy_fawkes
24
Pretorianin

Ja również jestem zdania, że recenzje powinni pisać ludzie ze sporą wiedzą na temat gier i absolutnie nie kierować się masowym gustem, gdyż byłoby to pisanie wbrew sobie, a co za tym idzie - po co komu taki nierzetelny tekst, skoro casuale go nie przeczytają w ogóle, a hardkorowcy dosłownie zjedzą autora?
Nad recenzentami ciąży po prostu "klątwa doświadczenia". Znasz, człowieku, kilkaset tytułów, perełki gatunku, na dzień dobry rozróżniasz większość klisz, jakie pojawiają się w grach, więc chwalenie tytułu słabego i wtórnego byłoby zwyczajnie wbrew logice. I nie ma się co dziwić, że redaktorzy często powołują się na produkcje niszowe - w końcu od tego są, by coś komuś polecić. Przecież im więcej ludzi zacznie mówić o danym tytule, tym będzie mniej hipsterski i niszowy. To swego rodzaju misja, by nie tylko oceniać blockbustery, ale także nakierowywać czytelników na coś mniej wtórnego, a zarazem bardziej wartościowego. Zresztą... od tego są recenzje, by dowiedzieć się z nich czegoś o grze, zamiast wydawać pieniądze w ciemno na tytuł, którego w ogóle się nie kojarzy, prawda?
Poza tym indyki wcale nie są tak niszowe, jak się z pozoru wydaje. Być może nie zawsze widać to po sprzedaży, ale wystarczy zajrzeć na byle który serwis z torrentami... :/

03.11.2012 10:51
odpowiedz
Tuminure
90
Senator

Hardcore natomiast porówna sobie ów symulator do 100 innych tytułów
Może zatem poproszę o jakąś lepszą alternatywę do symulatora farmy. Serio pytam.

04.11.2012 10:36
odpowiedz
Niezmordowany
49
Generał

W przypadku kina - da się lubić ambitne kino i jednocześnie odmóżdżać się na filmach kierowanych pod masowego odbiorcę. W przypadku gier - NIE MA SZANS NA JARANIE SIĘ GRAMI TYPU CASUAL i hardcore w takim samym stopniu. Ktoś obeznany w temacie wie, że kiedy ma wydać daną cenę na popierdółkę lub rozbudowany tytuł - siłą logiki wybierze to, co da mu więcej.

04.11.2012 11:04
odpowiedz
komenty
65
Senator

Ale może celem, sensem istnienia serwisów growych nie jest wcale promowanie tych masowych tytułów, które i tak sobie poradzą (co więcej, wiele z nich jest darmowa i nie wymaga ściągania nawet na twardy zbyt wielu danych, mają też bardzo niską barierę wejścia, więc jeśli ktoś usłyszy nazwę to to mu wystarczy żeby samemu się zapoznać). Może celem jest tutaj promowanie właśnie tych twardych tytułów. Jak sam zauważyłeś, miłośnicy Farmville nie wchodzą nawet na serwisy poświęcone grom - po co więc taka recenzja? Ponadto, Farmville jest tak śmiesznie uproszczoną grą, że robienie recenzji trochę mija się z celem, podobnie masa innych facebookowych fenomenów (których czas chyba zaczyna przemijać, patrząc po tym co się dzieje w Zyndze, samego Facebooka chyba też biorąc pod uwagę kurs akcji). Na próbę, pograj trochę w Farmville i potem spróbuj napisać z niego recenzję. I sprawdź, czy powstało coś wartościowego, co chciałbyć poczytać? Symulator Farmy i jemu podobne gry natomiast mogą być tą niewykorzystaną niszą, podobnie gry dla dzieci, jakieś Meridy Waleczne, Szreki, gdy Lego itd. recenzje tego rodzaju tytułów radzę robić, bo po radę mogą tutaj przyjść rodzice.

Podsumowując, gry casualowe są często tak uproszczone, że pisanie ich recenzji często mija się z celem. Ponadto, ich odbiorcy nie zaglądają na serwisy z recenzjami. Podobnie jest z filmami - jak ktoś lubi komedie romatyczne to pójdzie i obejrzy, nawet jeśli na Metacritic średnia to 40. Odradzam wprowadzanie recenzji gier facebookowych, czy na telefony, chyba że bardzo skróconych - napracujecie się, a efekt będzie mizerny.

04.11.2012 11:54
odpowiedz
Niezmordowany
49
Generał

Dokładnie jak poprzednicy - zwłaszcza [11] - gra uproszczona kontra tak zwane "hardcore" to jak pistolet na wodę vs prawdziwy glock. Kto Ci na portalu o broni będzie recenzował pistolet z bańką wodną.

@komenty z opóźnieniem, ale zawsze - odpisałem w jednym z wcześniejszych wątków https://www.gry-online.pl/S043.asp?ID=12394248

04.11.2012 11:56
Sir Xan
odpowiedz
Sir Xan
95
Legend

Na przykład Penumbra, Gemmi Gue i stare gry... Dla innych młodych gracze to brzydkie i przestarzałe grafiki, i wolą nowoczesne gry z ładniejsze grafiki. Ale dla mnie to wyjątkowe i wartościowe tytuły, których warto zagrać. I chętnie do nich wracam w przyszłości. Nawet StarCraft I (kampanie), Half-Life 1, Wing Commander I-IV, serii Dizzy czy Titus (stara platformówka, ale też wymagająca)... I również mało znane gier, ale też warte uwagi np. Dark Earth...

04.11.2012 12:22
MiszczCzarny
odpowiedz
MiszczCzarny
36
Pretorianin

Wiecie, ale może casuale nie czytają serwisów o grach właśnie dlatego, że nie pisze się na nich o... grach dla casuali. Po co mają na nie wchodzić, skoro nie znajdą tam nic ciekawego?

04.11.2012 12:52
odpowiedz
fenfir
121
Generał

Niezmordowany -> nie przekonuje mnie to, dlaczego przy filmach mogę lubić zarówno to ambitne kino jak i odmóżdżacze a w przypadku gier już nie? Jeśli miałbym wpasować się w jedną ze stron to o wiele bliżej mi do grona hardkorów a lubię też od czasu do czasu pograć w gry typu symulator demolki czy euro truck simulator 2 i dobrze przy nich się bawić.

04.11.2012 15:58
odpowiedz
Niezmordowany
49
Generał

@up nie rozumiesz.
Możesz lubić, ta branża aż kipi odmóżdżaczami, tylko po co recenzent ma polecić coś, co wymięka w swojej roli W STOSUNKU do tytułu AAA/rozbudowanego indie? Od razu uprzedzam różnicę cen - AAA po pół roku wyrywasz za grosze, a co do darmowych - F2P jest mnóstwo.

Mało kto na portalach dla kinomaniaków poleca filmy klasy C, D i inne Z. Polecają Ci Sędzię Dredd oraz jakiegoś ambitniaka z Norwegii. Oba te tytuły mają po równo do zaoferowania dla tych, którzy czegoś dla siebie szukają. Żaden nie jest wykastrowany w swoim gatunku.
To samo z grami. Żadna kasualowa gra (taka w pierwotnym tego słowa znaczeniu, do bólu uproszczona) nie da tego, co gra tego samego gatunku ale o 5 klas bardziej rozbudowana. Dlatego świadomy, jako tako uczciwy i krytyczny recenzent nie będzie polecał takich gier.

@MiszczCzarny
Myślę, że to są bardziej "sezonowi gracze", którzy grają w to co jest pod ręką tak samo jak "fani tego co leci w TV" nie wybrzydzają nad filmami. Potrzeba jakoś wzbudzić w nich chęć zapoznania się z danym medium, pokazania jego pazurków a wtedy będą masowo wchodzić na portale o grach.
Być może jakaś reklama oraz treść skierowana do nich, w której dużo bardziej doświadczony gracz pokaże im: "tak, jest farmville, sprawdza się spoko w takiej i takiej sytuacji ale uważaj, jest też Cywilizacja".

04.11.2012 16:28
odpowiedz
NBlast
74
Pretorianin

Sądzę, że punkt widzenia jaki przedstawiasz w tekście w opisie Dziennikarzy jest bardzo dobry. Tak powinno być. Krytyk powinien pojechać po słabej grze nieważne jak dobrze się sprzedaje. Problem w tym, że stawiasz tezę, że czy dziennikarze powinni się zniżyć do poziomu casuali. IMO nie powinni, ALE to się właśnie dzieje. Najlepiej sprzedające się hity segmentu AAA staja się coraz bardziej casualowe, stając się coraz to mniej ambitnymi i rozwijającymi się grami (vide CoD, BF, AC, NFS) starając się przypodobać miałkim, masowym gustom. Problem w tym że recenzenci tego nie zauważają i strzelają 8 lub 9/10 jak z karabinu maszynowego, nie widząc, że jakościowo i ilościowo kolejne np. strzelanki kierują się silnie w stronę "farmvillowskiej" filozofii produkcji gier

04.11.2012 18:44
odpowiedz
fenfir
121
Generał

Niezmordowany -> przeskoczyłeś z jednego wątku do drugiego, ja się odniosłem do twojego postu [18].
Tam nie ma nic o recenzentach ani polecaniu filmów/gier więc nie wiem dlaczego wyjechałeś z takim argumentem.

04.11.2012 20:04
odpowiedz
gerth
69
Pretorianin

Wiadomo że choć wszystkie "kołnierzyki" gardzą motłochem (lemingi, trzoda, proletariat itp) to jednak wszyscy
biją się o ich pieniądze bo ta masa ma ich najwięcej, bija się o nie marketingowcy karmiąc i ogłupiając do reszty gawiedz reklamami ktorych sami nie są w stanie oglądać, robią to dziennikarze tabloidyzując coraz bardziej swoje
czasopisma i gazety, robią to wydawcy serwisów internetowych (hmm...), wreszcie bankowcy wciskając kredyty,
że o sprzedawcach wszelkiego rodzaju często niepotrzebnego g... nie wspomnę. Producenci, marketingowcy, sprzedawcy gier nie rożnią się w tym od reszty rynku.
Nawet artyści niemal rzygający 'motłochem" chcą uszczkąć jego szmalu nieomalże za wszelką cenę, począwszy
od prób opodatkowania telewizorów (abonament za posiadanie TV), drukarek (nieudana próba), poprzez reklamy proszków do prania czy innych banków a po chałturach z otwieraniem CH czy "firmowaniem" wódki skończywszy..

04.11.2012 20:08
dj_sasek
odpowiedz
dj_sasek
96
Freelancer

Moim zdaniem, dziennikarze często nie mają pojęcia o czym piszą. Nie wiem czy na przeszkodzie stoi ilość czasu jaką mogą spędzić przy danej grze, czy po prostu nie znają się na gatunku growym o którym aktualnie piszą. Do napisania dobrej recenzji potrzebny jest odpowiedni wachlarz ludzi. Nie każdy jest fanem wyścigów samochodowych, tak samo nie każdy lubi symulatory. Aby napisana recenzja miała ręce i nogi do napisania jej potrzebny jest człowiek, który siedzi tylko i wyłącznie w tym gatunku. Nie wyobrażam sobie recenzenta, który równie dobrze przedstawi aspekty gry RPG, a później powie nam jak dobry jest symulator myśliwca wojskowego. Każdy powinien siedzieć w swojej branży. Każdy gatunek powinna opisywać osoba, która w nim siedzi już od dłuższego czasu i zna przekrój wszystkich gier tegoż gatunku od co najmniej 10 lat. Jeżeli taka osoba napisze recenzję nowo wydanej gry RPG, znając historię tego gatunku sięgającą dawien dawna to dla mnie taka recenzja będzie wiarygodna. Ktoś kto opisuje coś na czym się w ogóle nie zna, wychodzi od razu po napisaniu kilku akapitów. Fan gatunku czytający taką recenzję lub reportaż od razu widzi, że coś tu śmierdzi... od razu widzi, że nie skupił się na napisaniu tego co w grze jest najważniejsze. Jak widzę takie recenzje, które piszą np. o jakimś symulatorze wyścigowym, że grafika ładna, że tamto fajne itp, a zupełnie pomija fakt tego jak wygląda np. kalibracja kierownicy, jakość symulacji, albo wykonanie modeli to mnie szlag trafia. A niestety muszę powiedzieć, że na Gry-Online często to ma miejsce. Oczywiście nie mówię tu tylko o symulacjach, chodzi mi o całokształt a to powyżej to tylko przykład.

Do tego dodałbym to, że często recenzje są pisane zaraz po zagraniu w grę na świeżo. Taka recenzja jest moim zdaniem o kant "D" bo nie da się w pełni pokazać wszystkich aspektów gry spędzając z nią kilka wieczorów. No chyba, że gry które dostaje się do recenzji są odpowiednio wcześnie dane do testów przed premierą.

Co do tego, że nie pisze się o grach pokroju Facebooków to się zgodzę. O tym nie ma sensu pisać na portalach growych, bo osoby zainteresowane tą tematyką raczej nie odwiedzają takich serwisów.

Odnosząc się do tego, czy recenzent/dziennikarz należy do jakiej grupy odbiorców. Moim zdaniem powinien należeć do grupy hardcorowych graczy, którzy oczekują od gry JAK NAJWIĘCEJ. Nie można oceniać gry pod kątem "większości się spodoba". Jak fan serii zobaczy coś takiego, hardcorowy "wymiatacz", że gra jest dla wszystkich to od razu go odtrąca. Dlatego właśnie uważam, że zastosowanie mojej propozycji w pierwszym akapicie odnośnie pisania recenzji przez "wyznawców" gatunku jest potrzebne w dzisiejszych czasach przechodzenia wszystkiego dla casuali.

04.11.2012 21:38
odpowiedz
Demilisz
139
Generał

Wszystko w tekście ok po za tym fragmentem o zachwycaniu się grami indie mimo iż te mają niska sprzedaż. Obecnie w branży sprzedaż to jedno a jakość gry to drugie. Teraz mamy piękny przykład, gdzie wysoko oceniany XCom sprzedaje się (przynajmniej pudełkowo i na konsolach, bo na szczęście pecety ratują finansowo grę Firaxis) gorzej niż średniako-crapy jak nowy Resident i Medal of Honor.

@dj_sasek
Często gęsto serwisy i pisma growe tłumaczą, że dali grę z gatunku X komuś innemu niż redakcyjny ekspert i entuzjasta, żeby w recenzji było "świeże spojrzenie". A to, że równie często kończy się to krzywdzeniem danej gry albo z recenzji nic nie wynika to już szczegół. Dla mnie też jest oczywiste, że symulatory, cRPG i strategie powinny trafiać do ludzi w tym siedzących. A jak to wygląda obecnie to widać po recenzjach XComa, gdzie zupełnie pominięto kilka raczej marnych jakości rozwiązań, które grę psują. Wszyscy się tak podniecili wydaniem wysokobudżetowej turówki, że im to przysłoniło obraz.

04.11.2012 21:50
odpowiedz
ozoq
59
Generał

Na wstępie: świetny tekst. Chciałoby się by była to dopiero połowa lub nawet wstęp do czegoś dłuższego.

W tekście jako przykład gier casualowych zostały podane gry facebookowe i Symulator Farmy. Tymczasem ostatnio odnoszę wrażenie, że na forach coraz częściej pod tą kategorię podchodzą takie tytuły jak Assassin's Creed i Call of Duty. Nie, nie mam na myśli podawania ich jako symbolu komercji - to swoją drogą. Hardkorzy lubują się w takich tytułach jak Xcom, Torment czy Portal a wjeżdzają właśnie na największe sprzedażowe hity.
Nie zauważacie podobnych tendencji?

05.11.2012 14:17
📄
odpowiedz
zanonimizowany624493
28
Centurion

Witajcie, czytając artykuł i wypowiedzi innych użytkowników nie mogłem, ale to nie mogłem nie skomentować.
Moja wypowiedz może wydać się niektórym zbyt ostra ale prawda jest taka ze nazywam rzeczy po imieniu.

Zacznijmy od tego ze jak to wy nazywacie gry casualowe, to nie żadne gry, tylko za przeproszeniem 'gówna' które odmóżdżają społeczeństwo. A ludzi grającymi w te gry nie nazwałbym 'niedzielnymi' czy też 'casulami', tylko ludźmi głupimi.
Dlaczego tak piszę?

Może zacznę od tego, dlaczego takie badziewia osiągają największy sukces? A to bardzo proste, bo trafiły w odpowiednie miejsce, czyli np. na taki facebook, gdzie zbiera się mnóstwo ludzi, czyli na strony społecznościowe.
Firmy tworzące te 'badziewia', różnią się znacząco od firm tworzących prawdziwe gry, a tym ze ich głównym celem jest kasa. Im nie chodzi o to by graczom dać grę wyśmienitą w fabułę itd., ale by na nich zarobić.
Twórcy tych 'niby' gier, trafili w odpowiedni rynek, gdzie mogą zarobić. Nie myślą o tym ze ludzi odmóżdżają, a tak się właśnie dzieje. Dostęp do tych niby gierek, jest bardzo łatwy, nie dość ze nie trzeba instalować itd., powoduje ze ludzie ci masowo tą papkę 'gówna' wchłaniają.
Winną za ten stan rzeczy są ludzie.

Najsmutniejszą rzeczą jest to ze wielkie firmy zajmujące się grami stoją jakby w średniowieczu, jeśli chodzi o produkcje gier oraz promocje. Gorzej twórcy ambitnych gier uwsteczniają się, tworząc gry prostsze, głupie, krótko mówiąc jak wy to nazywacie grami casualowymi, dla mnie debilnymi, niemającymi sensu, odmóżdżającymi itd.
Naprawdę jest to smutne, ze wielkie firmy wdające niegdyś dobre gry idą w stronę, odmóżdżających gówien jakie wydają i tworzą na tych facebookach ci pseudo wydawcy gier.
Na chłopski rozum nie dziwie się im, w końcu też chcą zarobić ale zastanówcie się jakim kosztem?
To tak jakby w szkołach nie uczyć.

Panie autorze newsa, piszę pan ze dziennikarze przeszli jakąś ewolucje, z tego co ja widzę to żadną, dlaczego? Tak samo jak twórczy gier, tak dziennikarze zajmujący się tematyką gier, nic nie robią by ludzi uświadamiać czym jest naprawdę wirtualna, ambitna i inteligentna gra. Naprawdę trzeba coś z tym problem zrobić, bo jeśli tak dalej będzie to gry będą coraz bardziej spłycane. A tym sposobem może firmy pozyskają graczy ale jakich?

Czy to znaczy, że recenzenci powinni „zaniżyć” poziom i dostosować się do wymagań statystycznego odbiorcy? Nie panie recenzencie, powinni zmienić taktykę, znaleźć lepszy sposób na dotarcie do tych graczy, by oni nie tyle żeby grali w naprawdę fajne, ambitne gry ale żeby sami tego chcieli, wtedy i nawet wielkie branżowe firmy gier musiałby się dostosować do gracza, jeśli chcieliby zarobić. Inaczej mówiąc trzeba odbiorcy poziom zwiększyć, anie obniżać swój.

Pozdrawiam i z góry przepraszam, jeśli komuś się moja opinia nie spodobała.

05.11.2012 15:13
odpowiedz
Niezmordowany
49
Generał

@fenfir
A ja z kolei kontynuuję wątek pozostając w jego obrębie.

@up
Polecam końcówkę tego postu:
Nie panie recenzencie, powinni zmienić taktykę, znaleźć lepszy sposób na dotarcie do tych graczy, by oni nie tyle żeby grali w naprawdę fajne, ambitne gry ale żeby sami tego chcieli, wtedy i nawet wielkie branżowe firmy gier musiałby się dostosować do gracza, jeśli chcieliby zarobić. Inaczej mówiąc trzeba odbiorcy poziom zwiększyć, anie obniżać swój.

05.11.2012 15:53
banracy
odpowiedz
banracy
33
Pretorianin

Jedną rzeczą z którą zgadzam się w artykule to to że duże produkcje mają lepiej. Wiele razy odpalałem jakiś super zachwalany hit, który okazywał się przeciętniakiem. To, że masowemu odbiorcy podoba się co innego dla mnie nie jest żadnym problemem skoro jak zauważa autor grami się nie interesują tak bardzo więc recenzji pewnie też nie czytają.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze