Filmowe podsumowanie 2012 roku - TOP 5 - Marcus - 9 lutego 2013

Filmowe podsumowanie 2012 roku - TOP 5

Na Pacific Rim czekam - a co spodobało mi się w 2012?

Na początku stycznia opublikowałem pierwszą część mojego artykułu, poświęconego najlepszym filmom minionego roku. Po opisaniu tytułów z miejsc 15.-6, czas na pierwszą piątkę.

Miejsce 5: Nietykalni / Intouchables

Jestem pełen podziwu dla twórców, ponieważ udało im się mnie przekonać, że nawet obyczajówka potrafi zrobić wrażenie. I co z tego, że w prawdziwej historii jeden z bohaterów był biały, a nie czarny, jak to pokazuje film. Ważny jest efekt końcowy. A ten, mimo naprawdę prostej fabuły, przekroczył moje oczekiwania. W zasadzie daleki jestem od optymizmu co poniektórych ludzi, stawiających Nietykalnych na piedestale, jako produkcję idealną. Z drugiej strony, muszę przyznać, iż historię przyjaźni czarnoskórego chłopaka z niepełnosprawnym mężczyzną zrealizowano naprawdę ciekawie.

Nietykalni to po prostu życiowy film, w którym trudno doszukać się dynamicznej akcji i rozbudowanych, patetycznych dialogów (choć te zapadają w pamięć, m.in. tekst o sztywniejących uszach bardzo mi się spodobał ;). Widać w nim francuską rękę, za co należy się pochwała, bowiem hollywoodzki styl mógłby zniweczyć cały efekt. Co więcej mogę na ten temat napisać? Właściwie tylko jedno: było warto!

Miejsce 4: Gangster / Lawless

Jakiś czas temu podjąłem się napisania recenzji tego tytułu. Jeśli ją czytaliście, wiecie, iż byłem zachwycony grą aktorską Guya Pearce’a oraz Toma Hardy’ego. Zdania oczywiście nie zmieniam, a Charlie Rakes został dla mnie najlepszym filmowym antagonistą roku. Żałuję, że na ekranie tak rzadko gościł Gary Oldman, natomiast do roli najmłodszego z braci Bondurant wybrano zaledwie średniego gwiazdora serii Transformers (Shia LaBeouf).

Być może zarzuciłbym reżyserowi stworzenie barwnej, aczkolwiek mocno naciąganej historyjki, gdyby nie fakt, że kilkadziesiąt lat temu naprawdę miała miejsce. Gangster zachwycił mnie klimatem prohibicji – prowizoryczne bimbrownie, łapówki, porachunki między przestępcami – właśnie tak przedstawiono amerykańskie realia. Przyjemne w odbiorze kino akcji z dobrą obsadą i klimatem.

Miejsce 3: Bogowie ulicy / End of Watch

Jeśli Nietykalnych uznałem za pewne zaskoczenie, to Bogowie ulicy są dla mnie sporą niespodzianką.  Bo na papierze dzieło Davida Ayera nie prezentuje się tak genialnie, jak w rzeczywistości. Przede wszystkim: całość jest realistyczna. W czasie dwugodzinnego seansu ciężko było mi doszukać się rażących nieścisłości, bądź idiotycznych zachowań ze strony dwójki głównych bohaterów. Duet Gyllenhaal – Pena spisał się wyśmienicie,  a ich rozmowy, pełne „codziennych” tekstów dobrze komponują się z rutyną policyjnego życia.

Część filmu została nakręcona klasycznie, natomiast reszta to widok „z ręki”. Jest więc dużo zamieszania, czasami nie wiadomo, co się dzieje na ekranie, ale generalnie taki myk okazał się udany. Widz może utożsamić się z głównymi bohaterami, dlatego niejednokrotnie im kibicowałem. Kilka razy się zaśmiałem, czasami byłem świadkiem bijatyk i strzelanin, a to wszystko wyglądało na prawdziwe. Właśnie dlatego Bogowie ulicy trafili do mojego TOPu.

Miejsce 2: Mroczny Rycerz powstaje / The Dark Knight Rises

Przyznam bez bicia, że Mroczny Rycerz z 2008 roku spodobał mi się bardziej. Głównie dzięki świetnej roli Heatha Ledgera, który wcielił się w Jokera – facet zagrał genialnie i co by nie mówić, był bardzo mocnym punktem całego filmu. Nowa część przygód Batmana, w moim odczuciu, przegrywa z poprzednikiem właśnie przez gorzej wykreowanego antagonistę. Bane chyba po prostu nie miał takiego potencjału, na szczęście w jego skórę wszedł Tom Hardy i spisał się nieźle. Dzieło Nolana po raz kolejny zachwyca obsadą. W czołówce przewija się cała plejada zarówno młodszego jak i starszego pokolenia: Bale, Cotillard, Freeman, Gordon-Levitt, Hathaway czy Oldman.

Mroczny Rycerz Powstaje to momentami ckliwa bajeczka o poświęceniu i o tym, że każdy może być bohaterem. I wiecie co? Mnie to przekonało. Kilka razy, m.in. podczas odśpiewywania amerykańskiego hymnu przez małego chłopca, nie mogłem powstrzymać uśmiechu – bo na Batmana nie idzie się dla łez, lecz dla akcji. Poziomem ustępuje "dwójce", lecz to wciąż świetna produkcja. Dziękuję reżyserowi za stworzenie nowej trylogii, gdyż przez te parę lat wykonał kawał dobrej roboty.

Miejsce 1: Hobbit: Niezwykła Podróż / The Hobbit: An Unexpected Journey

Każdy, kto mnie zna, wiedział, że na Hobbita czekałem z wypiekami na twarzy. Peter Jackson nie zawiódł, a ja mogłem napawać się przepięknymi widokami i baśniowym klimatem Śródziemia. W dodatku Bilba Bagginsa zagrał Martin Freeman, który do tej roli prawdopodobnie przygotowywał się już od urodzenia. Z całej obsady wypadł najlepiej, co wcale nie było łatwym zadaniem, bowiem reszta pod tym względem cały czas deptała mu po piętach. Nareszcie można było się dowiedzieć czegoś o krasnoludach i Smaugu, a w tle przewijało się wiele wątków poświęconych Goblinom, Smaugowi czy Wargom.

No i rozmowa głównego bohatera ze Smigolem, wykonana pod względem technicznym perfekcyjnie. Cały film z resztą jest rewelacyjny. Każda budowla, każdy detal wygląda tak, jak się tego oczekuje. Największe wątpliwości miałem co do podzielenia książki na trzy części. Twórcom udało się dodać kilka wątków nieobecnych w książce oraz rozszerzyć te, które się w niej znajdowały. Tym sposobem prawie trzygodzinny seans ani przez chwilę się  nie dłuży.

To już koniec mojego filmowego podsumowania ubiegłego roku. Już nie mogę się doczekać tegorocznych produkcji, które zapowiadają się równie ciekawie. Będzie klasyczny horror Evil Dead, transformersopodobne roboty w Pacific Rim, druga część Igrzysk Śmierci, nowe przygody Riddicka, walka z zombie w World War Z, historia złodziei-iluzjonistów w Now You See Me, czy też Bruce Willis w najnowszej Szklanej Pułapce. A to nie wszystkie ciekawe tytuły, ponieważ zawsze pojawia się coś niespodziewanego.

Marcus
9 lutego 2013 - 10:26

Komentarze Czytelników (30)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
09.02.2013 16:47
sm142gi
odpowiedz
sm142gi
27
Chorąży

@berial6
"cze wygłaszanie opinii, do czego mam prawo, jest od razu hejtowaniem?"
nie, ale wyrażanie opinii negatywnej, nie popartej żadną argumentacją już tak. Twój komentarz "nie bo nie" wnosi tyle do tematu i jest tak konstruktywny, że ręce opadają...

A zeby nie było OT..
@eJay, owszem, TDKR miejscami jest zwyczajnie głupi, siedząc w kinie łapałem się za głowę jak bohater znalazł się nagle na drugim końcu świata albo czemu amerykańscy policjanci po cienkim lodzie zamiast się czołgać to chodzą.. (akurat to jest nagminne w amerykańskich filmach ;] ), albo po co Baneowi ta maska :D
Co nie oznacza, ze film nie był świetny. I IMO zmiótł i zmiażdżył Avengersów, to dopiero był gniot ;/

Niedługo powtórzę sobie TDKR i zobaczymy jak wtedy się zaprezentuje ;) Naprawdę wielka szkoda, że nie wydano wersji reżyserskiej bo wiele z idiotyzmów w filmie jest ewidentnie spowodowane cięciami i skracaniem produkcji..

09.02.2013 17:36
berial6
odpowiedz
berial6
106
Donut Hole

Tak więc co mi się nie podobało w Mroczny rycerz powstaje:
-Robin nie nazywa się Robin
-Ra's al ghul nie może zginąć
-Końcówka jest pompatyczna
-Końcówka jest bezsensowna
-Końcówka w stylu "zabijmy głównego bohatera, żeby potem żył"
-Końcówka w stylu: "Nie będzie kontynuacji, ale dziur też nie załatamy"
-"Co nas obchodzą komiksowe postaci? To NASZ film"
-W TDKR nie ma ANI jednej sensownej sceny akcji
-Po co im ciężarówki z ołowiu, do których może wejść 60-letni policjant z wąsem?
-Robin nie nazywa się Robin
-Catwoman nie ma... nic z kota
-Jak Bruce przeszedł po lodzie
-Wiadomo, że przeskoczy
-Bomba elektronowa nie ma minutnika
-Nawet jeśli ma, A NIE MA, to nie wyliczonego do 1 sekundy
-Miasto zostałoby zalane
-Sfingowany pogrzeb
-Bane nie ma Jadu
-Bane ma inną maskę
-Bane nie robi nic sensownego
No, to chyba tyle..
Czy pozew o hejt oddalony?

Avengers za to od początku do końca wiedziało czym jest- lekko dziecinnym filmem akcji, w którym mało (SENSOWNEJ) fabuły. TDKR nie wiedział, czy jest filmem akcji, czy dramatem, czy thrillerem. Wszystkie te kategorie przekreślił wszystkimi wypisanymi powyżej bzdurami i dziurami.

09.02.2013 17:50
adrem
😁
odpowiedz
adrem
93
The King

<-[12]

szkoda klawiatury zeby napisac cos wiecej nt takich bzdur

09.02.2013 18:01
Mitsukai
😃
odpowiedz
Mitsukai
185
Internet is for Porn

-Robin nie nazywa się Robin
A nie mowilem?

09.02.2013 18:04
berial6
odpowiedz
berial6
106
Donut Hole

Widzę, że kolega pamiętliwy.

09.02.2013 18:05
Mitsukai
👍
odpowiedz
Mitsukai
185
Internet is for Porn

Takie glupoty pamieta sie dlugo.

09.02.2013 18:26
berial6
odpowiedz
berial6
106
Donut Hole

Nie głupoty to czysta prawda

09.02.2013 18:31
marcus alex fenix
odpowiedz
marcus alex fenix
80
Marcus

berial6 - część zarzutów, które postawiłeś nowemu Batmanowi jest mocno dyskusyjna. Nie chodzi mi o jakąkolwiek argumentację, po prostu każdy ma inny gust i nie każdy widz w ogóle zwraca uwagę na takie rzeczy.

Uwaga, SPOILERY.

Jednak jeśli mam wymieniać.

W TDKR nie ma ANI jednej sensownej sceny akcji
Ja widziałem takich co najmniej kilka.

Robin nie nazywa się Robin
Na drugie imię miał Robin, po co twórcy mieli zdradzać to od początku?

Jak Bruce przeszedł po lodzie

Jest Batmanem, pogromcą większości szumowin w Gotham, a nie może przejść po lodzie? W końcu Ra's Al Ghul uczył go tego parę lat wstecz.

Bane nie robi nic sensownego

Oprócz tego, że wznieca rebelię w całym mieście to rzeczywiście, nie robi nic sensownego. ;d

Końcówka jest bezsensowna

O której końcówce mowa? O widoku w kawiarni czy o wybuchu bomby?


Wiadomo, że przeskoczy

No, wiesz, jakby nie przeskoczył, to żadnego morału by nie było. :)

Catwoman nie ma... nic z kota
Porusza się bardzo cicho i jest zwinna, co widać bardzo często, bo sam Bruce niejednokrotnie zauważa, a właściwie nie zauważa, kiedy Catwoman zniknęła.

Także, widzisz, na każdy argument można znaleźć kontrargument. Nie mam zamiaru się kłócić, ale według mnie większość minusów wyszukana na siłę.

09.02.2013 18:34
NewGravedigger
odpowiedz
NewGravedigger
129
spokooj grabarza

może post 12 jest trochę wyolbrzymiony, ale punktuje jedno. Najnowszy batman (jak iskyfall) jest filmem po prostu głupim.

Porównywać do Avengersów nie ma sensu, bo jedno sili się na poważny film, a drugi jest wakacyjnym kinem rozrywkowym.

Jest Batmanem, pogromcą większości szumowin w Gotham, a nie może przejść po lodzie?

z takimi kontrargumentami faktycznie nie sposób walczyć. Batman to batman i tyle. A to, że przed tą sceną 5 godzin malował benzyną swój znak na moście również ma swoje uzasadnienie.

09.02.2013 18:37
Tomal_P
odpowiedz
Tomal_P
95
Legend

Trochę się zdziwiłem, że Hobbit na pierwszym. Niby film spoko, fajne efekty, ale jakoś jak dla mnie nie ma tego klimatu co Władca Pierścieni. No i oczywiście nie podoba mi się podział na trzy filmy.

Mi dużo bardziej od Hobbita podobał się Gangster, a reszty filmów z listy jeszcze nie oglądałem.

09.02.2013 18:43
Mitsukai
odpowiedz
Mitsukai
185
Internet is for Porn

Co go Gangstera to do dzis nie rozumiem dlaczego jest takie polskie tlumaczenie. Tzn, zdaje sobie sprawe ze po raz kolejny dystrybutor traktuje odbiorce jak debila. Jedyny faktyczny gangster pojawia sie w filmie na 10 min i nie jest nawet postacia drugoplanowa, chociaz wazna fabularnie.

09.02.2013 19:13
berial6
odpowiedz
berial6
106
Donut Hole

Marcus
Nie chcę się kłócić ale..
To, że Robin(jako pomocnik batmana ma FAKTYCZNIE na imię Robin jest... bezsensowne
Tak jak to, że Bane wznieca rebelię, by złamać Bruce'a... no ok, tylko czemu zaplanował ją TAK głupio? Jak widać, plan z ciężarówkami nie wypalił.
Jak bruce przeszedł po lodzie, jak każdy inny się zapadał? i czemu nikt nie zauważył jak idzie? I jak wszedł do miasta?
Po prostu czuję się tym filmem zawiedziony. To nie ten sam poziom co poprzednie dwa.
@mitsukai
jeśli pojawia się na 10 minut i jest ważny dla fabuły, to JEST postacią drugoplanową. Bo jest ważny dla fabuły. Jak kogoś krytykujesz to przynajmniej nie popełniaj błędów.

09.02.2013 19:19
Mitsukai
odpowiedz
Mitsukai
185
Internet is for Porn

jeśli pojawia się na 10 minut i jest ważny dla fabuły, to JEST postacią drugoplanową. Bo jest ważny dla fabuły. Jak kogoś krytykujesz to przynajmniej nie popełniaj błędów.
Naprawde chcesz mi wmowic ze polski dystrybutor poczul taka glebie tej postaci, granej przez Oldmana ze to od jej funkcji w przetlumaczyl film, pomijajac postacie pierwszoplanowe i to czym sie zajmuja przez caly czas trwania? Tym bardziej ze tytul orginalny tez nie ma zwiazku z gangsterem?

09.02.2013 19:21
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
96
Negative

Hobyt na pierwszym ?

09.02.2013 19:45
marcus alex fenix
odpowiedz
marcus alex fenix
80
Marcus

A czemu nie, hobbici są gorsi niż ludzie? :D

berial - Po prostu czuję się tym filmem zawiedziony. To nie ten sam poziom co poprzednie dwa.
Właśnie dlatego wspomniałem o kontrargumentach. Po prostu, ani ja Ciebie nie przekonam, że nowy Batman jest cool i w ogóle, anie ty mnie nie przekonasz, że jest głupi i rozczarowujący. :)

Co do Gangstera - w recenzji też wspomniałem o moim zdziwieniu co do tytułu. Mam wrażenie, że tłumacz w ogóle nie oglądał tego i filmu i kiedy usłyszał trochę o fabule, to od razu pomyślał, że pewnie na ekranie goszczą sami gangsterzy. :D

Tomal_P - klimat to już chyba trochę zasługa, bądź wada (jak kto woli) książki, bowiem ona trochę różni się stylem od Władcy Pierścieni.

09.02.2013 21:11
berial6
odpowiedz
berial6
106
Donut Hole

ja tu nikogo nie przekonuję
I biję brawo dla mitsukaia, że mnie NIE zrozumiał.

09.02.2013 21:31
Mitsukai
odpowiedz
Mitsukai
185
Internet is for Porn

Ale ja dobrze wiem ze chodzilo ci o moje czepianie sie twojego Robina (no bo o co innego), ale nie mam zamiaru wdawac sie z toba w polemike na ten temat. Skoro od czasu premiery filmu nie dotarlo do ciebie ze taka byla wizja Nolana i ze komiksami to on co najwyzej sie inspirowal tworzac swoja trylogie, to co ja moge wiecej dodac.

10.02.2013 12:17
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Nowy Batman zawiódł, ale nie dlatego, że Robin nie nazywa się Robin (tym bardziej, że Blake w filmie nie miałby wcale być Robinem), ani dlatego, że Ra's nie może umrzeć (chociaż może), ani nawet dlatego, że Bane nie używa Venomu (w komiksach nie korzysta z niego od ponad dekady).

spoilery

TDKR został po prostu w idiotyczny sposób pocięty, stąd dziwne przeskoki czasowe (według fabuły, powrót Bruce'a do Gotham trwał bodaj trzy tygodnie, według montażysty trzy sekundy). Do tego nikomu nie chciało się nawet zadbać o szczegóły (wielokrotnie przytaczany przykład wypucowanych policjantów w wyprasowanych mundurach po kilku miesiącach spędzonych w kanałach). Zupełnie zmarnowano też postać Bane'a - w komiksach był nie tylko mięśniakiem, ale też genialnym strategiem. Tutaj okazuje się, że cały za cały plan odpowiadał ktoś inny, a w kwestii siły, Bane również zawodzi, ostatecznie dostając wpierdol od Batmana i zdychając w bezsensowny, antyklimatyczny sposób. Za to zupełnie przepakowaną postacią jest Catwoman - na tle pozostałych jest aż zbyt dobra we wszystkim, co robi. Jej podejście do zabijania przeciwników jest dziwne i sprzeczne z charakterem z komiksów. Tam Black Mask musiał doprowadzić ją do ostateczności, żeby pociągnęła za spust. Tutaj ma na wszystko wyjebane i ostatecznie zabija Bane'a naciskając jeden przycisk. Nie mogę wyjść z podziwu, jak Whedon w Avengersach był w stanie oddać sprawiedliwość każdemu z bohaterów, podczas gdy Nolan spieprzył nawet tak oczywiste kwestie. Wisienką na torcie jest Talia, która - upraszczając nieco - pojawia się na ostatnie 20 minut, żeby pogrążyć postać Bane'a, niszcząc w dodatku całkiem fajne i oryginalne założenie, jakoby był on synem Ra'sa al Ghula. Można było sensownie zastąpić ją Scarecrowem w ostatnich momentach filmu, przez co całość nic by nie straciła, a Crane - jeśli dobrze poprowadzić wątek jego koneksji z Ligą Cieni - miałby motywacji aż nadto, żeby wywołać strach u wszystkich mieszkańców Gotham i każdego, kto po wybuchu bomby oglądałby wieczorne wiadomości. Ach, jest jeszcze Blake. Fajna postać, szkoda tylko, że przez cały film prawie nic nie zrobił.

Od razu po seansie byłem z TDKR zadowolony. Po chwili namysłu jednak zacząłem wychwytywać wszystkie jego wady i cała konstrukcja po prostu legła w gruzach. Co innego, gdy po filmie towarzyszy mi uczucie "no, nie było do końca idealnie, ale jakoś ujdzie", a co innego, gdy autentycznie jestem w stanie sam wymyślić dużo lepszą wersję scenariusza.

10.02.2013 12:21
Orlando
odpowiedz
Orlando
42
Smile Smile Smile

Od razu po seansie byłem z TDKR zadowolony. Po chwili namysłu jednak zacząłem wychwytywać wszystkie jego wady i cała konstrukcja po prostu legła w gruzach.

Hear hear.

10.02.2013 12:54
eJay
👍
odpowiedz
eJay
187
Quaritch

gameplay.pl

Wideo

Mephistopheles-->

Masz sporo racji, więc ja dołożę swoją cegiełkę ;) Przesunięcie akcji o 8 lat do przodu w stosunku do TDK nie ma żadnego uzasadnienia. Niedołężność Wayne'a znika po 25 minutach, a sam powrót do formy jest hiperhurraoptymistyczny, szybki, bo Bruce zakłada jakiś ściągacz i od razu robi dziury w ścianach ;) Z tej przerwy wynika też smutny dla Nolana wniosek - zrobił trylogię, która rozgrywa się na przestrzeni 10 lat a tak naprawdę Batman działa w niej tylko przez półtora roku.

O kretynizmach już wspomniałeś, ale ja po prostu nie mogę siedzieć spokojnie gdy do kanałów Gotham sprowadza się tysiące policjantów idących sobie jak na jakąś paradę (lol). Tylko debil wydaje takie rozkazy, w ogóle to plan Bane'a chyba musiał zakładać tak bezsensowny ruch (telepatia?) skoro bez niego nie mógłby doprowadzić do terroru i odcięcia miasta. A takich kwiatków jest znacznie więcej.

Co mi się podoba w TDKR to pojedyncze sekwencje akcji i ogólnie koncept na nie - prolog, walka Bane vs Batman, zakończenie (serio, tu akurat Nolan podołał). Niestety Nolanowi też nie chce się za bardzo reżyserować walk na gołe pięści, albo po prostu nie umie tego robić i zdarzają się komiczne wstawki:

- 30 sekunda, patrz lewy górny róg jak koleś teatralnie upada od podmuchu wiatru - http://www.youtube.com/watch?v=D1zBw86sPk8

- albo tutaj http://www.youtube.com/watch?v=lDdX6meXcY4 - 2:40 i facet z karabinem po lewej robi przed kamerą orła...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze