Co mnie denerwuje w grach? - sakora - 23 kwietnia 2013

Co mnie denerwuje w grach?

Granie to przyjemność, której trudno sobie odmówić, jednak ostatnimi czasy gry bardziej wkurzają, niż odprężają. Nie tylko poprzez uproszczenia czy kalkowanie poprzednich odsłon serii, ale przede wszystkim przez utrudnianie graczom życia.

Assassins Creed III / Ubisoft / Gry-online.pl

Gry to biznes, który musi się kręcić, przynosić zyski i pozwalać na rozwój. Rozwój rozumiany w sensie kolejnych zysków wydawcy, co nie zawsze przekłada się na jakość gry. Przed trzydziestu laty granie było uważane za rozrywkę dla dzieci. Przed dwudziestu laty granie było na marginesie popkultury i powoli się do niej przedzierało. Przed dziesięciu laty gry uznawano, że przyczyniły się do wychowania pokolenia psychopatycznych morderców. Dziś gry traktowane są niemal na równi z innymi rozrywkami, dlatego też, aby łatwiej trafić do szerszego grona odbiorców, konieczne są pewne uproszczenia, jak i zabezpieczenia,  jednak obecnie poszły one chyba za daleko.

Idiotyczna pomoc
Mam wrażenie, że po prostu robią ze mnie idiotę. Pomijając standardowe, wciśnij X, żeby obejrzeć kolejny filmik, upraszczanie sterowania, jak chociażby przypisywanie wszystkich akcji do jednego klawisza czy wyskakujące zawsze pomocne informacje, co mam nacisnąć, żeby coś zrobić, doprowadzają do szału. Skoro gram w określoną grę już kilka godzin, a na początku przeszedłem tutorial, to naprawdę wiem jak otworzyć te przeklęte drzwi czy podnieść leżącą broń. Litości! Dobrze, że w niektórych tytułach można tę nieocenioną pomoc wyłączyć.

SimCity / Electronic Arts Inc. / Gry-online.pl

Dodatki i inne DLC
Kiedyś kupując grę, wiedziałem, że otrzymuję kompletny i gotowy produkt. Wkładając dowolny nośnik do napędu, zazwyczaj wiedziałem, z czym będę mieć do czynienia. Teraz mam czasami niezły problem, jaką edycję gry kupić. Czy bardziej przyda mi się przedpremierowa snajperka czy też większy plecak na dodatkowe wyposażenie. Z drugiej strony wolę otrzymać nowy samochód, czy też możliwość dodatkowego nitro. Niestety nie mogę dostać wszystkiego, bo są to dodatki wycięte z całej gry i wrzucone do różnych edycji. Oczywiście są w instalce, jednak, żeby je odblokować, trzeba zapłacić za dodatkowy kod. Wiadomo, że za jakiś czas wszyscy będą mogli odblokować te dodatki za pomocą karty kredytowej, tylko po co na siłę segregować graczy i sprzedawać dodatkowo to, co jest integralną częścią gry? Poza tym te nowe mapy do multi zostały jeszcze zapowiedziane przed oficjalnym ogłoszeniem samej gry, a ukażą się jako DLC miesiąc po premierze... Gdzie zbroja dla mojego konia?

Patch na start
Pomijając dodatki, edycje i zawartości dodatkowe zakładam, że zakupiona gra jest działająca. Zakładam, że jest produktem kompletnym. Wrzucam nową płytkę do konsoli, a ona zaczyna ściągać update do gry w dniu premiery. W dniu premiery. Do nowej gry, która właśnie się ukazała. Czy to znaczy, że kupiłem wybrakowany produkt? Rozumiem, że betatesterzy czegoś nie wykryli, programiści nie zakodowali, a terminy goniły. Mogę zgodzić się na naprawdę mały update, kosmetykę, ale ściąganie wielkich gigabajtów to już lekka przesada. Patch po wydaniu gry, kiedy rzeczywiście okazało się, że coś nawala, nie przeszkadza, ale pokazywanie w dniu premiery, że nowy produkt nie działa to wstyd.

Gran Turismo 5 / Sony Computer Entertainment / Gry-online.pl

Blokady przeciwużytkownikowe
Piractwo jest plagą, która odbiera zysk producentom gier. Niestety wydaje się, że odbiera im także zdolność logicznego myślenia. Gra, jak sama nazwa wskazuje, służy do grania, a nie do usiłowania połączenia się z serwerem czy użerania się z obsługą techniczną. Dobrze, jeśli określony tytuł wymaga jedynie aktywacji online. Gorzej, jeśli jest to gra tylko dla jednego gracza, a wymaga ciągłego podłączenia do sieci. Skoro jest to tytuł dla jednego gracza, to naprawdę tego nie rozumiem. Dla mnie nie wygląda to na walkę z piratami, a walkę z graczami w konkurencji, który wydawca jest bardziej upierdliwy. Nie ma poza tym zabezpieczenia w grach i sprzęcie, które nie zostało złamane, lub ominięte. Czasami dochodziło do tego, że gracz legalnie zakupioną grę musiał crackować, bo nie mógł w nią zagrać z powodu nie braku dostępu do sieci, a ewidentnego błędu wydawcy. O wersjach cyfrowych gier, cyfrowych usługach growych i systemach antyużywkowych nawet nie wspominam. Możemy odsprzedać płytę audio czy z filmem, możemy odsprzedać książkę, ubrania czy samochód, ale broń boże grę! Przepraszam, usługę dostępu do gry...

Gry ze sztancy
Kolejne odsłony dobrze sprzedających się tytułów to czysty zysk dla wydawcy i oczywista radość dla gracza. Każdy lubi to co zna, a jeśli co roku dostaje kolejną odsłonę swojej ulubionej gry, będącą w sumie tym samym, gdzie grafika jest odrobinę lepsza, bohaterowie ci sami, historia trochę inna, ale da się przełknąć. A do tego w multi komplet mapek z poprzedniej części jako DLC, to przecież jest dokładnie to, czego pragnie każdy gracz, prawda? Po co nowi bohaterowie, po co nowe marki i nowe wyzwania. Przecież i tak sprzeda się tego za mało, żeby zrobić kontynuację. Lepiej odcinać kupony przy kolejnych częściach, powtarzać to, co już było i od czasu do czasu dorzucać jakieś innowacje, ale tylko jedną co roku, a jak się przyjmie, to ją wywalimy i damy inną.

Battlefield 3 / Electronic Arts Inc. / Gry-online.pl

Lubię grać, ale ciągle słyszy się, że taki jest rynek, że tak gry ewoluowały, że takie są czasy, a jeśli się nie podoba, to zawsze można zagłosować portfelem. Oczywiście, można nie kupić jednej, drugiej czy trzeciej gry, ale w co w takim razie grać? Nie pozostawać obojętnym i nie dawać wydawcom znać, że to jest rozrywka, za którą my płacimy, bo ją lubimy. Nie lubimy, kiedy odgórnie traktuje się nas jak głupków i złodziei. Warto o tym pamiętać, kiedy po włożeniu płyty do napędu okaże się, że serwery nie działają, a po dwóch dniach czekania na usunięcie błędu przyjdzie nam jeszcze ściągnąć patch na start, potem kolejny, bo nie było czasu na ich połączenie, przecież to tylko siedemnaście giga, więcej niż sama gra. I nie zapomnij, że płytę możesz już wyrzucić, bo gra została już przypisana do twojego konta na stałe, ale żeby grać, musisz dokupić jeszcze dwa DLC, bo bez nich grać w sumie się nie da...

     

     

Śledź mnie na Twitterze!

     

sakora
23 kwietnia 2013 - 14:26

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
23.04.2013 15:19
GameSkate
53
Pretorianin

Patch na start.
Mam nadzieję, ze wiesz, że gra trafia do tłoczni nawet miesiąc przed premierą? I że jak już tam trafi to nie możesz dograć nic więcej na płytę. I że w miesiąc można poprawić sporo błędów.

23.04.2013 15:26
sakora
odpowiedz
sakora
13
Chorąży

@GameSkate - mam nadzieję, że wiesz, co to znaczy wybrakowany produkt? To tak, jakby samochód wyjeżdżający z fabryki skręcał tylko w jedną stronę. Resztę naprawi się w serwisie po zakupie.

23.04.2013 15:48
odpowiedz
wiped1
21
Legionista

Jakbyś zagłębił się trochę w proces produkcyjny gier, to zrozumiałbyś, że dłubać przy kodzie można LATAMI.
A przecież kiedyś tą grę trzeba wypuścić na rynek, co nie? Tak jak GameSkate mówi, w okresie zanim gra trafi
do sklepów, programiści mają od cholery czasu żeby szukać ewentualnych błędów, których niestety nie da się uniknąć (czas, który poświęcą na naprawienie jednego buga, poskutkuje znalezieniem kolejnego, i tak można w nieskończoność). Teraz pytanie, czy wolisz, żeby pobrać tego 1mb patcha na starcie, czy lepiej żeby twórcy zatuszowali fakt istnienia błędu, w obawie przed użytkownikami, którzy posądzą ich o wypuszczenie wybrakowanego produktu. A jeżeli myślisz, że wypuszczanie produktów z błędami jest cechą tylko i wyłącznie gier, to wytłumacz istnienie kolejnych wydań książek, samochodów i zasadniczo każdego możliwego produktu istniejącego na ziemi. Po prostu w przypadku gier patchowanie jest tak proste, że twórcy posuwają się do podobnych praktyk jak te opisane w artykule.

Swoją drogą 'Blokady przeciwużytkownikowe' - ciekawe słowotwórstwo, które niestety można śmiało używać w większości nowych produkcji...

24.04.2013 12:04
Orrin
odpowiedz
Orrin
196
Najemnik

Gdyby to był 1 MB nie byłoby problemu jednak często się zdarza, że przy starcie mamy 1GB do pobrania.

Jakoś przy PS2 dało się robić gry bez patchów. Dlaczego? bo nie było takiej możliwości. To jest czyste olewactwo graczy i nic tego nie tłumaczy.
Szczerze to wolę poczekać na grę miesiąc dłużej ale dostać gre sprawdzoną i gotową a nie taka gdzie w ciągu miesiąca dostaje nowe patche, a ja zamiast bawić się przy grze zastanawiam się co teraz będzie nie tak.

24.04.2013 12:34
odpowiedz
zanonimizowany520587
72
Senator

Z tymi patchami to jednak różnie jest, grę można dopieszczać bez końca, poprawiać coś w mechanice lub eliminować bugi ryzykując powstaniem kolejnych, a tak jak ktoś wcześniej napisał, gra uzyskuje ,,złoty" status i idzie tłoczni na jakiś miesiąc przed oficjalną premierą, więc twórcy mają wtedy sporo czasu, by jeszcze podłubać przy grze. Oczywiście zdarzą się przypadki totalnego olewactwa twórców lub wydania w pośpiechu, by wyrobić się z terminami (ostatni MoH chociażby).

Co do reszty punktów to pełni się zgadzam, drażnią mnie w szczególności online passy (problem z późniejszą odsprzedażą) i zdzieranie z graczy przez DLC (jasne, nie ma obowiązku ich kupna, ale jednak się sprzedają i to dobrze, przez co devsi są coraz śmielsi wciskając ludziom coraz więcej DLC kosztem uboższej podstawki).

24.04.2013 12:34
zmudix
odpowiedz
zmudix
157
Professor Fate

Dobrze napisane, +1.

24.04.2013 12:48
Cobrasss
odpowiedz
Cobrasss
144
Senator

Starcraft 2 to świetna gra, ale kampanie dla danej rasy do kupna odzelnie to ja dziękuje, to normalnie mi zalatuje zabawkami na baterię :P.

26.04.2013 09:21
odpowiedz
KoRnish
28
Chorąży

Podpisuję się rękoma i nogami pod wszystkim co napisał autor. I pomyśleć że z następną generacją będzie już tylko gorzej... (Xbox always on)

26.04.2013 09:59
odpowiedz
Tuminure
90
Senator

Kiedyś kupując grę, wiedziałem, że otrzymuję kompletny i gotowy produkt.
Ah te czasy commodore 64 i pegazusa.

Wkładając dowolny nośnik do napędu, zazwyczaj wiedziałem, z czym będę mieć do czynienia
Zdawało mi się, że obecnie na okładce zwykle jest opis gry.

Patch po wydaniu gry, kiedy rzeczywiście okazało się, że coś nawala, nie przeszkadza, ale pokazywanie w dniu premiery, że nowy produkt nie działa to wstyd.
Wszystko ma błędy, które ktoś może chcieć poprawić. Wydanie patcha przed premierą gry świadczy o tym, że zespół tworzący grę nie zaczął siedzieć w pracy na facebooku, tylko nadal pracuje nad swoją grą. To jedna z oznak profesjonalizmu.

Możemy odsprzedać płytę audio czy z filmem, możemy odsprzedać książkę, ubrania czy samochód, ale broń boże grę! Przepraszam, usługę dostępu do gry...
Spróbuj zatem sprzedać imienny karnet na siłownie, basen czy autobus. Albo prawo jazdy.

Po co nowi bohaterowie, po co nowe marki i nowe wyzwania. Przecież i tak sprzeda się tego za mało, żeby zrobić kontynuację. Lepiej odcinać kupony przy kolejnych częściach, powtarzać to, co już było i od czasu do czasu dorzucać jakieś innowacje, ale tylko jedną co roku, a jak się przyjmie, to ją wywalimy i damy inną.
No tak, po co stworzyć coś, co spodoba się fanom danej gry. Lepiej stworzyć coś nowego, co może się nie spodobać. Z tego co zauważyłem to jest mnóstwo nowych gier i raczej nie ma na co narzekać.
W ogóle ten cały Microsoft zająłby się czymś nowym, a nie tylko odcina kupony na tych swoich Windowsach :/.

Szczerze to wolę poczekać na grę miesiąc dłużej ale dostać gre sprawdzoną i gotową
Ten miesiąc w niczym nie pomoże.

26.04.2013 10:10
😉
odpowiedz
JÓZEK2
123
Generał

Oczywiście., że tak. No i ceny gier na pc coraz bardziej głupieją. Za barachło ponad 120 zł to już norma.
[9] Obrońca "uciśnionych" i "szykanowanych" a z tym karnetem na... to przykład typu: "...a u was to murzynów biją". Zastanów się człeku!!

26.04.2013 10:19
davis
odpowiedz
davis
180

Za barachło ponad 120 zł to już norma.

Zaleta DRM. I ceny będą coraz wyższe, no bo jak ograniczono piractwo, to przecież klient i tak kupi. Nawet jak drogo to popsioczy i kupi. Ceny gier na PC wyrównane do konsolowych? Kwestia roku.

Mnie w grach denerwuje wszechobecny respawn przeciwników. Przykład: Borderlands 2. Czyszczę jakąś mapę, przedzieram się przez hordy wrogów, zaglądam do każdej skrzynki, szukam tych bezsensownych achievmentów i po 30-60 minutach muszę wrócić do początku mapy i znowu te same hordy przeciwników arrggghhhhh!

Wszystko ma błędy, które ktoś może chcieć poprawić. Wydanie patcha przed premierą gry świadczy o tym, że zespół tworzący grę nie zaczął siedzieć w pracy na facebooku, tylko nadal pracuje nad swoją grą. To jedna z oznak profesjonalizmu.

No chyba żartujesz. Jak płacę za grę to chyba mam prawo oczekiwać że będzie ona sprawna, przetestowana i pozbawiona błędów. W tej chwili to wygląda tak, że świadomie rzucają niedopracowaną grę na rynek i czekają na odzew graczy - ot tacy głupi testerzy co płacą i na dodatek wyłapują błędy.

26.04.2013 10:37
zmudix
odpowiedz
zmudix
157
Professor Fate

Tuminure,

> Nie C64 i Pegazusa, tylko jeszcze kilka lat temu.
> Okładka i opis gry często nijak się mają do rzeczywistości.
> Chodzi o kilkugigowe patche. Cytuj więcej, niż pasujące Ci fagmenty.
> Przykład z karnetem chybiony, bo nie jest to jedyna opcja aby wejść na siłownię. Z grami jest inaczej, czasami bez przypisania do konta nawet w demo/triala (o ile jest) nie zagrasz.
> Ech, żebyś Ty wiedział, na czym M$ robi największą kasę... ;) Windowsy to akurat wierzchołek góry lodowej. Poza tym druga, na upartego trzecia część jeszcze ujdzie, ale, urwał nać, szósta? Albo strzelanka taka sama jak wszystkie inne, tylko inny HUD?
> Pomoże.

26.04.2013 10:38
Irek22
odpowiedz
Irek22
102
Grzeczny już byłem

Z wymienionych tutaj tak naprawdę wkurzają mnie tylko i aż dwa elementy.
Według kolejności wkur*iana:

1. idiotyczna pomoc (zwłaszcza w grach/wersjach gier na X360),
2. dodatki i inne DLC - tak, wkurza mnie to mniej niż idiotyczna pomoc bo - poza grami od EA - prędzej czy później w tańszych seriach lądują podstawki razem ze wszystkimi dodatkami, DeeLCekami i patchami, natomiast idiotyczna pomoc pozostanie idiotyczną pomocą bez względu na cenę i wydanie gry.

AIDIDPl [14]
Gównianego dubbingu, bez możliwości zmiany języka głosów

O, to to! Z drugiej strony gówniany dubbing to już nie wina producenta.
Niemniej jednak fakt - jest to wkurzające, dlatego np. ME2 kupiłem z UK. Nie wiem czy w najnowszym Hitmanie i Tomb Raiderze jest możliwość zmiany dubbingu na ang. bo szczerze mówiąc nie interesowałem się tym, bo od kiedy dowiedziałem się, że w tych grach Cenega na siłę chce uszczęśliwić polskich-niepotrafiących-albo-zbyt-leniewych-aby-czytać-graczy (uj z tym, że obie gry są 18+ więc każdy, do kogo kierowane są te gry powinien przejść choćby podstawowy kurs czytania...), postanowiłem przyznać jej "złotą malinę" w postaci niezubażania mojego konta na rzecz Cenegi, lecz dystrybutora zagranicznego.

26.04.2013 10:44
AIDIDPl
odpowiedz
AIDIDPl
121
PC-towiec

A ja nienawidzę:
-> Płatnych DLC
-> Masy łatek po premierze
-> Bugów w grze, które idzie wyłapać po jej uruchomieniu (jakby studio nie miało testerów)
-> Beta testy, które nic nie dają (BF3)
-> Słabe optymalizacje, przy niewymagającej grafice (A:CM)
-> Gównianego dubbingu, bez możliwości zmiany języka głosów, albo chociaż całego języka (Crysis 3)

26.04.2013 11:07
👍
odpowiedz
JÓZEK2
123
Generał

I tu kochanieńcy wiele zależy od nas samych. Ja nie rzucam się na grę w dniu premiery. Nie osiwieję, jak ją kupię później. Tak zrobiłem np. z Death Space 2. Poczekałem...rok i nabyłem taniej oraz z profesjonalnym spolszczeniem. Zainstalowałem i śmiga jak ta lala, bez zacięć i innych dupereli. Gdyby tak wszyscy robili /chyba nie realne/, inaczej producenci podchodzili by do tematu. Kiedyś tak nie było. W 2008 kupiłem "Frontlines - Fuel of War". Nie potrzebny był zas...any Steam czy Origin. Wsadziłem w pc i pooooszła bez zająknięcia i mln. łatek. A gra jak na tamte czasy, super. Tak graficznie jak tematem i akcją. Jak mawiają ci z południa:
- To se newrati !!-

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze