Gry bez prądu - prosto krótko i przyjemnie - Floyd - 13 maja 2013

Gry bez prądu - prosto, krótko i przyjemnie

Jedyne pociągi, które kojarzą mi się z tymi okre­śleniami to te z planszówki. Trudno znaleźć amatora gier bez prądu, który nie grał nigdy w którąś z licznych wersji Ticket to Ride. Nic w tym spe­cjalnie dziwnego, ponieważ seria jest powszechnie łubiana - pierwsza odsłona, rozgrywająca się na mapie USA została wybrana grą roku 2004. Można ją ponadto znaleźć nie tylko na półkach sklepów specjalistycznych.

Zaznajomieni z serią nie będą zbyt zaskoczeni po otwar­ciu pudełka. Jak zwykle znajdziemy w nim sporą, porządnie wykonaną mapę-planszę (tym razem zagramy w Niem­czech) i ładne małe plastikowe wagoniki. Jako że partnerem tej, szumnie nazwanej kolekcjonerską, edycji jest niemiecki producent kolejek Marklin, na każdej z ponad stu kart wa­gonów i lokomotyw znajdziemy podobiznę innego modelu wykonanego przez firmę. Miły smaczek, choć nikt w trakcie gry nie zwraca na to uwagi. Nowością są za to żetony punk­tów rozkładane na planszy. Niestety są one małe, łatwo je zgubić, a zapasowych nie ma. Z drugiej strony bez problemu poradzimy sobie bez kilku.

Podstawowe zasady są takie jak w innych odsłonach „Pociągów”. Zmagamy się w gronie od 2 do 5 graczy i pła­cąc kartami wagonów, układamy z kolorowych wagoników odcinki tras. Staramy się dowolnie wybraną drogą połączyć miasta wskazane na kartach misji. Naszym celem jest ze­branie największej ilości punktów, a rozgrywka kończy się, gdy komuś z grających zacznie brakować wagoników.

Nowością w Marklin Edition jest to, że możemy pojechać za granicę. Szkoda, że twórca gry uznał, że nie ma sensu jeździć PKP, bo dotrzeć możemy jedynie do Danii, Holandii, Francji i Austrii. Mamy też dwa nowe rodzaje kart oraz tak zwanych pasażerów, którzy wyróżniają tę edycję. Służą oni do zbierania wyżej wspomnianych żetonów z planszy. To dodatkowe źródło punktów znacznie rozszerza wachlarz możliwych strategii i czyni tę wersję moją ulubioną z serii.

„Pociągi" to pozycja dla każdego. Szybkie ruchy, w któ­rych wykonujemy zawsze tylko jedną krótką czynność sprawiają, że nawet gdy gramy w pięć osób, nie nudzi­my się. Rozgrywka jest krótka, przy maksymalnej ilości graczy trwa około godziny. Nowym graczom budowanie tras z wagoników sprawi przyjemność, a miłośnicy gier planszowych znajdą pole do skomplikowanych zmagań strategicznych. Niewielka losowość i fakt, że gra świet­nie dopasowuje się do każdej ilości grających sprawiają, że „Pociągi” szybko się nie znudzą.

Floyd
13 maja 2013 - 23:38

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.05.2013 23:51
create
👎
create
14
Chorąży

Co za pobieżna amatorszczyzna... Gdzie system oceniania tekstów? Przecież to jakieś żarty..

14.05.2013 00:13
odpowiedz
Munchhausen
26
Centurion

Oj, a gdzie się podział tekst o gejach w polskiej polityce? Cenzura zdjęła? :)

Co do gry, to zdecydowanie ją wszystkim polecam - za pomocą wersji europejskiej wciągnąłem sporo osób w granie w planszówki. Wszystkim (!) się spodobała, a testowałem ją na naprawdę pokaźnej liczbie osób - osób, które gry planszowe kojarzyły wyłącznie z Chińczykami i Monopolami. No i największa zaleta - TtR idealnie sprawdza się na imprezach, bo ma prościutkie zasady (jak "Osadnicy z Catanu") :)

14.05.2013 08:12
sm142gi
odpowiedz
sm142gi
27
Chorąży

Również polecam wszystkim ;) Szybka, łatwa i przyjemna! Na ostatniej nocy planszówkowej ze znajomymi rewelacyjnie się przy niej bawiliśmy i to pomimo 6:00 nad ranem :P