Krótko i na temat | XXVI | Hype i zjawiska mu towarzyszące - RazielGP - 18 maja 2013

Krótko i na temat | XXVI | Hype i zjawiska mu towarzyszące

Hype towarzyszy każdemu z nas oraz w każdej możliwej dziedzinie. Dotyczy on tak samo gier, książek, czy też filmów. Jednak pod tym słowem kryje się więcej znaczeń. Wiadomo także, że różne czynniki mają wpływ na naszą reakcję. Dlatego postaram się wymienić te, które zaobserwowałem u siebie na przestrzeni ostatnich lat w przypadku popularnych gier wideo.

1. Hype początkowy - Polega on na zapowiedzeniu przez producenta nowej gry. Początkowo wiemy o produkcji stosunkowo niewiele, gdyż większość informacji rzadko kiedy pokrywa się z realną zawartością. Jednakże machina rusza, a my próbujemy doszukać się wielu ukrytych znaczeń. Sprawa łatwiejsza jest podówczas wtedy, gdy mamy do czynienia z kolejną odsłoną swojej ulubionej serii. Możemy zatem przypuszczać, czego mniej więcej  możemy się po takim tytule spodziewać.

2. Hype trailerowy - Kolejną formą zwrócenia uwagi na swój produkt są trailery. Pobudzają one nasze zainteresowanie ukazując wyreżyserowane, najczęściej bardzo smakowite ujęcia. Jak wiadomo nakręcają one nas w takim stopniu, iż w późniejszym czasie grając w finalny produkt możemy się srogo rozczarować.

3. Hype gameplayowy - Ukazuje on kawałek właściwej rozgrywki, która w ostatecznej wersji może ulec zmianie, albo w ogóle się w niej nie pojawić. Mimo tego możemy w ten sposób wizualnie zapoznać się z produkcją. Oszacować, czy nas ona pociąga, czy też nie. W ten oto sposób albo zostajemy oczarowani przez producenta, albo też zniechęcni.

4. Hype marketingowy - Krótko mówiąc mam tu na myśli wszelkie reklamy i materiały z udziałem twórców, którzy zapewniają nas o wyjątkowości swojej produkcji. Potrafią one dodatkowo podkręcić nasze emocje, dzięki czemu spora część graczy postanawia kupić dany tytuł zupełnie w ciemno.

5. Hype zapowiedziowy - Napisane przez autorów/redaktorów zapowiedzi oferują wiele informacji. Głównie z zamkniętych pokazów. Dzięki nim dowiadujemy się o wielu sytuacjach panujących w wyczekiwanej przez nas grze. Jedne mogą nas dodatkowo zachęcić, podczas gdy drugie wszcząć obawy.

6. Hype recenzowany - Dla wielu osób recenzje sa ważniejsze od osobistych przekonań. Jednak sporo z nich zapomina nie tylko o tym, że recenzent stara się ocenić tytuł subiektywnie, ale i o tym, że czasem fascynuje się on czymś, co na to nie zasługuje. W efekcie czego powstają skrajne względem siebie poglądy, pomiędzy czytelnikami, a autorem tekstu. Niemniej jednak recenzje są dla wielu z nas bardzo ważne przy wyborze nowego tytułu.

7. Hype próbny - Niestety coraz rzadszy w świecie elektronicznej rozrywki. Polega on na przetestowaniu wersji demonstracyjnej na swojej platformie. Ewentualnie na wypróbowaniu gry pożyczonej od kolegi, czy znalezieniu na to innego sposobu. Jest to zazwyczaj najbardziej wiarygodne żródło, ponieważ sami jesteśmy w stanie zaznajomić się z częścią interesującej nas produkcji.

8. Hype koleżeński - Jeśli jednak nie przekonały nas powyższe formy, zawsze możemy liczyć na znajomych, którzy nas w odpowiedni sposób nakręcą. Ukażą nam najciekawsze fragmenty, opowiedzą o zaletach, zarysie fabuły, rozgrywki oraz bohaterów. Puszczą kilka naprawdę klimatycznych i wpadających w ucho nutek i ostatecznie przekonają do jej ukończenia.

Powyżej wymieniłem 8 trybów "hajpu". Teraz zaś przyszedł czas na podzielenie się z wami moją opinią na ten temat. Generalnie wszystko zależy od gry. W przypadku Grand Theft Auto V od samego początku śledziłem losy, brnąc pokolei przez następujące punkty. Inaczej zaś było chociażby ze Sleeping Dogs. Wstępne informacje co prawda zwróciły moją uwagę, ale nie na tyle, abym zaczął się tą produkcją za wczasu zachwycać. Dopiero gdy Blackthorn zaczął zachęcać mnie do tego tytułu, zdecydowałem iż dam mu szansę. Jak się później okazało gra ta pochłonęła mnie bez liku, dlatego też dziękuję mu za zachęcenie mnie do tej produkcji.

Polub, zaćwierkaj lub wykop Raziela oraz jego wpisy, jeśli przypadły ci do gustu. Z góry dziękuję za klik.

RazielGP
18 maja 2013 - 12:23
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
18.05.2013 13:56
gnoll
gnoll
140
Simple Man

Hype ma też swoją zła stronę. Jeżeli firma go nakręci do granic możliwości, a potem wyjdzie że gra jest średnia lub wręcz słaba - będzie to długo zapamiętane, a gracze łatwo tego nie puszczą płazem. Duke Nukem Forever to piękny przykład.

Hype nie ogranicza się do gier, "nakręcanie" przed premierą produktu było znane od dawna. Choćby Apple i ich iPhone'y czy filmy. Trzeba wiedzieć że to sprytna forma marketingu.

18.05.2013 15:55
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
154
Reaver is the Key!

gnoll - To prawda, ale akurat Duke Nukem Forever przypadł mi do gustu. Pewnie dlatego, iż sama marka nigdy mnie wcześniej nie interesowała i prawdę mówiąc w ogóle na nowego Księcia nie czekałem.

18.05.2013 15:58
X@Vier455
😊
odpowiedz
[email protected]
116
Szynszyl

Poradnik marketingowy :)

18.05.2013 16:56
odpowiedz
zanonimizowany737870
70
Legend

Jak wiadomo nakręcają one nas w takim stopniu, iż w późniejszym czasie grając w finalny produkt możemy się srogo rozczarować.

Wiele fanów miało to uczucie po premierze Naruto Storma 3. Gra na trailerach zapowiadała się genialnie, a wyszedł zwykły średniak. Dwójka nadal jak dla mnie na czele stawki.

18.05.2013 20:16
Rasgul
😃
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

Hype ma swoje dobre i złe strony, jednakże gdyby nie on, to wiele różnych gier nie miałoby tak super wysokich wyników sprzedaży, jakie posiadają obecnie.
Celowe zagrania ze strony twórców - czysty marketing, czysty zysk. A konsumenci trochę od tego bzikują, ale też trochę zyskują. :)

18.05.2013 21:54
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
154
Reaver is the Key!

Dlatego ja teraz podchodzę do tematu o wiele spokojniej.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze