Z padem przez Los Santos #7: Rysy na diamencie czyli o wadach GTA V - Imperialista - 23 września 2013

Z padem przez Los Santos #7: Rysy na diamencie, czyli o wadach GTA V

Do ukończenia głównego wątku fabularnego pozostało mi raptem siedem misji. Większość wątków pobocznych jest już domknięta. Wciąż co jakiś czas gra mnie mocno zaskakuje, ale mogę już chyba zaryzykować stwierdzenie, że poznałem ją w stopniu bardzo dobrym. Są jednak w GTA V elementy, które psują zabawę - wspomniałem między innymi o dość słabo zrealizowanych minigierkach, spośród których część pełni charakter ewidentnych zapychaczy. W tej kwestii rzecz nie jest jednak aż tak dotkliwa - wystarczy odpuścić sobie ich wykonywanie. Gorzej sprawa wygląda w przypadku elementów, które w grze towarzyszą nam od początku opowieści aż to samego jej końca. Żeby jednak uniknąć pisania litanii typu "widzimisię", swoimi spostrzeżeniami podzielą się z Wami także Materdea, oraz gościnnie - Robson.

Imperialista

- System „nagradzania” gracza po wykonanej misji

Numer jeden na mojej liście najbardziej irytujących rzeczy w grze, tym bardziej że nie należy on do błędów samej gry, tylko celowych założeń twórców. Przypomnijmy - Rockstar wpadł na pomysł, by po każdej zaliczonej misji przyznawać graczom jeden z medali: brązowy, srebrny lub złoty. Najszlachetniejszy kruszec przypada nam w momencie, gdy podczas misji wypełnimy wszystkie powierzone nam zadania. Problem w tym, że nie znamy ich przed rozpoczęciem misji. To całkiem zrozumiałe – z jednej stronie gra nie rzuca nam w twarz spoilerami i zaskakuje zwrotami akcji w obrębie zadania, z drugiej zachęca do zaliczenia danego etapu kolejny raz. Niestety, taki mechanizm jest w zasadzie zaprzeczeniem sprawdzonego systemu nagród o którym różni deweloperzy w swych wideo-dziennikach trąbią od wielu lat. Dlaczego? System medali przyznawanych za wykonywanie zadań, których nie znamy zupełnie eliminuje radochę płynącą z zaliczenia trudnej misji, serwując nam tuż po jej zakończeniu ochłap w postaci brązowego krążka. Mimo, że z reguły totalnie olewam wszelakie rankingowe wstawki obecne w co drugim współczesnym tytule, żaden z mechanizmów dotychczas nie był do tej pory tak bardzo inwazyjny. Zamiast triumfalnej melodyjki mamy ekran, który informuje Cię że zapomniałeś przelecieć pod wszystkimi mostami po drodze. Do ciężkiej cholery- zrobiłbym to, gdybym tylko wiedział! Albo raptem okazuje się, ze nie wykonałeś misji poniżej 10 minut, słabiaku. Co tam, że próbowałeś przez ten czas zrobić fajne zdjęcie w świetnej scenerii – trzeba było zapierdzielać! Musicie przyznać, że sam pomysł jest po prostu idiotyczny.

- Muzyka, czyli ilość wrogiem jakości

Wada mocno subiektywna, ale z tego co widzę powtarza się dość często - także Materdea ma podobne wrażenia. Wśród stacji radiowych nie napotkałem żadnej, na którą mógłbym w stu procentach liczyć. 16 stacji radiowych, z czego dwie typu talk-show to liczba, która powinna zapewniać znalezienie dla siebie "tej jedynej". Tymczasem Rebel Radio przegrywa lekko z K-Rose, Emotion, Flash FM czy nawet Lips 106 z poprzednich części zjadają popową stację w piątce - o tych rockowych nie wspominam z litości. Podobnie rzecz ma się ze specjalnie skomponowanymi kawałkami na potrzeby misji. Moje ucho zamiast podtrzymujacych napięcie nut, momentami słyszało zapętlone pilukanie. Żebym jednak nie został opacznie zrozumiany - jeżdżenie po mieście jest fanastyczne i tak czy inaczej natrafiamy na świetną muzykę, tyle że jest ona skrzętnie ukryta wśród kawałków średnio brzmiących. W mojej w kwestii tego co brzmi w tle jest gorzej niż w Max Payne 3. 

Gdzieniegdzie bywa pustawo, ale grafiki się nie czepiamy!

Katastrofalny Drive-by

Bardzo poważna wada, zwłaszcza że z opcji strzelania podczas prowadzenia pojazdu będziemy korzystać bardzo często. Nie mam pojęcia jak ten element przeszedł kontrolę jakości, ale jego mechanizm to w zasadzie powrót do okresu sprzed dekady. Wystawiajac rękę z gnatem, wybrany bohater od razu sieje ołowiem (nie mamy więc możliwości dobrego wycelowania przed oddaniem strzełu), a trafienie w głowę bez korzystania ze specjalnej umiejętności spowolnienia czasu za kółkiem, którą dysponuje tylko Franklin, bywa udręką. W Sleeping Dogs element ten był wykonany sto razy lepiej.


Materdea z kolei zwraca uwagę na:

Przekolorowanie Trevora

Na tle Michaela i Franklina, psychol Trevor momentami daje o sobie znać, że jest tu tylko dla satyry i zbytniego kontrastu. Innego wskazania dla niego nie widzę. I myślę podobnie jak wiele osób grających w GTA V, że w tę dwójkę jeszcze byłbym skłonny uwierzyć.

Nie do końca działający model zniszczeń pojazdów

Trzeba się solidnie natrudzić, żeby doszczętnie zniszczyć jakiekolwiek auto. Ba – wyzwaniem staje się zwykłe poobijanie go, by odpadła choćby maska. Jest to zupełne przeciwieństwo „czwórki”, ponieważ tam nawet lekkie stłuczki powodowały spore obrażenia pojazdu. Nie mogę przyczepić się za to do zarysowań lakieru, bo ten efekt jest wyraźny i w miarę realistyczny.

Skoncentrowanie się Rockstar North na trzymaniu gracza w mieście. Z racji tego, iż Trevora odblokowujemy relatywnie późno (kwestia 4-5 godzin), to cała akcja skupia się na przemierzaniu Los Santos. Oczywiście, jeśli chcemy, to w dowolnym momencie możemy opuścić aglomerację miejską i ruszyć na podbój pustkowi. Niemniej jednak nawet później, gdy już do dyspozycji oddano nam całą trójkę protagonistów, deweloperzy mimo to koncentrują się na zurbanizowanych terenach.


Robson wymienia:

Otwarcie, czyli złe zajebistego początki

Chociaż wypowiadam się tu jako ostatni, sam dowalę się do wstępu GTA V. Nie bawiąc się już w spoilery muszę stwierdzić, iż otwierająca grę sekwencja, połączona z pierwszą godziną rozgrywki (składającą się na wykonywanie dziewiczych misji i najzwyklejsze bujanie po mieście) tyłka raczej mi nie urwała. Akcja rozgrywająca się w zimowej scenerii kończy się dla mnie tak sucho i beznamiętnie, że po prostu nie mogłem odnieść wrażenia innego jak to, iż Rockstar nie bardzo wiedział, jak w zasadzie ten swój wielki hit z pompą rozpocząć – a było do tego naprawdę blisko.

Fucking motherfucker, czyli kto pisał dialogi?

Jak to mawiał jeden z moich wykładowców – przekleństw nie ma co się wstydzić i na siłę unikać, bo stanowią naturalną i potrzebną część każdego języka. Nie spodziewałem się jednak, że wymiany zdań w nowej grze Rockstara będą nimi do tego stopnia ociekać. Rozumiem, że taka rzeczywistość, stres, pościgi i gangsterka - fajnie byłoby jednak, gdyby chociaż taki Michael stanowił miłą przeciwwagę do szalonego Trevora i wychowanego przez ulicę Franklina (ktoś pamięta jeszcze pierwszy trailer i jego spokojny monolog na początku?). Tymczasem każdy sadzi tutaj pannami lekkich obyczajów aż (nie)miło, a przed przejedzeniem broni mnie tylko świetna, bo korzystająca z bogatego dorobku rodzimej, podwórkowej łaciny polonizacja. Do pewnego stopnia prymitywizm dialogów bawi („Uważaj czarnuchu, gliny będą cię teraz szukać!” – „Chuj z tym, jestem gangster!”), w większości przypadków jednak tych „przecinków” jest tu trochę za dużo.

„You can’t drive for shit CJ!”, czyli model jazdy bez zmian 

No dobra, może nie całkowicie bez zmian, ale cecha wspólna wciąż pozostaje taka sama – przy większych prędkościach GTA to symulator rozbijania się samochodem po mieście, i to w dosłownym znaczeniu tego słowa. Apogeum destrukcji i nieopanowania jak zwykle uwidacznia się podczas miejskich wyścigów – co chwila ktoś wbija się w lampę, budynek bądź innego uczestnika ruchu, a to, co wyprawia się z furą podczas prób wyjścia z poślizgu to dla mnie już całkowity śmiech na sali. Mówiąc prościej i zamykając wszystko w jednym zdaniu – dwuślady wciąż prowadzą się w GTA dość „dziko”.



Żeby jednak oddać grze sprawiedliwość: GTA V jest monumentalnym pomnikiem wystawionym ku czci gamingu, będąc jednocze GTA V to przezajebista gra, w którą każdy powinien zagrać. Taka premiera zdarza się raz na pięć lat. To szmat czasu. W momencie debiutu szóstej części będziemy innymi ludźmi, pełniąc prawdopodobnie odmienne role od tych, do których jesteśmy teraz przyzwyczajeni, a jednocześnie wciąż jarając się kolejnym Grand Theft Auto.

I jak tu nie kochać gier wideo?

Imperialista
23 września 2013 - 15:35

Komentarze Czytelników (33)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
23.09.2013 16:21
Materdea
odpowiedz
Materdea
90
Nowy porządek świata

@aszron
Słabe minusy? Jest coś w ogóle takiego? Jeśli mi dany element nie pasował, to dlaczego mam go nie wymienić?

23.09.2013 17:28
odpowiedz
Ogame_fan
104
Golden Deer

Cziczaki

Bo jest.

23.09.2013 17:53
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

"Żebym jednak nie został opacznie zrozumiany - jeżdżenie po mieście jest fanastyczne i tak czy inaczej natrafiamy na świetną muzykę, tyle że jest ona skrzętnie ukryta wśród kawałków średnio brzmiących. W mojej w kwestii tego co brzmi w tle jest gorzej niż w Max Payne 3. "

Przepraszam, ale co autor ma na myśli? Soundtrack do MP3 jest świetny. A co gra w nim w tle? Nie rozumiem porównania, bo nie pamiętam niczego co w MP3 grałoby w tle. Kawałki grupy Health i to co słyszy się w klubach i barach można zaliczyć do mniej lub bardziej oficjalnej ścieżki muzycznej i trudno traktować tą muzykę jako tło (lub coś co prawie niesłyszalnie buczy dodając klimatu). Poza tym powyższe stwierdzenie można odebrać dwuznacznie, mianowicie jako krytykę OST do Max Payne 3 (choć domyślam się, że autor nie miał tego na myśli).

23.09.2013 18:00
jarooli
odpowiedz
jarooli
98
Would you kindly?

Ja do modelu jazdy nic bym nie miał gdyby samochody nie wylatywały w powietrze jak samolot na pierwszym lepszym wzniesieniu . To jest naprawdę śmieszne, przechodząc wyścigi uliczne idzie kurwicy dostać gdy co chwilę na każdej drobnej nierówności trzeba uważać żeby nie czasem samochód nie wyfrunął w powietrze a gdy tak się stanie manewrować analogiem żeby nie przewrócić się na bok albo zrobić bączka.
Na plus zdecydowanie zaliczam możliwość manewrowania samochodem w powietrzu, która często potrafi uratować od kraksy. Z realizmem oczywiście nie ma to nic wspólnego i dochodzi czasami do tak niedorzecznych sytuacji, że samochód leżący na dachu samoistnie obraca się na cztery koła, ale jednak wolę taki arcade niż "realizm" z GTA IV.

rozmowy Trevora z Wadem to jedne z najzabawniejszych wątków w całej serii,
Które dialogi? Te o robieniu laski Trevorowi czy zapinaniu Wade'a w tyłek? Zabawne to były reklamy radiowe za czasów Vice City. Sceny z Trevorem i jego kumplami są po prostu niesmaczne i irytujące. Momenty gdy Trevor ściąga majtki i pokazuje kumplowi pytę albo sra za kontenerem byłyby na ostatnim miejscu gdybym miał wymieniać najlepsze chwile tej serii.

Medale to już standardowo tak jak w TBOGT albo Assassins Creedzie niepotrzebny i frustrujący element. Po każdej bardziej skomplikowanej misji dostajemy to podsumowanie i gra wytyka nam co zrobiliśmy źle. Grając w TBOGT nie potrafiłem się oprzeć i starałem się kończyć zadania jak najsprawniej, ale w GTA V po prostu to olewam. Wykonuję misje tak jak mi się podoba i w takim tempie jakie mi odpowiada, a nie biegnąc szybko do przodu byleby zmieścić się w czasie i narzuconych celach. Na złoto staram się skończyć jedynie niektóre zadania poboczne, być może po skończeniu gry zabiorę się jeszcze raz za wszystkie misje i zdobędę złote medal. Zobaczymy czy starczy motywacji.

Co do medali, zgadzam się co do tego że nietrafiony jest fakt że nie ma nawet wskazówek jakie mogą być "cele" do osiągnięcia,
Myślę, że wskazówki co do celów które mamy wykonać aby zdobyć medal musiałyby pokazywać się na bieżąco podczas wykonywania misji tak jak np. w Assassins Creed. Wtedy jednak znowu mielibyśmy nad sobą tą presję i skupialibyśmy się na celach zamiast przechodzić grę w swoim własnym rytmie. Postawienie wszystkich celów przed rozpoczęciem zadania odpada bo wtedy na starcie dostalibyśmy mini spoilery odnośnie tego jak potoczy się misja.

23.09.2013 18:02
Imperialista
odpowiedz
Imperialista
20
Centurion

@Lemur80 O rany, nie mam pojęcia dlaczego taki potworek wyszedł z tego zdania. Ostatnio mam strasznie kulawą korektę. Powinno być: w mojej w opinii to, co brzmi w tle jest gorsze od tego, co rozbrzmiewało w Max Payne 3.

Już tłumaczę. GTA dostało ogromną dawkę podkładu muzycznego specjalnie skomponowanego, by wybrzmiewał podczas misji w momentach, gdy akurat nie siedzimy w środkach transportu. Odpowiadał za niego między innymi gość, który komponował muzykę w Red Dead Redemption. Uwielbiam Payne'a 3, i doskonale wspominam jego udźwiękowienie, podobnie jest z RDR. Natomiast większość podkładów muzycznych w GTA V (nie mam teraz na myśli stacji radiowych!) brzmi bardzo, ale to bardzo bezpłciowo.

(Czyli niejako musimy rozgraniczyć "score" i "soundtrack" - tak samo w jednym z wywiadów zrobili twórcy)

23.09.2013 18:03
rog1234
odpowiedz
rog1234
77
Dragon Install

Również dziwię się temu jak wygląda strzelanie z samochodu... jest makabrycznie niewygodne. Może coś z tym zrobią, zawsze jest miejsce na poprawę.

Soundtrack jest w porządku, choć pierwszy raz od Vice City radio z "popularnym" rockiem mnie zawiodło (za to z tym "niepopularnym" kopie tyłki - Vinewood Boulevard Radio to chyba moja ulubiona stacja rockowa ze wszystkich części). Pozostałe gatunki na szczęście obłożono porządnie, zwłaszcza hip-hop, klasyki FTW.

Trevor jest niejako groteskowy - gdyby ubrać go we fioletowy garnitur i umalować mu twarz na biało, to mielibyśmy Jokera do kwadratu - i to w tej swojej "komiksowości" bardzo przekonującego. Michael i Franklin są dość realistycznie przedstawionymi postaciami, podczas gdy z Trevorem pojechali po bandzie - jeśli jako taki "pojazd" go traktować, to jest świetny. Autentycznie boję się tego co zrobi za chwilę - i chyba o to chodziło :P

Z modelem jazdy nie mam problemów, zwłaszcza, że ograniczam naprawdę szybką i szaloną jazdę do grania Franklinem, którego special jest po prostu miodny - aż przypomina się ta mechanika ze starego NFSMW... "speedbreaker" bodaj, czy jakoś tak. Slalom między wozami i zawracanie o 180 stopni na pełnym gazie rządzi. :D Nie rozumiem tylko kontrolowania wozów w powietrzu i przewracania ich jak są do góry nogami... jasne, przydaje się, ale po prostu nie rozumiem dlaczego R* to tu umieścił. Nie pasuje za cholerę.

BTW, czy tylko ja odnoszę takie wrażenie co do postaci w GTAV - Michael to jak "Max Payne któremu wyszło", to znaczy koleś z problemami z rodziną (choć tu żywą), nie mogący mimo przewrotów i szans na "normalność" zostawić za sobą życia w którym kule i nałogi idą w parze, Franklin jest jak standardowy bohater GTA - chcący dorobić się masy pieniędzy ze względu na swoje cele, a Trevor to jak ucieleśnienie (choć bardziej groteskowe) Manhunta?

23.09.2013 18:13
odpowiedz
BloodPrince
117
Senator

Zgadzam sie z wiekszoscia zarzutow, jednakze:

Trevor w niektorych misjach pokazuje, ze posiada uczucia np. gdy opowiada o chlopcu, ktory mial na imie Trisha lub gdy odeslal po torturach informatora na lotnisko. Nie jest tego zbyt wiele, ale dzieki tym drobiazgom Trevor stal sie moja ulubiona postacia, pomimo tego, ze niezbyt przypadl mi do gustu na poczatku.

Prolog byl okropny, to fakt, ale poczatkowe misje Franklina sa zdecydowanie lepsze niz pozniejsze, oklepane misjie z narkotykami i zdradami.

Zas model jazdy jest genialny w porownaniu do poprzedniej czesci. W czworce na szybka jazde moglem sobie pozwolic tylko na dluzszych, prostych odcinkach drogi, a w piatce- kiedy tylko mam na to ochote, skreca sie latwo i przyjemnie- polecam samochod vapid bullet z nim zaden wyscig nie bedzie trudny.

23.09.2013 18:34
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

@Imperialista

Spoko, teraz rozumiem, dzięki:-). Wiem jak to jest. Sam buduję zdania wielokrotnie złożone i często bywa że sam się w nich gubię (podobnie inni:-)).

Szkoda, że tak wyszło z muzyką. Seria GTA od zawsze była dla mnie muzyczną inspiracją. Dzięki trójce odkryłem bardzo fajne kawałki dubowe, a Vice City wryło mi się w pamięć dzięki rytmom kubańskim i funkowi (electro i oldschoolowy rap też były fajne!). San Andreas to przede wszystkim zajebista stacja country, fenomenalny westcoastowy rap z początku lat 90', świetna stacja funkowa, oraz rewolucyjne jak na tamten czas ciężkie brzmienia (Helmet, Faith No More, Living Colour, Soundgarden, RATM, Alice in Chains, Stone Temple Pilots i tak dalej...). Czwórka to dla mnie bardzo dobra stacja jazzowa, ambientowa i kopiąca dupsko rozgłośnia hardcore'owa (Leeway, Bad Brains, SOIA, Cro-Mags, Maximum Penalty). Jestem przekonany, że w piątce też coś znajdę, ale po wypowiedziach widzę, że może być tego niewiele... Pozostaje słuchanie swojej nuty.

Co do wspomnianych przez was innych wad (kiepskie strzelanie z pojazdów i system zniszczeń), to są problemy które teoretycznie da się rozwiązać przy pomocy patchy i innych fixów. Jeżeli nie, to znowu teoretycznie w najlepszej (choć teraz w najgorszej;-)) sytuacji będą posiadacze PC-tów. Jeżeli dojdzie do premiery na blaszaki, to w przeciągu maksimum paru miesięcy powstaną mody które rozwiążą większość problemów technicznych dodając przy okazji tony innej zawartości. Sam gram teraz w IV, mody zajmują 8GB i jestem pod sporym wrażeniem tego co potrafi community.

23.09.2013 18:45
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

@rog1234

Ciekawa sprawa z tym Vinewood Boulevard Radio, nie kojarzę ani jednego wykonawcy:-). Widzę, że to rock alternatywny, mam nadzieję, że fajniejszy od stacji indie-rockowej prowadzonej przez Juliette Lewis (czwórka). Bo o ile ją lubię, to muzyka przez nią serwowana zupełnie nie przypadła mi do gustu.

23.09.2013 18:46
rog1234
odpowiedz
rog1234
77
Dragon Install

Lemur80
Ja również nie znałem żadnego z wykonawców z VBR, ale stacja grająca muzykę stricte kalifornijskiego podziemia, łączącego indie, post-hardcore i alternatywę nie mogła mi się nie spodobać ;)

23.09.2013 19:06
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

@rog1234

Jak zagram i posłucham VBR to się dowiem jak to kalifornijskie podziemie brzmi:-). Na razie chyba nie będę sobie spojlerować:-). Do kalifornijskiej muzyki spod znaku "ciężkiego grania" mam mieszane uczucia. Z jednej strony stamtąd wywodzi się Meta, Testament, Slayer i Megadeth (Bay Area), z Palm Desert Kyuss, z Orange County Suicidal Tendencies, z South Bay Black Flag, a z San Francisco Dead Kennedys. Z drugiej strony te same okolice stworzyły nu-metal i pop-punk. Straszna dwoistość, dlatego do tego kalifornijskiego podziemia podchodzę z dystansem, zobaczymy, posłuchamy:-).

23.09.2013 20:04
Jarsston
odpowiedz
Jarsston
57
Centurion

Co do strzelania z auta się zgodzę. Strasznie irytujące i ciężko trafić tak, jak się chce. A nagradzanie graczy po misjach to idiotyzm. Już w Ballad of Gay Tony mnie to irytowało, ale miałem nadzieję, że darują to sobie w GTA V. Nie zgodzę się jednak z tym, że Trevor jest przekolorowany. Fakt, że jest psycholem, który najchętniej urządziłby rzeź w środku miasta, ale i tak widać po nim, że przez ostatnie lata trochę mu się po prostu w łepetynie poprzewracało. Dla mnie postać na plus. Mamy spokojnego Franklina, W połowie spokojnego i wybuchowego Michael'a i nieprzewidywalnego, wybuchowego Trevora. Gdyby każdy miał taki sam charakter to nie widziałbym sensu dawania trzech postaci. Dialogi też dobrze napisane, jak w każdej z części GTA. To, że przekleństwa tutaj padają często mnie jakoś nie dziwi. Chyba nikt nie oczekiwał, że kolesie z The Ballas będą się witać z uśmiechem na twarzy i pomagać nieść zakupy? Dialogi Trevora są chyba najlepsze ;). Model zniszczeń pojazdów też jest dobry. Wystarczy się dobrze rozpędzić na czołówkę i maska ładnie wgnieciona, albo koło uszkodzone. Przez szybę też da się wypaść, choć inni twierdzili co innego. Jak każda gra, GTA V ma parę minusów, ale nie zwraca się na nie uwagi, chyba, że ktoś jest uparty ;).

23.09.2013 20:04
Gecko
odpowiedz
Gecko
20
Legionista

Proponuje wsiąść do prawdziwego auta, w prawdziwym świecie, rozpędzić się do maksymalnej prędkości i jechać przez miasto nie rozpieprzając wszystkiego wokół, powodzenia ;) Wiadomo, że GTA to nie symulator, ale też nie może być tak, że grzejąc przez miasto unikniemy kolizji, od tego jest m.in. specjalna zdolność Franklina :P

23.09.2013 21:27
odpowiedz
PortalGta
53
Generał

Zgadzam się szczególnie z tym nagradzaniem po misji, ale R* raczej jakimś prekursorem w tej funkcji chyba nie jest. Ogólnie mówiąc, wkurza, jak gra wymusza na mnie jakiś styl grania zarówno w Assassinie, jak i w GTA - no ale zazwyczaj to zlewam.

23.09.2013 22:07
odpowiedz
zanonimizowany380842
107
Legend

Artykuł na pisane na siłę. Kompletnie z dupy te argumenty.

23.09.2013 22:11
odpowiedz
zanonimizowany940327
4
Pretorianin

Główna wada - główni bohaterowie = antybohaterowie = złodzieje, mordercy, ta gra odrzuca mnie tak mocno, że cieszę się, że na pc-ta nie wyszła, tylko gry wartościowe poproszę!

24.09.2013 01:19
Koktajl Mrozacy Mozg
odpowiedz
Koktajl Mrozacy Mozg
159
VR Evangelist
Image

- system nagrod byl juz w Geju Tony jak pamietam, rowniez jak dla mnie to zbedne, kolejny element pod achievmenty... Moze gdyby za medale zdobywalo sie czity to czemu nie, w SR jak robi sie poboczne zadania to dostaje sie bonusy ktore koncza sie iloscia infinite ;)

- muzyka, najlepiej sie jezdzi ze znanymi kawalkami - Dre, Snoop, Modjo bo reszta jakos malo ciekawa, plus a raczej minus ;) brak wsparcia muzyki z dysku jako odtwarzacz, bo gdy wlaczymy wlasna muzyke to dziala ona w calej grze a nie tylko jako radio

- destrukcja, tu spory minus, cofamy sie do czasow GTA3/VC ale coz, pewien kompromis musial byc patrzac na miasto, brak loadingow czy chamskiego dorysowywania elementow przed oczami, ale moderzy cos tam wymyslaja ==> oby na PC ten element powrocil znany z GTAIV + lapanie sie i ciagniecie goscia ktory trzyma sie klamki :)

- duperelki typu dach w kabioro, tuning z 3 zderzakami, 2 brody (czytalem ze za cos sie je dodatkowo odblokowuje), malo kustomizacji, a jak juz to malo roznorodna jesli mowa wygladzie postaci a nie jego ubrania

- brakuje "automatycznej" jazdy jak w SR3, wtedy mozna by latwiej celowac a tak, ten element chyba zawsze jest do kitu, pamietacie strzelanie na boki na Xbox1? :>

- zachowanie policji jest lepsze ale brakuje mi wiekszego zainsteresowania policji na poziomie 0 gwiazki, mam namysli jesli na swiatlach stal woz policyjny a my pedzilismy obok niego 160 na godzinie to powinien nas sciagac, czy krotko czy dlugo ale powinien, przejazd na czerwonym swietle, kolizje, itd itd Mamy 2013, od GTAIV minelo az 5 lat a niby taka podstawa w grze wciaz kuleje, zanim ktos napisze ze to nie symulator niech zastanowi sie ile razy spotykami luzem policje, wlasnie....

Gry nie ukonczylem ale to narazie moje najwieksze wady tej produkcji, ale sama gra jest na 9/10. Na takie gry warto czekac latami a nie cieszyc sie ze wychodza co roku i przez 7 lat...

24.09.2013 08:36
Nazgrel
😉
odpowiedz
Nazgrel
165
Ogniu krocz za mną

[30] " lapanie sie i ciagniecie goscia ktory trzyma sie klamki "

Przecież w piątce też się "łapioł".

24.09.2013 10:15
Koktajl Mrozacy Mozg
odpowiedz
Koktajl Mrozacy Mozg
159
VR Evangelist

Nie spotkalem sie z tym jeszcze a 20% za mna plus pare godzin zabawy bez misji

Smieszne jest obracanie auta ala Forza...

13.10.2013 13:30
odpowiedz
Krabicz
16
Legionista

Przyczepię się tylko do dwóch rzeczy, tak na szybko:
1. Bardzo podoba mi się fakt, że nie ma celowania przy prowadzeniu pojazdów. Kto normalny jadąć 200km/h ma czas żeby dokładnie wymierzyć headshota?!
2. Model jazdy po średniej IV wreszcie mi odpowiada. Owszem, przy dużych prędkościach łatwo o wypadek, ale czego można oczekiwać jadąć z max. prędkością w środku miasta. Wystarczy lekko odpuścić, aby łatwo przejechać zakręt/wyminąć samochody.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze