Czego słuchamy gdy ćwiczymy? - Słowo na niedzielę (19). - Bartek Pacuła - 19 stycznia 2014

Czego słuchamy, gdy ćwiczymy? - Słowo na niedzielę (19).

Biegam już od pięciu minut. Tempo dość szybkie, w tym roku chcę wystartować w swoich pierwszych zawodach biegowych. Te pięć minut, mogę przysiąc, trwało chyba z pół godziny. Sama szósta minuta trwa kolejną godzinę. Czemu nie wziąłem tego cholernego iPoda?!

Dwa dni później. Biegnę. Po prostu biegnę. Nie patrzę ile, po prostu cisnę tę trasę, którą sobie ustaliłem wcześniej. Dobiegam, jestem super zadowolony, cieszę się z słuchawek na uszach i muzyki z nich płynących. Patrzę na zegarek – godzina i dziesięć minut bardzo mocnego tempa.

Mój wierny towarzysz wielu treningów i przebiegniętych kilometrów.

Każdy wie, że muzyka silnie wpływa na stan psychiczny słuchającego. O sile muzyki przekonani są wszyscy sportowcy, od totalnych amatorów, po profesjonalistów – każdy z nich wie, że trening z muzyką przebiega zupełnie inaczej(i sto razy lepiej) od treningu bez niej. Ale czego właściwie słuchamy, gdy trenujemy? W tym wpisie chciałbym się przyjrzeć sobie i trenującym ludziom w moim otoczeniu i odkryć czego ludzie słuchają, by byli w stanie pobiec te dwa kilometry dalej czy wycisnąć 5kg więcej.  Moim szczęściem jest, że obracam się wokół ludzi, którzy chętnie trenują, a na dodatek słuchają przeróżnej muzyki – zapytałem więc dziewczyny, kilku przyjaciół i kolegów, a także „zwykłych” znajomych czego słuchają podczas ćwiczeń fizycznych. I muszę powiedzieć, że to co usłyszałem z jednej strony było szalenie zaskakujące, a z drugiej nawet spodziewane.

Ja i kilka osób od razu wskazaliśmy na instrumentalną muzykę epicką. A cóż to w ogóle znaczy? Dla każdego trochę co innego, ale odnalazłem kilka wspólnych mianowników. Jednym z nich jest muzyka Two Steps from Hell. Zespół ten(lub jak woli Wiki – wytwórnia muzyczna) produkuje coś, co obecnie chętnie określa się jako tzw. trailer music – czyli muzykę, która idealnie pasuje właśnie do trailerów. Potencjał tkwiący w epickości niektórych kawałków dostrzegła już m.in. branża gier wykorzystując Black Blade czy Heart of Courage w trailerach do serii Mass Effect. Ja i kilku ludzi z mojego otoczenia również dostrzegło zalety tej muzyki – mianowicie podczas treningu daje ona niesamowitego kopa. Jest epicka, podniosła, szybka i energetyczna. Ludzie chętnie też korzystają z muzyki zawartej na soundtrackach(również tych z gier). Z moich osobistych faworytów przynależących do instrumentalnej muzyki epickiej jest wyżej wspomniany już utwór Black Blade autorstwa Two Steps from Hell oraz utwór z OST do rodzimego Wiedźmina 2 w Edycji Rozszerzonej zatytułowany True Hero.

True Hero: http://www.youtube.com/watch?v=nm51xxuCc0s

Black Blade: http://www.youtube.com/watch?v=z28lwyQjuTY

Heart of Courage: http://www.youtube.com/watch?v=LRLdhFVzqt4

Ludzie często wskazywali też na muzykę z powerem, ale trochę innego rodzaju – mówię tu bowiem o mocnym uderzeniu rockowym i metalowym. Ludzie chętnie sięgają więc np. po AC/DC, które choć nie tworzy muzyki przesadnie skomplikowanej, to bez wątpienia energii odmówić jej nie można. Często w rozmowach padała też nazwa Sabaton(różne), a także Manowar(Sons of Odin czy Sleipnir) czy Ensiferum i ich Victory Song. Ja również sięgam czasami po tego typu muzykę, gdyż spełnia swoją rolę równie dobrze co trailer music. Jest to kawał dobrej, pozytywnej energii, która jest przecież tak pożądana, gdy mamy ochotę rzucić w cholerę naszym wysiłkiem.

Sons of Odin: http://www.youtube.com/watch?v=YAnjfIMAl20

Thunderstruck: http://www.youtube.com/watch?v=n_GFN3a0yj0

Black Wind, Fire and Steel: http://www.youtube.com/watch?v=VVgSMuRsjNg

Victory Song: http://www.youtube.com/watch?v=fyvPe0uqjjY

Są też ludzie, którzy najlepiej czują się słuchając zwykłego popu i muzyki elektronicznej, często takiej, która zazwyczaj leci w siłowniach. Jak mówią – pozwala im wczuć się w rytm ćwiczeń, jest energetyczna i odmienna od tego co słuchają na co dzień, co akurat stanowi dla nich plus. Tak więc u tych ludzi królują różne klubowe remiksy(np. poczciwej piosenki The Riddle), sążniste beaty lub najnowsze hity np. od Kanye’go Westa. Ja osobiście w ogóle nie czuję takiego podejścia, natomiast je rozumiem i szanuję.

Amazing: http://www.youtube.com/watch?v=PH4JPgVD2SM

The Riddle Anthem Remix 2013: http://www.youtube.com/watch?v=9kaR1FdATic

Najdziwniejsze jednak co usłyszałem to propozycje od niektórych moich znajomych, by podczas wysiłku motywować się klasyką, a nawet… jazzem. Polecono mi więc sięgnąć po największych gigantów klasyki – szczególnie po Mozarta(to fakt – jego Requiem jest ultra epickie) i Bacha. Jednak jeden mój znajomy poszedł nawet krok dalej i przy każdym bieganiu odpalał sobie jazz. Nie jakiś skomplikowany jazz nowoczesny, ale raczej lżejsze rzeczy od takich ludzi jak Sinatra czy Martin. Argumentował to tak, że on podczas biegania chce się dobrze czuć, a czuje się najlepiej, gdy słucha tego typu muzyki. Ja osobiście tak bym nie potrafił – klasyka i jazz to gatunki, które wymagają ogromnego skupienia, a często również wiedzy teoretycznej na ich temat, a podczas takiego biegu człowiek średnio ma czas, siłę i ochotę, by o tym wszystkim rozmyślać.

Jak więc zdołałem się zorientować ludzie sięgają po przeróżne gatunki muzyczne, po różne zespoły i wykonawców. Wydaje mi się więc, że nie ma idealnej muzyki motywującej do ćwiczeń i że każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie. A jak jest z tym u Was? Czego słuchacie by się zmotywować i poczuć lepiej podczas wysiłku fizycznego? Zapraszam do dyskusji!

PS. Dziękuję za pomoc moim kolegom, znajmomym i ludziom bliższym za pomoc!

Na koniec – zachęcam do wchodzenia na mój facebookowy profil i lajkowania mojej strony Music to the People: https://www.facebook.com/musictothepeoplemagazine

Moje poprzednie wpisy niedzielne:

Recenzje książek o Beatlesach i Abbie: https://gameplay.pl/news.asp?ID=82574

Sylwester w polskich miastach: https://gameplay.pl/news.asp?ID=82429

OST z Władcy Pierścieni i Hobbita: https://gameplay.pl/news.asp?ID=82320

Bartek Pacuła
19 stycznia 2014 - 19:31

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
20.01.2014 07:13
Lemur80
Lemur80
71
Fear is the mind killer

Sinatra nie był piosenkarzem jazzowym. Tworzył wczesny, elegancki swingujący pop, ale nie jazz!

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie ćwiczeń z wykorzystaniem muzyki jakiegokolwiek z wymienionych przez darth16 wykonawców.

U mnie też liczy się power, ale rozumiany zupełnie inaczej. Nie rozumiem dlaczego ćwiczenia fizyczne koniecznie trzeba łączyć z bombastyczną epickością. Podczas ćwiczeń słuchałem zawsze najmocniejszych petard na jakie tylko było mnie stać. Słuchałem więc de facto tego co na co dzień z wyłączeniem elektroniki (ambient, trip-hop), hip-hopu i innych rzeczy mniej lub bardziej "miękkich". Liczy się surowa siła, dlatego na mojej playliście przeważają głównie takie gatunki jak: hard-core, metalcore, sludge, różne stonery i ogólnie pojęta muzyka rockowo-metalowa. Taka nuta daje maksymalny wycisk i różne nu-metale, power i speed mogą jej co najwyżej skoczyć.

PS. Jak kogoś interesuje czym męczę uszy to link do last.fm ma poniżej.

20.01.2014 08:53
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

Polecam przesłuchać np. lata Sinatry spędzone w Capitolu - nawet mam taki boks, ładny, duży ;) Jeśli on tam nie młóci standardów jazzowych to nie wiem co. Swingujący pop też grał, ale Sinatra, owszem, śpiewał jazz.

20.01.2014 09:46
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

@darth16

Owszem śpiewał, ale jest najbardziej znany ze swoich dokonań popowych. Poza tym dobrym pytaniem jest czy każdy artysta śpiewający w bigbandzie jest artystą jazzowym? On moim zdaniem stał w rozkroku, wykonując co najwyżej smooth jazz. Który to gatunek przez wielu jest dyskwalifikowany jako "nie-prawdziwy". 100% wokalistami jazzowymi byli l. Armstrong i E. Fitzgerald. Jasne, że Sinatrę należy zaliczyć jako jazzowego wykonawcę, jednak moim zdaniem on bardziej inspirował się jazzem niże go faktycznie wykonywał, bo jaką częścią jego kariery są utwory w 100% jazzowe? Trzeba też pamiętać, że w tamtych czas nie istniało takie określenie jak muzyka pop. Większość mainstreamowych, radiowych hitów opierała się w mniejszym lub większym stopniu na brzmieniu orkiestrowym, a wielu z nich bez problemu dało się wychwycić elementy jazzowe.

Kawałek "How Do You Do Without Me" Sinatry ma wyraźnie jazzowy sznyt, ale charakter smooth jazzowy. To muzyka łatwa i przyjemna i raczej nie powinno być problemów ze skupieniem się podczas jej słuchania. To, że ja nie wyobrażam sobie ćwiczenia przy niej (jest to wręcz absurd), nic nie zmienia. Jak ktoś chce przy tym ćwiczyć, niech ćwiczy.

20.01.2014 09:51
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

Co do ostatnich zdań - pełna zgoda. Jednak Sinatra wykonywał też rzeczy 100% jazzowe. Tak więc, przynajmniej ja, nie mam problemu by nazwać go wokalistą jazzowym(nawet jeśli śpiewa w większości smooth jazz).

20.01.2014 10:25
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

Można się spierać co do "gatunkowości" Sinatry, wielu uważa go za wykonawcę jazzowego, więc niech tak będzie.

20.01.2014 10:55
Brodołak
odpowiedz
Brodołak
46
Chorąży

A ja słucham audiobooków, to nie muzyka ale idealne np. podczas biegania i często potrafi przedłużyć trening o parę minut żeby dosłuchać do końca rozdziału.

20.01.2014 10:59
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

Wiesz(tak kończąc) - w moim domu znajduje się sporo płyt Sinatry w wydaniach japońskich, większość z nich wydanych w różnych seriach ze słowem jazz w tytule(np. top 100 Gold Jazz czy coś takiego). I co jak co, ale Japończykom w takich sprawach wierzę zawsze, gdyż oni dosłownie prędzej padną z przemęczenia, niż puszczą jakieś info(mówię tu o muzyce, bo z tym mam duży kontakt), które będzie niesprawdzone tysiąc razy.

Osobiście uważam, że Sinatra nastukał tyle płyt, że trudno go hiper-jednoznacznie przydzielić do jednego gatunku nawet. To oczywiście nie tak ekstremalna sytuacja co np. z Davidem Bowie, gdzie ten nawalił milion płyt, każda z innego gatunku, od country, przez hard rock, po elektro, ale mimo wszystko Sinatra też skakał. Jednak koniec końców myślę, że przydzielenie go do wokalistów jazzowych jest chyba najtrafniejsze, a nawet jeśli nie, to nie może być to traktowane jako błąd ;)

Pozdrawiam i dzięki za dyskusję :)

20.01.2014 11:00
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

@Brodołak - mam kupiony audiobook z książką Dicka "Czy androidy...", więc może się skuszę i spróbuję ;)

20.01.2014 11:45
Lemur80
odpowiedz
Lemur80
71
Fear is the mind killer

@darth16

Spoko, także pozdrawiam:-)

Zawsze rozmawia się dobrze jak obie strony mają dość rozsądne podejście do sedna sprawy.

@Brodołak

To dopiero pomysł, dla mnie audiobook jest taką formą książki przy której należy skupić się maksymalnie. Wrócenie w książce do poprzedniego wersu to ułamek sekundy, a w przypadku audiobooka precyzja i wygoda jest użytkowania jest zdecydowanie mniejsza. Ja nie potrafiłbym się skupić na audiobooku podczas ćwiczeń, albo jedno, albo drugie. No ale jeżeli Tobie trudności to nie sprawia to chylę czoła.

20.01.2014 11:59
odpowiedz
Maszyniasty
25
Chorąży

A ja mam problem z tym słuchaniem - tygodniowo robię ok 50km, ale wygodniej mi jest po prostu lecieć przed siebie i się wyłączyć. Próbowałem nawet słuchać audiobooków na spacerach z wózkiem, ale też jakoś mnie to nie kręci.

20.01.2014 12:03
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

Podobnie jak Brodolak, slucham audiobookow. Nie sprawia mi to zadnej trudnosci, nie widze problemu by jednoczesnie skupiuc sie na tresci sluchanej ksiazki, i np biec przed siebie - naprawde nie wymaga to wielkiej podzielnosci uwagi.

20.01.2014 16:52
Brodołak
odpowiedz
Brodołak
46
Chorąży

@darth16 książka bardzo dobra, audiobook podobno też nie słuchałem bo kilka razy czytałem papierową. W sumie wszystko Dicka polecam.
@Lemur80 przy bieganiu czy nawet przy rozgrzewce albo rozciąganiu nie mam problemu z audiobookiem, ale już np. na rowerze nawet nie próbuję.

20.01.2014 17:15
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

Książkę czytałem również i również polecam. Co do samego Dicka to może nie polecam wszystkiego, ale większość ;)

20.01.2014 19:36
DM
odpowiedz
DM
164
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

muza do biegania???

so XX century...

obecnie nie ma nic lepszego niż "zombi run" :)

20.01.2014 20:14
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

Boże, czego to już nie wymyślą ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze