Klikery – parodia która przerodziła się w nowy gatunek gier - Czarny Wilk - 18 września 2015

Klikery – parodia, która przerodziła się w nowy gatunek gier

Być może jesteście jednymi z tych nielicznych osób, które widziały je od wczesnych narodzin. Może poznaliście je w 2013 roku, kiedy po raz pierwszy zaczęto je szerzej dostrzegać i zrozumiano, że mamy do czynienia z całym nowym gatunkiem. Może poznaliście się z nimi dopiero w czerwcu tego roku, gdy podczas letniej wyprzedaży swoją cegiełkę do gatunku dołożył sam „Lord Gaben”. A może wciąż jeszcze nie zdajecie sobie sprawy z ich istnienia. Clickery. Nowy, zdobywający niezwykle szybko popularność gatunek, który swoje życie zawdzięcza... parodii negatywnych praktyk stosowanych przez twórców gier. I krowom.

W 2010 roku szczyt swojej popularności przeżywały proste socjalne gry komputerowe podczepione pod Facebooka, takie jak FarmVille. Wielu hardcore’owych graczy otwarcie krytykowało te produkcje, zwłaszcza dominujący w nich nacisk na monetaryzację całej rozgrywki i brak jakichkolwiek ambitniejszych elementów. Krytykował je także Ion Bogost, publicysta i projektant growy. W lipcu 2010 miał on wziąć udział w seminariach, na których zamierzał zwrócić uwagę zgromadzenia na negatywne aspekty gier socjalnych. Aby dobitnie zobrazować swój punkt widzenia, stworzył Cow Clickera – facebookową grę, która w absurdalny sposób wykorzystywała mechanizmy znane z innych gier tego typu. W napisanej na szybko produkcji mogliśmy raz na sześć godzin kliknąć krowę, dostając za to jeden punkt. Jeśli nasi znajomi również „grali”, możliwe było także kliknięcie na ich zwierzę i zdobycie dodatkowego punktu. Oprócz tego, za prawdziwe pieniądze dało się kupić specjalne skórki dla naszej krowy albo przyspieszyć sześciogodzinny okres oczekiwania. I to było wszystko, co Cow Clicker miał do zaoferowania. Było to celowe wyolbrzymienie wszystkiego, co najgorsze w grach socjalnych.

 

Cow Clicker w całej swej krowiej dostojności i chwale.

Jakież musiało być więc zdziwienie Bogosta, gdy jego „gra” zaczęła raptownie zyskiwać na popularności – do września, czyli w ciągu niecałych dwóch miesięcy, zebrała wokół siebie przeszło 50 000 użytkowników radośnie zajmujących się klikaniem w krowy. Twórca Cow Clickera był nieco skonsternowany tym, co się dzieje wokół jego dzieła, ale mimo to zaczął je regularnie ulepszać, dodając nowe rodzaje krów do kupienia czy nagrody za przekroczenie przez graczy pewnych progów liczby kliknięć. Wykorzystał też nieoczekiwaną popularność swojego klikacza, by, korzystając z rozpoznawanej „marki”, sparodiować też inne negatywne jego zdaniem trendy branżowe. W końcu, mniej więcej rok po debiucie Cow Clickera, wystartował event zwany „Krowokalipsa” (tłumaczenie własne, oryginalnie „Cowpocalypse”) – w grze pojawił się specjalny licznik odmierzający czas do końca świata, gracze mogli zaś za realne pieniądze opóźnić godzinę zero. I nawet korzystali z tej opcji, „Krowokalipsa” zarobiła 700 dolarów. W końcu jednak czas się skończył. Chociaż klikanie wciąż było i jest możliwe, to zniknęły wszystkie krowy. Na zarzuty, że gra przestała być przez to ciekawa, Bogost odpowiadał, że tak naprawdę to od samego początku była nudna.

 

Cow Clicker umarł, lecz jego sukces nie został zapomniany. Doczekał się licznych następców, których podstawą również było bezmyślne klikanie, choć na różne sposoby wzbogacane. Niektóre zdobywały umiarkowaną popularność, ale żadna nie zdołała osiągnąć masowej sławy. Żadna, do czasu wydanego w 2013 roku Cookie Clickera, który nie tylko jako pierwszy osiągnął olbrzymi sukces, ale dodatkowo ustanowił fundamenty, na których do dziś budowane są niemal wszystkie clickery.

 

Cookie Clicker ustanowił podwaliny mechanik, na jakich do dziś opierają się niemal wszystkie klikacze

W Cookie Clickerze piekliśmy ciastka. Robiliśmy to – niespodzianka! – klikając. Jedno kliknięcie – jeden upieczony smakołyk. Kiedy jednak zebraliśmy ich dość dużo, mogliśmy nabywać ulepszenia – jedne zwiększały liczbę ciastek „zarabianych” poprzez pojedyncze kliknięcie, inne pozwalały nam kupować budynki i pomocników, klikających za nas. Po krótkich czasie samodzielne klikanie stawało się bezcelowe, gdyż nasi pomocnicy zbierali w ciągu sekundy setki tysięcy więcej ciastek niż my byliśmy w stanie, więc mogliśmy skupić się na kupowaniu kolejnych budynków i ulepszeń. Nowych farm. Później fabryk. Pracowni alchemicznych. Portali ściągających ciastka z innego wymiaru. Kondensatorów antymaterii zamieniających nicość w ciastka.

Cookie Clicker to już było szaleństwo, które pochłonęło setki tysięcy graczy – zwłaszcza, że twórcy stale go ulepszali, a „zabawa” starczała na miesiące i była darmowa. Od tego momentu zaczął się wysyp coraz to nowych gier tego typu, nazywanych clickerami albo „incremental games” (ang. gry przyrostowe). Klikacze podbijały przeglądarki i rynki mobilne, w tym roku zaś przypuściły szturm na Steama, gdzie, głównie w postaci Clicker Heroes i AdVenture Capitalist, podbiły serca milionów graczy.

 

Clicker Heroes. Absolutnie typowy klikacz, ale za to wyszlifowany do perfekcji. Steamowy licznik wskazuje, że gra działa w tle mojego komputera już 972 godziny.

Jeśli do połowy 2015 roku ktoś jakimś cudem o klikaczach nie słyszał, mogło się to zmienić w czerwcu, gdy Valve postanowiło urozmaicić letnią wyprzedaż na Steamie, łącząc ją z ich autorskim clickerem. Monster Game wprowadził do gatunku kooperację między setkami graczy. Swoją drogą, początkowo okazał się sporym niewypałem, głównie przez to, że serwery kompletnie nie radziły sobie z milionami szturmujących je użytkowników, łasych na nowe steamowe karty. Mimo to Monster Game zdołał skutecznie zwrócić uwagę wielu graczy dotąd nieświadomych istnienia klikaczy, że gdzieś tam na uboczu narodził się nowy gatunek.

Dlaczego coś, co rozpoczęło żywot jako parodia najgorszych cech gier komputerowych, cieszy się dziś tak dużą popularnością? To proste. Clickery skonstruowane są w taki sposób, że gracz regularnie czuje się nagradzany za postępy. Nawet, jeśli w danej chwili nie siedzi nad grą, wciąż ma świadomość, że ta „pracuje dla niego”. Na dodatek sprawdzają się perfekcyjnie jako urozmaicenie wykonywania innych czynności przed komputerem – zgadnijcie, co jest odpalone w tle mojego systemu podczas pisania tego tekstu i co było odpalone podczas pisania ostatnich trzydziestu artykułów podpisanych przez Czarnego Wilka. Są to tytuły w większości darmowe, z bardzo nienachalnymi mikropłatnościami, w które grać można całymi miesiącami, co jakiś czas dokopując się do jakiejś nowej zawartości. No i chyba najważniejsze – w przeciwieństwie do gier od których parodiowania zaczął się ich żywot, te najlepsze clickery, pod warstwą bezsensownych czynności, okazują się mieć ukryte pokłady głębi i strategii.

Monster Game. Serwery początkowo nie wytrzymały, ale później gra wciągnęła sporo graczy. I wprowadziła do gatunku elementy kooperacji online, które ostatnio podpatrzył Clicker Heroes.

Typową grę przyrostową podzielić można na trzy fazy. Pierwsza trwa zazwyczaj kilka minut, jest to etap początkowy, gdy gracz samodzielnie klika, zabijając tym samym potwory i/lub otrzymując różnorakie zasoby. To, co zbierze, następnie inwestuje, zwiększając skuteczność własnych kliknięć oraz automatyzując cały proces, sprawiając, że gra zaczyna klikać za niego. Stopniowo, wraz z kolejnymi zakupami, zasoby zbierane ręcznie przez gracza stają się coraz mniej istotne w porównaniu do tego, co dzieje się automatycznie. Kiedy w końcu użytkownik decyduje, że męczenie myszy nie ma już sensu, rozpoczyna się etap drugi – skupiający uwagę wyłącznie na kupowaniu lepszych budynków czy pomocników za „hajsy” generowane samoczynnie przez grę. Zadawane obrażenia czy zdobywane zasoby rosną w tempie geometrycznych – dziesiątki szybko zmieniają się w tysiące, te w miliony, miliardy, biliardy. Im dalej w las, tym mniej jest do zrobienia – coraz dłużej trzeba czekać, aż uzbiera się na kolejne ulepszenie. Czasem godzinę, czasem cały dzień.

Sakura Clicker – klikamy skąpo odziane mangowe dziewoje, dzięki czemu możemy kupić skąpo odziane mangowe dziewoje, które będą pomagać nam w klikaniu po skąpo odzianych mangowych dziewojach.

I rozpoczyna się trzecia faza, najbardziej różnorodna. Niektóre gry w tym momencie ujawniają warstwę typowo RPGową, inne wprowadzają zarządzanie miastem. Najczęściej na tym etapie możemy decydować, czy chcemy kontynuować coraz mniej efektywne parcie do przodu, czy może decydujemy się na reset całej gry – otrzymując jednak specjalny surowiec, przykładowo zwiększający ilość zbieranych zasobów i tym samym sprawiający, że dotarcie do tego samego momentu kolejny raz zajmie nam znacznie mniej czasu. Po upłynięciu którego znowu możemy zrobić reset i przebić się jeszcze dalej, jeszcze szybciej. Specjalną walutę możemy też zainwestować w inne ulepszenia, na przykład obniżające koszty zakupu kolejnych ulepszeń. Rozpoczyna się kalkulacja – bardziej opłaca się iść do przodu czy zresetować grę? Specjalną walutę lepiej zostawić w spokoju, pozwalając jej przemnażać zbierane surowce, czy może lepiej zainwestować w któreś ulepszenie? Decyzje pozornie błahe, mogą drastycznie wpłynąć na tempo naszego progresu.

 

AdVenture Capitalist to kolejny udany przedstawiciel gatunku, w którym przechodzimy przyspieszony kurs od zera do tryliardera.

Klikacze uzależniły już olbrzymią liczbę graczy. Wystarczy zajrzeć na dział Reddita poświęcony Clicker Heroes, gdzie tysiące graczy regularnie wymieniają się uwagami i olbrzymimi poradnikami ze strategiami maksymalnie przyspieszającymi progres, wypełnionymi skomplikowanymi działaniami matematycznymi udowadniającymi, że bardziej opłaca się inwestować w bohatera A do osiągnięcia przez niego poziomu 1200 niż w bohatera B do poziomu 800. Nie są to gry, które zastąpią komukolwiek „normalne” produkcje. Przynajmniej na razie, dopóki nie dotrzemy do kolejnego etapu rozwoju tego gatunku, w którym pojawi się angażująca fabuła, nowe elementy rozgrywki czy oszałamiająca grafika. Ale jeśli ktoś pracuje przy komputerze i lubi sobie odsapnąć wykonując kilka klików co jakiś czas, sprawdzają się wprost wyśmienicie. Trzeba tylko wyznaczyć samemu sobie granice, bo poziom uzależniania tych produkcji jest zaskakująco wysoki. Jeśli nie narzucicie samym sobie limitów, na przykład zerknięcia w clickera nie częściej niż raz na godzinę, to szybko może się okazać, że więcej czasu spędziliście przy bezmyślnym klikaniu i nie-tak-bezmyślnym opracowywaniu strategii rozwoju, niż przy prawdziwej pracy.

Czarny Wilk
18 września 2015 - 18:22

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
18.09.2015 20:19
Zdzichsiu
55
Ziemniak

Mój pierwszy, chyba najlepszy i jedyny clicker, w którego grałem trochę więcej to Cookie Clicker. Jeszcze w tej biedniejsze wersji od dzisiejszej. No był jeszcze nieistniejący już dziś Kliker, ale to inna liga i w sumie rozgrywka.

18.09.2015 23:04
odpowiedz
Szatansky07
24
Chorąży

Myślałem, że jestem świadomym graczem i wiem o prawie wszystkim z tej branży, jednak o czymś takim jakim jak Clickery słyszę pierwszy raz. Oczywiście teoretycznie bo wielokrotnie gry tego typu widziałem i jak wszystkie gry przeglądarkowe i fejsbukowe omijałem szerokim łukiem i zresztą robię to do dziś. Dlatego też pojęcie Clicker słyszę po raz pierwszy i, jak wnioskuję z artykułu, jest to doskonały przykład, iż człowiek potrafi zarobić pieniądze dosłownie na wszystkim :D

18.09.2015 23:33
odpowiedz
Rewo
80
Generał

Przy tym to nawet symulatory spacerowicza powalają złożonością gameplay'u. Żal na to patrzeć w ogóle.

19.09.2015 09:09
odpowiedz
pieterkov
64
Konsul

Jedyny clicker w jakiego grałem to ten zaszyty w grze hacknet :D

19.09.2015 10:15
odpowiedz
mastarops
55
Konsul

Ja gram na telefonie w Tap Titans. Gry zyskują na popularności bo można wyjąć w dowolnym momencie telefon i w minutę "coś osiągnąć" co w normalnych grach jest prawie nie możliwe. Wpis bardzo fajny, dobrze wiedzieć, że nie jestem sam :).

19.09.2015 20:52
odpowiedz
jaalboja
35
Generał

Jedyny kliker jakiego uzywałem to program kliker do spamowania czarem duchy w MU online na spocie.

19.09.2015 21:42
odpowiedz
Xsardass
68
Konsul

Może coś plecicie z tego gatunku. Obecnie ogrywam Adventure Capitalist i Tap Tap Infinity. W Tap titans już dawno temu osiągnąłem wszystko co możliwe. W Cookie clicker róznież. Jakieś ciekawe pozycje możecie polecić ? ( tylko nie clicker heroes proszę)

20.09.2015 17:18
odpowiedz
Brucevsky
86
Playing with writing

Niezłe muszę mieć zaległości skoro o żadnym ze wspomnianych wyżej w tekście tytułów nawet nie słyszałem. Niektóre koncepty wyglądają nawet ciekawie, ale chyba szkoda byłoby mi czasu na taką zabawę.

20.09.2015 22:21
odpowiedz
Czarny Wilk
55
Bo jestem czarny

@Xsardass: jeśli nie odstrasza Cie grafika oparta wyłącznie na ASCII i tekstach opisujących sytuację, to A Dark Room jest fajnym połączeniem clickera, zarządzania produkcją surowców i RPGa

21.09.2015 08:53
odpowiedz
beeria
193
Generał

bardzo fajne 2 klikery ponizej -->
http://www.kongregate.com/games/ceptri/galactic-clicker
celem jest taki rozwoj ludzkosci, aby podbic wszechswiat.
gra prosta jak budowa cepa, przegladarkowa. ale klika sie bardzo przyjemnie:)

druga to sam nie wiem czemu, dosc malo popularny galaxy clicker. na androida
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.gm_shaber.GalaxyClicker

jak na clickery, gra bardzo rozbudowana (moze dlatego niektorych zniecheca) - celem jest...podbicie wszechswiata:)
rozbudowujemy flote swoich statkow kosmicznych, zbieramy mineraly na ulepszenia, podbijamy planety ktore automatycznie generuja nam surowce, ulepszamy statki kosmiczne, walczymy z obcymi itd. itp. mozliwosci jest naprawde duzo.
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.gm_shaber.GalaxyClicker

cecha obu powyzszych clickerow jest to, ze w odroznieniu od wiekszosci, obydwa maja swoj koniec czyli de facto mozemy przejsc cala gre:)

21.09.2015 09:47
odpowiedz
xiver
65
Pretorianin

Heh, wstyd się przyznać, ale u mnie od 3 miesięcy leci Clicker Heroes ze Steam. Wcześniej leciał w przeglądarce ;) A jeszcze wcześniej Golden Miner :D

21.09.2015 10:41
odpowiedz
WrednySierściuch
92
No gods no masters!

[2]Szatansky07
Myślałem, że jestem świadomym graczem i wiem o prawie wszystkim z tej branży, jednak o czymś takim jakim jak Clickery słyszę pierwszy raz.
tak wlasciwie to nazwa Clicker nie jest jakos czesto uzywana -ten rodzaj gier jest znany jako "Idle Game" albo bardziej profesjonalnie
https://en.wikipedia.org/wiki/Incremental_game

A tak nawiazujac -to tak naprawde nie znasz sie na grach :p -a tylko na najpopulrniejszych ich gatunkach
Zakladam to oczywisice na wyrost -ale to latwo sprawdzic (btw odpowiedzi kazdy udziela sobie sam, tu sie nie musi nimi dzielic)

Znasz oczywiscie takie gatunki jak: shmups, "gra w Boga", tower defense, MMOFPS, MOBA czy 4X ?
Zakladam ze jednak znasz ;D

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_gatunk%C3%B3w_gier_komputerowych

ALE - wiesz co to za gatunki (ktorych w sumie nie ma nawet na powyzszej liscie):
hidden Objects(Ukryte Objekty),
bullet hell (Nawlanica(albo pieklo) pociskow)
"time management games/gra w zarzadzanie czasem",
MUD(gdzie sam ten gatunek ma pozniej ze 20 pododmian)
Visual Novel(Wizualna Nowela),
"Choose Your Own Adventure"//Wybierz swa przygode,
Otome
Eroge

^ wiekszosc z nich jest nadal dosc popularna chocby na Steamie (oprocz Eroge ;D )

[7]
Może coś polecicie z tego gatunku.

jesli podeszlo ci lore z Cookie Clicker (ta, wiem -teraz masa osob powie: To tam bylo lore?), to mi dosc podszedl takze Wall Destroyer. niby zaczyna sie od walenia w sciane ale pozniej sa to juz Sciany Kosmiczne czy Czasu + sciany Bossy ;p
http://orteil.dashnet.org/experiments/idlegamemaker/?game=hczBgm6k

Fajne sa takze Loot Clicker i jesli chcesz jakas grafike - The monolith
http://monolith.greenpixel.ca/

21.09.2015 10:50
odpowiedz
Raistand
94
Legend

Zainspirowany wpisem odpaliłem "Ckicker Heroes" no i wsiąkłem.
Niby durnota ale jednak wciąga na zasadzie: "Zaraz będę mógł kupić ten upgrade." albo " Zaraz będę mógł rozwalić tego bossa na x levelu!" :)

Przy okazji mi się "Progress Quest" przypomniał. Tam to nawet nie trzeba było klikać!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze