10 największych różnic między serialową Grą o tron a jej książkowym pierwowzorem - Czarny Wilk - 10 września 2015

10 największych różnic między serialową Grą o tron a jej książkowym pierwowzorem

Gra o Tron to jeden z największych popkulturowych fenomenów ostatnich lat. Choć podstawę tej popularności stanowi serial produkcji HBO, również powstałe na wiele lat wcześniej książki z cyklu Pieśń Lodu i Ognia George’a R.R. Martina, na których kanwie powstał, cieszyły się niemałą popularnością, po sukcesie produkcji telewizyjnej zresztą znacząco zwielokrotnioną. O ile pierwsze sezony starały się dosyć wiernie odwzorować znane z kart powieści wydarzenia, tak z kolejnymi odcinkami dochodziło do coraz większych rozbieżności, jednych chwalonych, innych mocno krytykowanych. Poniżej znajdziecie dziesięć największych różnic, na jakie zdecydowali się odpowiedzialni za telewizyjną superprodukcję D.B. Weiss i David Benioff. Na liście pominięte zostały zmiany związane z nieobecnością pewnych znanych z książek wątków, na których ujrzenie na ekranie wciąż jeszcze istnieje spora szansa – takich jak historia Lady Stoneheart, Gryfa czy też Wysp Żelaznych.

Będzie dużo spoilerów z wydanych dotychczas książek oraz wyemitowanych odcinków serialu!


10. Wiek postaci

Niby drobna zmiana, ale w rzeczywistości mająca olbrzymi wpływ na to, jak postrzegamy niektóre postacie. Otóż większość bohaterów, w tym prawie wszyscy młodzi Starkowie, zostali w stosunku do książek znacząco postarzali. W chwili, gdy król Robert Baratheon nakłaniał Neda Starka do zostania jego namiestnikiem, Arya miała dziewięć lat, Jon Snow czternaście, Bran siedem, Sansa jedenaście, Robb czternaście. Podobny los spotkał też inne młodociane postacie – książkowa Daenerys początkowo ma zaledwie trzynaście lat, uwielbiany przez tłumy Joffrey jest dwunastolatkiem, zaś Tommen to raptem siedmiolatek! Gdyby HBO zdecydowało się na zgodność w tym aspekcie, to, oprócz konieczności ograniczenia olbrzymiej ilości scen seksu ze względu na zbyt młody wiek aktorów, zmieniłoby to zupełnie odbiór niektórych bohaterów. W przypadku Aryi, Jona, Daenerys czy Brana taka zmiana zdecydowanie wyszła na dobre, bo ich wyczyny wydawały się mocno niewiarygodne, biorąc pod uwagę ich książkowy wiek. Również sukcesy militarne Robba można było uznać za mocno naciągane, choć z drugiej strony, odrzucenie przez niego ważnego małżeństwa politycznego na rzecz zauroczenia łatwiej jest zrozumieć, jeśli się uzna, że ma on tylko czternaście, piętnaście lat. Również naiwność Sansy byłaby łatwiejsza do zaakceptowania, gdyby utrzymano jej książkowy wiek, a fakt, że wszyscy manipulują małym Tommenem zrzuciłoby się na karb jego wieku, nie zaś niskiej inteligencji.

9. Qarth

Jedna z pierwszych dużych zmian fabularnych w serii dotyczyła wydarzeń mających miejsce podczas pobytu Daenerys w Qarth w drugim sezonie. W serialu Xaro Xhoan Daxos dokonał zamachu stanu i razem z jednym z czarnoksiężników przejął panowanie nad miastem, porywając przy tym smoki i zmuszając Targaryenkę do przejścia licznych prób i odbicia swoich łuskowatych dzieci. Matka Smoków zabiła przywódcę czarowników, Xaro zaś uwięziła w jego własnym, jak się okazało, pustym skarbcu.  W książce wizyta u magów odbyła się w znacznie spokojniejszych okolicznościach – kobieta zdecydowała się dobrowolnie przejść przez próby, by poznać strzępy swojej przyszłości. Dopiero, gdy w trakcie tyc wydarzeń magowie zaczynają jej grozić, smoki „rozmawiają z nimi po swojemu i zabierają na wycieczkę do lasu”. Xaro zaś ma się dobrze i nawet pojawia jako wysłannik Qarth kilka tomów później, grożąc atakiem na Meereen.

Zmiany te zdecydowanie urozmaiciły wizytę w Qarth, choć same wizje, jakimi magowie raczyli Daenerys wypadały zdecydowanie ciekawiej w książce – pobudzające wyobraźnie i niejasne przepowiednie sprawdzają się znacznie lepiej, niż ckliwe spotkanie ze zmarłym mężem i dzieckiem.

8. Żona Robba

Książkową żonę młodego Króla Północy różni od jej serialowej odpowiedniczki bardzo wiele, zaczynając od imienia i nazwiska, przez sytuację, w jakiej doszło do zażyłości między nią a Robbem, a kończąc na tym, co się z nią stało po Czerwonym Weselu. W Pieśni Lodu i Ognia Stark żeni się z Jeyne Westerling, opiekującą się nim po tym, jak ten został ranny w jednej bitew i „pocieszającą go”, gdy młodzieniec dowiaduje się o śmierci braci. Podczas Krwawych Godów Jeyne, z szacunku do Frey’ów, nie towarzyszy Robbowi, tym samym przeżywając całe wydarzenie. Dziewczyna zostaje później puszczona wolno, ale dopiero po tym jak Lannisterowie upewniają się, że nie nosi ona w brzuchu jakiegokolwiek potomka Starków – kolejna różnica. Dalsze losy panny Westerling są jedynie pobieżnie wspomniane, ale w porównaniu do jej serialowej odpowiedniczki była to postać tak słabo nakreślona, że nikomu jej nie brakuje.

7. Barristan Śmiały i Barristan Martwy

Los Barristana Selmy’ego w piątym sezonie był takim pierwszym kubłem zimnej wody wobec wszystkich, którzy wcześniej czytali książki i, z zadowoleniem osoby wiedzącej, co się wkrótce stanie, oglądali kolejne odcinki, z wyższością spoglądając na tych wszystkich laików, podniecających się rzeczami, o których oni już dawno wiedzieli. Książkowy Barristan Śmiały póki co ma się bardzo dobrze i stara się panować nad Meereen pod nieobecność swojej królowej. Tymczasem jego serialowy odpowiednik stał się dość zaskakującą ofiarą podstępnego ataku Synów Harpii, podczas którego został śmiertelnie ranny. Od tego momentu stało się jasne, że nawet jeśli przeczytałeś książkę, to i tak nic nie wiesz.

6. Brienne, największa wojowniczka Westeros

George R.R. Martin nie ukrywał, że Brienne z Tarthu wielką wojowniczką jest, ale jej serialowa wersja urasta do rangi najbieglejszego rycerza w całym Westeros, systematycznie pokonując kolejnych legendarnych użytkowników broni białej. Zwycięstwo w turnieju rycerskim, pokonanie Jaimego Lannistera – to w książkach też było. Ale już starcie z Ogarem to walka, do której w Pieśni nie doszło. Pokonanie pojedynczego słynnego rycerza, gdy ten jest osłabiony, to jedno, ale załatwienie również drugiego, tym razem w pełni sił – tu już nie ma mowy o przypadku. Na koniec piątego sezonu serialowa Brienne otrzymała też szansę pomszczenia Renly’ego, do czego najprawdopodobniej w książkach nie dojdzie, o ile bardzo wiele postaci bardzo nagle nie zmieni swojego położenia i sytuacji.

Swoją drogą, Ogar dobrze wyszedł na tej zmianie. Śmierć w boju to zdecydowanie lepsza opcja od stopniowego tracenia sił z powodu zakażenia, jakie wdało się w powierzchowną ranę.

5. Wesołe przygody Jaimego i Bronna

Wyprawa Jaimego i Bronna do Dorne to jeden z większych wątków piątego sezonu Gry o Tron. Wątku, którego w książkach w ogóle nie było! Tam Jaime od dłuższego czasu zajmuje się gaszeniem pozostałości po buncie Północy, Bronn zaś korzysta z dobrodziejstw życia, jakie pozyskał zdradzając Tyriona i ani mu się widzi nadstawiać karku w egzotycznych krainach. Ciężko jest mieć HBO za złe tę zmianę – im więcej Bronna na ekranie tym lepiej, a Jaime i tak nie robił niczego specjalnie ciekawego. Chociaż Myrcella może mieć na ten temat inne zdanie...

4. Tyriona droga do Daenerys

Wydawać by się mogło, że nim Tyrion trafił do Matki Smoków, musiał przebyć długą i trudną przeprawę, nie równa się ona jednak trudom, z którymi zmaga się w książkach. Forma niedokonana jest tu jak najbardziej celowa, gdyż powieściowa „edycja” karła wciąż nie doczekała się pierwszej audiencji u Daenerys. Zamiast tego, zdążyła już spotkać młodego Gryfa, będącego rzekomo zaginionym krewnym Daenerys, zaprzyjaźnić się z pierwotnie chcącą go zabić karlicą, trafić do niewoli, prawie zginąć w trakcie przedstawienia na cześć Matki Smoków, uwolnić się i wreszcie dołączyć do grupy najemników, szykującej się do oblężenia Meereen.

3. Mance Rayder

Historia Króla Za Murem w produkcji HBO prawdopodobnie dobiegła końca, George R.R. Martin miał jednak dla tej postaci zaplanowany kolejny rozdział życia. Chociaż wszyscy myśleli, że Mance spłonął na stosie pod Murem, w rzeczywistości zginął tam ktoś inny, czarami Melisandre zakamuflowany tak, by wyglądał jak Rayder. Mance razem z sześcioma wybranymi przez siebie kobietami został zaś wysłany do Winterfell, z tajną misją odbicia przetrzymywanej tam Starkówny. Udając barda, razem ze swoimi ludźmi sukcesywnie eliminował kolejnych stacjonujących tam żołnierzy, wywołując niepokoje i obniżając morale. Kiedy jednak w końcu doszło do samego ratunku, nie wszystko poszło zgodnie z planem – wprawdzie kobieta, razem z Theonem, który zdecydował się pomóc, uciekła skacząc z murów Winterfell, ale Mance i jego ludzie zostają pojmani. Według listu wysłanego przez Ramsaya do Jona, kobiety zostały zabite i oskórowane, Mance zaś trzymany jest w klatce wystawionej na działanie żywiołów, mając jedynie skóry swoich towarzyszek za ciepłe okrycie.

2. Sansa w Winterfell

Moim zdaniem najgorsza zmiana w całym serialu. Otóż w książkach Sansa nie wróciła do Winterfell, nie została żoną Ramsaya, nie kontynuowała roli bezbronnej ofiary, nad którą wszyscy się wiecznie pastwią. Do Winterfell trafiła Jeyne Poole, dawniej najlepsza przyjaciółka Sansy, która z przyczyn politycznych miała udawać Aryę Stark. Prawdziwa Starkówna natomiast pozostała u boku Littlefingera, gdzie w końcu zaczęła wykazywać inicjatywę i zgłębiać tajniki gry o tron. W końcu, po kilku tysiącach stron, zaczynając przeobrażać się w interesującą postacią. Scenarzyści produkcji telewizyjnej zamiast tego zdecydowali się całkiem cofnąć tę postać w rozwoju. Szkoda, wielka szkoda.

1. Stannis Prawy, Stannis Znienawidzony

Czasem subtelne, ale konsekwentnie prowadzone zmiany mogą całkowicie zmienić sposób postrzegania danego bohatera. Taki los spotkał Stannisa Baratheona, jedną z bardziej lubianych książkowych, i bardziej nielubianych serialowych postaci. Martin przedstawił go jako zimną i oschłą, ale jednocześnie nieustępliwą, przekonaną o własnej racji i sprawiedliwą aż do przesady postać. Seria telewizyjna niestety zrobiła z niego znacznie mniej interesującą i niedającą się lubić postać. Niby czasem ktoś tam przebąkuje o tym, jaki to z niego sprawiedliwy gość, ale widzowie widzą głównie religijnego fanatyka, dla którego cel zdecydowanie zbyt często przyświeca środki i którym kieruje nie poczucie sprawiedliwości, a własne zachcianki. Na dodatek, serial lubował się w pokazywaniu Stannisa w żałosnym świetle – czy to zmuszając go do błagania Melisandre o seks, czy do płaszczenia się przed Bankiem Braavos (podczas gdy w książce to bankierzy udawali się do Baratheona z propozycją). Zbiór drobnych, ale konsekwentnych zmian kompletnie wyprał wszelką sympatię, jaką widzowie telewizyjni mogli odczuwać do tej postaci. Nie liczę tu natomiast spalenia córki i związanych z tym konsekwencji, gdyż do tego być może w książkach dopiero dojdzie.

 

Czarny Wilk
10 września 2015 - 09:47

Najgorsza zmiana w serialu Gra o Tron względem książek to...

Wiek postaci 1,9 %

Qarth 0,3 %

Żona Robba 1 %

Śmierć Barristana 2,9 %

Brienne wszechmogąca 2,8 %

Jaime i Bronn w Dorne 2,8 %

Skrócenie podróży Tyriona 4,8 %

Brak kontynuacji wątku Mance'a 4,2 %

Sansa w Winterfell 46,2 %

Zeźlenie Stannisa 33 %