Recenzja X-Men: Apocalypse – Apokalipsa w skali jakiej w filmach o mutantach dotąd nie było - Czarny Wilk - 21 maja 2016

Recenzja X-Men: Apocalypse – Apokalipsa w skali, jakiej w filmach o mutantach dotąd nie było

Deadpool, Batman v Superman, Wojna Bohaterów, Legion Samobójców, Doctor Strange – w roku 2016 otrzymaliśmy albo jeszcze otrzymamy naprawdę sporo mocnych bądź głośnych filmów superbohaterskich. Pośród tego wszystkiego nieco na uboczu znalazł się dziewiąty już (licząc „solówki” Wolverine’a oraz Deadpoola) film o mutantach, który nie dość, że był częścią wyjątkowo nierównej i przez to niepewnej serii, to do tego w najnowszym odcinku znacząco ograniczono rolę głównej gwiazdy całego X-cyklu, Hugh „I’m Wolverine” Jackmana. X-Men: Apocalypse udowadnia jednak, że traktowanie go po macoszemu to błąd, gdyż spokojnie może stawać w szranki z innymi tegorocznymi hitami.

Zgodnie z planem twórców, w myśl którego każdy kolejny X-film licząc od Pierwszej klasy i Przeszłości, która nadejdzie rozgrywać ma się w kolejnej historycznej dekadzie, X-Men Apocalypse przenosi nas do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Tym razem umiejscowienie akcji w konkretnym okresie nie ma jednak tak dużego znaczenia jak wcześniej i nawiązań do rzeczywistych wydarzeń czy polityki jest tu niewiele. Znacznie ważniejszy jest sam fakt, że minęła dekada odkąd świat dowiedział się o istnieniu mutantów. Poszukiwany przez cały świat Magneto próbuje ułożyć sobie spokojne życie i nie wychylać się, idealizowana przez młodych mutantów Mystique podróżuje po świecie i ratuje pobratymców z różnorakich opresji, a Charles w swojej szkole wychowuje nowe pokolenie homo superior w myśl ideałów o koegzystencji z ludźmi. Sielanka się jednak kończy, gdy egipska sekta budzi do życia pradawnego, przepotężnego mutanta, który postanawia zafundować ludzkości tytułową apokalipsę i stworzyć lepszy świat dla lepszych istot.

Fabułę najnowszych X-Men definiuje przede wszystkim niespotykany we wcześniejszych, stosunkowo kameralnych, „odcinkach” rozmach. Po raz pierwszy w pełni pokazano potęgę, jaką dysponują niektórzy mutanci i to, z jaką łatwością są w stanie samodzielnie zagrozić całemu światu, gdy tylko mają zły dzień. Miasta ulegają destrukcji, świat jest rzucany na kolana, a sejsmografy szaleją, gdy mutanci toczą ze sobą starcia. Przepych dotyczy też liczby pierwszoligowych postaci, których jest rekordowo dużo. Do Magneto, Xaviera, Mystique, Beasta, Quicksilvera i Havoca dołączają nowe wersje starych twarzy – Cyclops, Jean Grey, Nightcrawler, Angel, Psylocke, Storm.  Mimo tak dużej obsady udało się każdej postaci zapewnić wystarczającą liczbę scen, by zdołała zaprezentować swój charakter, popisać się umiejętnościami i mieć swoje chwile chwały. Minimalnie cierpi na tym pierwsza część filmu, gdy co chwilę skaczemy po różnych postaciach i częściach globu, ale na szczęście wątki zaczynają się ze sobą zazębiać, nim zaczyna to przeszkadzać. Fabuła nie jest najwyższych lotów, większych zaskoczeń w niej brakuje, ale na kilka dramatycznych scen i rozwinięcie wybranych postaci miejsce się znalazło. Prócz tego jedynie bądź aż spełnia swoje zadanie dania solidnego pretekstu do bardzo widowiskowej, superbohaterskiej rozwałki.

Rozwałka ta przez większość czasu trzyma wysoki poziom, ale niestety w kilku momentach jakość efektów specjalnych wyraźnie się obniża – a to miecz Psylocke wygląda jak żywcem wyciągnięty z któregoś z najstarszych epizodów Gwiezdnych Wojen, a to jakaś scena destrukcji razi tandetnym wykorzystaniem komputerów. Na przeciwnym biegunie są jednak momenty świetne. Pamiętacie scenę z Quicksilverem z Przeszłości, która nadejdzie, w trakcie której ze słuchawkami na uszach dawał pokaz swojej nadnaturalnej szybkości, kradnąc przy tym cały film? No więc tutaj młodziak dostał jeszcze więcej okazji do równie udanych popisów, z czego jedna, wyjątkowo długa sekwencja, znowu okazała się najlepszym fragmentem całego filmu. Doskonały występ gościnny zaliczył też Wolverine, którego obecność niepotrzebnie zdradzono w jednym ze zwiastunów, gdyż mogłaby to być naprawdę przyjemna niespodzianka. Tak jak byłem zmęczony robieniem z niego epicentrum prawie wszystkich X-filmów, tak tutaj pokazano, że z postaci można jeszcze wykrzesać coś sensownego i trzeci Wolverine jawi mi się teraz w znacznie jaśniejszych barwach. Jest wreszcie świetny finał, który pozwala wszystkim postaciom się popisać i imponuje wspomnianą już przeze mnie skalą, spokojnie przebijającą wydarzenia ukazywane na ekranach w poprzednich filmach z serii.

   

W Przeszłości, która nadejdzie mutanci dokonali zmiany linii czasowej, efektem czego powstały dwie niezależne od siebie rzeczywistości. I wielkie skonfundowanie widzów, którzy przez to nie są pewni jak wygląda chronologia serii i przykładowo jak ma się Apocalypse do Ostatniego Bastionu. Dlatego przygotowałem małą ściągę, co i jak.

Oryginalna linia czasowa wygląda tak:

1. Część X-Men Geneza: Wolverine, która dzieje się przed latami siedemdziesiątymi

2. X-Men: Pierwsza Klasa

3. Pozostała część X-Men Geneza: Wolverine

4. X-Men

5. X-Men 2

6. X-Men: Ostatni Bastion

7. The Wolverine

8. Fragmenty dziejące się w dystopijnym świecie w X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

W tym ostatnim filmie zmieniono linię czasoprzestrzenną, efektem czego część filmów została wymazana i powstała nowa, „dziewicza” rzeczywistość, w której rozgrywają się aktualne i przyszłe X-filmy (a w której można zignorować większość głupot wymyślonych w najgorszych odcinkach sagi).

Nowa, aktualna linia czasowa wygląda tak:

1. Część X-Men Geneza: Wolverine, która dzieje się przed latami siedemdziesiątymi

2. X-Men: Pierwsza Klasa

3. Fragmenty dziejące się w przeszłości w X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

4. X-Men: Apocalypse

5. Kolejne filmy o X-Men oraz prawdopodobnie Deadpool

6. Kilka ostatnich minut X-Men: Przeszłość, która nadejdzie

 

Jeśli chodzi o postacie, to jak wspomniałem, Quicksilver Evana Petersa znowu skradł dla siebie cały film. Jego postać nieco rozwinięto – dalej jest pewnym siebie i zabawnym kolesiem, ale pod tym płaszczykiem co jakiś czas dostrzec można nieco powagi. Magneto w wykonaniu Michaela Fassbendera to raz jeszcze aktorska pierwsza liga i oglądanie rozterek tego antybohatera wypada tak dobrze jak w dwóch poprzednich odsłonach serii, w których występował. Reżyser miał ciekawy pomysł na graną przez Jennifer Lawrence Mystique i dał jej rolę idealizowanej bohaterki, którą ta się w ogóle nie czuła. Najgorzej z czwórki starych gwiazd wypadł James McAvoy - po bardzo ciekawych wcześniejszych wystąpieniach tutaj wypadł dość bezpłciowo. Nowa gwardia mutantów aktorsko aż tak bardzo nie błyszczała, gdyż scenariusz raczej skupiał się na przedstawieniu tych postaci niż pokazaniu ich rozwoju. Ale przynajmniej każdy może przekonać się, że kiedy Sophie Turner nie musi grać wiecznie nieudolnej Sansy Stark, to nagle oglądanie jej na ekranie przestaje być tak męczące. Trochę mi tylko szkoda, że znowu dostałem raczej nijakiego Cyclopsa zamiast jego wersji z komiksów z ostatnich kilku lat - genialnego taktyka mającego tak duże cohones, że nawet Wolverine wygląda przy nim na milusiego harcerzyka. No ale jeszcze nic straconego, zwłaszcza że w filmie robi za totalnego żółtodzioba i potencjał na rozwój nadal jest. Spalony został natomiast En Sabah Nur (nie wiem dlaczego w napisach wiecznie zapisywany jako En Saba Nur). Już pal licho, że w porównaniu do komiksowego oryginału straszne z niego chucherko, mimo wszystko jego wygląd potrafił budzić respekt, a i siłę miał odpowiednia, by było z niego godne zagrożenie. Ale charakter tej postaci to niestety poziom najsłabszych złoczyńców z Marvel Cinematic Universe – takie klasyczne „jestem zły, bo tak. A świat zniszczę, bo co ja mam innego do roboty”.  

Najgorzej w filmie wypadają sceny, które dzieją się w Polsce. Tak, dobrze czytacie – pewien wycinek X-Men: Apocalypse rozgrywa się w kraju nad Wisłą. Niestety, przy castingu się specjalnie nie postarano i znakomita większość naszych rzekomych rodaków wypowiada się dokładnie tak, jak można by się spodziewać prosząc jakiegoś zagranicznego turystę o zaprezentowanie kilku zdań w naszym ojczystym językiem. Niezamierzenie komiczny aspekt mają przez to sceny, które w domyśle powinny być śmiertelnie poważne.

Nie spodziewałem się po ­X-Men Apocalypse cudów, zwłaszcza że raptem dwa tygodnie temu oglądałem Wojnę Bohaterów i wciąż miałem w pamięci tamten, wyjątkowo udany moim zdaniem obraz. Tymczasem dziewiąty odcinek sagi o homo superior okazał się bardzo pozytywnym zaskoczeniem. To pełen rozmachu, akcji i przyjemnego humoru klasyczny film superbohaterski, który nie próbuje rewolucjonizować gatunku przez usilne epatowanie powagą i mrokiem jak Batman v Superman czy kombinować z konwencją jak kolejne odcinki Marvel Cinematic Universe. Zamiast tego stawia na sprawdzone rozwiązania i ich jak najlepszą realizację. Na dostarczenie skondensowanej porcji rozrywki bez większych ambicji. Do perfekcji sporo zabrakło, ale jest dość dobrze, by był to od dziś mój ulubiony obok Pierwszej klasy film o mutantach.  I jeden z najlepszych filmów superhero tego roku.

Czarny Wilk
21 maja 2016 - 01:42

Komentarze Czytelników (41)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.05.2016 13:01
zanonimizowany385918
88
Konsul

lubie naleśniki z dżemem ze śledzi duszonych a marynacie żurawinowej

21.05.2016 13:17
Czarny  Wilk
odpowiedz
Czarny Wilk
78
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Ja tam lubię placki

21.05.2016 13:32
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
199
fsm

GRYOnline.plTeam

U mnie to zależy od placków. Ziemniaczane - nie. Z jabłkami - tak.

Tymczasem może coś o filmie? Byłem wczoraj, bawiłem się dobrze, ale znowu - jak z niemal każdym filmem x-menowym - mam mieszane uczucia. Rzeczy rewelacyjne przeplatano takimi sobie, a szczyt to uniwersum osiągnęło dwukrotnie: Przy X2 i Pierwszej klasie. Deadpoola nie liczę :)

Plusy:
- Quicksliver i wszystko, co z nim związane (dodatkowo fajnie pokazano, że jednak nie byłby w stanie "wygrać filmu", co było ewidentne w poprzedniej produkcji)
- Magneto + sekwencja w Polsce (tak, mimo fatalnych akcentów i "ej, nikt normalny tak nie mówi", emocje w tej sekwencji były na medal)
- mutanckie pojedynki ze wskazaniem na finał, dobrej klasy wybuchowa rozrywka
- zaskakująco zabawne momenty, to chyba najmniej poważny film w serii
- Wolverine, jak zawsze
- Xavier pod koniec
- Angel i Four Horsemen Metalliki

Minusy:
- kostium/twarz Apocalypse'a i zmarnowany Oscar Isaac - momenty miał fajne, ale w ogólnym rozrachunku trochę zawód
- momentami fatalne CGI
- trochę za dużo wszystkiego, przez co siadało tempo, a sceny poważne i emocjonalne czasami traciły moc, bo zara miało być śmiesznie
- znudzona Jennifer Lawrence
- niby nieistotne, ale 10 lat minęło do poprzedniego filmu, a nikt się nie postarzał (i żart McAvoya tego nie załatwi)

Porządna rozrywka, wbijające w fotel sceny, ale i potknięcia oraz lekkie przytłoczenie zawartością dają u mnie siedem z małym plusem. Ciut lepiej niż w przy okazji Przeszłości, która nadejdzie, ale Pierwsza klasa to nie jest.

post wyedytowany przez sekret_mnicha 2016-05-21 13:33:04
21.05.2016 16:05
Matysiak G
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
Matysiak G
132
bozon Higgsa

Deadpool nie jest mutantem.

21.05.2016 16:29
A.l.e.X
odpowiedz
6 odpowiedzi
A.l.e.X
125
Alekde

trochę mniejsza kaszana niż Capitan Ameryka : Wojna śmiechaczy, ale jednak dalej przy takich filmach jak Guardians of the galaxy (poziom komediowości podobny) to nawet nie stałym, nie mówiąc już o Batmanach czy BvS. Naciągane 6/10. Podobny zjazd w dół jak przy Iron Manach. W sumie człowiek się zastanawia po co to ogląda mimo że ma dostęp do prywatnego kina, to trochę szkoda czasu mimo wszystko.

21.05.2016 20:40
A.l.e.X
😁
odpowiedz
3 odpowiedzi
A.l.e.X
125
Alekde

ALDUIN - oceniam po wypowiedziach widocznie niektórzy mają więcej lat, ale umysłowo nadal w wieku dojrzewania :) ... "szkoda że każdy tak po tobie jedzie" boże drogi ty tak naprawdę dalej ? haha, jesteś w stanie powiedzieć o mnie coś innego niż to że jestem zlepkiem 4 literek z trzeba kropkami :]

21.05.2016 20:59
NewGravedigger
odpowiedz
3 odpowiedzi
NewGravedigger
128
spokooj grabarza

Świeżo po seansie mogę napisać, że nowy Kapitan przy nowych eXach jest filmem wybitnym. Masa dziur zarówno fabularnych jak i logicznych. Patetyczność na każdym kroku, w niektórych momentach można puścić tęczę. Starcia są naprawdę bardzo kiepsko zrealizowane, chyba tylko sceny z Nightcrawlerem jakoś się wyróżniają. Ogólnie Pierwsza klasa a potem długo długo nic.

Quicksilver świetny - ale znów, brak konsekwencji w jego osobie. W poprzednim filmie usztywniał kręgosłup Magneto, a tutaj rzuca dzieciakami jaki pluszakami. Aby tylko było efektownie.

Apocalypse całowicie bezpłciowy. Śmiech mnie teraz bierze przypominając sobie wypowiedzi Singera, że zdecydowali się na taki wygląd A, bo chcieli mieć prawdziwego, dobrego aktora. Kto wymyślił formułę przejmowania ciał? :/

Sansa jest tragiczną aktorką, wiecznie cierpiąca. Plus feniks? Serio?

Fox ogólnie z uniwersu zrobił sieczkę, nie wiadomo co się stało, a co nie. IMO nie wybrną już z tego.

Na olbrzymi plus wygląd Psylocke i Rosomaka. Aczkolwiek nie przypominam sobie, aby P miała w ręce miecz świetlny.

post wyedytowany przez NewGravedigger 2016-05-21 21:05:07
21.05.2016 20:59
Mutant z Krainy OZ
😒
2
odpowiedz
5 odpowiedzi
Mutant z Krainy OZ
194
Farben

BvS to sredniawy film, nawet jak na kino o gosciach w rajtuzach. Rozumiem, ze komus sie moze podobac, ale fakt jest taki, ze gowno smierdzi, a jak komus pachnie, to niech mu pachnie, ale niech nie wmawia tego innym.

21.05.2016 22:06
cichy10
odpowiedz
cichy10
59
Pretorianin

Oglądając bawiłem się dość dobrze, jednak co do jakości filmu jestem trochę zmieszany. Z ekranu biła patetyczność i jednak ogólny chaos przy mieszaniu elementów lżejszych z poważniejszymi. Aktorsko ok, choć mogłoby być znacznie lepiej. Apocalypse był ciekawy niestety jedynie momentami, a wizualnie to kiepsko, Lawrence (a może to wina scenariusza) strasznie mnie nudziła, McAvoy nie był zły, ani dobry, taki średni, Fassbendera oglądało się przyjemnie, ale jak tylko przywdział kostium Magneto to praktycznie zniknął z filmu. Natomiast co do młodych, to w sumie jakiś zastrzeżeń większych nie mam, było poprawnie, podobali mi się.
Przyczepić się na pewno muszę do scen w Polsce. Kurde, wysokobudżetowe filmy mogłyby sobie zadać trud i zatrudnić aktorów mówiących normalnie po polsku (i nawet nie raziłby mnie tak ten amerykański akcent, gdyby poszczególne słowa były dobrze akcentowane), a dialogi mieć jakieś bardziej złożone zdania. Bardzo się cieszę, że nie poszli w Polaków gadających po angielsku, ale mogliby się trochę przyłożyć.
Co do efektów, to jakość CGI przez większość czasu była na dobrym poziomie. Nie pasuje mi natomiast stylistyka, dość kiczowata ona była, wolałbym coś bardziej stonowanego. Natomiast rozwaliło mnie, gdy zobaczyłem ten ich samolot podczas lądowania - zamiast stylizować się na ptakach, gdy się ich nie rozumie, lepiej pójść w bardziej konserwatywnym kierunku.

21.05.2016 23:33
VanDust
1
odpowiedz
VanDust
74
Konsul

malfix ...może wyciągam zbyt pochopne wnioski, ale chyba jesteś w ciąży.... :]

22.05.2016 03:06
odpowiedz
1 odpowiedź
misuu
0
Konsul

To jest jeden z najgorszych filmów jaki widziałem, porównywanie tego co wojny bohaterow, czy tym bardziej do świt sprawiedliwych LOLLOLOLOL ! Koncówka to w ogóle jeeann, nie jestem sam, dno. fajne momenty to polska rola magneto, może te spowolnienie czasu bo ludzie się śmieli jak cwok biegal. Żal mi ludzi którym to coś się podoba. Alek sorry ale jeśli uważasz xmena za lepszego od wojny bohaterów to chyba spałeś na tym drugim,

wojna bohaterów 8/10
świt sprawiedliwych 9/10
x-men apokalipsa 2/10

nie idzicie na to do kina szkoda waszych pieniędzy lepiej kupic sobie jakąs grę z humblebundle

22.05.2016 17:11
WrednySierściuch
odpowiedz
1 odpowiedź
WrednySierściuch
101
No gods no masters!
Image
6.5

Cóż powiedzieć -film jest hmm ponad -przeciętny tzn taki na 6/10 ;D

Drogi czytelniku -czego ci nikt nie powie:
Film jest bardzo długi 2:27h -co jest na PLUS
ALE -w filmie jest
+/- JEDNA większa scena walki, i może ze 2 miniaturowe walki -MINUS, chyba kogoś porypało z tą fabułą

A co się dostaje?
Dwie godziny PONOWNEGO wprowadzenia do wszystkich możliwych postaci, + ekstra urywki z innego filmu -który do X: Apokalipsy pasuje jak pięść do nosa -czyli "Weapon X"
Cały ten fragment nie wnosi do filmu absolutnie niczego, ot jest to "origin" dla Wolverina; gdyby ten fragment pominąć to w reszcie filmu nic by się nie zmieniło bo postacie z tego segmentu najzwyczajniej w świecie nie są nigdzie więcej wspomniane czy pokazane.

Z poważnych minusów:
"Magneto w Pruszkowie" gdzie dialogi są tak drewniane że nic tylko paść z żałości
"kwestia zabójczych łuków" < kto to wymyślił ???
kwestia "mutanta który miał pecha" <<<< że jak ? przecież to nie ma żadnego sensu
Apokalypse -mutant nad mutanty, pokona każdego. Ehem nawet Xaviera w sferze umysłu -.-'
Quicksilver jako element komediowy -dlaczego ach dlaczego zrobiono z niego "nerda mieszkającego w piwnicy, który ma problem by odezwać się do rodziny" ???
kwestia Feniksa, czy mi się wydaje czy zrobili z Jean Grey pirokinetyka?

Logika:
W Polsce, za komuny -lata 80' :nawet małe dziecko potrafi rozpoznać Magneto po jego mocy, ale nikt nie obawia się ze będą jakieś konsekwencje z donosu na milicję
Magneto zabija ludzi na prawo i lewo -ale Xavier, Mystique i cała reszta mają to gdzieś no bo "Henryk ma dobre serce"

Zresztą, walić to co zrobił Magneto w końcówce, który powiedzmy że się gdzieś skitra i będzie bezpieczny.
Jakim cudem scenarzyści chcą pominąć to co zrobił Xavier? Bo ten wyczyn to jest jak 1 milion kar
śmierci dla niego i jego współzbrodniarzy.
Tak właściwie to kolejny film powinien się zacząć od wjazdu SuperSentinela (coś jak MasterMold albo ten który usmażył Genoshę) do Szkoły dla uzdolnionych i usmażenie towarzystwa na skwarki

Mimo to film był całkiem przyjemny, na duży plus jest cała kwestia Mystiq jako "idola mutantów" , świetna jest zwłaszcza kwestia "konwersji Storm" czy nawet "konwersji Magneto"

btw ktoś podał jako minus "kostium/twarz Apocalypse'a"
Gówno tam prawda -Apocalypse wygląda bardzo dobrze, prawie jak w materiałach żródłowych >>>

post wyedytowany przez WrednySierściuch 2016-05-22 17:18:21
24.05.2016 20:49
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany166638
152
Legend
Image

Wrażenia prosto po powrocie z kina. Quasi-spoilery poniżej.

Film mniej więcej na poziomie DoFP, czyli nawet niezły, choć mnóstwa rzeczy można się czepić. Spójność fabularna z oryginalną trylogią już na dobre przestała istnieć (Origins nawet nie liczę, bo ten crap nigdy nie był kanoniczny). Wyobrażam sobie, że gdzieś w przyszłości Cable wyruchał Scarlet Witch, a połączenie ich mocy spowodowało fluktuacje czasoprzestrzeni. Nie ma innego wyjaśnienia. A wątku więzów rodzinnym Nightcrawlera, Mystique i Azazela chyba nigdy nie tkną.

Aktorzy dobrani na tyle dobrze, że nie ma sensu nawet robić sobie żartów o Brytyjce w ciele Japonki granej przez pół Chinkę - pół Amerykankę europejskiego pochodzenia. Jedynym ogromnym minusem jest wybór jakiegoś niekształtnego rudzielca z kartoflaną twarzą w zamyśle udającego młodą Famke Jenssen. Z taką objętością w ramionach, to powinna młodego Juggernauta grać.

Z designem jest różnie. Apocalypse i Psylocke prezentują się w filmie o wiele lepiej niż na zdjęciach promocyjnych (Olivia Munn wyglądała tam, jak w takcie cosplayu na Comic Conie). Nightcrawler i Archangel zawodzą najbardziej. Jubilee wygląda tak, jak powinna. Szkoda, że tylko wygląda, bo zapowiadano, że jej rola będzie zdecydowanie większa.

Fabularnie jest OK, ale nie czuć tu impetu, jaki powinien pojawić się w filmie, gdzie głównym antagonistą jest En Sabah Nur. Może i Snyder jest zidiociałym trzynastolatkiem w ciele dorosłego, a BvS to tona gówna zrzucona na fanów DC, ale ogrom zniszczeń udało się tam przedstawić o wiele lepiej. Z jednej strony kwestia budżetu, z drugiej ilości materiału do przerobienia. W kwestii tego ostatniego, film i tak radzi sobie o niebo lepiej niż Last Stand.

Zaskakująco poważne cameo Stana Lee... z żoną.

Co do sceny po napisach.

spoiler start

Mr. Sinister pojawia się (póki co nie we własnej osobie) trzy filmy później niż przewidziałem. Sześć, jeśli liczyć Wolveriny i Deadpoola.

spoiler stop

Na olbrzymi plus wygląd Psylocke i Rosomaka. Aczkolwiek nie przypominam sobie, aby P miała w ręce miecz świetlny.
To masz bardzo wybiórczą pamięć, bo ma tę umiejętność od chwili gdy zmieniła ciało. I tak, można spodziewać się, że z buffem of Nura będzie w stanie przecinać budynki, samochody, psy, koty, samoloty i co tam jeszcze będzie chciała. Kiedy taka Mystique stała się jednym z Jeźdźców w X-Men: Evolution (nowy film chyba nawet po części bazuje na tamtym pomyśle), zyskała np. umiejętność zamieniania się w wiele zwierząt jednocześnie.

Na zdjęciu obok: Famke Janssen w wieku 30 lat, wyglądająca młodziej niż jej zamiennik w wieku 20 lat.

post wyedytowany przez zanonimizowany166638 2016-05-24 20:51:16
24.05.2016 22:05
odpowiedz
Sho(t)gun
3
Junior

Byłem na nowych X-menach. Ciut gorszy niż "Przeszłość, która nadejdzie", ale było naprawdę dobrze. Na plus sceny z Magneto w PRL, facet wrócił do kraju swojego dzieciństwa ( w którym spędził co prawda traumatyczne chwile). Też

spoiler start

rozwalenie Auschwitz robi wrażenie, chociaż rodacy Magneto byliby mu pewnie wdzięczni, gdyby pospieszył się z tym jakieś 40 lat

spoiler stop

. Aktorsko też dobrze, Oscar Issac spisał się w roli Apokalipsa, nawet mówi z bliskowschodnim akcentem, to ci dopiero uchodźca. Na minus zaliczam zbytni patos w niektórych scenach i schematyczność fabuły. Ale nie jest źle 7/10

24.05.2016 22:20
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Magneto nie jest Polakiem, tylko niemieckim Żydem.

24.05.2016 23:11
Reg03
odpowiedz
1 odpowiedź
Reg03
40
Trust me

Pojawił się w tej części rosomak? jeśli tak to ważna rola czy tylko chwila na ekranie?

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze