Wizyta na Baker Street 221B - Black Elf - 10 czerwca 2016

Wizyta na Baker Street 221B

Sherlock Holmes zgodnie z książkowym pierwowzorem zamieszkiwał Baker Street 221B. Jako postać fikcyjna zawłaszczyła sobie ten adres dożywotnio i nie wyobrażam sobie, aby ten stan miał ulec zmianie w przyszłości. Tłumy ludzi zbierają się na Baker Street w Londynie, gdzie obecnie mieści się jego muzeum, przeświadczeni, że właśnie przekraczają próg słynnego adresu. Tymczasem... ulegają sprytnemu przekłamaniu.


Tak naprawdę siedziba muzeum jest pod innym adresem (kilka numerów dalej: 239-241), ale plakietka widniejąca na drzwiach informuje przybywających, że stoją przy 221B. Od rana pod muzeum tłum. Zanim jednak staniemy na końcu długiej kolejki, warto zaopatrzyć się w bilet. Zakupu dokonujemy w pobliskim sklepie, pięknie zaaranżowanym, w stylu wiktoriańskim. Przy okazji kusi klientów nieprawdopodobną wręcz ilością gadżetów z Holmesem. Breloczki, książki, gry, lupy, zapalniczki, słynne czapki, tabakierki, fajki, pozytywki... Ciężko byłoby to wszystko wypowiedzieć na jednym wdechu. Ceny są niemałe. Za najmniejszy gadżet w postaci zapałek z podobizną detektywa, należy uiścić zapłatę w wysokości kilku funtów. Po zakupieniu biletu grzecznie wracamy do miniętej wcześniej kolejki i czekamy...

Lizak z podobizną twojego ulubionego bohatera? Czemu nie!

Zwiedzanie muzeum to zajęcie dla wytrwałych. Do muzeum wpuszcza się określoną niewielką ilość osób, a wynika to z prostego faktu, że mamy do czynienia z klasycznie wąskim, ale wysokim budynkiem zaadaptowanym na muzeum. „portier” przebrany w strój z epoki pilnuje wejścia i przez cały dzień pozuje ludziom do zdjęć. Prawie jak cosplayer, tylko armora brak ;). Zanim dotarłam do muzeum, minęło 40 minut.

Wnętrze jest pięknie wystylizowane na wiktoriańską modłę. Pokój Sherlocka przywołuje na myśl książkowy pierwowzór. Pełne unikalnych gadżetów, probówek i książek. Stylowe biurko ugina się od notatek. Dostrzec można także skrzypce.

Tuż obok jest pokój dr. Watsona, dużo skromniejszy w wystroju, ale wciąż bardzo przytulny.

Czasem nawet Sherlock musi...

Piętro wyżej można poczuć się jak pani Hudson i zwiedzić kolejny pokój, wypełniony już gadżetami związanymi ze sprawami Sherlocka oraz ... istne muzeum figur woskowych. Jeśli nie zdążyliście odwiedzić Muzeum Madame Tussaud, to właśnie część wystawy przyszła do Was. Sztywne manekiny odgrywające sceny z poszczególnych książek, wywołują dreszcze. Są niezwykle podobne do ludzi, ale takie kukiełki zawsze budziły we mnie pewien niepokój.


Widoczek prosto z polskich przychodni NFZ
Imprezy z Holmesem, zawsze się tak kończą...
Jeden z tych znudzonych panów jest prawdziwy

Niestety jest to już wszystko. Sherlock nigdy nie był zbyt gościnny, dlatego dość szybko opuszczamy progi Baker Street prawie 221B. Mam nadzieję, że ta krótka wycieczka Wam się podobała. Fani Sherlocka dziękuję za wytrwałość, przez tych kilka wpisów! ;)

 
Black Elf
10 czerwca 2016 - 12:52

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
10.06.2016 19:27
gutosaw
gutosaw
30
Legionista

Im więcej książek czytam, tym bardziej podziwiam tę serię. Ostatnio zacząłem czytać Herculesa Poirot i czuję zawód. Nie spodziewałem się, że Agata Christie będzie plagiatować Sherlocka (najbardziej mnie rozzłościło zrobienie z Herculesa detektywa-konsultanta), a jej historie będą opierały się głównie na niezbyt wiarygodnym rozumowaniu głównego bohatera.
Mimo, że Sherlocka czytałem dawno, to w dalszym ciągu jestem pewien, ze wyciągane przez niego wnioski były zgodne z logiką, a Poirot wygląda jakby wybierał (zawsze słusznie) jedno z możliwych rozwiązań.
Dzięki za serię, jak będę w Londynie (wrzesień?) to pewnie zawitam do miejsca, które odwiedzałem w myślach setki razy.