Phantom Breaker: Omnia
W co gracie w weekend? #382
W co gracie w weekend? #360: Virtua Fighter V Ultimate Showdown, Gears 5 (Boomsnipes) i NFS Shift 2
W co gracie w weekend? #354: Final Fantasy XIII i Guilty Gear Xrd Revelator 2
Cobra Kai: The Karate Kid Saga Continues
Under Night In-Birth Exe:Late[cl-r]
Naruto znajduje się na mojej liście ulubionych anime oraz mang. Jednakże w kwestii gier w tym uniwersum nie bardzo mogłem się wypowiedzieć. Z racji braku konsoli oczywiście. A tu niespodzianka. Bandai Namco Games wraz z Cenegą postanowiło uraczyć mnie w zeszłym roku komputerową edycją. Z kolei w tym roku mogę liczyć także na polską lokalizację omawianej bijatyki.
Nastały dobre czasy dla pecetowców lubujących się w mordoklepkach. Po latach, przez które byli skazani na Guilty Geara i kombinowanie z emulatorami, gatunek zalicza solidny comeback na komputery osobiste. Capcom sportował kilka wariacji na temat czwartego Ulicznego Wojownika oraz swój crossover z Tekkenem, Netherrealm najpierw przeniosło fenomenalnego nowego Mortala, by na dniach dorzucić InJustice, a Steama podbija od dwóch miesięcy King of Fighters. W lekkim cieniu tych gigantów znajduje się Skullgirls, niezależna produkcja zbierająca zaskakująco dobre oceny. Przynajmniej moim zdaniem zaskakująco dobre – bo kilka godzin spędzonych z „Czachodziołchami” pozwoliło mi wyrobić sobie zdanie, że to po prostu średniak jest.
Lata świetności gier z gatunku bijatyk w rzeczywistości minęły mniej więcej wtedy, gdy swoją popularność straciły dedykowane im i nie tylko im automaty. To właśnie w latach 90 powstały najpopularniejsze serie, takie jak Mortal Kombat, kolejne odsłony Street Fighter, czy właśnie Killer Instinct. Tytuły te łączy coś jeszcze – po długiej przerwie wreszcie ożyły i są w świetnej formie.
Tak na dobą sprawę Killer Instinct jeszcze nie ożył, choć stanie się to niebawem, bo jeszcze w tym roku. Najprawdopodobniej właśnie w grudniu doświadczymy wskrzeszenia historii - i to w jakim stylu! Remake zapoczątkowanej w 1994r przez studio Rare serii, ma oferować charakterystyczne dla poprzednich odsłon elementy rozgrywki w połączeniu z imponującą fizyką oraz godną next-genowej technologii grafiką. Killer Instinct będzie pierwszą bijatyką, która ujrzy światło dzienne na jednej z przyszłych konsol i mowa tutaj o „tej gorszej”, to exclusive dedykowany Xbox One, tworzony przez Double Helix.
Premiera nowej odsłony Mortal Kombat dokonała przetasowań na scenie bijatyk. Dotąd najpopularniejsze serie, nagle znalazły się w drugiej lidze, na ustach wszystkich była jedynie Smocza Seria. Co ciekawe, Namco wcale nie kwapiło się do podjęcia rękawicy i pełnoprawną, kolejną odsłonę wydało na konsolach dopiero po roku od premiery MK 2011.
Nigdy nie byłem fanem serii „Mortal Kombat”, po zapoznaniu się z najnowszą częścią dalej nie jestem i już raczej nie będę. Uważam jednak, że „MK9” jest grą udaną i nie żałuję, że pośród tego wysypu wysokobudżetowych bijatyk na PC – ekhm, ekhm... – to właśnie jej poświęciłem nieco czasu. Zamiast pisać kolejną recenzję gry sprzed ponad dwóch lat postanowiłem po prostu pomarudzić.
Tekken Revolution – najnowszy tytuł z popularnej serii bijatyk to także pierwsze poważne konsolowe mordobicie F2P, starające się emulować zasadami salony gier. Tytuł w dużej mierze oparty na TTT2, nie jest jednak tylko jego okrojoną wersją, a ciekawą formą wprawiania się do nadchodzącego Tekken X Street Fighter.
Chociaż nie obyło się bez pewnych zniżek formy, seria Tekken erę Playstation 2 zakończyła solidnym kopniakiem z półobrotu godnym mistrza Norrisa. W aktualną generację weszła jednak dość skromnie - zamiast kontynuacji, gracze początkowo dostali jedynie ulepszoną „piątkę”. Pełnoprawna szósta część była jednak jedynie kwestią czasu.
Na forum zmarłego tragiczną śmiercią magazynu Neo Plus istniało pewne ciekawe określenie na fanów konsol Sony. Playslave. Playslavem był osobnik, który uwielbiał gry oraz konsole wydawane przez japońskiego giganta bez względu na wady, problemy czy ich jakość. Playslavem był każdy o niepopularnych opiniach, takich jak np. to, że PlayStation 2 było najlepszą konsolą swojej generacji. Playslavem byłbym zapewne i ja, uznając „podróbkę” Smash Brosa za grę pod prawie każdym względem lepszą.
Nie grałem w Dead Or Alive od czasu drugiej odsłony tej serii. Nie dlatego bo jej nie lubiłem - w końcu czego można tam nie lubić szczególnie jak jest się nastolatkiem? Była dynamiczna, panie ładne, odpowiednio wyposażone, a gra inna od Tekkena, choć równie dobra. Ja po prostu nie miałem Xboxa.
Premiera Tekken Tag Tournament sprawiła, że seria była na ustach i w sercach wszystkich fanów bijatyk. Dopracowany, rozbudowany tytuł pokazał możliwości nowej generacji konsol. A przecież był to zaledwie swoisty „Best of” poprzednich części. Jeśli wyszedł tak dobrze, to co dopiero miała pokazać pełnoprawna czwarta część serii! Nadzieje były olbrzymie.