guy_fawkes

That Guy In The Mask

najnowszepolecanepopularne

Popularne przez guy_fawkes

Like a boss - recenzja Metal Gear Solid 3: Snake Eater - HD Edition [PS3]

Dobrą historię można opowiedzieć na różne sposoby: w postaci książki, filmu, piosenki, rzeźby, obrazu, a od dłuższego czasu także za pomocą gry video. To ostatnie medium już dawno wyrosło z pieluch i jest w stanie poza rozrywką dać powód do przemyśleń, wzbudzić konkretne, wcześniej zarezerwowane tylko dla innych form przekazu emocje. Przekonywałem się o tym wielokrotnie, a teraz w Metal Gear Solid 3. Napisy końcowe spędziłem na kontemplowaniu geniuszu bohaterów pierwszoplanowych – łączących je skomplikowanych relacji oraz okrucieństwa losu, który zwrócił ich przeciwko sobie.

czytaj dalejguy_fawkes
24 kwietnia 2014 - 20:44

Growy popcorniak - recenzja Uncharted: Drake's Fortune

We wszelkich zestawieniach najlepszych gier/serii na odchodzące już PlayStation 3 niemal obowiązkowo pojawia się Uncharted. Po kilku latach obecności na rynku ów cykl stał się czymś pokroju Gothika – obiektem kultu, swego rodzaju symbolem i wystarczy w czeluści Internetu posłać ankietę „Co streamujemy/przypominamy dziś z gier na PS3?”, by dzieło Naughty Dog wygrało w cuglach lub przynajmniej dobiło do podium. Jak wiadomo, „lubimy to, co znamy”, więc inne, kompletnie obce szerokiej publiczności, niszowe produkcje muszą ustąpić miejsca tej najpopularniejszej. Bywając na growych portalach nie sposób od tego uciec – nawet, jeśli nie masz konsoli Sony i nie zamierzasz jej kupić, dokładnie wiesz, czym jest Uncharted. I z pewnością widziałeś z niego niejeden gameplay i tony zachwytów w komentarzach. Ja poszedłem krok dalej – postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, czy również poddam się masowej euforii, czy też będę niczym współczesny, growy Gałkiewicz. Na początek padło oczywiście na Drake’s Fortune.

czytaj dalejguy_fawkes
30 grudnia 2013 - 12:13

Obiecanki cacanki, a głupiemu radość - recenzja Primal Carnage

guy_fawkes ocenia: Primal Carnage
55

Dawno nie obcowałem z grą, która co rusz zapalała w moim umyśle lampkę: „to dałoby się zrobić lepiej. I jeszcze to. I tamto też”. Po wściubieniu nosa w każdy aspekt Primal Carnage w wyobraźni jarzyła mi się już cała choinka pomysłów. I nie chodzi tylko o samą krytykę, lecz natychmiastowe pojawianie się rad, jak dany szkopuł naprawić. Najwyraźniej właśnie kogoś takiego zabrakło w zespole developerskim, albowiem samo hasło „hajda zrobimy grę o ludziach walczących z dinozaurami” nie wystarczy, by stworzyć dopracowaną produkcję.

czytaj dalejguy_fawkes
13 listopada 2012 - 21:30

"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone" - recenzja Assassin's Creed

Niemal równe 5 lat temu pobiegłem do sklepu po swój, pecetowy egzemplarz nowego killera, od kilku miesięcy robiącego zamieszanie na konsolach. Zapowiadało się świeżutkie wówczas doznanie: otwarty świat, w którym gracz uprawia parkour niczym w Tomb Raiderze połączony z wykonywaniem zleceń rodem z Hitmana, a całość pozornie osadzono w średniowiecznych realiach, bo w istocie wszystko rozgrywa się współcześnie. Ekspedycji towarzyszyło ogromne podekscytowanie, mimo wad Assassin’s Creed dowiezione do niemal do samych napisów końcowych. Jesienią zadebiutuje szósta (biorąc pod uwagę wyłącznie duże platformy) część serii, a mnie, abstrahując od multum fantastycznych nowości wprowadzonych później, wciąż brakuje tego niepowtarzalnego klimatu Ziemi Świętej z czasów III Krucjaty…

czytaj dalejguy_fawkes
8 czerwca 2013 - 11:14

Kwasy nie tam, gdzie trzeba - recenzja Aliens: Colonial Marines

Świat roi się od handlarzy antykami czy klasycznymi samochodami, którzy skupują nadgryzione zębem czasu starocie i przywracają im dawny blask, by następnie uradować jakiegoś kolekcjonera i tym samym napełnić sobie portfel. W branży growej taką rolę odgrywa ostatnio Gearbox Software – studio Randy’ego Pitchforda nabywa prawa do znanych projektów o developoingu ciągnącym się prze całe lata, by niejako w poczuciu misji sfinalizować go i wypchnąć na rynek gotowy produkt. Niestety, Duke Nukem Forever rozczarował większość krytyków, lecz i tak wyszedł o niebo lepiej, niż inna, nostalgiczna licencja – na Aliens: Colonial Marines.

czytaj dalejguy_fawkes
5 sierpnia 2013 - 14:16

O wampirze bez żuchwy to historia - recenzja Legacy of Kain: Soul Reaver

guy_fawkes ocenia: Legacy of Kain: Soul Reaver
85

Prawdziwym wampirom trudno się odnaleźć we współczesnej rzeczywistości. Kiedyś panowie wielkich ziem, siejący grozę synowie nocy, dziś zostali poniżeni rolą świecących płaczków, bohaterów melodramatów dla młodzieży wyrosłej na MTV, z których Coppolowski Dracula szczerzyłby kły, aż krwią by się zalał. Dlatego warto cofnąć się w czasie do roku 1999 i przypomnieć sobie ich dawną chwałę w Legacy of Kain: Soul Reaver. Wieść niesie, że Kain napsuł głównemu bohaterowi sporo szkarłatnej cieczy.

czytaj dalejguy_fawkes
31 sierpnia 2012 - 19:25

Star Trek: Deep Space Nine - najlepszy z serialowych Star Treków?

Odkąd pamiętam, zawsze wolałem Star Trek od Gwiezdnych Wojen. To właśnie na nim się wychowałem, chłonąc za młodu odcinki The Next Generation emitowane w telewizji, choć nie tylko to zdecydowało o moim wyborze – po prostu spodobało mi się samo uniwersum, zawieszone w konkretnym miejscu na linii czasu, stanowiącej niczym w Mass Effect kontynuację obecnej. Ażeby zostać trekkerem*, potrzebowałem jeszcze kilkunastu lat, by móc obejrzeć wszystkie odcinki Star Trek: Dee Space Nine, u nas znanego jako Star Trek: Stacja kosmiczna. Cóż, ta przynajmniej nie podążała w ciemność pomimo jak to często bywa, średnio udanego, niepotrzebnego tłumaczenia.

czytaj dalejguy_fawkes
27 czerwca 2013 - 19:07

Co mają wspólnego "Frankenstein" i CI Games? Recenzja Enemy Front

guy_fawkes ocenia: Enemy Front
50

Frankenstein Mary Shelley zrobił wielką, firmową karierę. Tytułowy naukowiec pozszywał ze sobą członki różnych ludzi, potraktował prymitywnym defibrylatorem i dzięki temu dał życie budzącej grozę kreaturze. CI Games mniej więcej w podobny sposób ponad 200 lat później stworzyło Enemy Front. Skleciło drugowojennego FPS-a z opracowanych wcześniej elementów pochodzących z kilku gier i puściło w świat z nadzieją, że tęsknota fanów elektronicznej rozrywki za tym największym konfliktem w dziejach automatycznie załatwi satysfakcjonującą sprzedaż. A moim zdaniem to ewidentnie za mało.

czytaj dalejguy_fawkes
21 czerwca 2014 - 17:02

Im wyżej mierzysz, tym niżej upadasz - recenzja BioShock: Infinite

Istnieją nieprzebrane tłumy fanów braci Houser z Rockstara, którzy zamawiają w ciemno każde GTA. Swoich oddanych miłośników dorobił się także Hideo Kojima, zaś na kolejne tytuły z sympatycznym hydraulikiem czeka rzesza posiadaczy sprzętu Nintendo. Osobiście nie należę do żadnej z tej grup, ale odczuwam duchową komunię z nimi – też mam zaufanego twórcę, który jeszcze mnie nie zawiódł. Nazywa się Ken Levine i tego roku dosłownie przychylił niebios mi oraz milionom innych graczy w BioShocku: Inifnite.

czytaj dalejguy_fawkes
15 kwietnia 2013 - 10:49

W kupie siła - recenzja Quake'a III: Team Arena

Pierwszy Unreal Tournament był genialny. Skąd to wiem? Otóż jeśli tak uznane ówcześnie studio, jak id Software tworzy do swego nahype’owanego dziecka rozszerzenie stawiające na zmagania drużynowe, to nie może być mowy o lekceważeniu wielkiego konkurenta, przedkładającego właśnie działanie zespołowe nad indywidualizm. W tej kwestii firma Johna Carmacka zachowała się mniej więcej jak obecni developerzy, lecz czyniąc przy tym jeden, istotny wyjątek – zamiast ślepego kopiowania patentów rywala wolała zrobić coś swojego. Wstrząsające, prawda?

czytaj dalejguy_fawkes
26 kwietnia 2013 - 09:50

Rzecz o tym, jak do reszty obrzydzić flankowanie - recenzja Brothers in Arms: D-Day [PSP]

Seria Brothers in Arms zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Nie miała szans konkurować poziomem sprzedaży z takimi drugowojennymi hitami, jak Medal of Honor czy Call of Duty, bowiem zamiast spektakularnych bitew stawiała na dramat i przeżycia głównych bohaterów, oferując w gruncie rzeczy schematyczną, a nawet przynudzającą rozgrywkę. I właśnie z uwagi na emocjonalny ładunek historii 101. Dywizji Powietrznodesantowej nie mogłem przejść obojętnie wobec Brothers in Arms: D-Day, gdy już zakupiłem PSP. Wtedy jeszcze nie wiedziałem…

czytaj dalejguy_fawkes
13 kwietnia 2014 - 13:55

Agent 47 w opałach - recenzja Hitman: Kontrakty

guy_fawkes ocenia: Hitman: Contracts
70

Kojarzycie kliszowy odcinek ulubionego serialu, w którym bohater zostaje ranny/uwięziony w jakimś miejscu i w majakach/wspomnieniach wraca do minionych wydarzeń? Z pewnością i dam uciąć rękę lub nogę nekromorfa za to, że przynajmniej spora część z Was nie lubi takich epizodów, mocno hamujących postęp ogólnej fabuły. A Hitman: Kontrakty jest właśnie czymś takim.

czytaj dalejguy_fawkes
22 listopada 2012 - 22:19

Nie dla pecetowców kiełbasa - recenzja Call of Duty 3 [PS2]

Od jakiegoś czasu posiadacze maszyn 7. i 8. generacji powstrzymują diaboliczne plany kolejnego wichrzyciela, patrząc na generowanego w hurtowych ilościach wroga przez kolimatory i wysyłając do akcji Burka czy innego Rileya. Ja natomiast dziś postanowiłem cofnąć się o kilka lat, kiedy to mieliśmy do czynienia z podobną sytuacją – Call of Duty odwiedziło równocześnie starszy sprzęt i jego następców. Wtedy też różnice pomiędzy tymi wersjami były znacznie wyraźniejsze, niż obecnie.

czytaj dalejguy_fawkes
19 grudnia 2013 - 14:21

Tej części serii nie wpiszę na swoją czarną listę - recenzja Tom Clancy's Splinter Cell: Blacklist

Przyznam szczerze, że jestem człowiekiem małej wiary. Sceptycznie podchodzę do obiecanek developerów zwłaszcza, gdy już raz się sparzę. Wiele dość przykrych doświadczeń przyniosło mi, jako fanowi serii Splinter Cell, Conviction. Już Double Agent zapowiadało pewne zmiany w cyklu, ale ta odsłona niemal całkowicie zapomniała o tym, co znaczy mieć SC w tytule. Rasową skradankę zastąpił shooter z elementami ukrywania się i efektownym zdejmowaniem przeciwników po ich oznaczeniu, więc nic dziwnego, że wszelkie zapowiedzi Blacklist traktowałem z dużą rezerwą. Samo Ubi początkowo też niezbyt chciało się przypodobać miłośnikom „starego” Sama Fishera – pierwsze gameplaye różniły się od Conviction głównie wdziankiem, jakie miał na sobie główny bohater. Na szczęście potem było już tylko lepiej.

czytaj dalejguy_fawkes
9 marca 2014 - 22:13

Rzecz o tym, jak to jest mieć węża w kieszeni - recenzja Metal Gear Solid: Portable Ops

guy_fawkes ocenia: Metal Gear Solid: Portable Ops
65

Przeniesienie serii bądź jednej gry znanej ze stacjonarnych konsol na handhelda wiąże się ze sporym ryzykiem. Sprzęt przenośny ustępuje mocą pudłom leżącym pod telewizorami, a i nie bez znaczenia jest komfort sterowania czy – a nawet przede wszystkim – charakter rozgrywki. W przypadku Metal Gear Solid poza wymienionymi dochodzi kolejna zagwozdka: czy niewielkie ekran i nośnik nie okażą się za ciasne dla zagmatwanej, wielowątkowej fabuły? Pomińmy niekanoniczne fanaberie w postaci Acidów, skupiając się na pierwszym istotnym dla uniwersum MGS-ie na PSP: Portable Ops.

czytaj dalejguy_fawkes
30 maja 2014 - 23:29