Ghost in the Shell - weekend otwarcia porażką - Gameplay - 4 kwietnia 2017

Ghost in the Shell - weekend otwarcia porażką

Aktorska adaptacja Ghost in the Shell wreszcie trafiła do kin. Niestety, debiut najnowszego filmu Ruperta Sandersa (Królewna Śnieżka i Łowca) trudno zaliczyć do udanych. Ekranizacja słynnej mangi i anime autorstwa Masamune Shirow, ze Scarlett Johansson w roli major Motoko Kusanagi, spotkała się z chłodnym przyjęciem krytyków oraz fanów oryginału, i w efekcie musiała się zadowolić 59 milionami dolarów przychodu w weekend otwarcia (ledwie 19 mln w USA).

Film, na którego produkcję wyłożono 110 mln dolarów (a konkretnie firmy Paramount Pictures, DreamWorks i Reliance), nie miał i nie ma łatwego życia (dzięki, THR). Jego zapowiedź i ogłoszenie Scarlett Johansson jako odtwórczyni głównej roli, spotkały się z dezaprobatą fanów, którzy od początku obawiali się spłycenia wątku fabularnego, domagając się jednocześnie azjatyckiej aktorki w miejsce gwiazdy Avengers, Między słowami i Prestiżu (nawet pomimo tego, że narodowość Kusanagi nigdy nie została przez Shirow jednoznacznie określona).

Wśród głównych powodów słabszego wyniku finansowego analitycy upatrują nieznajomość materiału źródłowego, a co za tym idzie – brak wiedzy o tym, czego można się po Ghost in the Shell spodziewać. Bo choć GitS pozostaje jednym z najważniejszych dzieł mangowych w historii, to największe triumfy marka święciła przed ponad dwudziestu laty. W związku z powyższym źródłem wiedzy dla większości widzów okazały się recenzje, które – jak już dobrze wiemy – nie były dla filmu Sandersa specjalnie życzliwe. Przezierał z nich obraz pięknej, dopieszczonej wizualnie wydmuszki, cierpiącej z powodu poszatkowanej i spłyconej historii. Aktualnie w serwisie Rotten Tomatoes ledwie 44% ocen jest pozytywnych, a na Metacritic średnia z ocen wynosi 53.

W efekcie aktorska adaptacja Ghost in the Shell poległa w ten weekend nie tylko w starciu z The Baby Boss, czyli najnowszą animacją studia Dreamworks (50 mln dolarów w USA – w sumie 111 mln na świecie), ale również z wyświetlaną trzeci weekend aktorską Piękną i Bestią (47,5 mln dolarów – łącznie oszałamiające 875 mln na świecie). Analitycy szansy dla GitS-a upatrują w piątkowych debiutach na rynku japońskim i chińskim, aczkolwiek na wielki sukces się nie zanosi. Co ciekawe, statystycy dowodzą, że póki co film zainteresował głównie starych fanów mangi, opublikowanej po raz pierwszy w 1989 roku, oraz anime z 1995 roku. Reszta widzów nie wyraża nim większego zaciekawienia.

Aktorska adaptacja Ghost in the Shell została nakręcona przez Ruperta Sandersa.Główną rolę gra Scarlett Johansson, a na ekranie towarzyszą jej Takeshi Kitano, Pilou Asbæk, Juliette Binoche, Michael Pitt, Chin Han oraz Kaori Momoi. Obraz został wyprodukowany przez Aviego i Ariego Aradów (m.in. Niesamowity Spider-Man 1 i 2, Iron Man, Ghost Rider), a wśród producentów wykonawczych jest Mitsuhisa Ishikawa, szef studia animacji Production I.G, odpowiedzialnego za japoński film animowany Ghost in the Shell w reżyserii Mamoru Oshiiego oraz telewizyjne anime z 2002 roku o podtytule Stand Alone Complex.

Gameplay
4 kwietnia 2017 - 14:21

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.04.2017 19:52
wpizdylion
27
Legionista

Kinomaniak dał 7,5. Jutro idę do kina xD

05.04.2017 00:00
3dD1e
odpowiedz
3dD1e
119
Zuo market

Byłem w kinie i stwierdzam, że film jest spoko. Arcydzieło to to nie jest, ale na pewno nie jest tak źle, jak wielu pewnie twierdzi. Na pewno nie można zarzucić braku znajomości materiału źródłowego, bo "mrugnięć" do fanów jest sporo. Mangi co prawda nie czytałem, ale zamierzam jednak to nadrobić. Zdarzało mi się poczuć lekką konsternację względem starego filmu, niektóre sceny były żywcem wyjęte z anime (czołg-pająk obrywa serią po głowie, opuszcza ją trochę w dół, po czym natychmiast otwiera ogień dokładnie tak jak w anime), a inne wyglądały tak, jakby to nie była adaptacja, tylko prequel.
Jeśli zaś chodzi o Johansson, to mi ona nawet pasowała. Tak szczerze mówiąc, to w filmie tak to ogarnęli, że kłótnie na temat narodowości aktorki są bezsensowne. Po za tym, pomijając nazwisko, dobranie aktorki, która wygląda jak Kusanagi mija się z celem, bo postacie narysowane w mangowym stylu wcale nie wyglądają na Japończyków, bo to tylko tak się wydaje nam, białasom, i tak samo nie wyglądają na Europejczyków, czy Amerykanów, tak jak to się wydaje Japończykom. NIKT tak nie wygląda!
7/10, bo podobały mi się te "mrugnięcia" ;P

post wyedytowany przez 3dD1e 2017-04-05 00:02:47
05.04.2017 09:05
neXus
odpowiedz
neXus
186
Fallen Angel

A czego innego było się spodziewać po Amerykanach i Europejczykach wychowanych na Transformersach oraz Szybkich i wściekłych ;)

05.04.2017 10:30
deTorquemada
odpowiedz
deTorquemada
197
I Worship His Shadow
6.0

Byłem wczoraj. Słaby film, szkoda.

05.04.2017 10:46
DanuelX
odpowiedz
DanuelX
84
Kopalny

Kto miał pójść? Fani anime bojkotują kolejną amerykańską masakrę a przeciętny hamburger ma w nosie japońszczyznę.