The Goon – tak wyglądałoby „Peaky Blinders” Tima Burtona? - Nato - 11 stycznia 2019

The Goon – tak wyglądałoby „Peaky Blinders” Tima Burtona?

Są lata czterdzieste. Całe miasto zostało podbite przez Kapłana Zombie... Całe? Nie! Jeden, jedyny mafioso Labrazio rękami nieugiętego Zbira wciąż stawia opór najeźdźcy i uprzykrza życie hordom nieumarłych…

„The Goon” to szalony, nieznający tabu mix horroru, komedii i gangsterskiego noir. Wszystko w soczystym, kreskówkowym sosie. Grafikę podkręcają realistyczne, olejne okładki. (Coś jak Glenn Fabry w "Kaznodziei"). Kadry zyskują też dodatkową głębię dzięki często pojawiającej się w nich technice wzmocnionego ołówka. (Dzięki podobnym zabiegom swego czasu uznanie zdobył rysowany przez Andy’ego Kuberta wspaniały „Wolverine: Origin”). Do tego całość wydano w opasłym, bogatym w materiały dodatkowe, pięciuset stronicowym HC. Po prostu na to spójrzcie:

Poprzednie wydanie ukazało się pod spolszczonym tytułem Zbir i odpowiadało za nie wydawnictwo Taurus Media. Miało identyczny format, ale zawartość 3 tomów odpowiada połowie tego, co otrzymujemy w cegle od Non Stop Comics wzorowanej na edycji Library:

Fabuła Zbira nie jest przesadnie skomplikowana. Zresztą, sam Eric Powell już we wstępie ostrzega, że nie jest to komiks dla intelektualistów. W zaatakowanej przez kapłana nieumarłych niewielkiej mieścinie potężny Zbir i jego mikry kolega Franky próbują za wszelką cenę prowadzić normalne, gangsterskie życie. Ewidentna słabość autora do horrorów sprawia, że nie pozwalają im na to nie tylko rzesze zombie lecz także wampiry, ghoule, mutanci, szalony naukowiec i cała reszta inwentarza kina klasy Z.

Przedstawiony w komiksie humor jest kontrowersyjny, nie zna świętości, nie ma tabu, nie trzyma się absolutnie żadnych norm. Co za tym idzie, nie jest to pozycja dla każdego. Wiele osób uzna ją za przekraczającą granice dobrego smaku. Z mojego punktu widzenia to tylko zaleta, wszak za co kochać komiksy, jeśli nie za konsekwentne łamanie wszelkich zasad?

The Goon to pozycja obowiązkowa dla fanów pulpy, filmów Tarantino, Rodziny Addamsów czy animacji Tima Burtona. Jestem przekonany, że pozycji tej nie odpuści także nikt, kto lubi dobrze narysowane i świetnie wydane komiksy. Nie jest to natomiast komiks dla tych, którzy na imprezie zbierają się do wyjścia po usłyszeniu pierwszego z niewybrednych żartów.

Więcej komiksów na Instagramie: @komiksowy_pamietnik

Nato
11 stycznia 2019 - 17:07

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.01.2019 16:26
Matihias
30
Chorąży

Zasadniczo zgoda, ale Zbir mi się z Timem Burtonem nigdy nie kojarzył. Za mało mroczny. Warto wspomnieć o próbie ekranizacji tego komiksu przez Davida Finchera, która upadła z powodu braku zainteresowania wśród producentów. Ale trailer za to został https://www.youtube.com/watch?v=zr_Ta6NS3-g

17.01.2019 10:38
odpowiedz
Natoko
3
Legionista

Stylistycznie to całkowicie inna bajka, ale tematycznie to ten sam rzadki przypadek łączenia horroru z komedią. Nie ma wielu przykładów na tego typu zabiegi, więc zwykle określa się je "burtonowskimi" czy też "w stylu rodziny Addamsów". Mam wrażenie, że ta animacja nie robi już takiego wrażenia, jak wtedy gdy się ukazała.