W co gracie w weekend? #289 - squaresofter - 8 marca 2019

W co gracie w weekend? #289

Witam wszystkich graczy. Czy wciąż gracie w ulubione gry? Radzicie sobie z nimi a może nic Wam nie wychodzi? Jestem tego bardzo ciekawy, więc dajcie znać w komentarzach o tym, co u Was słychać.

Co do mnie, to po spędzeniu blisko miesiąca z odświeżoną wersją Resident Evil 2 wreszcie mogę napisać, że zrobiłem w niej wszystko to co chciałem. Nie zaliczyłem jak zwykle trybu Tofu, który jest poza moim zasięgiem od dwudziestu lat, ale udało mi się przynajmniej przejść scenariusz Hunka oraz ostatnią misję w trybie The Ghost Survivors, więc żegnam się z RE2 z podniesionym czołem.

Ciężko ot tak po prostu przejść do porządku dziennego po tym wszystkim, ile pozytywnych i negatywnych wrażeń dostarczył mi tytuł Capcomu, więc postanowiłem sprawdzić kilka gier w ten weekend i zadecydować o tym, z którą zostanę na dłużej. Padło na następujące gry: Kingdom Hearts III, Umineko, The Friut of Grisaia oraz dodatki do Borderlands 2. Po więcej informacji na ich temat zapraszam do dalszej części tekstu.

Kingdom Hearts III

Informacje

Platforma: PS4

Producent: Square Enix

Data wydania: 29 stycznia 2019r.

Gatunek: Rpg akcji

Nie zależy mi na szybkim ukończeniu Kingdom Hearts III, więc w trakcie ogrywania gry oglądam też klasyczne filmy Disneya z bohaterami odgrywającymi ważne role w tym jrpgu akcji.

Po spotkaniu starych znajomych Roxasa udałem się do kolejnego disneyowskiego świata. W ten sposób trafiłem do świata Toy Story i już wiem na pewno, że gdy tylko go zaliczę, to obejrzę wszystkie części tego filmu. Jestem bardzo ciekawy czy widzowie, który polubili ten zabawkowy świat mieli dylematy dotyczącego tego, kogo z dwójki bohaterów lubią bardziej, Woody’ego czy Buzza? U mnie ta sprawa przedstawia się bardzo prosto. Najbardziej ze wszystkich postaci lubię oczywiście zielonego tyranozaura Rexa  a gdy raz wyskoczył z tekstem, że gra w grę wideo i jego postać na czterdziestym siódmym poziomie nie może pokonać Bahamuta, to myślałem, że umrę ze śmiechu. Jego się po prostu nie da nie lubić.

Zadaniem Sory, Donalda i Goofy’ego jest odnalezienie Andy’ego, który gdzieś zniknął. Choć Buzz jest początkowo nieufny wobec nieproszonych gości, to po zobaczeniu jak szybko ta trójka radzi sobie z potworami bez serc przystaje na sugestię Woody’ego, który chce zawrzeć z nimi tymczasowy sojusz mający na celu rozwiązanie zagadki zniknięcia ich właściciela.

Bardzo  spodobało mi się to, że po dotarciu do ogromnego sklepu z zabawkami trafiliśmy na wielkie roboty, z którymi bardzo ciężko coś ugrać na własnych nogach i najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie drugiej takiej jednostki i kierowanie ją z jej kokpitu. Taki mech ma ogromną siłę ognia i jest to bardzo dobre urozmaicenie zwykłych walk w grze.

Trochę jeszcze zabawię w tym świecie. Na razie chcę chłonąć ten wyjątkowy disneyowsko-squareenixowy klimat.

Umineko no Naku Koro ni – Rondo of the Witch and Reasoning

Informacje

Platforma: PS3 (gra ogrywana na PC w postaci moda)

Producent: Alchemist, 07th Expansion

Data wydania: 26 grudnia 2010r.

Gatunek: Dojin soft, visual novel

Długo zabierałem się za obiecywany powrót do Umineko i w zasadzie dobrze się stało, że wyszło to jak wyszło, bo gdy się tak guzdrałem przez trzy miesiące od momentu, gdy pierwszy raz ukończyłem tą japońską grę z gatunku visual novel łączącą w sobie elementy fantasy, horroru i kryminału, to ludzie zajmujący się jej dopieszczaniem zdążyli przygotować patch dla pierwszych czterech odcinków i teraz mogę przejść już cały remake przygotowany przez Alchemist na PS3, tyle, że z pełnym tłumaczeniem na język angielski, czego nie było w wersji na konsolę Sony.

Mi w to graj, bo jeśli coś może być lepszego od Umineko, to jest to bez wątpienia Umineko z nowymi tłami oraz pełnym dubbingiem. Chwaliłem ten ostatni element już w jednym z poprzednich odcinków naszej cotygodniowej zabawy, ale dopiero gdy dochodzi do pierwszego rytualnego morderstwa na wyspie Rokkenjima japońscy aktorzy głosowi pokazują cały swój talent. Te krzyki przerażenia, rozpacz, smutek i złość na tajemniczego mordercę, który bez skrupułów morduje w niewyjaśniony sposób najbliższych członków rodziny głównych bohaterów Umineko to coś, czego próżno było szukać w pierwszej odsłonie Resident Evil, który też niby był horrorem a za dialogi odpowiadały przy nim chyba  jacyś amatorzy. Survival horror Capcomu to zresztą seria stanowiąca niejako hołd dla filmów klasy b o żywych trupach.

W Umineko wystarczy posłuchać demonicznego śmiechu Marii, jej wkurzonej matki, glosu Battlera pełnego rozpaczy, wścibskiej i pełnej złośliwości Evy, spokojnej Shanon lub duszącej się od kaszlu i chorej na astmę Jessici, żeby uświadomić sobie, ile ta gra zyskuje z aktorami głosowymi.

Dziś już bym nie wrócił do niemej wersji opowieści o mewach, które gdzieś zniknęły i już nawet łkać nie ma komu. Chcę przeżyć Umineko na nowo i wprost nie mogę się doczekać, gdy do obsady gry dołączy Beatrice, Lambdadelta, Bernkastel, Erika, Siedem Sióstr Czyśćca i wszystkie pozostałe postacie.

The Fruit of Grisaia

Informacje

Platforma: PC

Producent: Front Wing

Data wydania: 29 maja 2015r.

Gatunek: Gra erotyczna, visual novel

Po zaliczeniu ścieżek Michiru i Sachi wziąłem sobie przerwę od tej gry z gatunku visual novel, gdzie erotyka przeplata się z problemami natury egzystencjalnej a skoro mam teraz trochę więcej wolnego czasu, to postanowiłem zająć się tym razem niezrównaną kucharką Amane, którą natura hojnie obdarzyła. Na chwilę obecną jedyne co zrobiłem, to przejrzałem sejwy z wyborami kluczowymi dla kształtu fabuły i przeskoczyłem do momentu w grze, który rozpoczyna ścieżkę dziewczyny, o której wszyscy uczniowie Akademii Mihama mówią, że jest wiecznie napaloną suką, więc nie powinno mnie dziwić, że jej ścieżka ledwo się zaczęła a już doszło do pikantnej sceny, ale nie skończyło się to tak jak należy, więc teraz pewnie zacznie się jej prawdziwa historia pokazująca kim tak naprawdę jest ta dziewczyna i na to właśnie najbardziej liczę, bo przeszłość bohaterów w The Fruit of Grisaia zawsze ma jakieś drugie dno, które zostawia człowieka z pytaniami dotyczącymi ludzkiej egzystencji i tu tkwi największa zaleta tej nieznanej gry.

Borderlands  2

Informacje

Platforma: PS3

Producent: Gearbox Software

Data wydania: 18 września 2012r.

Gatunek: FPS, rpg akcji

Za dodatki do drugiej części Borderlands biorę się już od kilku miesięcy i boję się myśleć, ile gier stanęło mi na przeszkodzie do realizacji tego celu, ale skoro nie mam już w zasadzie żadnych gier wydanych przez Sony na PS3 a w których działałyby serwery trybów sieciowych, to wypadałoby wreszcie zajrzeć na Pandorę. Do tej pory udało mi się zaliczyć wszystkie z pięciu mini dodatków tak zwanych łowców głów.

Ostatni z nich rozgrywał się na rajskiej wyspie, na której zadomowił się rzekomo syn Crawmeraxa, czyli potwora, z którym miałem już nieprzyjemność spotkać się kilka lat temu. Do dziś używam broni, którą podarował mi jeden z graczy w tamtym pamiętnym starciu.

W tym bajkowym miejscu miałem za zadanie spotkać się z Sir Hammerlockiem, ale ten został niestety uprowadzony, więc otumaniłem kilka potworów jego wonią, aby mnie doń doprowadziły. Na jego nieszczęście miał on zostać złożony w ofierze synowi Crawmeraxa. Nie mogłem do tego dopuścić, a że gram Salvadorem na pięćdziesiątym poziomie, to byłem praktycznie nie do ruszenia. Raz wywalił mnie za arenę walki, ale gdy na nią wróciłem, to pokonanie tego przerośniętego robala było jedynie formalnością. Nie to jest jednak najważniejsze w tej misji. O wiele ważniejszą jest rozmowa pomiędzy bohaterami pierwszej części Borderlands i naprawdę ucieszyłem się, że Mordecai po stracie swojego skrzydlatego kompana, do której doprowadził bezwzględny Handsome Jack postanowił rzucić chlanie i zająć się tresurą nowego ptaka, który lubi podgryzać paluchy syrenie Lilith.

Po wykonaniu tego zadania otrzymałem następne. Syn Flynta postanowił nasłać na mnie swoich zbirów. Nie ukrywam, że uśmiech zagościł nieraz na mojej twarzy, gdy docierałem do kolejnych miejsc spotkania z jego sługusami a każdy z nich był martwy zanim do nich dotarłem. Sam synalek Flynta nie stanowił dla mnie żadnego wyzwania.

Na tym skończyła się moja przygoda z tymi małymi rozszerzeniami, które nie trafiły nawet do edycji GOTY gry, co jest jedną z najbardziej chamskich zagrywek ze strony wydawcy Borderlands 2. Nie podoba mi się także to, że wszystkie paczki łowców głów bardzo szybko się kończą, ale teraz zajmę się prawdziwą wisienką na torcie przygotowanym przez Gearbox, czyli tymi największymi rozszerzeniami z pirackim skarbem pewnej kapitan, grą planszową małej Tiny itd.

Trzymajcie się ciepło ludziska. Do następnego razu.   

squaresofter
8 marca 2019 - 21:59

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
09.03.2019 14:46
Yuri Lowell
3
Yuri Lowell
23
Brave Vesperia
Image

Tales of Berseria (PS4) Przede mną wyrównanie porachunków z Shigure i Melchiorem, czyli okazja dla Rokurou i Magilou a potem mamy obudzić Empireos.
W międzyczasie córa wróciła do Tales of Xillia 2 (PS3) które, jak widzę, zniknęło z hiszpańskiego PS Store. :/

post wyedytowany przez Yuri Lowell 2019-03-09 14:49:08
09.03.2019 19:36
Hydraulik333
2
odpowiedz
4 odpowiedzi
Hydraulik333
10
Chorąży

Ooo The Fruit of Grisaia znam przez anime, które zostało wyemitowane w 2014. Było to według mnie świetne anime, lecz nie wiem ile rzeczy z gry znajdują się w anime, oraz czy w ogóle cos rozbudowali. Jeśli chodzi o mój najlepszy wątek z The Fruit of Grisaia, to mi się najbardziej podobał wątek makiny (chyba tak się nazywała). Sama postać wydaje mi się nijaka ale zakończenie jest rewelacyjne. Więc gdy chodzi o Amane, napisze tylko ze jeśli bedzie to co z anime, będzie bardzo psychicznie i depresyjnie.

Gdy zauważyłem tytuł umineko no naku koro, wydało mi sie że gdzieś juz widziałem ten tytuł. I właśnie skojarzyło mi sie z Higurashi no nako koro ni, które też ogladalem (wiem że z tej samej serii). Nie wiem jak umineko, ale higurashi wydało mi sie dziwne. W higurashi były watki rewelacyjne i watki nijakie. W przypadku The Fruit of Grisaia każdy wątek mi się podobał.

A wspominając o głosach bohaterów z RE1, faktycznie są bardzo słabe i bez duszne.

Nie dawno zakupiłem sobie konsolkę nintendo zwaną wii u i muszę napisać, że jestem pozytywnie zaskoczony. I właśnie ogrywam dwa tytuły nintendo.

Mario kart 8- na pierwszy ogień poszla 8 część wyścigów z Marianem. Grałem troche dużo gier wyścigowych i po jakims czasie nudziłem sie nawet na forzie horizon. A tu mam ochotę wracać, jednak na razie zagrałem tylko chyba z 2,4 razy w tryb online. I widząc gre (która zaraz opisze) na mojej półce pomyślałem, że musze przestać grac w Mario kart 8 i zabrać sie za....

The Legend Of Zelda Wind Waker- Na razie zagrałem i je skończyłem 3 zeldy. Pierwszą wersję która wylądowała na nes i dwa remastery które znalazły sie na 3ds, czyli Majora Mask i Ocarina Of Time. Przed zagraniem w Wind Waker, majora mask była moją najlepsza częścią. Jednak po kupieniu wii u i zagrania w wind waker moje życie, nie jest juz takie same. Gra ma tak mało minusów, a jak ma to tak bardzo nie przeszkadzają. A tak na prawdę to tylko dwa. Poziom trudności i z początku gdy pływasz swoja ludeczka gra robi sie nudna, lecz tylko na morzu i to na prawdę przez chyba 5 min gry. A dlaczego wymieniłem poziom trudności? Dla innych to zaleta dla mnie jednak nie, ponieważ po zagraniu w wymienione przez mnie tytuły, zelda wydawała sie gra dająca mocno w kość. A ona jest po prostu łatwa. Nawet przez ta ,,łatwość" gra ma rewelacyjne klimat, muzyke oraz Gameplay. Najlepsze są wyrazy twarzy linka. Tak sie wkrecilem ze już prawie jestem na jej ukonczeniu.

Miłego growego weekendu :)

09.03.2019 20:43
squaresofter
1
squaresofter
22
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Anime The Fruit of Grisaia to taka bardzo skrócona wersja gry pod tym samym tytułem. Jego twórcy musieli bardzo dużo wyciąć z gry, skoro zrobili z niej serię na dziesięć odcinków podczas gdy w grze jeden wątek dowolnej bohaterki to wiele godzin grania, no i anime to ugrzeczniona wersja gry, w której jest trochę erotyki i żartów z podtekstami seksualnymi.
Co do Higurashi i Umineko to oba uniwersa pochodzą od tego autora, tyle, że pierwsze doczekało się znośnego anime, natomiast Umineko musiałoby mieć chyba ze 100 odcinków a nie 10, żeby oddać choć trochę klimat gry bez pomijania najważniejszych wydarzeń.
Higurashi to When They Cry 1 i 2 a Umineko to When They Cry 3 i 4.
P.S. Świetne gry ogrywasz. Życzę Ci wiele zabawy.

09.03.2019 21:16
Hydraulik333
😃
1
Hydraulik333
10
Chorąży

The Fruit of Grisaia ma jeszcze film, który ukazuje backstory głównego bohatera oraz drugi sezon, dlatego zastanawiam się czy po prostu dodali to twórcy anime, czy jest to w grze. A umineko chyba będę wolał przeczytać niż obejrzeć anime, ponieważ po higurashi wydaję mi się, że może być tylko gorzej (jeśli wierzyć opiniom).
Dzięki za pochwalenie mojego gustu :)

09.03.2019 21:52
squaresofter
1
squaresofter
22
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

@Hydraulik
Są trzy gry z serii Grisaia: The Fruit of Grisaia, Labyrinth of Grisaia i The Eden of Grisia. Druga część dotyczy nie tylko historii Yuujiego, ale jest też przedłużeniem wszystkich ścieżek głównych bohaterek z pierwszej części.
Odradzam oglądanie anime Umineko. Praktycznie każdy kto czytał Umineko a później oglądał anime nie zostawia na tym drugim suchej nitki. Przeczytanie tej visual novel zajmuje grubo ponad 150 godzin. Anime to mniej niż 4 godziny i dochodzi jedynie do połowy historii z gry.

post wyedytowany przez squaresofter 2019-03-09 21:55:37
09.03.2019 23:03
Hydraulik333
👍
1
Hydraulik333
10
Chorąży

Dzięki za odpowiedź dotyczącą The Fruit of Grisaia :) (może kiedyś uda mi się zagrać)

09.03.2019 19:57
kęsik
👍
1
odpowiedz
kęsik
94
Legend

Catherine, 13h. No już lepiej niż tydzień temu. Trochę ogarnąłem wchodzenie. Pojawił się już u mnie element masterowania poziomów. Na pewno będę przechodził jeszcze raz dla aczików bo oczywiście źle poklikałem w dialogach i nic nie dostałem. Nie podoba mi japoński głos Catherine przez C. To znaczy bardzo lubię głos Miyuki Sawashiro ale kompletnie nie pasuje mi on do takiej cukierkowej postaci. Nie wiem ale wydaje mi się że bardziej by pasował do Catherine przez K :)

Resident Evil 2, 17h. Ok, 2nd run mi się nie podobał. Jest dla mnie bezsensu. 95% to jest dokładnie to samo co w pierwszym runie. A jak dla mnie tak być nie powinno. Dla mnie to było wręcz niszczące immersję doświadczenie. Szczególnie sytuacja w kanałach gdzie musieliśmy znowu szukać wtyczek szachowych do otwarcia drzwi które ktoś powyjmował w międzyczasie, rozłożył na mapie i jeszcze zmienił instrukcję ich instalacji. Totalna głupota fabularna i bezsens. 2nd run to powinno być coś zupełnie nowego a nie 10 minut nowych scen a reszta to samo. Rozczarowanie straszne.

Naruto Ultimate Ninja Storm, 2h. Zamieniłem Jump Force na lepszy model. Jako że swego czasu na PC wyszła tylko trójka i czwórka to gdy ogłosili wydanie pierwszych dwóch odsłon to odstawiłem dodatek do czwórki bo chciałem przejść wszystko ładnie od początku. No i od tego czasu minęło prawie 2 lata i teraz nadszedł wreszcie czas. Widać, ze to trochę stare no ale gra się dobrze. Gra z 2008 roku a wygląda o niebo lepiej niż Jum Force lel. System walki mój ulubiony, chociaż jakieś lekkie zmiany w sterowaniu w porównaniu do 3 i 4 mnie troszkę na początku zaszokowały to jednak szybko się odnalazłem. Minigierki z wchodzeniem po drzewie czy zabawa w chowanego całkiem słodkie ale martwi że główne misje są zablokowane za nabiciem punktów więc potencje będzie grind.

09.03.2019 22:55
SpecShadow
1
odpowiedz
SpecShadow
71
Silence of the LAMs

Jakieś mody do Dooma. Z tych ostatnio testowanych najbardziej mi się podobał Ashes 2063 - rewelacyjne post apo w klimatach starych filmów na VHSie. No i High Noon Drifter - dobre do przechodzenia innych, fanowskich map.

Z konsol pykam też w DarkWatch, nie znoszę tych Banshee co to latają w randomowych kierunkach, dla osoby jak ja co pada do FPSów prawie wcale nie używa - były one prawdziwą zmorą.
Sama gra fajna ale etapy bardzo krótkie.

post wyedytowany przez SpecShadow 2019-03-09 22:56:40
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze