W co gracie w weekend? #325 - Assassin’s Creed: Brotherhood. Królestwo za Ezia i renesansowy Rzym - squaresofter - 1 grudnia 2019

W co gracie w weekend? #325 - Assassin’s Creed: Brotherhood. Królestwo za Ezia i renesansowy Rzym

Do kontynuacji przygód Ezia z Assassin’s Creed II zabierałem się jak sójka za morze. A to grałem w coś innego, a to nie miałem wcale ochoty na kontynuowanie historii asasynów walczących z templariuszami. Lata mijały i już niemal zapomniałem o tym, że kiedyś miałem styczność z serią Ubisoftu, która zaczynała jako mod do Prince of Persia a zyskała sobie taki rozgłos na przestrzeni ostatniej dekady, że francuskie studio całkowicie zapomniało o tym, z czego się wzięło.

Brotherhooda kupiłem z rok lub dwa temu i postawiłem na półce z innymi grami do ogrania, łudząc się tym, że kiedyś znajdę nań czas.

Jak to się zatem stało, że w ogóle w niego gram? Przez przypadek. Jakieś dwa tygodnie temu sprawdzałem swój profil na PSN Profiles i przez przypadek trafiłem na wątek poświęcony ACB, z którego wynikało, że dodatek z Leonardo da Vinci jest darmowy w hongkońskim PS Store i rzekomo nawet działa z innymi wersami regionalnymi gry. Sprawdziłem to i wyszło, że to prawda. Rzuciłem więc dla żartu temat na naszej grupie na Facebooku czy ktoś nie chciałby pograć w multi w takim starociu a gdy ku mojemu zaskoczeniu zgłosiło się do mnie kilka osób, to jeden z nas założył sesję i nazbieraliśmy tylu graczy, że spokojnie mogliśmy pobawić się martwym wydawałoby się trybem multiplayer.

Nie będę się tu zagłębiał zbytnio w meandry trybu wieloosobowego. Napiszę tylko, że spodobał mi się w nim pomysł rzucenia graczy w tłum npców, gdzie musimy uważać nie tylko na to, czy ktoś na nas nie poluje, ale również i na wygląd oraz strój naszej własnej ofiary do zlikwidowania. Nie szło mi w nim zbyt dobrze poza jednym meczem, w którym dwoiłem się i troiłem, aby skończyć w górnej części tabeli wyników. Ważne jednak jest to, że miałem szansę pogadać z innymi graczami o asasynach i coś wspólnie z nimi zaplanować. Gdyby w grze Ubisoftu poprawiono balans postaci i sam system łączenia się ze znajomymi to byłby to niewątpliwie jeden z lepszych trybów multi poprzedniej generacji a tak potraktowałem go niejako przekąskę przed daniem głównym a więc fabułą, bo to właśnie ją najbardziej chciałem sprawdzić z Brootherhoodzie.  

Gdybym grał w ACB zaraz po ACII to pewnie raziłaby mnie wtórność obu pozycji i niewielka ilość zmian w stosunku do poprzednika, a że minęło sporo lat od kiedy miałem styczność z dwójką, tak mogę napisać, że francuska firma popisała się, projektując rzymską przygodę Ezio Auditore.

Jeśli chodzi o konstrukcję tej piaskownicy to mamy w niej do czynienia ze znanymi z serii wieżami, ale żeby przejąć kontrolę nad którąś z nich musimy najpierw pokonać znajdującego się nieopodal kapitana. Każda z nich ma własny poziom trudności charakteryzujący się zmienną wartością stacjonujących w ich okolicy żołdaków. Im wyższy poziom wieży tym trudniej dostępny cel, którego eliminacja odblokowuje możliwość spalenia jednej z nich, co daje nam dostęp do usług rzemieślników, bez których zbyt długo w Rzymie nie pożyjemy.

U doktora zakupimy medykamenty i trucizny. U kowala naprawimy uszkodzony ekwipunek oraz kupimy nową broń lub elementy pancerza. Są też ludzie, którzy uszyją dla nas strój w innych barwach niż podstawowa oraz przede wszystkim zaopatrzą nas w dodatkowe sakwy znacząco ułatwiające życie. Dla mnie jednak najważniejsze jest chyba to, że możemy w końcu kupić mapy wszystkich znajdziek, co jest właściwym ruchem ze strony producenta, który ubzdurał sobie kiedyś przy okazji pierwszej części asasyńskiej sagi, żeby gracze szukali pięciuset flag i sześćdziesięciu templariuszy, co do dziś pozostaje dla mnie jednym z najbardziej koszmarnych i monotonnych zajęć w grach z tej serii.

W ACB wracają także grobowce. Stary znajomy dozbroi nas w podwójne ostrze i wyśle na spotkania z owocami swojej bujnej wyobraźni w postaci różnorakich machin wojennych. W kontynuacji przygód charyzmatycznego Włocha możemy także korzystać z usług różnych frakcji, takich jak złodzieje, kurtyzany, najemnicy, w tym nowość, asasynów.  

W Assassin’s Creed: Brotherhood Ezio nie jest już młokosem, któremu w głowie amory. To człowiek niezwykle zdeterminowany do zniszczenia ludzi, którzy kiedyś zamordowali jego bliskich.

W wielu grach wideo denerwuje mnie granie jako chłopiec na posyłki. Tutaj możemy rekrutować asasynów, wzywać ich na pomoc w walce, wysyłać na misje w celu zdobycia ważnego doświadczenia a wraz z awanesem na wyższy poziom możemy wybrać naszemu asasynowi lepszą broń lub pancerz. Im bardziej doświadczony rekrut tym lepsze będzie jego uzbrojenie. W tym przypadku nie sprawdza się system autozapisu gry i od czasu do czasu kopiuje sobie jego zapisany stan, bo nie wyobrażam sobie wysłania naszych doświadczonych podwładnych w bój lub na misje, z których nie wrócą żywi. Wyszkolenie kolejnego z nich zajęłoby mi wieki.

Warto mieć do dyspozycji co najmniej sześciu asasynów pod ręką, jeśli chcemy mieć możliwość używania przepotężnej zdolności zwanej deszczu strzał, który eliminuje wszystkich wrogów w okolicy.

Misji fabularnych w ACB trochę jest, jednak mi najbardziej ze wszystkiego przypadł do gustu mechanizm stuprocentowej sekwencji DNA. Nie jest to wymagane do przejścia gry, jednak próba wykonania tych wszystkich dodatkowych zadań jak ukończenie lochów w określonym  czasie, pozostanie niezauważonym przez całą misję, zabicie celu w określony sposób lub niezabicie nikogo poza wskazanym celem dodają całej zabawie niezwykłej pikanterii i czynią z Brotherhooda nie tylko jedną z najlepszych części asasynowego uniwersum, które jest z graczami od ponad dekady, ale przede wszystkim grę z wielkim jajem. Aż dziw bierze, że tak grywalna produkcja wyszła od firmy, która produkuje ostatnio tandetę na masową skalę w postaci Ghost Recon: Breakpoint lub Far Cry: New Dawn albo innej szmiry. Tak to jest jak się jedzie w każdej produkcji na tych samych asetach albo produkuje równie bezpłciowych bohaterów co Desmond. Ezio i renesansowy setting w Assassin’s Creed to był strzał w dziesiątkę. Nigdy nie zrozumiem dlaczego człowiek odpowiedzialny na słynne wieże  w grach Francuzów przeprasza za nie fanów? Jeśli coś występuje w grze w odpowiedniej ilości i jest to dobrze przemyślane, to mi to nie przeszkadza a mam to szczęście, że nie muszę grać we wszystkie produkcje tego studia. Czemu miałbym robić inaczej skoro nawet najwierniejsi fani Ubisoftu nie potrafiliby wymienić w ostatnich jego grach tak charyzmatycznych bohaterów jak Ezio, który przecież trafił nawet do Soul Calibura jako gościnna postać? Ezio jest jak wino, im starszy, tym lepszy.

Requiescat in pace.

squaresofter
1 grudnia 2019 - 01:59

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.12.2019 20:23
Yuri Lowell
1
Yuri Lowell
26
Brave Vesperia

Działa! :D

20h w The Legend of Heroes: Trails of Zero (PSP)!

04.12.2019 20:52
squaresofter
1
odpowiedz
squaresofter
25
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

04.12.2019 21:08
Yuri Lowell
04.12.2019 21:59
kęsik
😊
odpowiedz
kęsik
97
Legend
Image

Wchodzę na bloga przez komentarze więc gdy nie ma komentarza to ni wchodzę i myślałem że naszego gospodarza porwali czy co :)
Ostatni post w W co gracie 17 listopada, już nie pamiętam co robiłem od tentego czasu.

Grand Theft Auto IV, 62h, skończone. No powiem tak, nie spodziewałem się że po tylu latach tak mi się IV będzie bardzo podobać. To co grałem było lepsze niż moje wspomnienia mi mówiły, i dużo dłuższe. Moja pamięć mówiła mi o 25-30 godzin a tu nagle ponad 60... Teraz po skończeniu mogę śmiało powiedzieć że GTA V jest gorsze, ma gorsze miasto, bohaterów, klimat i ma dużo mniej do zaoferowania jeżeli idzie o atrakcje poboczne i minigerki. Według statystyk spędziłem ponad 2 godziny na kręglach... i nie żałuję :)

Grand Theft Auto IV: The Lost and Damned, 12h. No i już tutaj widać, że w podstawce Niko robił robotę, te klimaty to nie moja bajka. Wojny gangów to są okropnie wnerwiające, trenujesz tych swoich przydupasów i potem patrzysz jak ci umierają... Air hockey nowa minigierka jest świetna, to jest skandal ze w GTA V nie ma nic z minigierek z IV oprócz rzutek gdzieś na jakimś zadupiu.

Sniper - Ghost Warrior Contracts, 4h. Po trójce która jak dla mnie była strasznym syfem podchodziłem sceptycznie ale o dziwo jest nieźle. Nie ma otwartego świata tylko mamy 5 map na których mamy misje i wyzywania do zrealizowania i możemy je sobie robić jak chcemy i w kolejności w jakiej chcemy. Design lokacji jest spoko, pozwala na dosyć sporą swobodę podejścia, dzięki czemu skradanie jest całkowicie funkcjonalne i można większość gry przechodzić bez używania snajperki, z której akurat jak dla mnie źle się strzela, za bardzo przekombinowane. Ogólnie jest lepiej niż się spodziewałem ale czuć tutaj średni budżet.

Właśnie zaliczyłem pierwszy kontakt z Resonance of Fate i nie wiem w co mam ręce włożyć narazie. System walki to jakaś czarna magia. Już się boję, tym bardziej że ni ma wyboru poziomu trudności...

W międzyczasie od ostatniego razu skończyłem The Dark Pictures: Man of Medan nową grę twórców Until Dawn no i było całkiem ok. Klimat był całkiem spoko, lepszy niż w jakimś Residencie jak dla mnie. Ale z drugiej strony gra krótka na 4 godziny, postaci takie sobie, są jakieś wybory, różne drogi, nasi bohaterowie mogą zginąć itd. QTE w tej grze to najtrudniejsze QTE jakie kiedykolwiek widziałem w grach ever. Nigdy nie miałem takich problemów i to przez nie miałem kilka trupów w czasie moich 3 przejść gry.

Przed Resonance of Fate moja linia jRPGowa zaprowadziła mnie w kierunku Octopath Traveler ale niestety to nie dla mnie gra się okazała i po 3h wyleciała...

Zapowiedzieli Cold Steela III na Switcha a o premierze na PC dalej cicho...

05.12.2019 10:51
solitary_sly
odpowiedz
1 odpowiedź
solitary_sly
22
Solidny Szop

Wreszcie działa:D

Square, miałem dopytać tydzień temu co to za "jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu", bo wspominałeś coś o tym. Zmiana pracy? Trafiłeś w Totka:D?

Ja ukończyłem dwie gry:

The Outer Worlds - 8/10 - co twórcy obiecali, to też dostałem. Fantastyczny RPG, choć niepozbawiony wad. Gra jest bardzo prosta nawet na hardzie, no i w zasadzie nie trzeba zbierać żadnego jedzenia czy medykamentów, bo nie wiem czy z tego skorzystałem więcej niż 2, 3 razy.

God of War (2018) - 10/10 - panie i panowie, co to jest za gra... Mistrzostwo świata. Jestem po głównym wątku fabularnym i będę platynował całość. Graficznie poezja. Fabularnie arcydzieło. Gra jest wielka, potężna, brutalna, ale też potrafi wycisnąć łzę. Jak dla mnie póki co gra generacji.

05.12.2019 14:03
squaresofter
squaresofter
25
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Wszystkiego po trochu tak z grubsza.

P.S. Z chęcią zająłbym się tematem gier generacji.

05.12.2019 12:10
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
74
Silence of the LAMs
Image

Zdążyło przed kolejnym weekendem, uff!

Naprzemiennie ogrywam Darksider3 oraz PoP Forgotten Sands, niestety ostatnie przygody księcia to nie to co kiedyś... niby wszystko jest na miejscu ale nie zachwyca mimo wszystko.
Ta druga gra to przykład z życia Piśi Musztardrejs ==>
nie wiem czego ode mnie chcą
ale wyłączenie paru procesów w menadżerze zadań pomogło.
Sama gra prosta jak kij od szczotki, jedynie 2-3 zagadki zatrzymały mnie na dłużej (kilka minut, chyba).

Grim Dawn ciągle na ruszcie, niewiele się zmieniło.
Zrobiłem błąd z graniem na trybie Veteran. Jedyne co robi to buffuje mobki dając mizerne +10% XP, tyle że na Normalu i tak levelujesz najszybciej, a przez brak dobrego sprzętu i rozwiniętej postaci tylko serwujesz sobie sesje sado-maso.
Nie wiem co za geniusz wpadł na załączenie tej opcji ale ze wszystkich rzeczy w GD jest to najgłupsza rzecz z jaką się dotąd spotkałem po ~100h.
Miałem postać co dotarła do 3-ciego poziomu, Ultimate, i dostawała zadyszki przy bossach. Problem jest taki że bossowie zawsze są o 20+poziomów wyżej niż nasza postać. I to powyżej dostępnego (100lvl) w grze!
Ale dzięki olejom i miksturom które ignorowałem na niższych poziomach trudności jakoś daję radę...

Czasem jeszcze odpalę map packi do Blooda, ostatnio skończyłem Death Wish 1.6 i było miodnie. Ciskanie dynamitem, podpalenia i inne okrucieństwa wobec maszkar z horrorów na VHS nie nudzi się.
Następny w kolejne - Bloody Pulp Fiction.
Mody przerobione działają na Blood - Fresh Supply, tym niedawnym remasterze czy jak to się zwie.

post wyedytowany przez SpecShadow 2019-12-05 12:15:40
05.12.2019 14:26
Jane's
odpowiedz
Jane's
3
CMO

Kończę SOME. Niesamowita gra, tak pod względem klimatu jak i fabuły. Wizualnie jest to majstersztyk (te poziomy na dnie oceanu).

edycja: SOMA ukończona. Finał poruszający. Niesamowita gra, dojrzała i autentycznie straszna. Doskonale rozumiem dlaczego wielu graczy fabułę SOMY uznaje za jedną z najlepszych. Gorąco polecam!

Niedawno też przypomniałem sobie Mafie 2. Zapomniałem jak fantastyczna to jest gra. Empire Bay śmiało znajduje się dla mnie w ścisłej czołówce wirtualnych miast. Bardzo klimatyczne, z ogromną ilością szczegółów i smaczków (te plakaty czy reklamy z tamtych czasów) Doczytałem, że Czesi zrobili bardzo solidny research w USA i to widać. Graficznie to wciąż prześliczna gra (physix wygląda obłędnie) dodać do tego świetny model jazdy, mechanikę strzelanina (dźwięki, odrzut) i voice acting na poziomie hollywoodzkich produkcji i mamy wyjątkową grę, która w ogóle się nie zestarzała a wręcz stanowi niedościgniony wzór po dziś dzień.

post wyedytowany przez Jane's 2019-12-06 22:19:29
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze