W co gracie w weekend? #336: Gears of War 2 i Sakura Wars: So Long My Love - squaresofter - 5 kwietnia 2020

W co gracie w weekend? #336: Gears of War 2 i Sakura Wars: So Long, My Love

Cześć. Trochę mnie nie było ostatnio. Znajomi zaczęli się już dopytywać czy to koniec tego cyklu blogowego a ja po prostu starałem się ukończyć Final Fantasy XIV: Shadowbringers. Czternastka zajęła większość mojego czasu na granie w ostatnich pięciu miesiącach. Czuję ogromną pustkę po ukończeniu tego wyśmienitego rozszerzenia, ale grać przecież w coś trzeba. Dzisiaj padło na piątą odsłonę Sakury Wars oraz na Gears of War 2, którego nie widziałem od lat, ale po ukończeniu Ultimate Edition mam  ogromny apetyt na więcej przygód COGów. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do dalszej części tekstu.

Gears of War 2

Nareszcie mogę się pochwalić ukończeniem swojej pierwszej gry na konsolę Xbox One. Gears of War: Ultimate Edition to świetny remake jednej z najbardziej przełomowych strzelanin trzecioosobowych z niebywałą wręcz grywalnością. Włączyłem go kilka dni temu tylko na chwilę a skończyło się na tym, że przeszedłem z jakimś Hiszpanem pół gry, łącznie z dodatkowym aktem dodanym w odświeżonej wersji. To prawdopodobnie nie jest moje rozstanie z Jedynką, bo mam ochotę przejść ją znowu, tyle że na PC, a w międzyczasie wróciłem tez do Gears of War 2.

Jeśli wszystko potoczy się tak jak sobie założyłem, to jest szansa na to, że zrobię sobie gearsowy maraton złożony z wszystkich części z wyjątkiem Judgement, który nigdy mnie nie interesował.

Gears of War 2 to przede wszystkim nowe narzędzia do masakrowania szarańczy. Autorzy do arsenału z pierwszej części dodali m.in. moździerz, który doskonale sprawdza się na otwartych przestrzeniach z dużą ilością przeciwników. Pojawiają się nowe typy wrogów jak przykładowo kantus, rzeźnicy, przeciwnicy z ciężkimi karabinami maszynowymi, boomer z miotaczem ognia, syreny czy potężni wrogowie chowający się za tarczami i wgniatający nas w ziemię za pomocą swych broni do walki wręcz.

W Dwójce pojawiają się też nowi główni bohaterowie oraz tryb Hordy, który świetnie się przyjął wśród fanów Gears of War. W dużym uproszczeniu jest to tryb pve składający się z pięćdziesięciu fal wrogów do pokonania. Samodzielna gra nie ma w nim sensu, więc jeśli będę chciał na dłużej się nim pobawić, to będzie trzeba znaleźć jakichś graczy, co wcale takie proste nie jest w czasach gdy na świeczniku jest już Gears 5.

Fabuła jest oczywiście kontynuacją pierwszej odsłony sztandarowego cyklu Microsoftu, ale i tak zawsze grałem w te gry, żeby się przy nich zrelaksować … przyczepiając do kogoś granat lub przepiłowując go na pół lancerem.

Sakura Wars: So Long, My Love

W zamierzchłych czasach, gdy nie miałem jeszcze komputera, ani dostępu do sieci, obejrzałem na AXNie anime zatytułowane Sakura Wars. Jego akcja miała miejsce w pierwszej połowie dwudziestego wieku w alternatywnej rzeczywistości. Bohaterkami tej opowieści były młode pilotki steampunkowych mechów, które swoją sceniczną karierę wiązały z walką z demonami o pokój na świecie. Ta seria bardzo przypadła mi do gustu i do dziś uważam ją za jedną z fajniejszych anime, które obejrzałem. Dopiero po wielu latach dowiedziałem się, że była to ekranizacja pierwszej części serii gier taktycznych zapoczątkowanych przez Segę na Saturnie. Nie jest ona niestety szerzej znana na Zachodzie ze względu na fatalne decyzje ówczesnych amerykańskich włodarzy niebieskich, którzy w swej arogancji i głupocie uznali, że ta seria nie ma szans się u nas przebić, bo jest utrzymana w konwencji japońskich animacji. Działo się to w czasach, gdy Final Fantasy VII wywrócił cały świat gamingowy do góry nogami ze względu właśnie na typowo japońskich bohaterów, których po prostu Squaresoft nie wstydził się przedstawić graczom z innych regionów świata.

Ta decyzja Segi bardzo boli mnie nawet dziś. W przededniu premiery szóstej odsłony Sakura Wars nie mieliśmy szans, aby zapoznać się z czterema pierwszymi częściami tej serii, ani z sieciową grą w tym uniwersum, wydaną blisko dwie dekady temu na Dreamcaście. Do tej pory jedyną odsłoną Sakury Wars, z którą mogli zapoznać się gracze z naszych stron globu jest jej piąta odsłona zatytułowana So Long, My Love. Początkowo została ona wydana na PS2 a później przeportowana na Wii.

Marzyłem przez wiele lat, żeby ją sprawdzić, ale w realizacji tego planu skutecznie przeszkadzała mi zaporowa cena tej gry na portalach aukcyjnych. Dlatego też chciałbym z tej okazji gorąco podziękować kolegom Dajzowi i ndlowi, bez których nie mógłbym poznać tej wyjątkowej produkcji.

Dlaczego wyjątkowej? Bo w przeciwieństwie do innych gier strategicznych/taktycznych nie walka jest w niej najważniejsza a więzi, które zawieramy z naszymi członkami drużyny w formie symulatora randkowego. Z tych mechanizmów słynie dziś seria Persona, niesłusznie wychwalana pod niebiosa jako coś wyjątkowego i niedoścignionego. Sega opracowała taką formułę rozgrywki generację wcześniej, gdy o pierwszych Personach na PSone mało kto jeszcze słyszał a gry spod szyldu Shin Megami Tensei były kompletnie nieznane wśród zachodnich graczy.

Błędem Segi było niezaznajomienie angielskojęzycznej części świata z cyklem Sakura Wars, bo w nim główny nacisk został położony na bohaterach, których coraz lepiej poznajemy, pracując z początku jako niepozorny bileter w nowojorskiej rewii. Tylko od nas zależy czy traktujące nas z początku z góry dziewczyny w końcu się do nas przekonają.

Pomoże nam w tym zabieranie głosu w ważnych sprawach i szybkie decyzje, które nawet z beznadziejnych sytuacji pozwolą nam wyjść z podniesionym czołem. Bardzo podoba mi się, że gdy mamy natrafiamy na wybory, to są określone czasowo i nawet krótki moment wahania może przeszkodzić nam w podniesieniu na duchu naszych sojuszników. Świetnie też zrobiono w grze minigry okolicznościowe, występujące w ważnych punktach fabuły.

Starcia taktyczne też oczywiście w grze są, ale ktoś, kto leveleuje wszystkie klasy postaci w rpgach taktycznych może zapomnieć, że utonie tu od nadmiaru opcji i walk. Występują one tylko w ważnych momentach, zazwyczaj wtedy, gdy musimy walczyć z jakimś bossem. Jako pilot naszego mecha możemy atakować zwykłym atakiem, atakiem drużynowym oraz niezwykle silnym atakiem specjalnym. W ciężkich sytuacjach warto też skorzystać pomocy naszych sojuszników lub z leczenia. Pola walki często są tak duże, że musimy przemieszczać się podczas potyczek z jednej części mapy do drugiej lub kolejnej. Świetnie pomyślano też scenariusze niektórych walk i tak przykładowo w jednej z nich, jeśli nie schowamy się pod dachem, to trafią nas pioruny podczas panującej akurat burzy.

Najważniejszym elementem tej gry są jednak bohaterowie i fabuła. Z początku byłem bardzo rozczarowany, że nie są to herosi z pierwszej Sakury Wars, tylko wcielamy się tu w rolę jakiegoś popychadła, wyglądającego jak trzynastolatek, nasz szef wygląda jakby nosił gogle kąpielowe, jedna z dziewczyn nazywa się Ratchet a nie jest ani autobotem, ani tym bardziej lombaxem i partnerem Clanka a kolejna co pięć minut przypomina nam, że jest po studiach prawniczych i mamy ochotę ją udusić. Szybko jednak okazuje się, że nasza jednostka wojskowa to nie banda sztywniaków, tylko ludzie z lękami, marzeniami i ambicjami. Poznawanie ich największych sekretów to największa frajda Sakura Wars: So Long, My Love a przeniesienie miejsca akcji z Japonii do USA wyszło tej serii tylko na dobre, bo ten jrpg taktyczny czy strategia (jak zwał, tak zwał) ma też walory edukacyjne. Zwiedzimy tu m.in. Statuę Wolności, Harlem, Wall Street czy Central Park a więc prawdziwe nowojorskie atrakcje, z którymi miałem styczność w grach wideo dawno temu w Parasite Eve i wiecie co, dziś gdyby ktoś mnie zapytał o to, czy lubię Sakurę Wars, to napisałbym, że jest lepsza niż to sobie wyobrażałem, taksańskie koniary są sexy a zamiast blogerem powinienem zostać prawnikiem!

Do następnego razu.

squaresofter
5 kwietnia 2020 - 16:02
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
05.04.2020 16:28
Yuri Lowell
2
Yuri Lowell
36
Brave Vesperia
Image

squaresofter Dobrze, że znów piszesz!
Trails of Cold Steel III (PS4) u mnie króluje nadal oraz przyglądam się rozgrywkom online w Mass Effect 3 (PS3) z udziałem mojej córy. :)

05.04.2020 16:45
squaresofter
1
odpowiedz
squaresofter
34
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Też się cieszę. Miłej gry życzę.

05.04.2020 17:10
solitary_sly
3
odpowiedz
solitary_sly
28
Solidny Szop

Platynuję Assassin's Creed Unity, a potem z marszu biorę się za Syndicate. Wessało mnie na dobre do tych Asasynów:D

05.04.2020 17:40
JohnDoe666
odpowiedz
JohnDoe666
14
Senator

Drugie Gearsy to jedna z moich ulubionych odsłon. Ja swego czasu również postanowiłem zrobić sobie maraton, w tej chwili została mi tylko piątka która czeka sobie spokojnie na swoją kolej zainstalowana na dysku konsoli :).
Ale póki co mój weekend wygląda następująco:
- Nier: Automata - Gra pojawiła się w czwartek w Game passie i od razu ją ściągnąłem. Kiedyś zrobiłem już podejście do tej gry i już wtedy uznałem ją za mistrzostwo. Była to jednak gra pożyczona od znajomej, a słyszałem już że trzeba ją ukończyć 3 razy żeby poznać prawdziwe zakończenie więc po krótkim czasie sobie odpuściłem. Po prostu wiedziałem że nie zdążę tego zrobić i poczekam do zakupu własnej kopii. Teraz mając grę w abonamencie planuję ją spokojnie, niespiesznie ukończyć ciesząc się każdą sekundą z tym dziełem. Za mną póki co 6 godzin, ale do końca dnia jeszcze się to zmieni :).
- Final Fantasy XV - Jakoś tak mnie znowu naszło na japońszczyznę. Ja wiem że podejście fanów serii do wszystkiego co wyszło po XII jest raczej negatywne. Ja jednak należę do tych którzy uwielbiają FF XIII i teraz wiem że XV też mi się spodoba.
Za mną jakieś 4 godziny, ale będzie więcej.
- The Walking Dead: Michonne - ostatnim tytułem który ogrywałem w ten weekend jest spin-off serii od TT Games.
Te gry to takie moje guilty pleasure, ale co poradzić, bardzo je lubię. Został mi ostatni epizod więc pewnie uda mię skończyć grę dzisiaj. Tym samym pozostanie mi tylko ostatni sezon.

Dodatkowo od ostatniego wątku 2 gry udało mi się ukończyć:
- Halo: Reach - Świetna gra z bardzo sugestywnym zakończeniem. Nie sądziłem że twórcom uda się sprawić że będzie ono takie osobiste i pozbawione zbędnego patosu... Przynajmniej jego grywalna część.
- The Walking Dead: New Frontiers -
Trzeci sezon głównej serii daje nam nowego bohatera którego losy splatają się z losami Clementine. Tej części daleko do najlepszych momentów sezonu pierwszego, ale ma kilka mocnych akcentów. Gameplayu nie ma tu już prawie wcale (poza dialogami) i to może przeszkadzać, dlatego muszę uznać że to faktycznie jedna z najsłabszych gier jakie mimo wszystko zdecydowałem się ukończyć. Raczej tylko dla fanów gier od TT.

05.04.2020 21:00
Nobody_important
2
odpowiedz
Nobody_important
6
Pretorianin

Różne starocie na PS2 głównie pierwsza yakuza, killer7, shadow of memories i spinhx and the cursed mummy oraz już kończę pierwsze Ace attorney na ds'a.

05.04.2020 21:32
adam11$13
odpowiedz
adam11$13
85
Phantom Thief

Ten weekend spędziłem pod znakiem Far Cry 3 na PS3. Mimo, że grałem we wszystkie nowsze części to i tak fenomenalnie gra mi się w trójeczkę. Na dniach skończyłem też kilka starych gier m.in pierwsze Timesplitters czy Ratchet and Clank: Tools of Destruction.

Po 25 godzinach zarzuciłem Death Stranding, ale z pewnością do niego wrócę gdy tylko najdzie mnie wena. Fantastyczny tytuł, ale po tylu godzinach ciągłego grania zrobił się lekko nużący. Półka zarywa mi się pod nadmiarem kolejnych gier, a ja już mam ochotę na kolejne - mam już upatrzone kilka świetnych jRPGów na PS3...

05.04.2020 21:33
Iselor (Łódź)
1
odpowiedz
Iselor (Łódź)
126
Senator

Might and Magic IX

06.04.2020 07:48
Ogame_fan
😉
odpowiedz
Ogame_fan
109
You Can t stop this!
Image

Skoczylem Fist of the North star pp 40 godzinach, bawilem sie swietnie i musze powiedziec ze tworcy Yakuzy dali radę. Świetna gra!

Teraz na tapecie Persona 5 Royal, tęskniłem za gangiem złodziei serc, nie sądziłem że aż tak mocno wciągnie mnie gra w której już miałem 150 godzin.

Na PS3 ogrywam mało znane Majin nad the Lost kingdom, bardzo fajna metroidvania. Póki co mam z 3-4 godzinki więc więcej napiszę jak przejdę więcej ale jak narazie bawię się dobrze :)

06.04.2020 11:28
McPatryk1995v2
1
odpowiedz
3 odpowiedzi
McPatryk1995v2
35
Umbrella Corporation

Połączę poprzedni weekend z tym:
1.) Graveyard Keeper Stranger Sins - Jednak zdecydowałem się na szybszy zakup tego dodatku, bo jakoś brakowało mi tego tytułu. Ogólnie sama historia jest nawet ciekawa, odkrywania przeszłości krainy w jakiej się znaleźliśmy, a także naszego czaszkowego towarzysza, sprawiała, że chciało się grać dalej, jednak same questy były dosyć irytujące i przez system tygodniowy dosyć czasochłonne. Zarządzanie tawerną również pozostawiało dużo do życzenia. Przez to, że reputacja naszej tawerny się traci jak tworzymy wydarzenia, tak cały czas musimy produkować alkohol, aby jakoś nasza tawerna zyskiwała odpowiedni status. Jedyny plus to spore zyski, ale to kosztem tego, że nie mamy czasu na nic innego poza produkcja alkoholu.
2.) One Piece Pirate Warriors 4 - Fabuła już dawno ukończona, teraz ogrywam tryb mapy skarbów, aby zdobyć wszystkie osiągnięcia. Dosyć przyjemnie się gra, ale ogrywam tylko trzy-cztery mapki na jakiś czas, aby nie przejadła mi się ta gra, a jest całkiem przyjemna.
3.) Duke Nukem Forever +DLC - Ograłem ponownie, aby sobie przypomnieć tę gierkę, no i w sumie niepotrzebnie to zrobiłem, bo wynudziłem się strasznie. Chyba nie było nic co by mi pasowało w tej grze, takie wszystko nijakie.
4.) Betrayer - Ta gra dosyć długo zalegała w mojej bibliotece, aż w końcu postanowiłem ją odpalić i szczerze nie żałuję. Kawał ciekawej gry z dosyć intrygującą fabułą, ale trochę odstającą rozgrywką. Nie wszystko jest na początku jasne i trzeba stosować metodę prób i błędów, aby do czegoś dojść, jednak na swój sposób jest to ciekawe i bawiłem się świetnie. Aż dziw, że jest to tak mało znana pozycja.
5.) Two Point Hospital - Wróciłem do tej gierki i bawię się tak samo świetnie jak za pierwszym razem. Czym wyższy poziom szpitala uzyskamy tym bardziej wymagająca gra się staje i dopiero wtedy prawdziwa zabawa się zaczyna. Świetny tytuł.
6.) WWE 2k20 - Tu wróciłem, aby ograć zaległe 2k Originals, czyli płatne dodatki, które mam "za darmo", bo kupiłem wersję deluxe na premierę. Na razie ograłem tylko Bump in the Night i powiem szczerze, że pomimo błędów grało się naprawdę przyjemnie. Wiem, że wielu fanom nie podoba się dodawanie fantastycznych elementów do tej gry, ale moim zdaniem zostało to zrobione tutaj super i jestem ciekaw reszty dodatków.
7.) Resident Evil 3 - Tytuł na który najbardziej czekałem w tym roku, okazał się częściowym zawodem z powodu wycięcia sporej ilości zawartości oryginału i dosyć krótkiemu czasu gry, jednak mimo wszystko bawiłem się świetnie. Aktualnie przechodzę trzeci raz w trybie hardcore, a później pewnie dwa razy, bo z tego co wiem, to odblokowują się dwa kolejne.
8.) Lucius III - Zagrałem w tę grę tylko dlatego, że mam już napisane recenzje dwóch pierwszych części i chciałbym zamknąć tę trylogię w recenzjach na swoim blogu, tak to pewnie nigdy bym się za to nie zabrał i najgorszemu wrogowi nie życzyłbym w to grania. Bardzo zła gra, która miała potencjał na coś dobrego. Optymalizacja leży, ścieżka dźwiękowa leży, klimat leży, fabuła próbuje się ratować, ale też leży, grafika leży, no nie ma tu nic co stoi. Jakością przebija nawet nasze Agony.

Próbowałem zagrać ponownie również w Man of Medan i pobawić się z wyborami, jednak ta gra jest tak żałośnie słaba i nudna, że nie dałem rady długo usiedzieć przy tym tytule. Ogromny zjazd względem Until Dawn. Najgorsze jest to, że mieli ciekawą legendę do wykorzystania i to zepsuli. Mam nadzieję, ze Little Hope podniesie poprzeczkę.

post wyedytowany przez McPatryk1995v2 2020-04-06 11:30:30
06.04.2020 12:58
kęsik
😍
odpowiedz
9 odpowiedzi
kęsik
106
Legend
Image

State of Decay 2, 12,5h. W jedynkę pamiętam że grałem troszkę i nawet mi się podobało. Aż moja postać którą grałem od początku gry umarła i kazali mi grać kimś innym... Dwója wyszła teraz w ulepszonej wersji poza Win Storem wiec postanowiłem sprawdzić. I muszę powiedzieć że znowu bawię się całkiem nieźle. Podoba mi się przede wszystkim sam gameplay który jest płynny i przyjemny. Tak zwany gameplay loop jest całkiem wciągający mimo iż oczywiście jest dosyć powtarzalny bo w głównej mierze sprowadza się do wypadów w poszukiwaniu zasobów i ewentualnym pomaganiu innym społecznościom. W pewnym momencie głównym problem stało się dla mnie niskie morale mojej ekipy, jedna z postaci ma negatywny trait polegający na tym że chrapie więc dochodziło do konfliktów z innymi. Na szczęście po przeniesieniu się do nowej bazy i postawieniu ogrodu czy wieży strażniczej morale znowu zrobiło się zielone. Jeżeli chodzi o zapasy do najgorzej jest z lekarstwami które na mapie zdarzają się dość rzadko ale na szczęście można je produkować np. w wyżej wspomnianym obozie. Ogólnie jestem więc pozytywnie zaskoczony bo bawię się całkiem nieźle.

Resident Evil 6, 3h. Historia wygląda tak, na premierę z tego co pamiętam bardzo mi się gra podobała ale zaczęła się robić męczące przez co nie skończyłem wszystkich 4 kampanii. Teraz po skończeniu RE5 który mi się całkiem podobał (takie 7/10) miałem w związku z RE6 spore nadzieje bo z tego co pamiętałem w RE6 był lepszy klimat i lepsze lokacje które nie były skąpaną w słońcu Afryką średnio pasującą do RE. No i to się w miarę zgadza, problem polega na tym że gorsze jest chociażby sterowanie, interface czy samo strzelanie a to już jest coś czego spodziewać się nie mogłem. I to jest coś przez co nie chce mi się w tę grę dalej grać niestety...

The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel III, 35h. No to jest coś na co czekałem 2 lata, największa dla mnie premiera roku. I jest super. Od samego początku wpadłem jak w bagno, od samego początku poczułem się jak w domu (no to znaczy pierwsze 30 minut wyrwane z przyszłości było meh (kim są ci ludzie?) ale potem już od prologu wszystko wróciło). Zapomniałem już jaki ten system walki jest super przyjemny i dobrze zrobiony. Po innych grach Falcomu z system walki w czasie rzeczywistym, tutaj jeszcze bardziej doceniłem prosty ale niezwykle satysfakcjonujący turowy system walki z Cold Steelów. Przez te 2 lata strasznie stęskniłem się za tym światem i za tymi postaciami, już nie mogę się doczekać aż moja waifu Sara mi się objawi. Na razie próbuję romansować z całą resztą starej klasy VII totalnie olewając te nowe dzieciaki. 1 rozdział zajął mi z 25 godzin... no jak tak dalej się utrzyma to chyba setka pęknie. Na 1 rzut oka widać że to już nie ta sama gra co poprzednie części, to już nie jest gra z Vity i PS3 tylko gra z PS4 i widać to na każdym kroku, zarówno jeżeli chodzi o jakość samych assetów jak i chociażby oświetlenie. W designie raczej wiele się nie zmieniło. Na PC dostaliśmy także ulepszenia znane z poprzednich odsłon czyli MSAA, HBAO+ czy nielimitowany draw distance i to ostatnie to jest coś co zmienia życie a nie dyski SSD w nowych konsolach. Chyba nie muszę mówić że bawię się świetnie :)
Oj jeszcze muszę dodać że jak zobaczyłem że prostą karciankę z poprzednich odsłon zastąpił lekko zGwintowany klon Hearthstone'a to wiedziałem że trochę spędzę z nim czasu :)

post wyedytowany przez kęsik 2020-04-06 13:46:03
06.04.2020 17:16
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
83
Silence of the LAMs

Skończyłem Turok - Dinosaur Hunter w wersji odświeżonej od Night Dive. Niezłe choć respawny przeciwników czy przegapianie kluczy daje w kość, a ostatni poziom jest tak zapętlony że pod koniec z ulgą ubiłem bossa żeby nie wracać.

Obecnie rozgrzebuję różne gry, na ten moment Throne of Darkness, hack'n'slash z czasów zanim seria Diablo ustanawiała pewne standardy. Co najwyżej system teleportów jest, reszta się wyróżnia.
Każdy przedmiot w grze jest użyteczny. Niemagiczne przedmioty zezłomujemy by kowal budował coś lepszego dla nas - trwalszego i z większą ilością slotów do ulepszeń (a te są potężne).
Jedynie nie możemy zezłomować rzadkich i unikatów.
Niby kierujemy drużyną samurai ale niestety nie mamy pełnej kontroli nad nimi i się często rozbiegają.

Próbuję też Returning 2.0 AB (alternative balance) do Gothic 2 i jest to projekt naprawdę imponujący i przytłaczający nową zawartością.

post wyedytowany przez SpecShadow 2020-04-06 17:33:29
06.04.2020 18:22
MrocznyWędrowiec
👍
odpowiedz
MrocznyWędrowiec
75
aka Hegenox

Ostatanie dwa tygodnie stoją pod znakiem Yakuzy - 0, Kiwami 1 i 2

12.04.2020 21:53
Yuri Lowell
odpowiedz
Yuri Lowell
36
Brave Vesperia
Image

180h w The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel III (PS4) i powoli zbliżam się do końca. A znając tą serię... nie raz zaklnę jak szewc w czasi potyczek z końcowymi bossami.

12.04.2020 21:59
Jane's
😊
odpowiedz
Jane's
13
Crusader Kings III

Jako fan Soulsów w końcu zabrałem się za koprodukcję polsko-niemiecką Lords of The Fallen. I jestem bardzo ale to na prawdę bardzo miło zaskoczony. Walka, masa uzbrojenia, różne style, klimat! (niemal Warhammer pełną gębą), śliczna grafika, wszystko przemyślane i z głową zaprojektowane. Rewelka!

12.04.2020 22:08
odpowiedz
Czlowieksmuteg
36
Konsul

Jako że większość bossow robiłem praktycznie bez problemu tak i Pani motylek w Sekiro doprowadziła mnie prawie do płaczu i chyba zrobię z parę dni przerwy

13.04.2020 10:16
Ogame_fan
odpowiedz
Ogame_fan
109
You Can t stop this!
Image

U mnie ten tydzien minal z:

:))

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze