Krótko i na temat | VI | Multiplayer - dawniej i dziś - RazielGP - 13 stycznia 2012

Krótko i na temat | VI | Multiplayer - dawniej i dziś

Quake III: Arena

Nie będę kłamał, że angażuję się w sieciowych potyczkach. Nigdy mnie one nie zainteresowały na tyle, aby poświęcić im kilkudziesięciu godzin swojego życia. Mimo to, nietrudno zauważyć zmiany jakie dotyczyły tego trybu na przestrzeniu ostatnich kilkunastu lat. I właśnie tym zajmę się w niniejszym tekście.

To co kiedyś było standardem, dziś pojawia się niezwykle rzadko, czyli zdrowa rywalizacja. Kiedyś, pomijając oczywiście oszustów (cheater), można było liczyć tylko na siebie. Każdy gracz musiał wykazywać się sprytem, pamięcią do lokacji i poukrywanych na całych mapach broni, amunicji czy też apteczek. Liczyły się głównie umiejętności i nieco szczęścia. Jak to zatem wygląda dziś? Niemal każda produkcja oferuje zamiast apteczek samouzdrawianie. Może nie byłoby w tym nic złego, gdyby część gier korzystało z tego dobrodziejstwa. Niestety dziś, niemal każda gra opiera się na tym systemie, co powoduje "armię" sieciowych klonów.

Unreal Tournament

To jednak nic z tym, co oferuje nam producent. Otóż pojawia się problem typu "pay to win", czyli płać i wygrywaj. Osoby płacą wtedy twórcom za lepszą giwerę, ulepszenia pancerza i inne pierdoły, dzięki czemu mają znacznie większe szanse na zwycięstwo. Zaburza to w znacznym stopniu całą rozgrywkę. Dla mnie jest to dziwny sposób na dowartościowanie się... A pewnie tego oczekują osoby, które nie radzą sobie w tego typu produkcjach. To wszystko powoduje, że lepsi gracze przegrywają z gorszymi i aby wyrównać siły, również muszą zakupić owe dodatki, przez co nabijają kasę ludziom, którzy w oczach mają symbole dolara ($). Dla mnie ta przypadłość jest naprawdę chora. To tak jakby grali uczciwi vs "legalni" oszuści. Jest to całkowicie pozbawione jakiegokolwiek sensu.

Counter-Strike

Kiedyś w grach multiplayerowych liczył się fun i bezkompromisowa rozrywka. Jeśli ktoś się nudził, uruchamiał daną produkcję, pograł paręnaście minut, wyłączał i miło spędził czas. Dziś, twórcy kuszą perkami i punktami doświadczenia, wirtualnymi odznakami i co tam jeszcze oferują, po to aby zachęcić do ponownego zagrania w ich dzieło. Czy to źle? Oczywiście, że nie. Ci co grają w multi raz na jakiś czas, aby się rozluźnić, nic nie tracą, zaś stali bywalcy, mają motywację do dalszego grania.

Call of Duty: Modern Warfare 2

O trybach nie będę się rozpisywał, ponieważ w niemal każdej grze mamy kilka trybów opartych na tych sprzed dwóch dekad. Są za to rozwijane w różnoraki sposób, charakterystyczny dla danej marki. Poruszę za to inny, istotny punkt, poświęcony mapkom. W standardzie zwykle ich było kilka sztuk. Z tą różnicą, że jeśli ktoś zdecydował się na nowe, mógł pobrać fanowskie lub darmowe oficjalne, często bardzo odjechane mapy. Dziś ta możliwość jest skutecznie ograniczana przez twórców, by oni sami mogli sprzedawać za dość pokaźną sumkę pieniędzy parę mapek i elementów wyposażenia. Szkoda, że omawiana machina kręci się w najlepsze i daje tym samym twórcom zielone światło do kolejnych, chorych wymysłów, mających na celu wyłudzić naszą kasę.

Battlefield: Bad Company 2

Jak widać, gry multiplayerowe na przestrzeni lat mocno się zmieniły. Jedne zmiany wyszły na plus, drugie zaś zdecydowanie na minus. Ciekawi mnie za to Wasze zdanie na ten temat. Jak widzicie omawiane zmiany i co o nich sądzicie? Czy podobały Wam się pomysły ze starych produkcji, czy wolicie te z nowych. W co najbardziej lubiliście i lubicie grać? Często sięgacie po ten tryb, czy tylko raz na jakiś czas? Zapraszam do dyskusji.

RazielGP
13 stycznia 2012 - 13:17

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.01.2012 14:55
aope
😊
aope
145
Corporate Occult

Ciekawy temat. Sam się w sumie niedawno zastanawiałem jak to jest, że taki Quake 3 czy Counter-Strike potrafiły przyciągnąć mnie do komputera na długie godziny, a obecnie totalnie nie mam ochoty nawet ich uruchamiać. Ba, nie wyobrażam sobie gier sieciowych bez systemów motywujących (perki/punkty doświadczenia, jedno i drugie). Po prostu strzelanie dla samego strzelania stało się dla mnie zwyczajnie nudne. Z drugiej strony (co widać choćby po statystykach Steam) stareńki Counter-Strike stale przyciąga do monitorów dziesiątki tysięcy graczy, wyprzedzając inne strzelanki. A nie oferuje przecież żadnych "nowoczesnych" mechanizmów. Kwestia mapek/dlc to inna sprawa. Wydawcy lecą tutaj zdecydowanie w stronę brzydkiego pana.
Warto również zaznaczyć, że sam poziom grających poleciał na łeb na szyję. Wyzwiska, głupie teksty (najczęściej od osób, które o czymś takim jak mutacja dowiedzą się za kilka lat), jakaś dziwna agresja do wszystkiego i wszystkich, powszechne oszukiwanie (PC). Pod tym względem zdecydowanie brakuje mi tych "starych czasów" - było spokojniej.

13.01.2012 16:20
raziel88ck
😜
odpowiedz
raziel88ck
150
Reaver is the Key!

Ja głównie grywałem po sieci w Unreal Tournament, Quake III: Arena, XIII i Counter-Strike na lekcjach informatyki. Miłe wspomnienia.

W domu to już nie było to.

13.01.2012 16:34
gnoll
odpowiedz
gnoll
136
Simple Man

No więc tak

Na poczatku był chaos, a potem powstał DOOM - wtedy pierwsza gra w którą grałem w MP - wujek sam grał, ustawił sobie na LAN-ie partyjkę z dwoma kolegami, ma Gotcha! - czyli Spidermind + Cyberdemon na samym wstępie (dla niewtajemniczonych - coś jakby na sam początek gry dali wam jako przeciwnika połączenie 4 współczesnych boss'ów). Co się nastraszyłem, to moje - o dziwo, do tej pory ta gra ma gęściutki klimat.

Drugie podejście - automaty w salonie gier ;) No co, coop w Metal Slug czy Cadillac's & Dinosaurs + The Punisher, że o Tekkenie nie wspomnę - to było to. Ale strasznie żetony połykały pieniądze, człowiek potem chodził głodny jak na zwyczajową drożdżówką wolał wydać na kolejny żeton - sam właściciel słuchał widocznie podszeptów szatana, robiąc taką budę z automatami raptem 50 metrów od podstawówki :)

Podejście trzecie - salon z konsolami PSX, czyli wielkie trio bijatyk - Tekken, Tekken i Tekken. Od biedy Quake 2 na splitscreenie, i tu mam pierwszy FPS z deatchmatchem. 5 zł za godzinę na poczatku XXI wieku to było już poważna forsa. Kieszonkowe wystarczały na maksymalnie 3 dni.

Podejście czwarte - kafejki internetowe. Czyli pierwsze zetknięcie z Unreal Tournament i mapą Deck 16. Był też Quake 3, ale ssał pałkę ;) A potem totalny pierdolnik, czyli Wolf ET - wcalę się nie dziwię że w momencie wydania tej gry redakcja CDA postanowiła mieć w d..ie robotę i wolała wysadzać/przeszkadzać w wysadzaniu celów. Dla tej gry właściciel zwietrzył interes, robiąc zeszyt długu.

Podejście piąte - mój własny komp z netem. Kompa miałem od prawie zawsze, ale bez neta. Stosunkowo od niedawna zacząłem grać w MP - najpierw był to Left 4 Dead, potem trochę w Flatout 2, a całkiem niedawno przetraciłem sporo godzin w Battlefield BC2. Dzisiejszy MP to już nie to, kiedyś było tak jak z graniem z kumplami w piłkę, najpierw trzeba było się z kilkoma osobami umówić, żeby w ogóle zagrać - a dziś wystarczy mieć wyszukiwarkę serwerów.

13.01.2012 19:53
Stalin_SAN
odpowiedz
Stalin_SAN
56
Valve Software

Zagraj w TF2, niweluje wszystkie twoje oskarżenia nt nowych gier i daje niesamowitą ilość funu, sam nie jest fanem gier multiplayer, praktycznie jedyne gry w jakie grywam w tych trybach to COD i TF2, a pomimo to w tym 2 nabiłem ponad 1000h, a mało tego, to od niedawna jest darmowy.

13.01.2012 20:02
HETRIX22
odpowiedz
HETRIX22
150
PLEBS

Noo wreszcie ktoś poruszył ten temat na gameplayu! Bardzo dobry tekst. Z tym TF2 to fakt że odstaje od innych dzisiejszych strzelanin, ale to tylko jeden wyjątek. Gra ma też swoje lata, od daty premiery tej gry, drugiej takiej w miare popularnej nie ma.

13.01.2012 20:44
odpowiedz
Kopec23
53
Centurion

Bardzo fajny, ciekawy temat. Osobiście gram w multi od dobrych 10 lat - najpierw w kawiarenkach internetowych, lekcjach informatyki czy też u kumpli na konsolach. Obecnie najwięcej czasu spędzam na tradycyjnym graniu w sieci ale czasem uda mi się umówić na klasyczne LAN party, tak więc mogę się podzielić spostrzeżeniami.

Kiedyś wiadomo na kawiarenkach królował Quake 3, CS, czasem trafiło się na jakiegoś RPGa (np. Twierdza) i takie granie miało swój klimat - fajnie było widzieć reakcję na to co działo się na ekranie i nie mogę powiedzieć, że zawsze było "grzecznie", mimo iż czasami rzucało się najróżniejszymi wyzwiskami. Jednak nikt nie traktował tego zbyt poważnie.

Inna kwestia że w tych pozornie prostych grach (w porównaniu z dzisiejszymi i ich unlockami, prekami itp.) też fajnie spędzało się wiele czasu, teraz gra się żeby odblokować lepszą broń, celownik itd. wtedy trzeba było wyrobić skila, poznać mapy. Zawsze fajnie będę wspominał typowe pojedynki 1 na 1 w Quaka na railguny, prawdziwy test umiejętności. Normalnie organizowaliśmy turnieje kto jest najlepszy. CS z kolei był ciekawą odskocznią. Zupełnie inny klimat i styl gry, który osobiście mniej mi podchodził. Niższe tempo, współpraca i wszyscy bawili się równie dobrze (chociaż mnie zawsze denerwowało "dziwne" zachowanie broni).

Później po pewnym czasie zacząłem grać przez sieć - ET, epizod z TF2 i dość dużo czasu spędzonego przy MW2, obecnie znowu powrót do TF'a. Przy MW2 długi czas bawiłem się dobrze odblokowywałem wszystko co tylko mogłem i wykonywałem "zadania", ale z czasem zaczęło mi brakować tego "kafejowego" klimatu. Wszyscy byli tam anonimowi, wyzywanie ludzi na czacie było normą, mimo że często grało się w tym samym zespole każdy grał sam. Kolejną wadą było fakt, że w grze było "5 map na krzyż" (niech ktoś nie spróbuje mi pisać, że były DLC, bo to jest niepoważne żeby płacić 12 Euro za 4 mapy...). Wszystko to sprawiło że gra po prostu mi się znudziła.

Obecnie wróciłem do Team Fortress. Gra w starym stylu - apteczki, podział na klasy wymagana współpraca, która rzeczywiście jest, kontakt z innymi i nastawienie gry na zabawę, więc brak frustracji. Fajne jest jeszcze to, że gra mimo płatności nie faworyzuje graczy, którzy chcą grać za darmo (inna kwestia, że jak ktoś zaczyna grać i mu się spodoba to prędzej czy później kupi konto premium - dające większy ekwipunek i możliwość wymiany z innymi graczami).

14.01.2012 11:11
Damian1539
odpowiedz
Damian1539
87
4 8 15 16 23 42

Krótko i na temat. Do multiplayera tylko i wyłącznie TF2 i MW2.

14.01.2012 19:18
odpowiedz
Dessloch
218
Legend

Otóż pojawia się problem typu "pay to win", czyli płać i wygrywaj. Osoby płacą wtedy twórcom za lepszą giwerę, ulepszenia pancerza i inne pierdoły, dzięki czemu mają znacznie większe szanse na zwycięstwo

daj tytul ktory takie cos stosuje? bo jeszcze sie z takowym systemem nie spotkalem. Jedynie w grach przgladarkowych tak naprawde.

14.01.2012 19:21
gnoll
odpowiedz
gnoll
136
Simple Man

Dessloch

A choćby awantura o Pakiet Uzbrojenia Specjalnego w Battlefield 3, który początkowo miał być tylko w limitowanej edycji. Tak samo Battlefield BC2 - można dokupić sobie pakiet Spectact, który dodaje od razu najsilniejsze bronie do każdej klasy, nawet jak masz zerowy poziom.

W ogóle EA przoduje w tym, bo do Shifta 2 możesz dokupić DLC z wypasionymi pojazdami Speedhunters - dostępnymi od razu. Na szczęście tylko na konsolach, na PC jest darmowy :)

15.01.2012 01:07
odpowiedz
Dessloch
218
Legend

w jakim sensie mial byc? a jest?

poza dodatkiem dlc do bf3 nie ma czegos takiego jak pay to win, nie masz opcji kupienia czegos dodatkowego co byloby lepsze...
wiec mijasz sie z prawda.

nawet back to karkand bedac dodatkiem platnym, umozliwiajacym gre ludziom z back to karkand na zwyklych serwearch wcale nic nie dostaja co by im dalo jakakolwiek przewage.
po prostu pare broni wiecej, ale wcal enielepszych niz te z podstawy

15.01.2012 06:47
gnoll
odpowiedz
gnoll
136
Simple Man

No jak to nie? Dostajesz na wstępie świetną strzelbę i niezły KM, to oczywiste jest to że to jest ulepszenie dające jakaś przewagę - nie mówię o dodatkach typu Vietnam czy Karkand, ale o pakiecie broni - w przypadku BC2 jak kupisz Spectata, to grając medykiem dostajesz MG3, który jest jednym z najlepszych KM w grze - duże obrażenia, mały odrzut, jak tu nie mówić o tym że za kasę dostajesz przewagę?

I tak się naciąłem, wchodziłem na serwery gdzie podobno miały grać nooby, żeby się nauczyć grać, a widziałem potem gości na 2-3 poziomie latających z najlepszą pukawką w grze.

Jedyny plus tego to to, że te bronie można samemu odblokować, ale wymaga to jednak trochę czasu.

No ale jeżeli chcesz przykład czegoś co możesz TYLKO i wyłącznie kupić - Koenigsegg CCX "Elite" w NFS World za sto (!) dolców - nie ma innej możliwości pozyskania go niż kupno. A taki samochód na wstępie praktycznie wymiata.

http://www.gry.v10.pl/NFS,World,unikatowy,samochod,za,350,zlotych,72821.html

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze