Jak (nie) pisać o grach - cz. 1 - K. Skuza - 4 kwietnia 2012

Jak (nie) pisać o grach - cz. 1

Pewnie niejednokrotnie zastanawialiście się, skąd właściwie wzięło się słowo „growy”, albo co tak naprawdę oznacza „poziom immersji”? I, niezależnie czy piszecie o grach, czy należycie do grona czytelników (lub jedno i drugie), zapewne chcielibyście wiedzieć, czy recenzje są pisane rzetelną, poprawną polszczyzną, czy może wkrada się w szereg „trudnych słów” kilka truizmów i pleonazmów.

Pozwolę sobie pogrubić słowa-klucze do poniższych wywodów, żebyście mogli łatwiej wyłapać te elementy dziennikarskiego żargonu, które Was interesują i/lub intrygują.

„Growy” – przymiotnik, który pojawił się prawdopodobnie wraz z rozpowszechnianiem słowa „modowy” przez czasopisma i portale traktujące o modzie. Ktoś poszedł na skróty i odmienił sobie (notabene niewłaściwie) bliźniaczo podobnie od moda/„modowy” do gra/„growy”. Jednak oba określenia nie są precyzyjne (modowy – taki, który jest związany z modą, który mówi o modzie, który jest modny?) i na dobre nie zawitały jeszcze w jakimkolwiek słowniku języka polskiego. Dlatego gdy używamy nieistniejących przymiotników odrzeczownikowych warto pamiętać, że – póki co – są to wyrażenia z zakresu mowy potocznej, a więc nie specjalistycznej, nie oficjalnej ani w jakimkolwiek stopniu profesjonalnej. Nie nadużywajmy więc takich słów, skoro bez problemu możemy powiedzieć: „związany z grami”, „opowiadający o grach”, „poświęcony grom”, „traktujący o grach”, itp. Nie wszystko, co krótkie i zwięzłe jest zawsze dobre (sorry Winnetou, to nie Sparta). Ponadto, warto pamiętać przy pisaniu tekstów do prasy związanej z grami wideo lub składaniu pracy licencjackiej, magisterskiej, czy książki (nie tylko popularno-naukowej i naukowej), że takich słów używać wręcz nie wolno lub należy potraktować je cudzysłowem (i wyjaśnić o co chodzi). Powyższy wywód nie oznacza wcale, że nie potrzebujemy takich przymiotników. Prawdopodobnie niedługo i tak samoistnie wejdą one w zakres słów dopuszczalnych w powszechnym użyciu przez Mądrych Ludzi z Instytutu Języka Polskiego / Instytutu Filologii Polskiej. Cierpliwości!

„Immersja” – bardzo ładne, zgrabne, dźwięczne słowo. Problem w tym, że pochodzi z angielska: „immersion” oznacza „zanurzanie się”, „stan zanurzenia się” (w czymś). I nie byłoby nic złego w rychłym spolszczaniu tego słowa, gdyby nie fakt, że posiadamy już w języku polskim „immersję”, ale oznacza coś innego. W rodzimej mowie znaczy to: „wypełnienie przestrzeni między przedmiotem a pierwszą soczewką obiektywu mikroskopu przezroczystą cieczą” co ewidentnie wskazuje na określenie naukowe, raczej niezwiązane z rozrywką wideo. Drugie znaczenie to: „wejście jednego ciała niebieskiego w cień drugiego”, OK, jako metafora może pasowałaby do recenzji gier, ale w gruncie rzeczy to słowo bliższe jest astronomii. Angielskie słówko pasuje nam do gier wideo jak ulał – „poziom zanurzenia się” całkiem trafnie oddaje stan, w którym „pogrążamy/zatracamy się w graniu”. Ale właśnie, czy owo „pogrążanie”, „zatracanie”,  a nawet „zanurzanie się” w świat gier wideo nie wyglądają i nie pasują lepiej od „immersji”? Poza tym, zazwyczaj wśród redaktorów słowo „immersja” używane jest wówczas, gdy wspomniany „poziom zanurzenia” jest naprawdę wysoki, tzn. że posługujemy się tym określeniem wtedy, gdy chcemy docenić jakąś grę, w którą wsiąknęliśmy (to chyba też niezłe słowo), którą wchłonęliśmy (a to?) mocniej/intensywniej niż choćby film w kinie(za przykład niech tu posłużą produkcje Uncharted). Jest to więc kolejne, przyszłościowe rozbudowanie i urozmaicenie języka polskiego – za co chwała anglistom i dziennikarzom. Z tym że dopóki „immersji” nie zostanie dopisane kolejne znaczenie w słowniku j. polskiego – wciąż będzie to niewłaściwe używanie słowa, mylenie pojęć. Pewnie, w naszym żargonie każdy się połapie, ale początkujący gracze albo ludzie, którzy nigdy nie uczyli się angielskiego – mogą nie zrozumieć o co piszącemu chodzi.

„Demiurg” – zwykle w tekstach o grach to słowo pojawia się jako ucieleśnienie Wszechmocnego Stworzyciela Świata, Nieba i Ziemi, itp. I choć rzeczywiście Demiurg w filozofii starożytnej odgrywa bardzo ważną rolę (szczególnie u Platona), to w rzeczywistości przedstawiany jest tam jako Rzemieślnik, który tworzy, a nie stwarza rzeczy materialne. Nie on nadaje im sens, duszę, formę (pierwotną, a nie tę, którą podziwiamy jako śmiertelnicy) – tylko i wyłącznie kształt. Z doskonałych idei, w które długo się wpatruje, wykuwa bliskie doskonałości rzeczy. Ponadto Demiurg nie jest samowystarczalny – aby mógł stworzyć cokolwiek, potrzebuje idealnego wzoru i materialnej zasady zmysłowej. OK, wiem, brzmi trochę kosmicznie, ale filozofia naprawę jest piękna. Wracając do sedna sprawy, nie traktujmy Demiurga (Rzemieślnika, Kowala) jak Boga, nie możemy ich ze sobą scalać. Bóg (katolicki i nie tylko) jest ponad wszystkim i wszystkimi, a Demiurg wykonuje tylko z góry określoną pracę. Oczywiście dobrze się ów Kowal sprawuje (w ogóle dobry z niego gość), ale nie stwarza całego świata (tego na którym żyjemy i tego, po którym biegamy np. w RPGach), tylko go odtwarza, nadaje mu ostateczne, ale niedoskonałe kształty.

„Emergentny” – to kolejne określenie mające dwa znaczenia, oba niekoniecznie pasujące do tematyki gier wideo. „Emergencja” to „wybieranie z jakiegoś grona, spośród czegoś”; natomiast „ewolucja emergentna” oznacza „nagłe powstawanie nowych, lepiej rozwiniętych systemów biologicznych”. Problem w tym, że w ujęciu popularno-naukowym (lub tylko popularnym) niektórzy dziennikarze posuwają się do użycia sformułowania „narracja emergentna”. Słucham, jaka?! W Wybuchających Beczkach czytamy, że „mianem emergentnych określamy rzeczy, które <<pojawiają się>> w grze po wymyśleniu ich przez samych graczy”. I, podobnie jak w przypadku „immersji”, słowo „emergentny” w tym przypadku zostało zaczerpnięte z j. angielskiego. „Emergent” – „powstający, nowopowstały, kształtujący się, nowo objawiony, nowy”. OK, rzeczywiście jest takie słowo o znaczeniu, które pasuje nam jak znalazł do opisu gier wideo, ale ponownie kłóci się z polskim, pierwotnym znaczeniem. I znów, gdy jacyś Mądrzy Ludzie nie dopuszczą tego znaczenia do powszechnego użytku, nie powinniśmy ich traktować i używać jako profesjonalnych zwrotów zaczerpniętych z dziennikarskiej terminologii gier wideo. To wciąż żargon, wciąż mowa potoczna.

Pewnie, że możemy używać wszystkich powyższych słów, ale z umiarem – zresztą, gdy nad nami zawiśnie widmo profesjonalnej ekipy korekty, zapewne wyłapią nasze wybryki i zastąpią je określeniami równie dobrze pasującymi, oddającymi to, co chcemy powiedzieć, a przede wszystkim – pełną piersią polskimi. A jako domorośli lub profesjonalni dziennikarze powinniśmy ze swojej natury (i z racji zawodu) pielęgnować i krzewić wśród czytelników i innych piszących poprawną polszczyznę. W drugą stronę chyba też nie warto przesadzać, bo od „ostrów burzanu” mamy przecież prof. Miodka, a dziennikarstwo związane z grami wideo kierowane jest przecież do szerokiego grona odbiorców, a nie Koła Filologów. Co nie usprawiedliwia np. nadużywania mowy potocznej w tekstach.

Z ręką na sercu (zresztą możecie to zweryfikować choćby i na tym blogu) przyznaję, że czasem sam używam i nadużywam takiej terminologii. Nie chcę także tym tekstem wytykać redaktorów palcem, dlatego wybaczcie epizod z Beczkami, ale ta książka kołatała mi w głowie i żeby nie być gołosłownym, pozwoliłem sobie fragment przytoczyć, żeby lepiej zobrazować co miałem na myśli. Przy okazji pamiętajcie, że każdemu mogą zdarzyć się błędy, więc śmiało zwracajcie mi uwagę na moje niechlujstwa.

Do pisania tego tekstu użyłem Słownika Języka Polskiego PWN, multimedialnego słownika diki.pl, Historii Filozofii Starożytnej G. Realego, fragmentu Wybuchających Beczek K. Gonciarza (notabene – jesteście zainteresowani recenzją?) i oczywiście wiedzy nabytej na roku filozofii i trzech latach filologii polskiej (licencjat jest, mgr jeszcze nie). Co nie zmienia faktu, że mogę się kompletnie mylić i nie mieć za grosz racji – dlatego zachęcam do dyskusji!

PS Wiem, że w moim opisie jest jak byk „posiadacz tableta”, ale zostało to użyte (powiedzmy) do rymu, celowo.

K. Skuza
4 kwietnia 2012 - 10:42

Komentarze Czytelników (86)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
05.04.2012 09:25
Cubituss
😁
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

A ja lubię zapożyczenia z obcych języków. Mówię kartofel zamiast ziemniak oraz kanapka zamiast pajda - dlatego też nie będę wykonywał dwumlasków orczykiem w okienkowym międzymordziu. Za to pędrak jako pendrive oraz laptok jako laptop używam na codzień, bo to zabawne.

Zresztą, co tu daleko szukać - smuggler zagubił się na forum dotyczącym cegłowania i nabłyszczania spryteli ;), a mi ostatnio zdarzyło się słuchać rozmowy ludzi grających nałogowo w Ligę Legend - usłyszałem o dżunglowaniu, kontrdżunglowaniu, szczytowo-torowaniu oraz karmieniu. Na szczęście po angielsku, bo inaczej umarłbym ze śmiechu. :D

05.04.2012 09:35
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@koobon - OK, sorry za nadinterpretacje. Ale wiesz, słowa "redaktorzy tvgry.pl nie potrafią mówić po polsku" są mocne.
@Cubituss - XD Pamiętam jak byłem na praktykach w CDA i z drugim praktykantem gadaliśmy o piractwie. On się wtedy zaczął zwierzać, że jak próbował kiedyś odpalić pirata, czyli zassać torrenta, zripować, zmutować, zamontować obraz (nie ścienny), skrakować, odpalić kigena, etc. to się pogubił, szlag go trafił (na szczęście tylko na chwilę ;)) i kupił oryginał. :D

05.04.2012 09:39
Cubituss
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

Po co chciał ripować torrenta? Powinien był go odrarować. I na pewno potem nie mutować, zmutować mógł co najwyżej telewizor (a, przepraszam, "odbiornik telewizyjny"), żeby go nie rozpraszał.

05.04.2012 09:43
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Cubituss - Trzeba zguglować to info, jak się wypala takie ripki, żeby nie było obciachu, bo aplołderzy patrzą. :)

05.04.2012 09:59
Cubituss
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

Tak sobie żartujemy, a ja naprawdę lubię taką formę rozmowy. Oczywiście w branży, w której teraz siedzę, slang jest elementem nieodzownym wszelkich rozmów, chociaż sporą przeszkodą jest fakt, iż dwa kluczowe wskaźniki - ARPU i ARPPU - trudno odróżnić w mowie potocznej. Po polsku to pierwsze to swojskie "arpu" z akcentem na pierwszą sylabę, kłopoty zaczynają się z a-er-pe-pe-u. Po angielsku jest jeszcze śmieszniej, bo "arpu" wymawia się jako "ar-poo", a to drugie jako ej-ar-pi-pi-ju, dzięki czemu rozmowy czasami przypominają dialogi pomiędzy C3P0 a R2-D2. :D

Nowomowy nie znoszę w jednym wymiarze tylko - codzienności. Nienawidzę briefów, meetingów, briefingów oraz lunchy. Jak to powiedział mi ostatnio znajomy ze Śląska - "lunch to po warszawsku obiad". :) Natomiast w każdej specjalistycznej dziedzinie zapożyczenia z angielskiego są naturalne - i mamy doskonały przykład na to, co się dzieje, gdy naturalne być przestają. We Francji wszelkie elementy komputera i jego obsługi są ustawowo zdefiniowane po francusku, dzięki czemu mamy sytuację, w której komputer w każdym języku świata to komputer, kompjuta, komputerrrr i tym podobne, a po francusku - l'ordinateur. Czyli ordynator. Myszka, dyskietka, wszystko ma swoje lokalne nazwy, więc z Francuzami nie sposób się dogadać na tematy komputerowe, przepraszam, ordynacyjne.

A, i jeszcze prośba - przestań, naprawdę PRZESTAŃ wrzucać losowe słowa związane z piractwem, bo zęby mnie bolą nie od angielskich zwrotów, ale od ich bezsensownego wykorzystania. Skoro kolega zamontował obraz, to po pierwsze nie miał ripka, po drugie nie musiał go wypalać, a po trzecie aplołderzy na nic nie patrzyli, bo ich nie było (były co najwyżej sidy i piry, ale ani jedni, ani drudzy nie mieli pojęcia, co Twój kolega robił z rilisem).

05.04.2012 10:13
odpowiedz
b0dz1o
31
Chorąży

@K_Skuza: Już mówiłem, nie chodzi mi o lekkość pióra, ale powinni zadbać o to, by w ich tekstach błędy nie raziły niczym supernowa. GP to nie miejsce do nauki ortografii i gramatyki, a do poprawy warsztatu, dzięki możności konwersacji z odbiorcą. Szczególnie nowi blogerzy wykazują tu znaczne braki. Gdybym chciał nauczyć się, bo ja wiem, malować, a mam do tego dwie lewe ręce, to nie pchałbym się ze swoimi pracami od razu do Luwru. Niestety, selekcja nowych autorów na GP znacząco obniżyła poziom, a wraz z nią cały serwis.

05.04.2012 10:26
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Cubituss - Jeśli się nie mylę, to najpierw ripka można rozpakować, potem wypalić na płytce, a potem zamontować obraz, więc nie rozumiem Twojego "uniesienia", skoro wszystko jest na miejscu, a aplołderzy przecież musieli coś wrzucić, żebyśmy mogli coś ukraść i wszystkie w/w czynności wykonać. ;> Nie jestem specem od piractwa, ale chyba się nie pomyliłem. :P
Co do "globalizacji" języka - z jednej strony fajna sprawa, że komputer w wielu językach brzmi tak samo/podobnie, a z drugiej z Madziarami też sobie nie pogadasz i NIE MOŻNA mieć do nich o to pretensji. Zresztą czy byłoby to takie super, gdybyśmy wszyscy mówili podobnym/tym samym językiem? I czy to naprawdę "mus" - zdzierać wszystkie fajnie brzmiące słowa z angielska, tylko dlatego, że brzmią, bo ja wiem, szpanersko? Poza tym tak archaiczne już dzisiaj słowa jak "folder", czy "komputer" wcześniej albo miały zupełnie inne znaczenie, albo w ogóle nie istniały (np. komputer), i to nie jest kwestia 50. lat, żeby na dobre zadomowiły się w rodzimej mowie. Po prostu dobrze brzmią, wyglądają, pasują. Jasne, niech i pół słownika j. polskiego będzie wypełnione angielszczyzną, tylko niech to nam służy, a nie utrudnia, niech ładnie wygląda/pasuje/odmienia się przez przypadki, nic na siłę. LUKNIJ NA TO! ;)
@b0dz1o - OK, rozumiem Twój punkt widzenia. Może nie pokrywa się z moim, ale zdaję sobie sprawę z tego, że skoro biorę się za pisanie dla ludzi, to powinienem to robić co najmniej dobrze, żeby nie marnować czasu Czytelników, żeby ich nie irytować błędami, etc. No ale z drugiej strony - ćwiczenie czyni mistrza, chyba! :)

05.04.2012 10:33
odpowiedz
zanonimizowany4090
97
Legend

[71] Jeszcze Czesi maja "pocitac", a na Isladnii to w ogole istnieje komisja ktore KAZDE obce slowo tlumaczy na islandzki i to nie tworzac neologizmow, tylko kontaminujac juz istniejeace slowa, wiec np. telewizor oznacza tam mniej wiece "ogladacz-ruchomych-obrazkow-przesylanych-powietrzem" (czy jakos tak). Jest to smieszne moze, ale w efekcie Islandczycy sa jedynym krajem na swiecie, gdzie tekst napisany 1000 lat wczesniej jest dla nich tak samo zrozumialy jak dla nas powiedzmy XIX wieczne powiesci Prusa. Oni twierdza, ze sa tam malym narodem, ze jesli utraca "swiadomosc jezykowa" to blyskawicznie sie roztopia w swiatowej populacji.

A te "ordynator" to tez troszke mylacy bo sie nam dzis kojarzy ze szpitalem, a kiedys byl to np. zarzadca dobr, ktory prowadzil ksiegi rachunkowe itd. itp. Taki "kalkuklator".

05.04.2012 10:35
Cubituss
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

Mylisz się. Rip to okrojony full, a wypalanie i montowanie to czynności mające ten sam cel, więc nie ma sensu robić ich obok siebie. Aplołderzy w torrentach nie istnieją. Poza tym wszystko się zgadza ;)

I tak, dla mnie byłoby super, gdybyśmy wszyscy mówili tym samym językiem (niekoniecznie językiem Zamenhofa, bo brzmi jak włoski dla upośledzonych). Z Rosjanami jest TAK BLISKO do pełnego zrozumienia - co ciekawe ja rozumiem ich, a oni mnie w ogóle.

Lukowanie na coś jest zabawne, tak samo jak rosyjskie "prienajtowanie", które weszło do języka codziennego. Pozwolę Ci się domyślić, co oznacza ten czasownik. :) Poza tym akurat lukowanie stosuje się rzadko - zachodnia Polska mówi "sklej to", reszta kraju mówi "sprawdź to" i jest kewl ;)

A wyrażenie "ćwiczenie czyni mistrza" jest błędem językowym :D

05.04.2012 10:51
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@smuggler - Wiedziałem, że Islandczycy mają łeb na karku (choćby dlatego, że grają ciekawą, oryginalną muzykę i lubią Pince Polo ;)), ale nie miałem pojęcia, że aż tak. Całkiem mądre rozwiązanie, dzięki któremu rzeczywiście żaden obywatel nie zgubi się w zalewie nowych słów, tylko od razu zorientuje się, o co chodzi. Gorzej z imigrantami, trochę się namęczą, chociaż jak już poznają podstawy, powinno być z górki. ;)
@Cubituss - Niektóre Ripy nazywają się tak chyba z rozpędu, bo nie zawsze są poobcinane, tylko po prostu dobrze spakowane, tak mi się wydaje. Jak nie chcesz mieć bałaganu na kompie to możesz wypalić płytkę, a potem zamontować obraz, wtedy te kilka GB wciąż kręci się w napędzie, a nie zalega na twardzielu. Chyba dobrze rozumuję? :D Aplołderzy fakt, tyczą się chyba tylko jakiś for, a'la wiaderko, czy innych chomików. Na torrentach są, zapomniałem jak się nazywają, tacy, którzy udostępniają swoje pliki z kompa wszystkim - do ściągnięcia.
Nie tylko z Rosjanami da się dogadać po pewnym zastrzyku alkoho... eee, adrenaliny. ;)
"Szneka z glancem" rządzi, smacznego i pozdro dla WLKP! :D
Fakt, spieszyłem się, a chodziło mi przecież o "trening", pardon me. :)

05.04.2012 10:54
Cubituss
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

Każdy rip jest obcięty, koniec dyskusji :) Jak nie chcesz mieć bałaganu, to na upartego możesz wypalić obraz na płytce w formie obrazu właśnie, ale to jakiś kosmos :) Słowo, którego szukasz, to "siderzy" :)

"Trening czyni mistrza" to ciągle błąd :)

05.04.2012 11:00
K_Skuza
05.04.2012 11:06
Cubituss
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

http://pl.wiktionary.org/wiki/czyni%C4%87

czynić -> kim? czym? -> mistrzem :)

Trening czyni mistrzem ;)

05.04.2012 15:00
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

@Cubituss - OK, ale związki frazeologiczne ze swojej natury są nieodmienne, lub nie zawsze odmienne tak, jak wymaga tego porządek rzeczy, tj. przypadków etc. Dlatego "ćwiczenie czyni mistrza" jest poprawne, bo tak się przyjęło, i to nie podlega jakby dalszym "badaniom"/rozkminom. ;) Masz to zresztą napisane jako przykład związku fraz. poniżej, na tej stronie, którą zalinkowałeś.

05.04.2012 15:13
odpowiedz
zanonimizowany4090
97
Legend

Tu mi sie przypomnial stary szmonces

- Icek, ty powiedz mi jak ty zes dobrze wybral ten numer na loterii?
- A bo widzisz, Abram, mnie sie w nocy przysnilo siedem siodemek. A 7x7 = 42, wiec wybralem 42.
- Icek, ale 7x7= 49!
- Jak chcesz sobie bydz matematyk, to se badz!

Jaki z tego moral: to co poprawne nie zawsze musi byc sluszne. :)

05.04.2012 15:24
Bukary
odpowiedz
Bukary
173
Legend

Cubituss napisał:
czynić -> kim? czym? -> mistrzem :)

Po tylu latach pracy w języku "przejechałeś się" na prostej sprawie. ;)

"Czynić" łączy się również z rzeczownikami w innych przypadkach. Oto przykłady: "jedna jaskółka nie czyni wiosny", "okazja czyni złodzieja", "wiara czyni cuda" itd. Wszystkie te związki frazeologiczne są poprawne. :)

05.04.2012 15:26
K_Skuza
odpowiedz
K_Skuza
10
Pretorianin

Wiecie co? W ogóle to wyszedłem na jakiegoś buraka, który się chwali, że studiuje, że ma kawałek wykształcenia i że pozjadał wszystkie rozumy. Niedobrze. :) Trochę przesadziłem z tym "dopóki Pan X się nie zgodzi - nie można używać tego słowa!", ale upraszczałem, ile wlezie, żeby wszyscy zrozumieli o co mi chodzi. Wspomniany Demiurg - można go używać i nadużywać, warto tylko wiedzieć, kim naprawdę jest/był. Z innej beczki - pół Polski do dziś nie wie, że "zajebiście" to wulgaryzm. Trzeba uświadamiać i być uświadamianym - dlatego... to ja już sobie pójdę, do kąta, poszukać zastępczych słów do tej nieszczęsnej "immersji", żeby mnie przy następnym wpisie Czytelnicy nie pozjadali. ;)

05.04.2012 16:40
Cubituss
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

Generalnie powiedzenie "czynić coś lub czymś" to starość i żal ;) A ja powtarzam tylko to, co mi mówiła latami pani korektorka, z którą toczyłem boje dokładnie o te frazeologizmy :)

05.04.2012 17:15
Bukary
😊
odpowiedz
Bukary
173
Legend

Cubituss napisał:
A ja powtarzam tylko to, co mi mówiła latami pani korektorka, z którą toczyłem boje dokładnie o te frazeologizmy

To jako niegdysiejszy korektor, redaktor itp. mogę ci z czystym sumieniem powiedzieć, żebyś śmiało tych związków frazeologicznych używał. Nie wszystko, co "stare", jest złe. ;)

Generalnie powiedzenie "czynić coś lub czymś" to starość i żal

Zastanów się natomiast nad niepotrzebnym i nadużywanym w wypowiedziach (bo "modnym") słowem "generalnie". Słowniki poprawnej polszczyzny zalecają korzystanie z innej grupy wyrazów, które mogą z powodzeniem zastąpić ten leksykalny zapychacz: ogólnie, zasadniczo, powszechnie, całkowicie, w zupełności, zupełnie itd.

06.04.2012 10:30
Cubituss
odpowiedz
Cubituss
129
Generał

Generalnie rzadko piszę "generalnie", bo nie lubię generalizować ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze