Na Szybciora #15 - Luty miesiącem niespełnionych oczekiwań - Rasgul - 28 lutego 2014

Na Szybciora #15 - Luty miesiącem niespełnionych oczekiwań

Pierwszy raz od dawna towarzyszy mi autentyczne uczucie rozczarowania. Jeżeli człowiek przez dobry miesiąc myśli o jakiejś grze, o tym jak świetna będzie i rychło okazuje się one średniakiem, to ciężko znaleźć jakiekolwiek epitety opisujące zdenerwowanie wydobywające się z wnętrza. A teraz pomnóżmy to razy trzy. Tak właśnie wygląda luty, gdybym miał go podsumować. Nauczka dla mnie – nigdy więcej nie ufać już marketingowi.

Jedyne pozytywne zaskoczenie lutego | źródło: niezgrani.pl

Lightning Returns: Final Fantasy XIII próbowałem pokochać z całej siły. Spędziłem kilkanaście godzin w Nova Chrysalia, wmawiając sobie, że gra w pewnym momencie wreszcie przemówi do mnie po polsku. Oczaruje mnie, omami i sprawi, że będę miał jakikolwiek powód, żeby bronić jej wad wśród fali hejtu lecącego na XIII. Szukałem nawet małego szczególika, ale nic nie znalazłem. Zero, null. Tu po prostu wszystko zostało wykonane „po kosztach”. Jest średnio, bez polotu, monumentalności. Nie ma czasu napawać się czymkolwiek, bo cały czas goni nas zegar. Zadania poboczne to jakiś zły żart, z którego śmieją się wyłącznie twórcy. Grafika uciekła z ery PS2. Tu po prostu szwankuje praktycznie wszystko, a szkoda, bo potencjał pomysłu był spory. Tylko system walki jako tako podnosi poziom wykonania w górę, tak samo zresztą jak fabuła. Ale to nie wystarcza.

Castlevania: Lords of Shadow 2 miało być lepszą częścią pierwszą. Utrzymaną w schemacie „bigger, better, more badass”. To miał być kolejny slasher, który z ręką na sercu mógłbym polecić każdemu. Póty co jest to gra, której można wybaczyć spore wady i ją pokochać, albo wyjść im naprzeciw, wylewając swoją nienawiść na ten tytuł. Moje oczekiwania zostały zdruzgotane, a ja sam jestem zdziwiony jak bardzo można było spieprzyć to, co działało dobrze. Twórcy za bardzo próbowali stworzyć coś nowego, przez co wyszedł im stwór, którego sami nie byli zdolni kontrolować. System walki jest super, fabuła jako tako daje radę, a kilka potyczek potrafi zapaść w pamięć. Ale reszta… przemilczmy to. Proponuję odmówić Zdrowaśkę za autorów, żeby więcej nie musieli już więcej błądzić.

Tak Garrett. Na twoim miejscu też bym się schował | źródło: gaminggrad.wordpress.com

Thiefa broniłem czym mogłem. Wydawało mi się, że pomimo narzekań fanów, z tego może wyjść coś ciekawego. Wstrzymywałem się z opinią do momentu wyjścia na świat pierwszych recenzji i dostania własnej kopii. Krótko po tym zostałem uderzony mokrą szmatą w pysk, zwaną rzeczywistością. Wszystko, co miało stanowić siłę w nowym Thiefie, zostało wykonane jakoś po macoszemu. Zmarnowany potencjał po całości. Tylko skradanie i poruszanie się wypada jakoś na poziomie. Miasto jest strasznie liniowe i ogólnie jakoś nieciekawie wykonane. Fabuła jest jakaś drętwa, a sztuczna inteligencja często lubi głupieć. Czerpanie zabawy jest strasznie utrudnione. Antyfani remake’ów będą mieli teraz swojego kozła ofiarnego.

Miłym zaskoczeniem okazał się Strider, który wyskoczył praktycznie znikąd i zaszokował mnie jakością wykonania. W dodatku reprezentuje ze sobą gatunek, który zaginął od czasów SNESa. Jest to bowiem slasher 2D, będący zarazem lekką wariacją na temat metroidvanii. Gra się miodnie, a gameplay przypomina dawne czasy. Oprawa graficzna wygląda cudnie, a futurystyczny klimat tylko dodaje miłego posmaku. Warto zagrać!

A czy Wy zawiedliście się na największych premierach tego miesiąca? A może jednak nie? Dajcie znać w komentarzach!


Zachęcam do odwiedzania mojego fanpage na facebooku oraz ćwierkacza. Znajdziecie tam sporo różnych przemyśleń, głupot i dowiecie się co słychać u Rasgula. Pozdrawiam!

Rasgul
28 lutego 2014 - 00:28

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
28.02.2014 09:19
g40st
127
Big Bad Wolf

GRY-Online.plAdmin forum

Wrażenia z Castlevanii zawarłem w recenzji, w Thiefa zagram za kilka dni, przed Lighting Returns wypadałoby kiedyś skończyć "trzynastkę", a Strider jest świetny!. Szkoda, że w Polsce ten tytuł zostanie raczej przeoczony i zlekceważony. On wraz z nowym Donkey Kongiem to najlepsze gry lutego.

Marzec może będzie lepszy. Beta Titanfalla może mnie nie ujęła, ale chętnie sprawdzę pełną wersję, będzie wznowienie na PS3 Tales of Symphonia, no i przede wszystkim Dark Souls II plus Infamous: Second Son.

28.02.2014 15:33
😊
odpowiedz
Scott P.
92
Generał

A ja się w tym miesiącu niczym nie rozczarowałem. A dlaczego bo nie gram od roku i w cale nie jest mi z tym źle wręcz przeciwnie. Większy ubaw sprawia mi obserwowanie rynku i reakcji społeczności na jego zawirowania niż granie w gry.

PS.
"Nauczka dla mnie – nigdy więcej nie ufać już marketingowi."
Akurat z tego co kojarzę to marketing tych trzech gier bardziej sugerował że jest z nimi coś nie tak niż że są to tytuły które mogą aspirować do znaku jakości Q.

28.02.2014 15:37
😈
odpowiedz
zanonimizowany840667
28
Generał

Rozczarowałem chyba tylko tym, że w Second Strike dali Caspian Border zamiast Strike at Karkand albo Canals ale w sumie to było wiadome.

28.02.2014 17:00
odpowiedz
marcing805
125
PC MASTER RACE

"Nauczka dla mnie – nigdy więcej nie ufać już marketingowi."

Jakie to mądre zdanie. Przypomina mi się sytuacja z tamtego roku, kiedy to wychodził nowy Bioshock. Na fali tzw. "hajpu" grę zamówiłem przedpremierowo. Wysokie noty i nominacje przez co niektórych do miana gry generacji o czymś musiały świadczyć? Chuja. Otrzymałem to, czego się tak prawdę mówiąc spodziewałem. Grę z katastrofalną mechaniką strzelania, zerową AI wrogów, jakimiś ułatwieniami w postaci braku checpointów( po co niedzielny gracz ma się męczyć?) i kompletną nieprzydatnością głównej bohaterki( po co ona tam w ogóle była, to ja nie mam pojęcia). O całkowitej liniowosci raczej już nie trzeba wspominać. Gry oczywiście nawet do końca nie przeszedłem i żadna fabuła lub twisty, nie uratowały tego w moich oczach. Kolejny słaby shooterek z zerowym feelingiem ze strzelania, jakich jest na rynku od groma.

No i jeszcze to zdanie z marketingiem idealnie pasuje do nowej Castlevanii. O tym, że miała premierę w tym tygodniu wiedzieli pewnie tylko wierni fani pierwszej LoS.