Polski oddział Disneya kpi sobie z fanów Marvela - Czarny Wilk - 13 maja 2014

Polski oddział Disneya kpi sobie z fanów Marvela

Byłem niedawno w kinie na Kapitanie Ameryce: Zimowym Żołnierzu. Film bardzo dobry, łapiący się do ścisłej czołówki adaptacji marvelowych komiksów. A mimo to z kina wyszedłem zniesmaczony. Bo film może i dobry, ale nie lubię, kiedy dystrybutor jawnie daje mi do zrozumienia, że ma mnie w poważaniu. Bardzo głębokim.

Znacie kogoś, kto lubi filmy w 3D? Bo ja, przyznam się szczerze, nie. Każdy znajomy, który kino odwiedza częściej niż raz na pięć lat, uważa, że jest to bajer zbędny, zazwyczaj przereklamowany i służący przede wszystkim wyciągnięciu od widzów większej kasy za bilet. Stąd, mając wybór między 2D a 3D, wybiera się to pierwsze. Nie mając tego wyboru, najczęściej nie idzie się do kina wcale, chyba że na obejrzeniu danego filmu zależy nam wyjątkowo bardzo. Czego dystrybutorzy zazwyczaj zrozumieć nie mogą, dla nich większa opłata za bilet z automatu oznacza większy zysk – no bo przecież jak ktoś chce film obejrzeć, to obejrzy.

No i filmy Marvela, gdy zaczął się szał na trójwymiar, oczywiście na tridi przeskoczyły. Od 2010  roku fani wyboru nie mieli i musieli oglądać superherosów w jedynej słusznej wersji. Albo nie oglądać wcale, co dla wielu, w tym dla mnie, okazało się rozwiązaniem preferowanym. Tym niemniej, gdy zbliżała się premiera drugiego Thorza, fani się zebrali i zorganizowali latem ubiegłego roku akcję, za pomocą której zdołali przekonać dystrybutora do wprowadzenia wersji 2D. Pełen sukces! Yeah, right… dopóki nie okazało się, że 2D owszem, będzie… ale tylko z dubbingiem. Co fani myślą o jakości dubbingu Avengers i spółki oraz samej idei podkładania głosów do takich filmów, raczej nie muszę wspominać. Tym sposobem Disney zakpił sobie jawnie z fanów, bo nie wierzę, absolutnie nie wierzę, by nie byli świadomi tego, że ci, którzy prosili o wersję 2D, mieli na myśli wersję z napisami. A nie wspominali o tym tylko dlatego, że było dla nich oczywiste, że jak 2D będzie, to w obu wariantach językowych.

Strażnicy Galaktyki to mój najbardziej oczekiwany film roku. Jak mi go Disney zepsuje tak jak Capa, to nie wybaczę.

W tym roku zabawa zaczyna się ponownie – zorganizowana została kolejną petycja, w której, tym razem czarno na białym i łopatologicznym językiem wytłumaczone jest, jakiej konkretnie wersji chcemy. Zachęcam do dopisania się – może pomoże, a na pewno nie zaszkodzi.

Wracając jednak do Kapitana Ameryki – z wyżej wymienionych powodów początkowo nie chciałem filmu oglądać wcale, ale zachęcony świetnymi recenzjami przemogłem się i wybrałem wersję z napisami i 3D. I poczułem się, jakby ktoś mnie opluł. Nigdy, przenigdy nie widziałem w kinie tak niechlujnego i zrobionego na totalny odwal się tłumaczenia. Nie chodzi mi tutaj o tłumaczenie nazw własnych, bo z tym bywa raz lepiej, raz gorzej, nauczyłem się zaciskać zęby i przyjmować to na klatę. Nie, chodzi mi o całe zdania tłumaczone mechanicznie, bez jakiejkolwiek poprawki na to, że po polsku brzmią nienaturalnie. Chodzi mi też o literówki. W ciągu pierwszych dziesięciu minut było ich ze dwadzieścia. Zgubione literki, ą zamiast ę, ucięte słowo – cała gama błędów. Później było ich chyba mniej. Chyba, bo miałem już dość i rozmyślnie unikałem czytania, skupiając się na tym, co postacie mówiły.

To jest parodia. Nie dość, że zmusza się widza do zakupu droższego biletu, udaje dobrego, odpowiadając na prośby fanów, po to, by potem okazało się, że zrobiono ich w konia, to jeszcze przygotowuje tłumaczenie, którego nikt nawet raz nie przeczytał, zanim udostępniono je tysiącom widzów. Już więcej profesjonalizmu mają gimnazjaliści amatorsko tłumaczący pirackie filmy. Oni przynajmniej przed puszczeniem czegoś w sieć zazwyczaj robią jakąś korektę.

I tak Disney sobie kpi z takich jak ja. Z fanów, którzy nie tylko film z chęcią w kinie obejrzą, czasem nawet kilkukrotnie, ale są też przede wszystkim doskonałym źródłem reklamy. Bo dla nas to nie jest kolejny film jakich wiele, a ekranizacja czegoś, co lubimy, czym się pasjonujemy. Film, o którym chętnie mówimy na prawo i lewo, do którego obejrzenia zachęcamy. O ile nie traktuje się nas jak kupę na bucie. Wtedy zamiast o filmie, mówimy o tym, jak spartaczono jego polskie wydanie.

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, byłoby miło, gdybyś zalajkował/a moją stronę na FaceBooku. Pojawia się tam sporo zawartości, która Jaskinię omija. Za korektę odpowiada Polski Geek, zachęcam też do odwiedzenia jego serwisu.

Czarny Wilk
13 maja 2014 - 18:55

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
13.05.2014 19:13
guy_fawkes
guy_fawkes
24
Pretorianin

Hail Hydra!
Mnie również podobał się nowy Kapitan, ale seans faktycznie nieco psuły niedoróbki w napisach. Nie czarujmy się - Polska stoi filmami w TV i z torrenta, gdzie jedyna słuszna wersja to ta z lektorem czy z dubbingiem. Ludzie wolący słyszeć oryginalnych aktorów, a nie jakichś rodzimych bubków należą do mniejszości, bo przecież "czytanie nie pozwala się skupić na filmie" - i to jest właśnie target wydawców. No i jak sam wspominasz - skazywanie ludzi na badziewne 3D pozwala wycisnąć więcej kasy. Jeszcze trochę i chyba pożegnam się z wypadami do kina, bo to, co się wyrabia u nas, zasługuje na same nagany. Lepiej odłożyć pieniądze i kupić oczekiwany film na BD albo DVD.

13.05.2014 19:17
Czarny  Wilk
odpowiedz
Czarny Wilk
81
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

O ile co do lektora się zgodzę (sam bardzo długo preferowałem taką formę oglądania dopóki kilka wybitnie słabych głosów nie zniechęciło mnie od tego), tak dubbing w filmach niefamilijnych jest często hejtowany - chociażby przy trylogii 1-3 Gwiezdnych Wojen strasznie na niego narzekano. Przed seansem Capa też spotkałem całe gromady ludzi głośno narzekających na to, że nie mogą "po ludzku" pójść na wersję 2d z napisami.

W sumie to jest to ciekawa kwestia - bardzo chciałbym zobaczyć jakieś statystyki pokazujące odsetek osób wybierających poszczególne wersje danego filmu.

13.05.2014 19:51
guy_fawkes
odpowiedz
guy_fawkes
24
Pretorianin

Wśród moich znajomych występuje prawidłowość: kto siedzi w temacie, woli napisy. Reszta widząca w takich produkcjach jedynie kolejny film akcji, nie mająca większego pojęcia o głównych bohaterach itd. preferuje lenistwo podczas seansu. A tych drugich jest więcej.

13.05.2014 21:18
Scott P.
👍
odpowiedz
Scott P.
96
Generał
Image

Filmy w 3D nie są złe, to filmy 2D przekonwertowane w 3D są złe. A tłumaczenie na odwal się to niestety nie jest to tylko przypadłość Disneya, ale wszystkich polskich dystrybutorów. Zdarza się że nawet trailery są źle przetłumaczone. Dlatego ja od czasu premiery Dystryktu 9 nie czytam napisów tylko skupiam całą swoją uwagę na tym co mówią aktorzy.
PS nadstawcie ucho ->

13.05.2014 21:26
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend
Image

Problem znany, nierozwiązany. I w kwestii przymusowego 3D, i dziadowskich tłumaczeń.

13.05.2014 21:45
Darth Mario
odpowiedz
Darth Mario
54
Pretorianin

A myślałem, że to tylko u mnie takie jaja. Żeby było śmieszniej, seans z napisami (z przymusowym 3D) był tylko... raz dziennie, przez co zbieraliśmy się do kina ze dwa tygodnie, bo wszystkim musiała pasować jedyna słuszna godzina.

I jeszcze jedna kwestia - napisy, nawet jeśli w danej chwili było w porządku, momentami wyglądały fatalnie na tle trójwymiarowego obrazu. Raz na ruski rok je gdzieś inteligentnie przesunięto (swoją drogą to, co działo się po bokach ekranu w 3D wyglądało tragicznie i strasznie niewyraźnie). Zresztą, od pewnego czasu wersje z napisami oglądam nawet nie dla samych napisów, których potrzebuję sporadycznie, a dla możliwości słuchania oryginalnych dialogów i głosów. Ciężko oceniać grę aktorską gdy wszystko zagłusza monotonny i bezpłciowy lektor. Dubbing to - ewentualnie poza animacjami - koszmar, bo w Polsce cały czas jest robiony na jedno kopyto i nikt nie wyciąga żadnych wniosków. Zresztą dubbingowanie filmów aktorskich nigdy nie wychodzi dobrze.

13.05.2014 23:09
g40st
odpowiedz
g40st
135
Big Bad Wolf

GRY-Online.plAdmin forum

Ja wybieram drastyczne rozwiązanie i do kina nie chodzę w ogóle. Interesujące mnie filmy kupuję na BD - czasem nawet po dłuższym czasie od premiery po taniości na Amazonie. Same plusy: oglądam kiedy chcę, z kim chcę, jak chcę i ile razy chcę. Wiem, że dla niektórych pójście do kina stanowi pewien rytuał, ale niestety już dawno przerosło mnie tolerowanie prostactwa na sąsiednich fotelach i wyczyny naszych dystrybutorów.

14.05.2014 00:40
odpowiedz
Ptosio
164
Legionista

Znacie kogoś, kto lubi filmy w 3D? Bo ja, przyznam się szczerze, nie. Każdy znajomy, który kino odwiedza częściej niż raz na pięć lat, uważa, że jest to bajer zbędny, zazwyczaj przereklamowany i służący przede wszystkim wyciągnięciu od widzów większej kasy za bilet

No nie wiem, ja co prawda do kina chodzę rzadko i tylko na prawdziwe hity jak Avatar, Grawitacja czy Hobbit, ale skoro już idę, to chcę doświadczyć czegoś, czego nie mam w domu, więc wszlkie bajery w rodzaju 3D czy 48fps.

I chociaż 48fps to jednak porażka, 3D naprawdę sprawia, że film w rodzaju Grawitacji kopie tyłek.

Trudno oczekiwać od kin, by wprowadzały pierdyliard wersji, bo multipleksy nie są z gumy. Dla mnie to naturalne, że co najwyżej powstanie wypasiona wersja ze wszystkimi bajerami+napisy dla wyjadaczy i wersja "rodzinna" w 2D i z dubbingiem.
Ja osobiście dubbingu/lektora nie trawię i w życiu bym na taki film nie poszedł, nie mam też znajomych, którzy takie wersje - przynajmniej w kinie - by preferowali.

14.05.2014 18:42
😒
odpowiedz
Arcadius
92
Konsul

@up

Ok oglądanie "Grawitacji" w 3D w kinie naprawdę robi różnicę. Nie wyobrażam sobie oglądania tego filmu w tv. Ale po za tym i może jeszcze kilkoma! przykładami nie ma kompletnie sensu oglądanie w 3D.

Po za tym zgadzam się z autorem artykułu. Poziom dubbingu czy właśnie napisów często jest tragiczny.

Dlatego do kina chodzę coraz rzadziej...

14.05.2014 19:40
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
202
fsm

GRYOnline.plTeam

To i ja dorzucę swoją aprobatę dla tekstu i dezaprobatę dla działań dystrybutora (-ów). 2D i napisy. Wybieram dwa de, chyba, że warto wysupłać nieco więcej kasy, bo wiem, że 3D będzie ładne - Avatar, Hugo, Grawitacja (BTW jedyny film po konwersji, który wygląda tak, że niektóre "Real 3D" się chowają - bo generalnie konwersje do 3D są jawnym skokiem na kasę - vide wszystkie filmy z Marvel Cinematic Universe, niestety)...

19.05.2014 17:42
odpowiedz
Absolem
75
Konsul

Ja też nie rozumiem tego braku wyboru między 3D a 2D. Pierwsza opcja to jedna wielka ściema, nie znoszę 3D, unikam ich jak mogę. Nie dosyć, że obraz wtedy jest gorszy bo ogólnie albo ekrany w kinach są nieprzystosowane, albo taka jest natura obrazu 3D, ale no widzę przecież, że obraz jest nie taki jak powinien. Do tego dochodzą oczy bolące po tych okularach, mam zawsze wrażenie, jakbym dopiero co robił zeza.

19.05.2014 18:10
ser pleśniowy
odpowiedz
ser pleśniowy
81
ZiL tylko z Katowic!

Już więcej profesjonalizmu mają gimnazjaliści amatorsko tłumaczący pirackie filmy.

To żart, prawda?

19.05.2014 22:18
odpowiedz
darth16
24
Pretorianin

@up - pirackie filmy są o tyle dobrze przetłumaczone, że nikt tam nie udaje, że to profesjonalna robota. I za to nikt kasy nie bierze (to, że pirackie filmy to kradzież to już inna sprawa).

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze