Recenzja Splinter Cell: Blacklist. Nowy Sam stary Sam wróg u bram. - fsm - 27 sierpnia 2014

Recenzja Splinter Cell: Blacklist. Nowy Sam, stary Sam, wróg u bram.

fsm ocenia: Tom Clancy's Splinter Cell: Blacklist
83

Splinter Cell: Blacklist jest kolejną grą, która dołączyła do zacnego grona Produkcji Powszechnie Uznawanych Za Dobre, W Które Jednak Zagrałem Ze Sporym Opóźnieniem (PPUZDWKJZZSO - znajdują się tutaj m.in. Outlast, CoJ: Gunslinger, Max Payne 3, a niedługo to samo spotka Enslaved: Oddysey to the West). Wszyscy powinno dobrze wiedzieć, że Sam Fisher osiągnął swój szczyt w Chaos Theory i ani dziwny Double Agent, ani wyposażony w kontrowersyjne zmiany Conviction (który jednak całkiem mi się podobał) nie dawały nadziei na powrót stricte skradankowej wersji Splinter Cella. Blacklist na szczęście sprawił, że nowy Sam może bez większego wstydu zaprosić starego Sama na piwo.

Prezentowana przed premierą misja okazała się być jedną z ostatnich w kampanii.

Ubisoft tworząc Blacklist stanął nieco w rozkroku, bo gra ma w sobie sporo elementów ze strzelankowego, wybuchowego Conviction, do których dokładano coraz więcej klasycznych rozwiązań dla ludzi cierpliwych i dobrze zaznajomionych z serią. Mógł wyjść potworek, a wyszła zaskakująco dobra produkcja, która miejscami dorównuje Chaos Theory. I cieszę się z tego niezmiernie, co zresztą zaraz opiszę.

Cieszę się, że Blacklist jest grą długą i rozbudowaną. Na tyle, że przechodząc kampanię z doskoku, co któryś wieczór przez godzinkę-dwie, byłem zdziwiony, że po prawie dwóch tygodniach sympatycznego "pykania" ledwo przekroczyłem połowę zaplanowanej historii. I na dodatek zrobiłem tylko jedną bonusową, lojalnościową misję, nie ruszając tych co-opowych. Granie solo w nowego Splinter Cella zdecydowanie ma sens, bo daje frajdę, zapewnia zabawę na długie wieczory i dla wielu może stanowić wyjątkowo sycącą przystawkę do późniejszego grania z kumplami.

Samolot Paladyn - latająca baza Czwartego Eszelonu to tylko jedno z kilku masseffectowych skojarzeń, które miałem podczas zabawy (i nic w tym złego).

Cieszę się, że twórcy przygotowali sporo naprawdę różnorodnych misji, z których większość oferuje tak lubiany dualizm - przechodzimy po cichu, omijając niemal wszystkich przeciwników albo bawimy się z mniej lub bardziej skrytego likwidatora terrorystycznej braci. I wcale nie miałem podobnego wrażenia, co Khalosh w redakcyjnej recenzji - że pierwsze misje są do bólu liniowe i nie dają pola do popisu. Cała gra jest liniowa, po prostu początek musiał być taki, a nie inny, bo żółtodzioby mogłyby się zrazić. Rozumiem to i nie mam żalu. Szczególnie, że im dalej, tym lepiej (palec do góry, kto nie przewidział faktu, że oddanie graczowi latającej fortecy po której można chodzić jest zwiastunem obowiązkowej misji pt. trzeba bronić samolotu?).

Cieszę się z możliwości modyfikowania całkiem rozbudowanego ekwipunku (choć dla osób preferujących styl ducha - bo wszystkie nasze działania są oceniane i punktowane - opcja kupowania lepszych pistoletów i karabinów jest zupełnie niepotrzebna, bo standardowy sprzęt z tłumikami i usprawnioną amunicją czy celownikiem wystarcza na całą kampanię), miło jest pogadać z ekipą między misjami, cieszą niezłe dialogi (i ogólnie - fabuła może niczym nie zaskakuje, ale solidny złoczyńca i jego plan sprawiają, że chce się grać do samego końca) i bardzo dobrze wykreowany klimat high-tech political-fiction.

Misja, w której przez chwilę sterujemy Briggsem, to miła odskocznia od zwykłego skradania w TPP

Nie cieszę się natomiast, że czasami Sam nie trafiał tam, gdzie chciałem; że nie potrafił podnosić przedmiotów, by nimi rzucić celem odwrócenia uwagi; że ogólnie rzecz biorąc ładna grafika i gra świateł po wczytaniu jednej misji stworzyła dziwne "fryzurowe" artefakty na głowach mego zespołu; że przeciwnicy (mimo zachowywania pozorów) dalej potrafią być skandalicznie głupi, głusi i ślepi... Ale najbardziej nie cieszę się z odmłodzonego Sama Fishera. Michael Ironside jest tu niezbędny i choć "nowy" Eric Johnson stara się, jak może, to mistrzowi nie dorówna. Sam wygląd naszego super-agenta też jakiś taki nie do końca pasujący do serii. Ale może kolejna część naprawi ten błąd? Bo naprawdę mało brakuje, by Ubisoft w końcu stworzył coś równie dobrego lub nawet lepszego niż Chaos Theory. Splinter Cell: Blacklist to miły ukłon w stronę fanów serii za który niniejszym bardzo dziękuję (mały plusik do oceny 8/10 na zachętę).

Juhu! Nowy Splinter Cell się udał!


fsm
27 sierpnia 2014 - 18:07

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
27.08.2014 20:36
michellino
51
Pretorianin

W pełni zgadzam się z Autorem. SC:BL to jedna z tych gier, które absolutnie niesłusznie oceniane są w sposób zaniżony przez pryzmat sentymentu, gdy tymczasem same w sobie stanowią pozycję znakomite. Podobne przypadki to wspomniany w tekście Max Payne 3, oraz niewspomniany Ghost Recon: Future Soldier. Każda z ww. gier, ze SC:BL włącznie, to w moim przekonaniu pełne 10/10. Ponadto słusznie Autor zauważył istotną zaletę nowego SC:BL - długość fabuły, która czyni obcowanie z tytułem niezwykle sycącym i satysfakcjonującym.

28.08.2014 11:15
odpowiedz
vulpes433
52
Centurion

Też bardzo mi się nowy Splinter Cell podobał. Niesłusznie niedoceniony.

Bardzo ciekawi mnie w jakim kierunku pójdzie kolejna odsłona serii. Czy pójdzie w konkurencję z MGS V i postawi na otwarty świat? Bardzo jest to możliwe biorąc pod uwagę politykę Ubisoftu, którego niemal wszystkie ostatnie gry są sandboxami.

28.08.2014 11:28
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
96
Negative

Zaden Splinter Cell nie byl tak rozbudowany. Za cene 130zl, w dniu premiery, kupilem wersje z malym komiksem, zegarkiem i dodatkowymi gadzetami do gry. W tej cenie otrzymalem produkt, skladajacy sie z trzech gier - fenomenalny single-player, dajacy tak wiele mozliwosci przechodzenia misji, jak nigdy wczesniej. Wyjatkowo satysfakcjonujacy co-op, gdzie synchroniczne strzelanie lub zabawa, w ktorej jeden z graczy steruje tri-rotorem, a drugi eliminuje wrogow na podstawie zwiadu latajacego gadzetu sprawia ogromna radosc. Na koniec zostaje chwalebny multiplayer, przy ktorym spedzilem zdecydowanie za malo czasu, mimo faktu, ze jest rownie dobry, co pozostale aspekty gry. Tak niskich cen edycji kolekcjonerskich (Przy premierze), nie widzialem dawno, a mimo to - otrzymujemy produkt praktycznie doskonaly, gdzie czuc, ze wszystko jest na swoim miejscu, gdzie nic nie wycieto, aby dodac w formie DLC, a mimo wszystko... Pseudo purysci stworzyli skrajnie bezsensowna reklame. Brak Ironside'a (Jakkolwiek tragiczny), nie spowodowal, ze odstawilem ta gre. A wbrew opinii wielkich "fanow", Blacklist ma w sobie wszystko to, co potrzebowal Chaos Theory, plus aspekt strzelankowy. Rozbudowanie wylewa sie z ekranu, niemal od razu.

Licze, ze kolejna czesc bedzie rebootem serii. Ciagniecie za fraki ponad 50 letniego Sama, juz w Blacklist wprowadzalo mala konsternacje.

Tak bardzo chce wrocic, ale nie moge. Brak stacji na plyty nie pozwala mi zainstalowac gry, a Uplay (Do k*%#$ nedzy), nie potrafi poprawnie pobrac plikow i za kazdym razem, przy instalacji, wyskakuje blad CRC - naprawa nie pomaga, support rowniez nie jest skory do pomocy. Napisze w tej sprawie jeszcze do zagranicznego, moze sprezentuja mi wersje na Steam, przez ktora nie mialbym problemow z pobraniem gry.

28.08.2014 17:52
Harry M
odpowiedz
Harry M
133
Master czaszka

Według mnie jest to jedna z najfajniejszych części Splinter Cell'a i ogólnie skradanek. Grałem w prawie wszystkie poprzednie części serii i w tą grało mi się najprzyjemniej - grałem na najwyższym poziomie trudności. Dodatkowo, bardzo przyjemny okazał się multiplayer i co-op. Nie żałuję zakupu (dosyć taniej) kolekcjonerki z figurka. Oby było więcej takich gier.

28.08.2014 20:04
AIDIDPl
odpowiedz
AIDIDPl
119
PC-towiec

Po tej części już zacieram ręce na nową...

28.08.2014 20:07
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
200
fsm

GRYOnline.plTeam

Hehe, zaraz się okaże, że wszyscy kochają Blacklist i mówienie o niedocenionej grze będzie bez sensu :) Zabrakło mi nieco ostatecznego szlifu do oceny 9/10, ale z nadzieją będę wypatrywał kolejnej odsłony. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby zrobienie półotwartego (albo i otwartego) świata w stylu Assassin's Creed. Trzy spore lokacje/miasta odblokowywane w toku przechodzenia kampanii, w których trzeba wykonać szereg misji na dowolnie wybrany przez gracza sposób. Dajcie mi to i Michaela Ironside'a, a Chaos Theory spadnie na drugie miejsce.

03.09.2014 23:55
odpowiedz
Mikul1991
89
Konsul

Moim zdaniem średnio słaba popularność i sprzedaż naprawdę na swój sposób rewelacyjnego Blacklist była 'nagrodą' po wydaniu przez Ubisoft delikatnie mówiąc średniaka w postaci Conviction. Długa przerwa pomiędzy Double Agent i Conviction, zmiana koncepcji na denną strzelankę z elementami skradanki, mały hype na Blacklist sprawiły, że ta część (o ogólnie myślę, że marka) przeszły bez echa. Zmarnowany potencjał na własne życzenie.

04.09.2014 00:59
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
64
Senator

Myslę że z tym brakiem popularności jest tak jak pisze Mikul - na własne życzenie. Po Conviction nie spodziewałem sie niczego dobrego ze strony Blacklist. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się że to jest fantastyczna gra i godny następca Chaos Theory. Zdecydowanie jedna z najmilszych niespodzianek ostatnich lat.

04.09.2014 08:42
.:Jj:.
odpowiedz
.:Jj:.
119
     Marek Grechuta     
Wideo

Mikul dobrze gada. Jestem wielkim fanem serii, broniłem i bronię Conviction jako gry ale na pewno nie jako SC.
Już w DA wiele rzeczy mi się nie podobało. SC:C to trzesięnie ziemi i strzałw stopę. Conviction juest dużo lepsze pod wieloma względami.

Do poziomów 9/10 brakuje Ironside'a i... hm. Lepszego Ai, większego zróżnicowania budowy map (większy udział 'wertykalności'), więcej interakcji za główną sceną- podobczne przejścia, infrastruktura w budynkach w klimacie przewodów wentylacyjnych, pomieszczeń technicznych- więcej też fizycznego skradania i akrobacji.

Nie widzę powodu dla braku skręcania karku w półzwisie z rur pod sufitem czy z rozkroku w jakimś ciasnym korytarzu.
I osobiście- jeszcze więcej opcji modyfikacji borni i trochę bardziej skomplikowane mapy (co nie znaczy większe- SC są raczej ciasne). Więcej alarmów, rozbrajania zabezpieczeń itd- po prostu stary Splinter.

M&E też mógłby wylecieć bo go używam zawsze raz- w tutorialu jak trzeba.

A i muzyka Amona Tobina: https://www.youtube.com/watch?v=adh99_Q735w

Psują markę na własne życzenie słuchając inwestorów i doradców-idiotów.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze