Secret Service 98 – przegląd zawartości i teorie spiskowe - Meehow - 29 listopada 2014

Secret Service 98 – przegląd zawartości i teorie spiskowe

Kolejny numer reaktywowanego Secret Service trafił właśnie do swoich sponsorów, a w najbliższy wtorek (2 grudnia) zaatakuje i salony prasowe. Wydanie listopadowo-grudniowe, opatrzone numerem 98, dość mocno różni się od poprzedniego i wreszcie ma realną szansę zainteresować kogoś, kto nie wzdycha z utęsknieniem na dźwięk słów „Secret Service”. Jak wypada treść magazynu i dokąd on zmierza – na te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym tekście. Ale żeby nie być zbyt pobłażliwym dla czasopisma sfinansowanego za dotacje moje i innych życzliwych duszyczek, zacznę od... teorii spiskowej! Tak, teorie spiskowe zawsze są poczytne. Zapraszam do lektury.

Pegaz (my) Ass

Kiedy po raz pierwszy pisałem o Secret Service, rzuciłem okiem na zawartość 97. numeru i pogdybałem sobie na temat przyszłości. Od tamtej pory zmieniło się sporo, nie tylko w samym magazynie, ale i w ekipie go tworzącej. Dla tych, którzy zaspali: Waldemar „Pegaz” Nowak – jeden z ojców założycieli i sikretowa legenda – ni z gruchy, ni z pietruchy stwierdził na fejsbuku, że tak naprawdę nigdy nie był członkiem wskrzeszonej redakcji i jedynie służył jej personelowi przyjacielską radą (pal licho, że widniał i dalej widnieje jako dyrektor kreatywny na liście płac w piśmie). Sprawa wywołała spore oburzenie wśród społeczności, a nawet sami koledzy redakcyjni wydawali się oświadczeniem „Pegaza” zaskoczeni – w końcu „Pegaz” jest właścicielem praw do marki Secret Service. Więcej o tej sprawie pisałem w GOL-owym newsroomie, więc odsyłam tamże zainteresowanych, aby niepotrzebnie się tutaj nie powtarzać.

Odbiór tej sytuacji jest bardzo indywidualny – niektórych ani to ziębi, ani grzeje, inni zaś poczuli się zawiedzeni, a jeszcze inni wręcz oszukani. Osobiście czuję, że ktoś mi jednak pokazuje środkowy palec, bo wspierałem konkretny projekt z konkretną ekipą, a tutaj takie niespodzianki. Po zobaczeniu creditsów w 98. SS-ie po raz pierwszy poczułem, że „Pegaz” jednak coś kręci. Czy w redakcji niedobrze się dzieje, czy cała ta akcja to jakiś przekręt? Nie wiem, więc nie podejmuję się wydawania żadnych osądów. Nie mogłem jednak o sprawie nie napomknąć, chociażby dlatego, że to pierwszy nowy-stary Sikret, do którego niczego nie naskrobał „Pegaz”. Czas i tak wszystko zdemaskuje, jeśli w ogóle jest co demaskować. Tymczasem porzućmy teorie spiskowe i weźmy się za namacalne dowody działalności drużyny Sikreta.

Forma

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, jest prosty, aczkolwiek nienaganny projekt okładki. Ubolewam jednak nad tym, że zerwano z tradycyjnym logiem i designem, który choć w dzisiejszych czasach może wydawać się mocno przestarzały, a nawet śmieszny, to jednak ma swój czar i jest nie do pomylenia z jakimkolwiek innym (zdarzyło mi się raz, że ktoś mnie zaczepił i zapytał, czy czytam jakiś numer archiwalny; dowiedział się wówczas ode mnie, że wyszedł nowy Sikret). „Kolekcjonerskie” wydanie 97. numeru wyglądało naprawdę ładne w klasycznej oprawie, więc tym bardziej nie rozumiem decyzji o rezygnacji z niej. Wyobrażacie sobie chociażby CD-ACTION bez jego charakterystycznego loga?

Treść

Zawartość 98. Secret Service z pewnością jest o wiele bardziej sensowna od numeru poprzedniego, w którym aż roiło się od tekstów związanych z historią magazynu, a więc dla nowego odbiorcy kompletnie niezrozumiałych. Tym razem mamy znacznie więcej tekstów, powiedzmy, w miarę aktualnych, a mianowicie recenzje takich tytułów, jak This War of Mine, Obcy: Izolacja, Lords of the Fallen, The Evil Within, Wasteland 2 czy Civilization: Beyond Earth. Chciałbym jednak wspomnieć pewną rzecz. Otóż miałem okazję czytać niegdyś dyskusję, w której jakiś „oldskulowy” czytelnik zarzucał współczesnym recenzentom (w tym przypadku chodziło o GRY-OnLine) pisanie w sposób nieciekawy i pozbawiony polotu, a także wytykał im braki w recenzenckim warsztacie. Szczerze mówiąc, to po lekturze np. recki Dragon Age: Inkwizycja w nowym SS-ie, miałem wrażenie, że ja i jej autor graliśmy w jakieś kompletnie inne gry, jeśli autor w ogóle grał. Zabrakło mi w niej chociażby rzetelnych opisów mechaniki, która przecież jest w tego typu tytule bardzo ważna (patrz: taktyczna walka, rzemiosło, zarządzanie twierdzą), a za dużo pisania o tym, jaką legendą jest seria Baldur's Gate (z nudną jak flaki z olejem, w połowie pustą/pełną częścią pierwszą) i jaką słabą grą było Mass Effect 3 ze swoim zakończeniem (ja z kolei sądzę, że ME3 to bezsprzecznie najlepsza gra BioWare). Poziom recenzji w Secret Service jest bardzo nierówny – jedni autorzy piszą wyczerpująco, a inni walą jakimiś wierno-poddańczymi frazesami lub oczywistymi spostrzeżeniami, z których tak naprawdę nic nie wynika. Na metacriticu da się już coś bardziej rzeczowego znaleźć, serio. Śmiem twierdzić, że w Sikrecie powinny pojawiać się wyłącznie recenzje na poziomie tej This War of Mine czy Lords of the Fallen, a miejsce reszty jest... cóż, gdzie indziej. Nie mam zamiaru stawiać komuś piwa wyłącznie za jego pseudonim artystyczny.

Co z resztą zawartości? Tutaj również poziom jest nierówny: część tekstów jest interesująca – np. o komputerze ZX Spectrum, konfliktach religijnych w grach czy odbiorze Half-Life w prasie tamtejszego okresu (troszkę przypominający pracę licencjacką) – inne zaś to zwykłe pierdu-pierdu o niczym, jak chociażby felieton Dr Destroyera o... no właśnie, nawet nie wiem, o czym. Na uwagę zasługują jednak wywiady z twórcami gier (Muriel Tramis i Brian Fargo), których pojawienie się w magazynie to zdecydowanie dobry pomysł i myślę, że w przyszłych Sikretach powinno się znaleźć dla nich więcej miejsca. Jest też kilka całkiem przyjemnych, choć mało odkrywczych czasozabijaczy, np. wywody o historii serii Civilization i Gobliiins, a także felieton na temat kultury w grach MMO. Ot, w sam raz do poczytania w czasie oczekiwania na jakże punktualne, polskie pociągi.

Teorii spiskowych ciąg dalszy...

Mając za sobą treść, chciałbym się przyczepić do rzeczy, która mierziła mnie w numerze poprzednim: dlaczego, do cholery, teraz udało się wydać Sikreta tylko z trzema reklamami, a wcześniej nie?! Co więcej, tylko jedna z nich pochodzi od zewnętrznego podmiotu. Idea Ahead to firma wydająca Secret Service, a Pixel Heaven to impreza, której pomysłodawcą był Łapusz, też zresztą wydawca. Moja „kolekcjonerka” numeru 97. była przepakowana bzdurnymi reklamami, którymi chyba tylko nabito kolejne strony. Oczywiście możliwe, że to jednak bardzo zły znak, a mianowicie reklamodawcy mogli stracić zainteresowanie magazynem lub zwyczajnie przy fundowaniu reanimacji SS-a upatrzyli tanią reklamę i stąd mnogość spamu w wydaniu poprzednim. Nie wiem, czy ma to związek ze sprzedażą 50-tysięcznego nakładu (warto dla pewnego odniesienia spojrzeć na ostatnie wyniki miesięczników komputerowych i zobaczyć, jak sobie radzą), ale trochę nie chce mi się wierzyć, że redakcja kierowała się dobrem czytelnika. Twórczość twórczością, lecz zarabiać na czymś trzeba, nikt do interesu nie będzie dokładał. Na razie pewnie nadal podporę stanowią fundusze ze zbiórki, tylko co będzie dalej?

Z Sikretem po wsze czasy?

Czas odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy warto kupować Secret Service? Niestety, nadal muszę unikać udzielenia konkretnej, jednoznacznej odpowiedzi, bo widać, że redakcja wciąż szuka swojego stylu i miejsca. Sikret przeleżał pod lodem 13 lat, nie dziwota więc, że dostosowanie się do obecnych czasów nie jest zadaniem łatwym. Widzę natomiast postęp, kroki w dobrym kierunku, a to daje mi podstawę do nabycia 99. wydania SS-a. Aktualny numer, choć z nóg nie zwala, w podróż albo do poczekalni warto zabrać, jeśli osobisty budżet nie zmusza do wyborów i/lub wyrzeczeń. Swoją drogą: byłem zaskoczony, gdy się okazało, że w czasie zbiórki funduszy zapłaciłem jednak za dwa numery, a nie za jeden. Cóż, następnym razem wstępnie przejrzę zawartość czasopisma zanim je kupię, a że kota w worku nigdy nie biorę, to strzeż się, redakcjo, bo piwa za byle co nie postawię. ;-)

Przy okazji: czy tylko ja zauważyłem, że zdjęcie Micza przy wstępniaku obrobił jakiś mistrz Painta?


Źródło zdjęcia okładki: https://www.facebook.com/secretservicemagazine/photos/a.1435687273369576.1073741828.1429156460689324/1506438156294487/?type=1&theater

Meehow
29 listopada 2014 - 18:11

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
01.12.2014 07:58
U.V. Impaler
U.V. Impaler
182
Hurt me plenty

GRYOnline.plRedaktor naczelny

Teksty o retro w wykonaniu tej ekipy to śmiech na sali. Czy tym razem zajrzeli chociaż do Wikipedii?

01.12.2014 08:32
r_ADM
odpowiedz
r_ADM
199
Legend

Odnosnie reklam. Ta z ostatniej strony pierwszego numeru, w klimacie space invaders, to jedna z fajniejszych reklam graficznych jakie widzialem w pismach.

01.12.2014 12:33
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
41
Cyfrowy Oprawca

@U.V. Impaler: szału nie ma. Podobnie jak w 97. numerze SS -- nie ma niczego, czego nie można przeczytać w internetach. Chociaż tekst z HL się wyróżnia, bo widać, że ktoś ma archiwum czasopism z epoki. Ale tak jak mówię, fajne do poczytania na peronie albo w poczekalni u fryzjera.

01.12.2014 18:10
ronn
odpowiedz
ronn
105
Legend

U. V Impaler,

kupowałem SS aż do pierwszego "upadku" i miałem o nim różne zdanie, wiadomo super początki, ale później powoli wszystko szło w dół, a już od zawsze nie lubiłem pegaza - imo krętacz i buc.

mimo wszystko, ciekawi mnie to, dlaczego masz taki wielki ból dupy w temacie ss'a, zawsze się wypowiadasz, jakbyś tylko czekał na temat, żeby coś dorzucić, zawsze pojazd, i nie pamiętam żeby były jakieś konkretne argumenty, przykłady.

z ciekawości, to coś osobistego?

01.12.2014 18:16
odpowiedz
Adam.Tezt
1
Junior

Siema!
Mam dwie sprawy, które chciałbym ci wyjaśnić.
1) Logo - oficjalnie już wiadomo, że logo nie mogło mieć charakterystycznej błyskawicy ze względów prawnych. Także dobrze, że przynajmniej przypomina to stare. Nie ma co ubolewać. Ubolewać moglibyśmy, gdyby świadomie chcieli zerwać i zmienić logo. Cieszmy się, że chociaż przypomina to stare. Ale swoją drogą - mogliby już zaprojektować coś podobnego, powiązanego z tą błyskawicą, ale nie bezpośrednio z nią związanego. Moim zdaniem poszli trochę na łatwiznę, chociaż w obeznej formie logo również mi się podoba!
2) Piszesz, że w wydawaniu pisma mają podporę w postaci kasy ze zbiórki. Błąd. Wydanie pisma to nie taka prosta i tania sprawa. Kosztuje ona znaaacznie więcej niż te 250tyś ze zbiórki. Jasne, na pewno pomogła w pewnych kwestiach (między innymi sama zbiórka pozwoliła sprawdzić czy będzie zainteresowanie pismem), ale pamiętaj, że z tej kasy musiały być również opłacone te [imho] bzdurne gadżety dla wspierających. A to też nie są małe koszta. Dlatego wbrew pozorom nie mogą się podpierać na kasie ze zbiórki. W opinii tej utwierdził mnie film na youtube pewnego użytkownika opisującego właśnie kwestię kwoty ze zbiórki do tak poważnego i drogiego przedsięwzięcia jakim jest wydawanie pisma.
Pzdr!

01.12.2014 18:27
r_ADM
odpowiedz
r_ADM
199
Legend

@4
Akurat zenada jaka jest nowy SS jest dokladnie omowiona ;P

01.12.2014 18:30
ronn
odpowiedz
ronn
105
Legend

nie czytałem na razie, jeśli mówisz o 98 :P

numer 97, oczywiście nie był na poziomie edge, miał dużo mankamentów, ale też nie był to syf na 1/10 :P

ciekawi mnie po prostu co jest na rzeczy, antypatie wobec jakiegoś autora, niechęć do crowdfundingu, czy może coś jeszcze innego?

01.12.2014 20:13
Meehovv
odpowiedz
Meehovv
41
Cyfrowy Oprawca

@Adam.Tezt: ale w "kolekcjonerskim" Sikrecie było klasyczne logo, no to nie wiem już, co o tym myśleć. Może to był jakiś kruczek prawny i dało się to wysyłką do darczyńców obejść. Tak czy inaczej, dzięki za ten cynk, zbadam dokładniej sprawę. W kwestii pieniędzy, to zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo, ale nie wiemy też na dobrą sprawę, jak budżet został rozdysponowany, więc tylko sobie luźno spekuluję. ;-) Z tymi gadżetami to zgadzam się w 100%! Im bardziej "wypasiona" nagroda, tym mniejsze wsparcie w rzeczywistości oferowała.

05.12.2014 13:49
odpowiedz
Maxs
101
Pretorianin

Bardzo fajny numer, znacznie lepszy niż poprzedni.

05.12.2014 17:50
A.l.e.X
odpowiedz
A.l.e.X
127
Alekde

--->U.V.Impaler - ty tak ze złośliwości, bo ta sama branża ? Ja wiem że są różne gusta ale weź zobacz jak wygląda CDAction, a potem nowy drugi SS, to jest przecież przepaść. Pierwsze czasopismo możesz obejrzeć, drugie poczytać. Jak chcecie krytykować to sami zróbcie porządne felietony na GOLu, bo do czasu kiedy Krzysiek poszedł swoją drogą gdzie się podziały filmy typu MGS historia w czterech częściach ? Dobre dziennikarstwo zawsze się sprzeda, dla mnie numer dobry z rokowaniami na dalszy jeszcze lepszy rozwój.

07.12.2014 18:11
Splinter the Rat
odpowiedz
Splinter the Rat
30
Król Szczurów

Pisemko nieźle się czyta, dużo fajnych tekstów, nie chodzi tylko o sentymenty, ale też o materiały na czasie dla dojrzałych czytelników. Na rynku tradycyjnym nie ma żadnego tytułu, który by to oferował, bo CD Action jest zbyt kolorowe i nastawione na tandetę. W sumie można przewidywać, że Secret Service upadnie - czego nie życzę tytułowi - bo nie nastawia się czytelników typu hot dog. Choć ich nie wsparłem w crowdfunding to teraz regularnie będę kupował każdy numer. Oby przetrwali, choćby dla felietonów Pieńkowskiego.

07.12.2014 18:17
DM
odpowiedz
DM
158
AFO Neptune

GRYOnline.plTeam

Numer jest o wiele lepszy niż poprzedni, ale jakby ciągle szuka swojej tożsamości - o czym ma być

ciekawostka, że felietoniści, którzy piszą ponownie o niczym, narzekają (jeden narzeka) na internautaów, że to oni lepiej wiedzą jak powinien wyglądać SS i się wymądrzają w sieci, podczas gdy to on wie lepiej... - zobaczymy ile jeszcze numerów wytrzymają z takim przeświadczeniem...

10.12.2014 00:16
D'P'G
odpowiedz
D'P'G
80
Pretorianin

Nigdy nie zrozumiem ludzi czepiających się, że w CDA nie ma co czytać - to wy chyba Clicka! nie widzieliście :) I starych gazet też nie wertowaliście dawno, bo poza Gamblerem który był dość specyficzny były one bardzo podobne do niego, ot prezentowały to, co pasowało przeciętnemu nastolatkowi z pozycji "starszego brata który też gra". OK, CDA nie czytam regularnie, jedynie czasem przeglądam ale zdecydowanie nie powiedziałbym że to złe pismo, inaczej by się nie utrzymali (nie uwierzę że wszyscy kupują dla dvd, kiedyś może i był to duży procent, dzisiaj? no way). Teksty mają lepsze niż PSX Extreme zdecydowanie, a to przecież też nie jest takie złe. A pierwszy SS to w 3/4 objętości ściema większa niż CKM :P

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze