fsm

/ Hammerzeit

najnowszepolecanepopularne

Polecane przez fsm

Recenzja filmu Człowiek z magicznym pudełkiem. Polskie sci-fi o miłości

Każdy, kto widział film Dziewczyna z szafy dobrze wie, że jest w polskiej kinematografii miejsce na kino autorskie, oryginalne, wizualnie wysmakowane i unikające zamknięcia w gatunkowych kajdanach. Od dłuższego czasu filmy znad Wisły są w większości produkcjami udanymi, miejscami świetnymi, ale mimo wszystko twórcy nadal poruszają się wśród dobrze znanych wszystkim widzom typów kina: sensacja, dramat, komedia, kryminał. Fantastyka-naukowa leży zapomniana i czeka na takiego Bodo Koxa, którego Człowiek z magicznym pudełkiem jest filmem na tyle dobrym, że chciałbym, by oznaczał renesans sci-fi po polsku.

czytaj dalejfsm
21 października 2017 - 18:57

Recenzja filmu Kin - mały chłopiec z dużą giwerą

Na wakacjach w dalekich krajach bywa tak, że pada deszcz. Wtedy można np. pójść do kina na film, którego w Polsce nie grają (i przy okazji wstać przed sensem, bo puszczają hymn i pokaz slajdów wychwalający króla, a przecież zniewaga może oznaczać więzienie). Wybór padł na produkcję z fajnym zwiastunem, który widziałem jakiś czas temu nie przeczuwajac, że jednak doświadczę pełnej wersji tego dzieła. Mowa o filmie Kin, który łączy kino drogi, rodzinny dramat, gangsterskie porachunki i klimat sci-fi.

Produkcja jest debiutem bliźniaków Baker, którzy, niczym słynni Dufferowie od Stranger Things, chcą zawalczyć o serca i umysły szerokiego spektrum widzów. Ich Kin ma wyraźnie widoczne składniki sugerujące, że może się to udać. Szkoda, że box office zdaje się temu przeczyć. Ale do sedna!

czytaj dalejfsm
17 września 2018 - 12:51

Recenzja filmu The Meg - Jason kontra rekin

Lato jeszcze trwa, w kinach nie może więc brakować wysokobudżetowych, durnowatych, efektownych filmów, które zapewnią rozrywkę na czas seansu, a potem wylecą z głowy. Nieco zapomniany gatunek kina "rekiniego" idealnie pasuje do tej kategorii, a The Meg jest zacnym reprezentantem tegoż.

O filmie Jona Turtletauba (wcześniej zrobił m.in. oba Skarby narodów) opinii było sporo, a większość brzmiała w stylu: głupi, ale fajny. Nastawiłem się więc adekwatnie, po cichu licząc na wielką niespodziankę i film lepszy niż najnowsza - bardzo dobra! - część Mission Impossible. Aż tak dobrze nie było, ale i tak było dobrze. O tak.

czytaj dalejfsm
30 sierpnia 2018 - 10:05

Płyta Korn - Follow the Leader kończy dziś 20 lat

Album, który dla wielu ludzi po 30-tce stał się jedną z furtek do cięższego grania 20 sierpnia właśnie skończył 20 lat. Follow the Leader grupy Korn to prawdopodobnie najbardziej znany i najbardziej utytułowany krążek wpadający do szufladki z etykietką nu metal i przy okazji największy sukces zespołu. Tryb nostalgii: włączony. Powspominajmy.

Do starego Korna dosyć rzadko wracam, a jeśli już, to najczęściej do albumu Issues. Jednak za każdym razem, gdy panowie wydają coś nowego, przypominam sobie wybrane hiciory sprzed lat, również te z Follow the Leader. Całej płyty jednak nie słuchałem przez ładnych kilka lat i po takiej przerwie nie boję się użyć słowa "klasyk".

czytaj dalejfsm
18 sierpnia 2018 - 20:23

Człowiek, który zabił Don Kichota - recenzja filmu

Kino Terry'ego Gilliama jest dziwne, bo jego twórca jest dziwny. Przez lata kształcił się na filmowca w otoczeniu kolegów z grupy Monty Pythona, później zaczął tworzyć autorskie produkcje mocno naznaczone oparami absurdu, by z czasem dorobić się własnego stylu - szalonego, zmieniającego się z filmu na film, ale jednak rozpoznawalnego. I nawet jeśli jego najlepsze dzieła są w przeszłości (Brazil, 12 małp), to każda nowa produkcja sygnowana tym nazwiskiem jest warta uwagi. To samo dotyczy najnowszej - filmu Człowiek, który zabił Don Kichota.

Nie będę tu snuł opowieści o tym, jak trudno Gilliamowi było zrobić ten film i ile nerwów, czasu oraz pieniędzy go to kosztowało. Projekcja zaczyna się od krótkiej informacji - oto, po 25 latach kręcenia i odkręcania, mamy nowy film Gilliama. I to musi wystarczyć. Samo dzieło zaś jest, a jakże, dziwne. I bardzo dobrze! Aż do czasu, gdy tak dobrze już nie jest.

czytaj dalejfsm
16 sierpnia 2018 - 14:17

Recenzja filmu Ant-Man i Osa - mała rzecz, a cieszy

Na start wyjaśnienie: uważam, że Marvel Cinematic Universe to doskonale naoliwiona maszyna, w której nawet słabsze filmy bronią się jako niezła rozrywka. Innymi słowy - musiałby się stać coś niewyobrażalnego, by nagle do MCU zaczęły wpadać naprawdę słabe produkcje. Ant-Man i Osa, film numer 20 (!) tego statusu nie zmienia i zapewnia dwie godziny dobrej zabawy. Tylko tyle i aż tyle, ale czy to źle?

Zaczynanie przygody z uniwersum Marvela na tak późnym etapie nie ma sensu bez poznania sobie wszystkich najważniejszych wątków i twórcy nowego Ant-Mana uznają, że widz wszystko wie. Wrzucają więc go w środek akcji (która jest jednocześnie rozbudowaną retrospekcją z filmu z 2015 roku) i śmiało lecą dalej.

czytaj dalejfsm
9 sierpnia 2018 - 11:24

Czy baby są takie złe? Spóźniona recenzja żeńskiej wersji Pogromców duchów

Są w świecie popkultury różne świętości, których - według wielu - nie powinno się ruszać. Należy do nich klasyk z 1984 roku - film Pogromcy duchów w reżyserii Ivana Reitmana. Produkcja ta jest pełna tego "ejtisowego" uroku, ma rewelacyjną obsadę i zestarzała się bardzo przyzwoicie. Czy więc potrzebny był reboot? W dobie poprawiania rzeczy, które wcale takie stare nie są, sięgnięcie po ponad 30-letni film, by przedstawić jego nowe wcielenie nowej widowni nie wydaje się taki złym pomysłem. No ale przecież Internet wie lepiej...

Gdy pierwszy zwiastun Ghostbusters AD 2016 ujrzał światło dzienne, szybko stał się jedynym z bardziej nielubianych filmików na YouTube'ie. Późniejsze recenzje gotowego dzieła też nie leżały jakoś blisko działu z dobrymi wiadomościami. A jeśli spojrzeć na komentarze widzów tu czy tam, wydawało się, że Paul Feig wyreżyserował potworka, który nie powinien ujrzeć światła dziennego. Po dwóch latach od premiery film obejrzałem i...

czytaj dalejfsm
31 lipca 2018 - 15:15

13 lat minęło - Batman: Początek

Pod koniec lipca 2005 roku w Polsce miała miejsce premiera filmu Batman: Początek. Christopher Nolan porwał się z motyką na Słońce, wszak po masakrze, jaką kilka lat wcześniej Gackowi zgotował Joel Schumacher, nikt nie miał nadziei na wyjątkowe kino. Ale Nolan chyba przeczuwał, że już wkrótce później pół internetu okrzyknie go zbawcą kina rozrywkowego dla inteligentnego widza, więc czuł się w swojej roli całkiem pewnie. I słusznie.

Batman: Początek z jednej strony zupełnie zrywał z komiksową estetyką poprzedników - wyparowały kolory, durnowate gadżety, absurdalni oponenci, ale z drugiej w sercu trzymał te komiksy, które są dumnie nazywane powieściami graficznymi. Te mroczne, te dorosłe, te uznane. I taki też okazał się być Początek Nolana - mroczny, dorosły, uznany.

czytaj dalejfsm
26 lipca 2018 - 13:29

Recenzja filmu Drapacz chmur - szklana pułapka w Hong Kongu

Są na tym świecie filmy, które maja zapewnić tylko i wyłącznie trochę rozrywki. Spokojnie można rzec, ze większość filmów należy do tej kategorii, choć nie wszystkim się to udaje. Dwayne Johnson, chwilo najlepiej zarabiający aktor na świecie, doskonale rozumie potrzeby widza i celuje właśnie w tę niezwykle szeroka kategorię. Czasem trafia, czasem nie, a czasem jest tak, jak w przypadku filmu Drapacz chmur. Jest tak cudownie średni, że aż nie wiadomo, co o nim napisać. Ale spróbuję!

Co? Mam wejść do płonącego wieżowca ognia podczas pożaru?

Drapacz chmur przywołuje słuszne skojarzenia ze Szklaną pułapką, ale supernowoczesny ultra-wysokościowiec to nie Nakatomi Plaza, a przesympatyczny Dwayne Johnson to nie Bruce z końcówki lat 80-tych. Zgadza się jedno - źli ludzie robią gnój w wieżowcu, bo chcą zdobyć coś bardzo wartościowego. Różnica jest taka, że Bruce był przypadkowym wybawcą zamkniętym w środku, a Dwayne musi do budynku wrócić, bo w środku została jego rodzina.

czytaj dalejfsm
19 lipca 2018 - 13:56

Sacha Baron Cohen powraca - o premierowym odcinku programu Who Is America

Ojciec słynnych ekranowych postaci Alego G, Borata i Bruno od pewnego czasu był zdecydowanie mniej aktywny, niż przed laty. Okazało się, że Sacha Baron Cohen pichcił w swym laboratorium kreacji kolejny telewizyjny program bazujący na absurdalnej postaci prowadzącego, który będzie przeprowadzał wywiady z niczego nie podejrzewającymi ludźmi. Oto Who is America, oto prawdziwa twarz współczesnych Stanów...

Stworzony na zlecenie stacji Showtime (a w Polsce pokazywany na razie tylko na HBO Go) program rozwija znaną z poprzednich dzieł Cohena formułę. Aktor tym razem stworzył sobie aż cztery postacie, które krążą po USA i przepytują ludzi na okoliczność tematów politycznych, społecznych i kulturowych. I w ciągu pierwszych 25 minut robi z nimi co chce, ku uciesze (i przerażeniu) widzów.

czytaj dalejfsm
16 lipca 2018 - 10:32

Recenzja gry The Awesome Adventures of Captain Spirit - najlepsze intro ever?

fsm ocenia: The Awesome Adventures of Captain Spirit
85

Panie i panowie ze studia Dontnod wyrastają na jeden z najciekawszych i najambitniejszych niedużych zespołów w świecie gier. Remember Me było fajną próbką pomysłowości deweloperów, o Vampyrze teraz mówi się dużo w kontekście "fajny, ale nie aż tak fajny, jak obiecano", zaś Life is Strange zaczarowało chyba wszystkich bez wyjątku. Chcąc umilić nam oczekiwanie na premierę drugiego sezonu francuscy czarodzieje zaoferowali nam darmowy prolog zatytułowany The Awesome Adventures of Captain Spirit. Moja reakcja? Merci beaucoup!

Ta trwająca mniej niż dwie godziny przygoda rozbudowuje świat poznany podczas przygód Max i Chloe. Captain Spirit to alter-ego Chrisa, chłopca mieszkającego w małym domku w stanie Oregon razem ze swoim tatą. Dzieciak bawi się w superbohatera używając do tego Potęgi Wyobraźni™, dzięki czemu codzienność nabiera żywszych barw. Jak się szybko okaże, Chrisowi jest to bardzo potrzebne.

czytaj dalejfsm
12 lipca 2018 - 13:30

Westworld - chronologia wydarzeń w serialowym hicie HBO

Drugi sezon serialu Westworld już się zakończył. Po bardzo obiecującej premierze wielu internautów uznało, że to jednak nie to samo, co w serii pierwszej i że HBO nieco obniżyło loty. Ja uważam, że kontynuacja perypetii chciwych ludzi i morderczych robotów wyszła bardzo dobrze, ale momentami pomieszanie linii czasowych wprowadziło więcej zamieszania, niż pożytku. Dzięki temu jednak wszystkie tajemnice pozostały takowymi niemal do samego końca.

Jeśli jednak chcielibyście poznać prawidłową kolejność wydarzeń, zapraszam do lektury tego długiego tekstu, który pomoże Wam ułożyć sobie fabułę całych dwóch sezonów tego serialu.

Uwaga - tekst jest przetłumaczoną, skróconą i skorygowaną wersją artykułu autorstwa Andrei Reiher umieszczonego w serwisie Collider. Autorka jako punktu wyjścia używa daty 15.06.2052, która pojawiła się na stronie Discover Westworld jako informacja przy nagraniu z kamery przemysłowej pokazującej Maeve i Sizemore'a pod koniec sezonu 1.

Będą spoilery, to rzecz oczywista.

czytaj dalejfsm
8 lipca 2018 - 17:45

Luke Cage - drugi sezon lepszy pod prawie każdym względem

Netflix jaki jest, chyba każdy widzi. Ilość wygrywa w starciu z jakością, ale gdy trafi się na coś fajnego, to uśmiech satysfakcji nie schodzi z twarzy. Superbohaterskie seriale tworzone w ramach Marvel Cinematic Universe są w obu kategoriach - jest ich dużo, nie wszystkie są super, ale niektóre zasługują na wielkie uznanie. W tym roku dostaliśmy drugi sezon Jessiki Jones (który wypadł gorzej od pierwszego), a niedawno pojawił się nowy Luke Cage. I co?

I lekcje odrobione! Pierwsze spotkanie z Luke'iem Cage'em dla wielu było przeżyciem słodko-gorzkim. Połowa sezonu z wyśmienitym Cottonmouthem była chwalonym, świeżym spojrzeniem na to małe uniwersum bohaterów, ale gdy na ring wszedł Diamondback zrobiło się słabo. Druga seria powstawała chyba z myślą o tych, którzy najbardziej narzekali na S1, bo niemal wszystko zostało poprawione.

czytaj dalejfsm
3 lipca 2018 - 14:29

Recenzja filmu Dziedzictwo. Hereditary - prawdziwy dom zły

Przed Wami kolejny przykład horroru o reputacji, która go wyprzedza, a plakat dziarsko ogłasza - arcydzieło! Dziedzictwo. Hereditary było na moim filmowym radarze już od dłuższego czasu, gdy więc w końcu udało mi się doświadczyć (tak, to zdecydowanie lepsze słowo niż "obejrzeć") tej produkcji wyszedłem z kina z grymasem. Tu nie można bowiem mówić o uśmiechu - grymas był mieszaniną ulgi, zmieszania, przestrachu i satysfakcji, bo Hereditary to TAKI. FILM. ŻE. HEJ.

Ustalmy sobie kilka rzeczy na samym początku. Dziedzictwo nie jest filmem dla fanów horrorów spod znaku wyskakujących duchów, wrzeszczących zjaw czy dużej ilości naraz krwi. Nie jest też wycelowane w ludzi, którzy wiercą się na fotelu, gdy na ekranie mało się dzieje. To produkcja, która z jednej strony czerpie pełnymi garściami z gatunkowego inwentarza, a z drugiej stara się jak może, by to wszystko postawić na głowie. Efekt jest momentami piorunujący.

czytaj dalejfsm
28 czerwca 2018 - 13:53

Recenzja płyty Nine Inch Nails - Bad Witch. Zaskakująca konkluzja

Nine Inch Nails to tak potężna muzyczna marka, że połykam ją bez popity zawsze i jeszcze nigdy mi się odbiło. Raz bywa gorzej, raz bywa lepiej, ale zawsze jakość twórczości Trenta Reznora stawiam na najwyższej półce. Po dyskusyjnym Hesitation Marks z 2013 (który to album zestarzał się nieco gorzej niż np. Year Zero czy With Teeth) przyszedł czas na eksperyment w EPkami. Not The Actual Events to mocny, drapieżny powrót do starego NIN. Add Violence to pomost między tym, co stare i tym, co nieco nowsze. Teraz dostaliśmy Bad Witch, na które trzeba było poczekać trochę dłużej.

czytaj dalejfsm
23 czerwca 2018 - 19:27