fsm

/ Hammerzeit

najnowszepolecanepopularne

Recenzja filmu Sturgill Simpson presents Sound & Fury (netfliksowa kwarantanna #6)

Recenzja filmu Trauma - solidne patrzydło (netfliksowa kwarantanna #5)

Recenzja filmu 6 Underground - łubudubu od Michaela Baya (netfliksowa kwarantanna #4)

Recenzja filmu Fyre: Najlepsza impreza, która nigdy się nie zdarzyła (netfliksowa kwarantanna #3)

Recenzja filmu Śledztwo Spensera - boleśnie klasycznie (netfliksowa kwarantanna #2)

Recenzja filmu Koniara - dziwny tytuł, dziwny film (netfliksowa kwarantanna #1)

Hitler najlepszym przyjacielem człowieka. Recenzja filmu Jojo Rabbit

Nowozelandzki filmowiec Takia Waititi jak na razie nie popełnia błędów i steruje swoją karierą z niesamowitym wyczuciem. Od debiutanckiego pełnometrażowego filmu Orzeł kontra rekin pełnego dziwnych (ale w uroczy sposób) ludzi, przez cudowny, życiowy i także uroczy komediodramat Boy, jedną z lepszych komedii XXI wieku (Co robimy w ukryciu), aż po wielomilionowy hicior będący częścią największego kinowego uniwersum, czyli trzecią część Thora - wszystko mu wychodzi. Nie będzie więc zaskoczeniem, gdy napiszę że film Jojo Rabbit zasługuje na pochwały i nominacje sypiące się zewsząd. I też jest uroczy.

Prawie na samym początku filmu pojawia się czołówka jasno dająca do zrozumienia, z jakim dziełem będziemy mieli do czynienia. Archiwalne nagrania młodzieży w ekstazie prezentujących hitlerowskie pozdrowienie podczas masowych zlotów zestawione z niemieckojęzycznym coverem I Want To Hold Your Hand to wymowny obrazek prezentujący lekko wypaczoną przez popkulturę wersję historii. Jojo Rabbit, bazujący na książce Caging Skies pisarki Christine Leunens, to historyczna satyra zbudowana na niewinności dziesięcioletniego bohatera. Film bardzo zabawny, momentami absurdalny, ciepły i dający do myślenia. Szczególnie w tych kilku momentach, w których widzom jest zupełnie nie do śmiechu.

czytaj dalejfsm
26 stycznia 2020 - 14:20

Kobieta mnie bije! Recenzja filmu Catfight

Film Catfight nie jest nowością, nie jest kasowym hitem, zabrakło wielkich gwiazd w obsadzie czy kontrowersji podczas produkcji. Catfight to taki film, który z łatwością ominie radary wielu filmomaniaków, chyba że ktoś zwróci na niego ich uwagę. Tym kimś będę teraz ja, a wielkim ułatwieniem niech będzie fakt, że tę produkcję można obejrzeć na Netfliksie.

Catfight to życiowa historia przepuszczona przez tryby brutalnej satyry. To film o tym, że bycie fatalną, niemiłą, wredną osobą jest niezależne od statusu. To film o przekraczaniu granic ludzkich kontaktów. To wreszcie film o tym, że dwie panie tak szczerze się nie lubią, że w ruch poszły pięści.

czytaj dalejfsm
20 stycznia 2020 - 12:04

Youtuberka gra metal. Recenzja albumu Poppy - I Disagree

Poppy to interesujące zjawisko. Jeśli bez żadnej wiedzy na temat tego kim ona jest odsłuchacie albumu I Disagree wyjdziecie z tego starcia zmieszani. Połowa jest dobra, połowa nie bardzo. Jeśli dowiecie się więcej, to... album wcale nie okaże się dużo lepszy, ale przynajmniej zrobi się ciekawiej. Zapraszam na krótką historię zjawiska znanego jako Poppy, po której nastąpi krótka recenzja krótkiego albumu.

Dzisiaj 25-letnia Moriah Rose Pereira zaistniała w 2012 roku śpiewając na social mediowych festiwalach muzycznych (tak, najwyraźniej takie coś miało miejsce), po czym wskoczyła do sieci prezentując rożne covery. W 2013 roku rozpoczęła współpracę z artystą o pseudonimie Titanic Sinclair, co zaowocowało stworzeniem Poppy - internetowej persony nagrywającej dziwaczne, słodkie, cukierkowe, lekko sekciarskie filmiki na YouTube. Urocza blondynka gada rzeczy do kamery, z pozoru bezsensowne, ale z jakimś takim dziwnym, niepokojącym tłem, a ludzie to oglądają. Miliony ludzi. Ba, pojawił się nawet internetowy serial z Poppy jako główną bohaterką. Z czasem Poppy na nowo weszła w buty wokalistki, robiąc klasyczny - zgodny z ksywką - pop. Taki milusi, dla nastolatek. Ale Poppy to nie tylko, tfu, influencerka, ale jednak artystka, która zapragnęła czegoś więcej.

czytaj dalejfsm
13 stycznia 2020 - 22:34

Mam tę Moc! Recenzja gry Star Wars Jedi: Fallen Order

fsm ocenia: Star Wars Jedi: Fallen Order
85

Niemal równo dekada minęła od dnia, gdy na pecetach pojawiła się ostatnia godna uwagi fabularna gra akcji umieszczona w świecie Gwiezdnych wojen. The Force Unleashed to porządny kawałek kodu (choć z pewnymi technicznymi problemami), który zapewnił mi sporo zabawy. Zabawa trwała przy okazji kontynuacji, ale ta wyglądała jak gra nieukończona, więc od tego momentu czekałem. I jak się okazało kilka tygodni temu, czekałem na Fallen Order. Nową produkcję ze świata Star Wars ukończyłem wczoraj, po 16 godzinach gry i okazało się to być bardzo satysfakcjonującym doświadczeniem.

czytaj dalejfsm
8 stycznia 2020 - 11:43

10 najlepszych filmów 2019 roku

Koniec roku za pasem. Jutro obudzimy się w 2020. Po nieco hermetycznym muzycznym podsumowaniu 2019 czas na tekst, który zapewne trafi do większej ilości odbiorców. Wszak filmy mają chyba nieco większe pole rażenia, niż konkretne gatunki muzyki. Podobnie, jak w przypadku albumów, teraz też zaproponuję Wam 10 najlepszych filmów, jakie widziałem w tym roku, ze wskazaniem jednego zwycięzcy. Dodatkowo oczywiście dorzucę garść tytułów, które mi się podobały, ale nie aż tak bardzo.

Na start 10 filmów niezłych, dobrych, ciekawych lub z innych powodów zasługujących na wyróżnienie.

czytaj dalejfsm
31 grudnia 2019 - 13:46

10 najlepszych albumów 2019 roku

Rok 2019 w muzyce kończy się jako kolejne 12 miesięcy pełne świetnych koncertów znanych zespołów i całej masy albumów, które chwytały za gardło, za serce, a czasem za to i za to naraz. Tradycyjnie przygotowuję dla Was dwa podsumowania roku - najpierw muzyczne, które właśnie macie okazję czytać, a na sam koniec roku dostarczę podsumowanie filmowe. Wszystko jest oczywiście bardzo subiektywne, obciążone preferencjami piszącego, ale wszystko zawsze staram się ładnie uzasadnić. Gdzie się dało, tam dorzucam linka do dłuższej recenzji.

W 2019 pojawiło się naprawdę dużo dobrych płyt spod znaku hałasu, gitary, bębnów, elektroniki i szeroko rozumianej alternatywy. Najlepszych albumów mam dla Was 10, z których jeden zasłużył na miano albumu roku. Ale, jak że nie umiem się ograniczać, dorzucę jeszcze szybką wyliczankę płyt, które skradły mi sporo czasu. Od niej zaczynamy:

czytaj dalejfsm
27 grudnia 2019 - 13:25

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi dwa lata później

Już za moment do kin trafi finał Gwiezdnych wojen - mowa nie tylko o zamknięciu nowej trylogii, ale o zakończeniu wszystkich ważnych wątków rozpoczętych w 1977 roku. The Rise of Skywalker ma przed sobą niezwykle trudne zadanie. Ale trzeba przyznać, że niewiele łatwiej miał film Ostatni Jedi - środkowa część trylogii wypełniona kontrowersyjnymi decyzjami. Jak film broni się po dwóch latach od premiery?

Nie będę nikogo oszukiwał, niezmiennie jestem wielkim entuzjastą Gwiezdnych wojen i dosyć łatwo mnie zadowolić. Wrażenia po premierze są zwykle bardzo pozytywne i dopiero z czasem łatwiej dostrzec wady omawianej produkcji. Tak było z Przebudzeniem Mocy, tak jest z Ostatnim Jedi. I choć nadal uważam ten film za dobry, momentami rewelacyjny, to mam wielką nadzieję, że okaże się najgorszym odcinkiem obecnej trylogii.

czytaj dalejfsm
16 grudnia 2019 - 11:59

Recenzja filmu Na noże - ożywcza kinowa śmierć od twórcy Ostatniego Jedi

Rian Johnson, gdy nie zajmuje się niszczeniem Gwiezdnych wojen (ja tak nie uważam, ale jeszcze dużo czasu minie, nim niektórzy zapomną Ostatniego Jedi), robi ciekawe, autorskie kino, na które trudno się złościć. Jako autor scenariusza i reżyser Johnson stworzył właśnie swój czwarty, pomijając Star Wars, pełnometrażowy film. Tak samo, jak poprzednie produkcje, Na noże to kino gatunkowe, poruszające się w obrębie jednego wyraźnego stylu opowiadania historii. W tym wypadku mamy do czynienia z typowym "kto zabił" wzorowanym na klasycznych literackich wzorcach.

Scenariusz filmu Na noże wrzuca do jednego wora ograne motywy: śmierć bogatego seniora rodu, walka o spadek, rodzina będąca grzeczną tylko na pierwszy rzut oka, kilkoro podejrzanych, ograniczona ilość miejsc akcji i genialny detektyw szukający rozwiązania zagadki. Na szczęście gotowa produkcja z łatwością przeskakuje takie określenia jak "ograny", "nudny" czy "przewidywalny" i dostarcza rozrywki na bardzo wysokim poziomie.

czytaj dalejfsm
10 grudnia 2019 - 22:11

Recenzja filmu Doktor sen - kinowe królestwo Stephena Kinga się rozrasta

Tworzenie kontynuacji dzieł uznawanych za kultowe, ponadczasowe i ocierające się o status arcydzieła to zadanie przerastające wielu twórców. Jestem pewien, że liczba osób uznających książkę Doktor sen za lepszą od słynnego Lśnienia jest niewielka. Nie będzie więc zaskoczeniem, jeśli napiszę że najnowsza filmowa adaptacja prozy króla horroru - Doktor sen w reżyserii Mike'a Flanagana - nie przeskakuje mistrzowskiego filmu Stanleya Kubricka, nawet jeśli ten jest niezbyt lubiany przez samego Kinga. Doktor sen okazał się jednak zaskakująco dobrym filmem, który bez większych problemów wskakuje do wora z napisem "najlepsze adaptacje książek".

Na seans szedłem z umiarkowanymi oczekiwaniami. Jasne, Flanagan to zdolna bestia (Nawiedzony dom na wzgórzu już stał się dla mnie klasykiem współczesnego horroru), a Ewan McGregor swoją obecnością wynosi każdy film ponad przeciętność, ale zwiastuny nie zdołały wywołać efektu "wow", byłem więc ostrożny. Ku mojemu zdziwieniu, gotowe dzieło okazało się być dużo lepsze, niż się spodziewałem.

czytaj dalejfsm
30 listopada 2019 - 17:35

Recenzja płyty Lipali - Mosty, rzeki, ludzie

Użyję takiego prostego skojarzenia, że zespół Lipali jest dla Illusion tym, czym Stone Sour jest dla Slipknota. Oba te zestawy to kontrast muzyki alternatywnie rockowej z czymś dużo cięższym i w obu pierwsze skrzypce gra niezwykły głos piekielnie zdolnego wokalisty. Lipali wracają właśnie po 4 latach przerwy (to naprawdę już tyle?) z szóstym albumem, którego recenzji w polskim internecie jest jak na lekarstwo. A szkoda, bo Mosty, rzeki, ludzie to fajna płyta o której można napisać kilka miłych słów.

Lipali podążają tą samą drogą, co ich wielu bardziej znanych, zagranicznych kolegów. Z wiekiem łagodnieją, szukają ciekawszych dźwięków, próbują wyrwać się z jazgotu. Raz wychodzi to lepiej, raz gorzej, ale już poprzednia płyta ekipy dowodzonej przez Tomka Lipnickiego pokazała trochę bardziej różnorodne oblicze. Wtedy do składu doszedł "ten czwarty". Tym razem zmienił się basista. Czy Lipali też się zmieniło?

czytaj dalejfsm
28 listopada 2019 - 21:25