fsm

/ Hammerzeit

najnowszepolecanepopularne

Popularne przez fsm

Nic śmiesznego - recenzja filmu Joker

Kurz po premierze Jokera już opadł. Najpierw wznieciły go rewelacje z festiwalu filmowego w Wenecji, gdzie film zdobył Złotego Lwa, a później przy okazji światowego debiutu było głośno o możliwych atakach w kinach i rzekomym zachęcaniu do przemocy zaprezentowanym w filmie. Wielu z Was Jokera z pewnością już widziało i wyrobiło sobie na jego temat opinię. Czy okaże się ona zgodna z moją?

Kinowe uniwersum DC nadal nie do końca wie, czym chce być. Początki były trudne, bo gonitwa za Marvelem na tym etapie była skazana na porażkę, a gdy filmy DC zaczęły klimatem przypominać to, co serwuje konkurencja, to opinie stały się pozytywniejsze, ale ani Aquaman, ani Shazam! nie doskakują jeszcze do poziomu Avengers i spółki. DC powinno skupić się na tym, co zrobił wcześniej Christopher Nolan - na poważnym podejściu do komiksowego dziedzictwa, co odróżni te filmy od pozostałych i da twórcom możliwość zaprezentowania zupełnie innej wrażliwości. Joker śmiało idzie w tym zdecydowanie właściwym kierunku.

czytaj dalejfsm
11 października 2019 - 15:41

Zwycięstwo twórców, zwycięstwo widzów - recenzja filmu Parasite

Nie umiem odnaleźć jednej, głównej przyczyny, dzięki której koreańskie kino z taką łatwością łączy w ramach jednego filmu różne emocje i staje się w dużej mierze zrozumiałe dla zachodniego widza. Twórcy z tego kraju z powodzeniem zaliczają klasyczne azjatyckie straszaki (Opowieść o dwóch siostrach), melancholijne opowieści o życiu (Wiosna, lato, jesień, zima ...i wiosna) czy totalne kino zemsty (Oldboy albo I Saw the Devil), a nawet jeśli filmowcy romansują z Hollywoodem (Snowpiercer, Okja) to i tak wychodzi to przynajmniej dobrze. Parasite, najnowsze dzieło Bong Joon-ho, to kolejny sukces w zasadzie na każdym polu.

Informacja przekazywana od widza do widza mówi, że na seans Parasite najlepiej iść bez specjalnej wiedzy na temat fabuły, zupełnie w ciemno. Trudno jest osiągnąć taki stan umysłu, szczególnie że od premiery minęło już trochę czasu, ale spróbuję nie popsuć zabawy tym, którzy filmu jeszcze nie widzieli, a do recenzji mimo wszystko sięgną.

czytaj dalejfsm
28 września 2019 - 18:26

Ctrl Alt Win! Recenzja gry Control

fsm ocenia: Control
90

Remedy Entertainment wie, w co ja lubię grać. Pomijając debiutanckie Death Rally z 1995 roku (które przecież też jest dobrą grą), wszystko, co wyszło spod ręki Finów, trafiło w moje gusta. Od Maksa Payne'a, przez Alana Wake'a, aż po Quantum Break. Każda ich gra ma u mnie przynajmniej 8/10, nie powinna więc Was dziwić widoczna obok ocena gry Control. Najnowsze dzieło studia Remedy to sprawdzony fundament przygodowej gry akcji TPP, na którym raz jeszcze zbudowano wyjątkowy tytuł.

Po ukończeniu głównego wątku fabularnego trudno jest mi do czegokolwiek się przyczepić. Control to bardzo przemyślana produkcja świetnie wykorzystująca autorski silnik studia do generowania niezwykłych pokładów "graczowskiej" satysfakcji przez przynajmniej kilkanaście godzin. Tylko w singlu. W grze nastawionej na fabułę. To prawdziwa perełka!

czytaj dalejfsm
16 października 2019 - 22:11

Dziewczyna z pociągu. Recenzja książki, którą wszyscy czytają

Dziewczynę z pociągu czyta, przeczytał lub zaraz przeczyta prawdopodobnie każdy potrafiący posługiwać się książką człowiek. Kogo nie spytam, albo dostał powieść Pauli Hawkins w prezencie, albo właśnie zamierza ją kupić, ewentualnie czeka, aż tata ją przeczyta. A okładka na dodatek twierdzi, że co 6 sekund ktoś w USA Dziewczynę kupuje... Co cóż. Skoro taki to hicior, to i ja dołączyłem do tych wszystkich, którzy książkę znają. A teraz ją krótko zrecenzuję.

Dziewczyna z pociągu to psychologiczny dreszczowiec, który szybko staje się opowieścią z cyklu "kto zabił?". Tego typu rzeczy powstała już cała masa, więc autorzy dwoją się i troją, żeby tchnąć nieco życia w ten klasyczny powieściowy gatunek. Paula Hawkins pomyślała i zrobiła, co w jej mocy, by Dziewczynę czytało się dobrze. Efekt? Sukces! Nie mamy tu do czynienia z objawieniem, a niektóre cytaty na okładce są nieco przesadzone, ale trzeba przyznać: jak na debiut, jest rewelacyjnie, jak na jeden z wielu papierowych thrillerów, jest dobrze.

czytaj dalejfsm
9 stycznia 2016 - 15:05

Rzuć Linę #41 - japońskie Star Wars, cenzura i filmowy alfabet

Dzień dobry, kłaniam się nisko. Cykl z linkami otwiera swe podwoje zapraszając wszystkich chętnych do zapoznania się z zestawem obrazków maści wszelakiej (czadowe "co by było, gdyby Gwiezdne Wojny działy się dawno temu w Japonii", mniej czadowe okładki z clipartów, nawet czadowe cenzurowanie filmów i jeszcze jedno coś), z dwoma filmikami (coś ze świata Valve i coś od Dorkly Bits) i z jednym flashowym tworem muzycznym. Do dzieła!

Star Wars à la Shogun

Na start kilka bardzo fajnych prac odpowiadających na pytanie: co by było gdyby... Tutaj jest zestaw zestawiony w zestaw, a tutaj macie linka do bloga autora, na którym znajduje się jeszcze więcej ładnych grafik.

czytaj dalejfsm
14 marca 2012 - 09:43

Książka, która sprawiła, że wszystkie filmy wydają się podobne - Ciekawostki filmowe #8

Podobno istnieje tylko 7 podstawowych historii, jakie można opowiedzieć. Pokonanie potwora, wzbogacanie się, wykonanie zadania, podróż, komedia, tragedia i ponowne narodziny. Wszystkie książki, filmy, seriale i gry korzystają z tej bazy. Ale Hollywood idzie o krok dalej. Blake Snyder, nieżyjący już scenariuszowy guru (który ma zaskakująco niewiele zrealizowanych własnych scenariuszy, ale najpewniej wspomógł setki twórców w procesie kreacji), napisał w 2005 roku książkę Save the Cat! analizującą najpopularniejszą, trzyaktową strukturę fabuły popularnych filmów. Proste wypunktowanie podstawowych zasad rozwoju historii okazało się być tym, czego Hollywood najwyraźniej bardzo potrzebowało, bo "nagle" wszystkie wysokobudżetowe filmy zaczęły wyglądać podobnie.

czytaj dalejfsm
27 stycznia 2016 - 18:37

Rammstein in Amerika - recenzja muzycznego Blu-raya

Niemal 6 lat minęło od premiery ostatniego studyjnego albumu Rammsteina. Liebe ist für alle da pojawił się 16 października 2009 roku, zaś dwa lata później fani na "przetrzymanie" dostali kolekcję teledysków i remiksów z jednym premierowym utworem. I choć grupa jeszcze koncertowała, to w szeregach ekipy pojawiły się deklaracje o potrzebie swego rodzaju urlopu. Bez wątpienia Rammstein nagra jeszcze nowy materiał, ale póki co dostaliśmy co innego: długo oczekiwane koncertowe wydawnictwo połączone z filmem dokumentalnym. Rammstein in Amerika już jest dostępny na sklepowych półkach, a ja zapraszam na jego szybką recenzję.

czytaj dalejfsm
30 września 2015 - 17:19

Rambo: Ostatnia krew - 5 pytań i odpowiedzi

John Rambo wraca po 11 latach nieobecności. Ostatnia krew jest reliktem filmowej przeszłości ocenianym zupełnie inaczej przez krytyków (słabe, niepotrzebne kino) niż przez widzów (ich oceny na stronach z recenzjami oscylują w okolicach 8/10). Film obejrzałem bez bólu, historia przeleciała szybko, a Rambo okazał się sobą. Nie napiszę jednak recenzji, tylko sam sobie zadam pytania i na nie odpowiem.

czytaj dalejfsm
24 września 2019 - 12:51

Recenzja albumu Lecter - Lumen. Dobre, bo polskie?

Gdy robiłem sobie notatki podczas kolejnego odsłuchu albumu Lumen grupy Lecter, pojawiały się tam takie słowa jak "bas", "basowy", "rytm", "pulsuje", "pulsujący". Później przeczytałem sobie oficjalną notkę towarzyszącą wydaniu płyty - "(...) zespołowi przyświecała myśl, by stworzyć płytę rytmiczną, gęstą, wciągającą, wręcz taneczną. Miejsce gitary zastąpił bas i bit." Czyli wychodzi na to, że zadanie zostało zrealizowane z sukcesem, a gotowego dzieła słucha się bardzo miło.

Lecter, niegdyś znany pod nazwą Dr Lecter, to kwartet grający szeroko rozumianego alternatywnego rocka. Zespół jakich wiele, ale posiadający to nieuchwytne coś, co sprawiło, że się ich twórczością zainteresowałem. Lumen to trzeci pełnoprawny album w dyskografii, który temperuje gitarowe jazdy słyszane na płycie Wydostać, stawiając na dobrze bujające numery. Zakładam jednak, że większość z Was Lectera dotąd nie poznało - zapraszam więc na pierwsze spotkanie.

czytaj dalejfsm
4 października 2019 - 16:24

Black Mesa - galeria świeżych (?) obrazków

Ach, Black Mesa. I nie mam na myśli placówki z uniwersum Half-Life, ale jeden z najbardziej oczekiwanych amatorskich (czy aby na pewno?) projektów, mających na celu wskrzeszenie i przywrócenie dawnej świetności oryginalnemu HL. Oczywiście dzieło Valve nadal wymiata i jest wspaniałe, nikt jednak nie obraziłby się ujrzeć tamtej gry w nowych szatach (będących czymś więcej, niż lekko zretuszowanym w wersji Source oryginałem). Black Mesa jednak od dłuższego czasu pozostaje w DNF-owym zawieszeniu - czyli będzie "when it's done".

czytaj dalejfsm
10 stycznia 2011 - 15:59

Recenzja płyty Korn - The Nothing. Znowu to samo, ale to przecież nic złego

Trzy lata czekaliśmy na nowy album dowodzonej przez Jonathana Davisa ekipy. Korn właśnie wydał krążek zatytułowany The Nothing, a fani poznali odpowiedź na pytanie "czy zaskakująco udana poprzednia płyta była wypadkiem przy pracy?". Ta odpowiedź to "wszystko wskazuje na to, że nie był to przypadek, bo 13. album w karierze Korna znowu jest całkiem niezły".

The Nothing powstawał w trudnym okresie - w roku 2018, po 4 latach od rozwodu i po wielu narkotykowych problemach, zmarła żona Davisa. Wokalista, niczym rasowy artysta, swoją żałobę i cierpienie przekuł w muzykę. Album traktuje więc o pustce i mrocznych stronach ludzkiej egzystencji. Wydawałoby się więc, że ma szansę być innym od poprzedników, prawda?

czytaj dalejfsm
18 września 2019 - 09:37

10 najlepszych głupich amerykańskich komedii (a tak naprawdę to 20)

Z okazji nadchodzącej premiery filmu Kac Vegas 3 (już 7 czerwca) stworzyłem ten tu oto wypasiony tekst o śmiesznych filmach. Bo śmiechem i radością należy się dzielić, a gdy ogląda się zabawny film i rechot jest wzmagany przez piwo i/lub rozbawionego kumpla siedzącego obok, to jest to rzecz zacna. Podzielę się więc z Wami dziesiątką najlepszych durnowatych komedii made in USA, z których czerpię radość przy okazji każdego seansu. Istotny jest fakt, że skupiam się tylko i wyłącznie na amerykańskich i głupkowatych komediach, zabraknie więc tu zarówno produkcji brytyjskich (w tym obowiązkowe zwycięzcy wszystkich tego typu rankingów - Świętego Graala - lub dzieł Edgara Wrighta) jak i filmów śmiesznych, ale nie pasujących do kategorii "stupid" (czyli zero braci Coenów lub Woody'ego Allena). Chodzi mi tylko i wyłącznie o piekielnie inteligentną głupotę, parodię i radosne produkowanie żartów, często o absurdalnym zabarwieniu.  

Główna dziesiątka to moje ulubione 10 propozycji, które zostały ułożone chronologicznie. Większość to tytuły bardzo znane, ale myślę sobie, że jest szansa na jedno lub dwa sympatyczne odkrycia. Potem zajmę się dziesiątką numer 2, gdzie będą zgromadzone specjalne wyróżnienia z krótkimi opisami. W obliczu rozkosznej, słonecznej aury trzeba się jakoś rozweselić, więc do dzieła!  

czytaj dalejfsm
28 maja 2013 - 22:40

10 najlepszych głupich amerykańskich komedii, part deux

Zapraszam na temat majówkowy, lekki i przyjemny. Oto kontynuacja tekstu zrobiona na modłę porządnego hollywoodzkiego sequela. Minęły niemal 4 lata od premiery mojej listy 10 (a tak naprawdę 20) najlepszych głupich amerykańskich komedii, wpis nadal utrzymuje się wysoko na liście popularnych, trzeba więc iść za ciosem.

Temu panu Shaft czyści buty

Zasada obowiązuje ta sama - skupię się na kolejnym zestawie dobrych, śmiesznych i bardzo durnowatych komedii pochodzących z USA. Ostatnim razem zmuszony byłem dorzucić kilka tytułów na sam koniec, bo wyleciały mi z głowy (pozdrawiam komentujących i ich siostry). Tym razem oddam im sprawiedliwość i dorzucę kilka filmów, które udało mi się nadrobić przez ostatnie lata albo które powinny były wylądować już w poprzednim wpisie.

czytaj dalejfsm
2 maja 2017 - 13:56

To (nie) jest recenzja płyty TOOL - Fear Inoculum

Takiego albumu, jakim jest Fear Inoculum amerykańskiej grupy Tool, nie da się choćby wstępnie ocenić po jednym czy dwóch przesłuchaniach. Publikowane na wyścigi recenzje w dniu 30 sierpnia, kiedy miała miejsce premiera oczekiwanego od ponad 13 lat wydawnictwa, miały sens tylko w przypadku wnikliwych odsłuchów przedpremierowych. Mimo tego, że zapoznałem się z płytą wcześniej, to do napisania tekstu musiałem dojrzeć. Ale czym jest kilka dni "opóźnienia" wobec ściśniętych pośladów, jakie mieli fani przez dłużej niż dekadę?

Tool to chyba jedyny na świecie zespół grający muzykę z pogranicza metalu, rocka i artystycznych zapędów szalonego bajarza-mitomana, który jest w stanie wywołać taką sensację na rynku. Przez długie lata czekaliśmy, Maynard i koledzy na zmianę robili sobie jaja i mówili prawdę o powstającym dziele, twórcy memów mieli używanie, wyrastały clickbaitowe artykuły typu "co wiemy o nowej płycie Toola"... A gdy Fear Inoculum w końcu ujrzało światło dzienne, to natychmiast wskoczyło na pierwsze miejsca sprzedaży w dziesiątkach krajów, strącając ze szczytu gwiazdy pop w rodzaju Eda Sheerana i czy innej Ariany Grande. I wygenerowało przy okazji nowe memy.

czytaj dalejfsm
4 września 2019 - 15:38

Recenzja filmu To. Rozdział 2 - let's kill this f*cking clown!

Prosta, efektowna i wulgarna odezwa użyta w tytule tekstu jest fragmentem wypowiedzi, jaką zaserwował Frajerom Richie Tozier w finale pierwszego rozdziału filmu To. Lato 1989 roku dało się bohaterom tej opowieści mocno w kość. Minęło 27 lat, dorośli bohaterowie są zmuszeni porzucić swoją codzienność i raz jeszcze zderzyć się z koszmarem.

Stephen King napisał powieść To jako potężną (ponad 1000 stron!) kronikę życia grupki mieszkańców miasta Derry, na których losy wpłynęła zła siła przybierająca postać klauna imieniem Pennywise. Książka na zmianę skakała między dzieciństwem a dorosłością siódemki bohaterów. Filmowcy podjęli słuszną decyzję, by te czasowe płaszczyzny oddzielić grubą kreską dwóch lat dzielących premierę obu kinowych rozdziałów. Dzięki temu zabiegowi opowieść zyskała na czytelności, a fabuła kontynuacji dostała rumieńców. Ale czy film jest lepszy od poprzednika?

czytaj dalejfsm
8 września 2019 - 18:25