Inny Regał #18 - recenzja książki - Konan Destylator - hongi - 21 stycznia 2017

Inny Regał #18 - recenzja książki - Konan Destylator

Powróciła menda bimbrownicza. Potwór nad potwory i naturalny wróg Bardaków. Elokwentny wsiowy śmieszek i przyjaciel aż po grób. O kim mowa? O niejakim Jakubie Wędrowyczu. Nie wiecie, kim on jest? To z miejsca macie wpi… kuksańca krowim łańcuchem. A za co? Za nieznajomość wybitnego polskiego bohatera, przy którym wszystkie ludki w trykotach mogą się umyć i pochować do swoich tajnych jaskiń. Zapraszam na Inny Regał, w którym przedstawię ósmą już część przygód wojsławickiego herosa.

O samym autorze napisałem już wiele we wcześniejszych recenzjach jego książek. I nie ma co tutaj za bardzo się rozpisywać, gdyż choć to Andrzej Pilipiuk stworzył Jakuba Wędrowycza, to ten drugi będzie w tym tekście całym ogromnym smacznym tortem, a sam autor tylko wisienką na torcie, do tego jeszcze zgubioną. Pisarz kazał czekać swoim fanom 4 lata na kolejne losy egzorcysty i jego przyjaciół. Ostatnia książka pt. „Trucizna” ukazała się w 2012 roku i dawała nam masę powodów do radości, głównie za sprawą 20 opowiadań. Najnowszy zbiór pt. „Konan Destylator” daje nam tylko… lub aż 16 kolejnych opowiadań, pełnych absurdu i przemocy. Czyli Autor nadal posiada masę pomysłów do wykorzystania.

Sama książka została wydana przez Fabrykę Słów w stylu poprzednich tomów i elegancko wszystko się komponuje na półeczce. Okładka przedstawia groźnego Jakuba podwijającego rękaw i definitywnie pokazującego nam swoją gotowość do zadawania bólu. To nie jest już książka dla dzieci. To jest książka dla dużych dzieci. Nowym tomikiem możecie się już cieszyć od 25 października 2016 r. Na pewno wielu z Was czekało na nią tak bardzo, jak ja. Jeśli nie, to wiecie, co Was czeka… Pozdrowienia od Jakuba w postaci krowiego łańcucha.

Przejdźmy to tego wyśmienitego tortu, o którym wcześniej wspomniałem. W środku Konana Destylatora jest 16 opowiadań o różnej długości, od kilku stron do najdłuższego, które ma ich aż 50. Tak więc czyta się to szybko i przyjemnie, nawet gdy ktoś nie ma czasu w ogóle i czyta tylko w wychodku za stajnią, to da radę to zmłócić w kilka tygodni. Rzecz jasna pod warunkiem, że książka nie wpadnie do dziury w ziemi.

Z kim przyjdzie się tym razem zmierzyć nieustraszonemu dziadowi i jemu jeszcze starszemu koledze? Zaczniemy od walki z niebieskookim Ninją, który zostanie zwerbowany przez Bardaków. Później Jakub i Semen napotkają tajny eksperyment profesora Kramarza i na krótką chwilę zbratają się z niezawistną policją, by pokonać wspólnego wroga. W kolejnym opowiadaniu przez przypadek natrafiają na grubszą aferę w Warszawie, podczas rodzinnych odwiedzin. W jej rozwikłaniu pomorze im dozorca Frańczak. Jakub opowie również o swojej przeszłości i jak to było wspaniale uczyć się w najfajniejszej szkole niczym z bajki u Pana Kleksa.

Jednym z lepszych opowiadań (oby nie powiedzieć najlepszym) jest Budzik. Stare dziady trafiają na targu na stary budzik, który według sprzedawcy jest w stanie obudzić zmarłego. Domyślcie się sami, co z tego wyszło. W przypadku opowiadania Rurka pokazuje alternatywny świat, do którego wyruszają nasi bohaterowie po rurkę chłodniczą i spotykają siebie w całkiem nowych rolach. Żałuję, że autor jednak nie pokusił się o pokazanie większego konfliktu pomiędzy alternatywnym postaciami Jakuba i Semena. Ale kto wie, może w przyszłym dziewiątym tomie Pilipiuk zamieni role. Panie Andrzeju, ja to chętnie przeczytam.

Tytułowe opowiadanie niestety za bardzo nie przypadło mi do gustu. Zaginiona kraina barbarzyńców nie porwała mnie, a cała historia wydała mi się bardzo naciągana. Nie ratuje go nawet duża dawka humoru i ośmieszenie samego Konana. Prawnukowi Wędrowycza również nie przypadła do gustu. Co do historii pt. Róg obfitości, to nie mam pojęcia, jak się do tego odnieść. Fajne, krótkie i nabiera sensu dopiero po przeczytaniu ostatniego zdania. Zamiana to jedna ze słabszych opowiadań. O tym, jak Semen zamienia się jaźnią z prawnukiem Jakuba Piotrusiem. I idzie za niego do szkoły, by zaliczyć sprawdzian z rosyjskiego. Szkoda, że autor nie poszedł o krok dalej i nie wysłał jeszcze Jakuba razem z Semenem do szkoły. Może w kolejnym tomie przeczytamy podobne opowiadanie, w którym Pilipiuk da szanse Wędrowyczowi na poprawienie swoich ocen. O Klątwie powiem krótko i niedojrzale. Głupie. Nie podobało mi się. Choć scenę z zatrzymaniem trzeźwych bohaterów przez policję można bez problemu uznać za kultową. Historia Stalkerzy to nabijanie się autora z mutantów, zombie oraz Czarnobyla. Fajnie to wyszło. Widać, że Pilipiuk miał przy pisaniu tego opowiadania dużo frajdy.

W opowiadaniu pt. Źródło Semen opowie nam o swojej wyprawie do źródła wiecznej młodości. No nareszcie dowiemy się, dlaczego jest taki długowieczny. Ogromny plus dla autora za wymyślenie i wyjawienie nam tej tajemnicy. Trudny teren jako najdłuższe opowiadanie (50 stron) przedstawi nam życie we wsi Wojsławice od strony milicji… policji. Pod opiekę posterunkowych Birskiego i Rowickiego trafi nowy praktykant i będzie się starał nauczyć czegoś od starszych kolegów. Jedno z lepszych opowiadań, które bardziej bawi nas humorem opisanych sytuacji, aniżeli samą fabułą.

Ostatnie dwa opowiadania to już nabijanie się Pilipiuka z kultury masowej. W tym wypadku nabija się z gier wideo oraz wesołych miasteczek. Labirynt obciachu jest przezabawną historią, pokazującą wszystko w krzywym zwierciadle. Dosłownie i w przenośni. Za to Ufoki, to historia, która po części promowała całą książkę, jako darmowe opowiadania do ściągnięcia na Move.pl. Oczywiście po wcześniejszym zalogowaniu się. Świetny chwyt reklamowy, na który prawie się nabrałem. Dobrze, że poczekałem kilka tygodni i mogłem na spokojnie, bez spamu na poczcie, poczytać sobie śmieszne, ale proste opowiadanie o młodzieży, która próbuje powstrzymać świat przed inwazją kosmitów. Jakub z kolegą się również przyłączy. Tego nie można przegapić.

Na końcu zbioru dostajemy przedsmak kolejnej książki Andrzeja. A będzie nią nie co innego, a kolejny zbiór o komunistycznych wampirach. W tym wypadku jednak komunizm się kończy i wampiry muszą radzić sobie w nowym ustroju. Kapitalizm zapowiada się bardzo przyzwoicie. Ja już czekam na Wampira z KC.

Podsumowując, kolejny tom o Jakubie Wędrowyczu nie pozostawia suchej nitki na wszystkim i wszystkich. Poziom humoru wykracza o kilometr przed inne książki Pilipiuka. Satyra jest na najwyższym poziomie, choć mamy dużo mniej grozy, powstrzymywanej przez naszego bohatera. Za to dużo więcej jest wyjaśniania wcześniejszych niedokończonych wątków. Widać, że autor skupia się na bardziej na otaczającym Jakuba świecie. Częściej i bardziej odważnie opisuje przygody Semena oraz Birskiego czy Rowickiego. Daje nam to całkiem nowy pogląd na cały świat mieszkańców Wojsławic. Nie zmienia to oczywiście faktu, że Wędrowycz jest tutaj perełką i nadal pozostaje oczkiem w głowie autora. Ja już czekam na kolejne przygody starego bimbrownika egzorcysty. Na ten zbiór czekaliśmy ponad cztery lata. Ciekawe, ile poczekamy na kolejny?

hongi
21 stycznia 2017 - 10:59

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz