Recenzja Logana – W KOŃCU dobry film o Wolverinie - Czarny Wilk - 4 marca 2017

Recenzja Logana – W KOŃCU dobry film o Wolverinie

Zeszłoroczny sukces kinowy Deadpoola sprawił, że studia filmowe uwierzyły w potencjał drzemiący w filmach akcji o wyższej kategorii wiekowej. Dzięki temu w najbliższych latach możemy spodziewać się sporej ilości produkcji niestroniących od krwistej przemocy, kwiecistego języka i golizny. Logan: Wolverine jest jednym z pierwszych efektów tego nowego podejścia i jeśli kolejne będą równie udane, to kinomanów czekają naprawdę dobre czasy.

Akcja filmu toczy się w 2029 roku, w świecie, w którym populacja mutantów została niemal całkowicie wybita, niedobitki zaś traktowane są nie jak zagrożenie, a jakaś egzotyczna ciekawostka. Podstarzały, mający problemy ze swoimi zdolnościami regeneracyjnymi Logan pracuje jako szofer, opiekując się przy tym cierpiącym na starczą demencję Charlesem Xavierem. Gdy w ich ręce trafia mała mutantka ścigana przez grupę najemników, obaj decydują się zabrać ją do znajdującego się na drugim końcu Stanów bezpiecznego azylu, rozpoczynając bardzo krwawą i pełną zgorzkniałości podróż.

Trzeci Wolverine robi to, co tak bardzo chciano osiągnąć w Batman v Superman – pokazuje podstarzałych, zmęczonych życiem bohaterów, których idealizm dawno ustąpił miejsca cynizmowi i wyrzutom sumienia. Tutaj to jednak zadziałało znacznie lepiej, z prostego powodu – w przeciwieństwie do niemającej niemal żadnych wcześniejszych fundamentów superprodukcji DC Comics, my widzieliśmy te wersje Logana oraz Profesora w wielu X-filmach, mieliśmy okazję się z nimi zapoznać i zżyć.  Ich upadek i zniedołężnienie silnie kontrastuje ze znanym nam ich obrazem, dzięki czemu znacznie łatwiej jest nam utożsamiać się z ich smutkiem i zwyczajnie im współczuć.

A to właśnie smutek i współczucie głównym bohaterom jest uczuciem dominującym w Loganie. Konstrukcja fabularna jest tu bardzo prosta, w zasadzie mamy do czynienia z typowym kinem drogi, w którym nasi bohaterowie przez większość filmu podróżują do upragnionego celu. Po drodze oczywiście dochodzi do licznych starć ze ścigającymi ich antagonistami, ale to te spokojniejsze sekwencje pomiędzy walkami, kiedy film skupia się na postaciach, ich rozterkach i relacjach, czasem rozładowując napięcie lekką dawką humoru, wypadają najlepiej.

Wolverine w wykonaniu Hugh Jackmana nigdy nie był postacią szczególnie radosną, w Loganie po prostu jest bardziej podkręconą wersją samego siebie, która na dodatek musi sobie radzić z opieką nad małą dziewczynką. Zaskakująco wypada natomiast kreacja Patricka Stewarta. Profesor, dobrze znany nam z bycia charyzmatycznym, pełnym wiary w ludzi przywódcą, tutaj występujący jako zniedołężniały, odziany z całej swojej godności staruszek to podejście do tej postaci, jakiego jeszcze nie widziałem i wypada ono niesamowicie.

Najbardziej jednak cieszy mnie to, że młodziutka Dafne Keen z powodzeniem wcieliła się w postać X-23. Kobiecy klon Wolverine’a jest jedną z moich ulubionych postaci komiksowych, stąd z wielkim zadowoleniem przyjąłem, że jej ekranowa wersja zachowała najważniejsze cechy charakterystyczne tej postaci. Wychowywana od małego na zabójczą broń dziewczynka jest zamknięta w sobie, kompletnie nieprzystosowana do otwartego świata, ma też w sobie charakterystyczną, niepokojącą dzikość. Jednocześnie zaś przejawia cechy dziecka i lgnie do dorosłych opiekunów, wzbudzając u widza mieszankę niepokoju i sympatii. Po zwiastunach spodziewałem się, że będzie to najgorszy, irytujący punkt filmu, teraz zaś liczę na to, że to właśnie Dafne stanie się następczynią Jackmana.

Relacje relacjami, ale scenom akcji również ciężko cokolwiek zarzucić. Już w pierwszych sekwencjach filmu, obserwując latające we wszystkie strony kończyny i bryzgającą dookoła krew, możemy się przekonać, że odrzucenie kajdan niższej kategorii wiekowej zostało w pełni wykorzystane. Biorąc pod uwagę długość filmu, to walk wcale nie ma w nim szczególnie długo. Jednakże te, które się w nim znalazły, intensywnością, dzikością i brutalnością sprawiają, że naprawdę ciężko będzie się wrócić do wcześniejszych X-filmów i obserwować tamtejsze wyczyny Rosomaka bez grymasu zażenowania.  Minimalnie zawodzi tylko sekwencja finałowego starcia, w której ograniczenie budżetu filmu nie pozwoliło w pełni wykorzystać potencjału uczestniczących w nim postaci.

Wyższą kategorię wiekową da się odczuć nie tylko dzięki latającym we wszystkie strony kawałkom ludzkiego mięsa. Postacie nie stronią też od mocnego języka, co początkowo bardzo dziwnie brzmiało mi w przypadku Charlesa Xaviera, ale koniec końców dość dobrze skomponowało się z resztą nowego charakteru tej postaci. Przede wszystkim jednak większą dojrzałością bije sama fabuła, w której główni bohaterowie pełni są wad, trup ściela się gęsto zarówno wśród negatywnych, jak i pozytywnych postaci, a struganie bohatera kończy się źle. Całość ma też ciężki, dołujący klimat - i to taki prawdziwie ciężki, nie zaś sztuczny "mrok", na jaki się często silą filmy rozrywkowe z ostatnich lat. Tu nikt nikomu nie wybacza win, świat nie zostaje uratowany, a polegli nie zmartwychwstają.

Jedyne, czego mi w tym wszystkim szkoda, to że taki film o Wolverinie dostaliśmy dopiero na koniec siedemnastoletniego ciągu wcielania się Hugh Jackmana w tę postać. Kiedy w końcu dostaliśmy Logana w takiej formie, w jakiej powinien on być od początku, mówi się nam, że to już koniec, że więcej nie będzie. Ta kreacja zasługiwała na to, by stworzony z podobnym szacunkiem film stworzono znacznie wcześniej. Ale jak to się mówi, najważniejsze jest to, jak mężczyzna kończy. A Logan: Wolverine to zakończenie z klasą.

 

Czarny Wilk
4 marca 2017 - 00:52

Komentarze Czytelników (22)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
04.03.2017 12:57
1
Kameo
70
To tylko ja

Aż robi się przykro, że dopiero ostatni Wolverine robi takie wrażenie. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłości ktoś jeszcze trafi do kategorii R.

04.03.2017 18:12
odpowiedz
1 odpowiedź
sekret_mnicha
177
fsm

Bardzo, bardzo dobry film. Emocje & przemoc godne bohatera. Jeden z najlepszych superbohaterskich obrazów - stawiam go w jednym rzędzie z Mrocznym rycerzem, Iron Manem, Avengers, X2, Pierwszą klasą i (tak, profanacja) Doktorem Strange'em :)

04.03.2017 20:58
odpowiedz
Elessar90
34
GRYOnline.pl

Właśnie wróciłem z kina, naprawdę niezwykły film. Nie spodziewałem się, że z mutantów da się wykrzesać coś takiego. Z tego nawet bardziej jest film drogi aniżeli kino superbohaterskie.

05.03.2017 13:56
odpowiedz
4 odpowiedzi
A.l.e.X
105
Alekde
4.0

cóż wolverine i wiadomo czego można się po tym obrazie było spodziewać, do tego dodana mała maszynka do mięsa i mamy kolejny film bez żadnego polotu gdzie jedyne co może bawić to krew i stosy trupów latające na lewo i prawo, najbardziej zabawnie wygląda to w przypadku logana który zapomniał już że w swoim życiu zapewne zabił z 1000 osób, taki potworek jak większość filmów o superbohaterach (poza batmanem - i to nadal jedyny film seria która trzyma poziom od początku do końca) Ode mnie 4/10, większych oczekiwań nie miałem i ani nie zostałem zaskoczony, ani porażony.

05.03.2017 14:44
2
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
172
Farben

Miałem rezerwację na wczoraj ale ostatecznie do kina nie pojechałem.
Natomiast opinia Alexa dodatkowo motywuje do pójścia na film za tydzień.

05.03.2017 19:21
odpowiedz
4 odpowiedzi
A.l.e.X
105
Alekde

Jeśli lubicie filmy gdzie przewodnim momentem jest stos trupów to jak najbardziej wam polecam, taki John Wick fantasy, ale doszukiwanie się w tym filmie głębi lub kreacji postaci na miarę Batmanowskich to wolne żarty. Logan jest prosty jak siekiera, a młoda no cóż ... jeśli autor recenzji uważa że jej postać trzyma film... no mam wrażenie że autor ogląda tylko seriale jak Flash i Arrow ;)

05.03.2017 19:51
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Scott P.
83
Generał

"Minimalnie zawodzi tylko sekwencja finałowego starcia, w której ograniczenie budżetu filmu nie pozwoliło w pełni wykorzystać potencjału uczestniczących w nim postaci."
Ja to w ogóle nie rozumiem tego zakończenia*. Albo mi coś umknęło, albo tak jak piszesz skończyły się pieniądze i twórcy postanowili na szybko zakończyć widowisko. A szkoda, bo do tego momentu był to naprawdę dobry film, który mógł być nie tylko godnym pożegnaniem Logana, ale i kina o superbohaterach.
*

spoiler start

W filmie pani pielęgniarka uratowała Laure i inne dzieci przed śmiercią, bo zła korporacja wynalazła x – 24, więc poprzednie ich twory były im już niepotrzebne. Laura ma te same umiejętności co Logan, więc chęć schwytania jej żywcem ma sens. Ale podczas finału schwytano nie tylko Laure, ale też pozostałe dzieci. Może mi ktoś powiedzieć dlaczego zła korporacja nie strzelała do pozostałych dzieci przecież chciała ich śmierci. I dlaczego szukano tylko x -23, a z innymi x-ami dano sobie spokój. I dlaczego przekroczenie granicy było tak ważne. W pewnym momencie zły doktor wypowiedział zdanie: nie mogą przekroczyć granicy. Ale dlaczego nie mogą. Czy w chwili gdy dzieci przekroczą północną granice USA wyparują, znikną z powierzchni Ziemi. A może ta scena miał działać jak w starych westernach, gdy bandzior przekroczył granice z Meksykiem to kawaleria nie mogła go już ścigać.

spoiler stop

post wyedytowany przez Scott P. 2017-03-05 19:51:52
13.03.2017 22:29
odpowiedz
1 odpowiedź
Mwa Haha Ha ha
28
Generał

Wlasnie wrocilem z kina. Film spoko (choc ma kilka dziur), ale najlepsi byli rodzice, co przyprowadzili na seans 6 latkow. Jedna dziewczynka pol filmu przeryczala, bo rodzicom sie nie chcialo sprawdzic od ilu lat jest film, no a wyjsc na poczatku (juz pierwsza scena zwiastuje co sie bedzie dzialo w tym filmie) to szkoda 20 zlotych za bilet. Ludzie sa jednak idiotami.

19.03.2017 06:46
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
172
Farben
9.0

Obejrzalem w koncu Logana, co do zakonczenia filmu

spoiler start

nie moge uwierzyc, ze zginal :( wiem, ze w komiksach umieral na kilka roznych sposobow, ale w filmie sie tego nie spodziewalem

spoiler stop

10.04.2017 23:16
odpowiedz
malyb89
131
Demigod
9.0

Właśnie wróciłem. Miazga. Fakt, idzie sie przyczepic do kstatniej gonitwy, ale jednak nis zmienia to oszałamiającego klimatu. Mała błyszczy, scena z Xavierem w hotelu zrobiła robote, sam Stewart, jak to Stewart - ocieka charyzmą i każda scena z jego udziałem to był swoisty... Film? Film w filmie? Kiedy bierze tabletki w samochodzie, geniusz. ;) tak proste zagranie, tak przekonywujące... Szwarccharakter z mechaniczna reka tez na plus, pasuje mu taka etykietka cwaniaka.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze