W co gracie w weekend? #338: Final Fantasy VII Remake – Klasyka która zdefiniowała markę PlayStation w nowych szatach - squaresofter - 3 maja 2020

W co gracie w weekend? #338: Final Fantasy VII Remake – Klasyka, która zdefiniowała markę PlayStation w nowych szatach

Mój weekend należy do odświeżonej wersji Final Fantasy VII, o czym szerzej przeczytacie w dalszej części tekstu. Zapraszam też wszystkich zainteresowanych do komentowania. Niedawno debiut zaliczyły przecież Gears of War Tactics i Streets of Rage 4, więc jest w co grać.

Ten rok nie będzie należał do udanych. Na świecie szaleje śmiercionośny wirus, który sprawił, że ludzie muszą trzymać się od siebie z dala, żeby mu nie pomagać w rozprzestrzenianiu się. Cała gospodarka  światowa została zamrożona. Firmy zwalniają pracowników, żeby przetrwać. Odwołano największe imprezy sportowe i rozrywkowe tego roku. Wielu ludzi powoli zaczyna tracić nadzieję na lepsze jutro.

Myślę, że wielu z nas zgodzi się z tym, że nie tak powinien wyglądać koniec dekady. Nawet jednak w tych ciężkich czasach potrafi wydarzyć się coś dobrego. Zanim jednak do tego przejdę, cofnijmy się na chwilę do przeszłości.

Dwadzieścia trzy lata temu na pierwszym PlayStation zadebiutował jeden z najważniejszych rpgów w historii. Final Fantasy VII zaoferował wtedy graczom jakość niespotykaną u konkurencji. W czasach, gdy wiele najlepszych produkcji było jeszcze dwuwymiarowych Squaresoft starał się uciec jak najdalej od swoich NESowych i SNESowych korzeni.

FFVII była dalej produkcją w 2D podczas eksploracji świat gry, ale zastosowane naówczas statyczne tła, po których sie poruszaliśmy, wyglądały jak obrazy malowane ręką mistrza pędzla. Japończycy postanowili skorzystać z dobrodziejstw jednej z pierwszych maszyn umożliwiających wyświetlanie obiektów w trzech wymiarach, dlatego też bohaterowie spotykani przez nas byli w 3D, podobnie jak wiele kluczowych przedmiotów. Trójwymiarowe były także filmiki przerywnikowe oraz przede wszystkim świat, w którym toczyły się walki.

Nie była to też kolejna opowieść o Wojownikach Światła, poszukujących magicznych kryształów, którzy ratują księżniczki w okolicznych zamkach, walcząc ze smokami i innymi fantastycznymi stworami, z czego słynęły pierwsze odsłony japońskiego cyklu rpg.

Siódemka za miejsce akcji obrała sobie setting bardziej industrialny (lub urbanistyczny jak kto woli). Tak w zasadzie, to bliżej jej było do czasów współczesnych niż do średniowiecznych, właściwych produkcjom z gatunku fantasy.

Zamiast kolejnej gry, w której mamy  do wyboru wojownika, złodzieja, maga lub łucznika wcielaliśmy się w niej w ekoterrorystów, którzy podkładają bomby. Nie były to też bezosobowe awatary, jakie do dziś tworzymy w grach fabularnych lub spotykamy m.in. u Ninetndo. Cloud i Barret niby walczyli w jednej drużynie, ale dzieliło ich niemal wszystko, począwszy od wyglądu, poprzez uzbrojenie, charakter, sposób mówienia, aż po ideały i cele, do których dążyli.

Który rpg w tamtych czasach poruszał temat bioterroryzmu albo wyniszczania środowiska poprzez nadmierną eksploatację zasobów naturalnych? Odpowiedź – żaden, tak jak żaden rpg w tamtych czasach nie miał czarnoskórego głównego bohatera z gatling gunem zamiast ręki.

Od tamtego czasu naprawdę wiele się zmieniło w naszej branży. Gry nie są już nieme. Mimika bohaterów, kiedyś obecna jedynie podczas przerywników, dziś stała się normą. Produkcje, w których przenosimy się z eksplorowanej lokacji do odrębnego świata, żeby stoczyć w nim walkę występują coraz rzadziej, bo stały się archaiczne.

O oryginalnym FFVII, żeby uciec z walki, wystarczyło wciśnac dwa przyciski naraz i postać uciekała, przebierając nogami w miejscu, aż znikała z ekranu. Wyglądało to przekomicznie, tak jak poruszanie się bohaterem po mapie świata, który jest wielkości wioski, do której zmierzamy. W odświeżonej wersji FFVII, żeby uciec przed ścigającymi nas patrolami wojskowymi, najpierw kierujemy się w jakieś uliczki, których nie patrolują albo wdrapujemy się na dachy, aby zniknąć z ich pola widzenia. Wynika to z tego, że przeciwnicy są częścią eksplorowanej lokacji a nie jakiegoś odrębnego miejsca, do którego się przenosimy, żeby z nimi stoczyć potyczkę.

Po przeprowadzonym przez nas ataku terrorystycznym okolica wygląda jak po wojnie. Personel medyczny stara się pomóc poszkodowanym a przyglądający się wszystkiemu gapie mówią coś o końcu świata. Aż trudno w to uwierzyć, ale w remake’u FFVII każdy npc, który coś mówi ma nagrane kwestie dialogowe. Odpalcie sobie po czymś takim dowolną Yakuzę, w której z połowa dialogów (a już na pewno wszystkie w misjach pobocznych) są nieme.

Nie jestem w gronie tych graczy, którzy bali się o nową wersję Siódemki. Nie wypisywałem na forach, że jedyny dobry remake, to remake w stosunku  jeden do jednego, czyli dokładnie ta sama gra, tyle że z lepszą grafiką. Bądźmy poważni. Takie rzeczy może zrobić każdy domorosły modder.

Dobrze wykonana odświeżona wersja gry powinna czerpać garściami z materiału źródłowego, ale musi oferować także szereg nowości, żeby trafić nie tylko do graczy, którzy grali w oryginał, ale również i do takich, którzy nie mieli do czynienia z pierwowzorem.

Czy ktoś kiedykolwiek poczuliście siłę broni Clouda w oryginale? Jego miecz fajnie wyglądał i tyle. Teraz wystarczy machnąć nim kilka razy, żeby zdemolować wszystkie pudełka w pobliżu. Dzięki temu przynajmniej wiemy, że poszczególne przedmioty nie są przytwierdzone do podłoża za pomocą niewidzialnych gwoździ.

Nie wiem czy widziałem kiedykolwiek lepiej wyglądające slumsy w grze wideo.

Nie mogę uwierzyć, że coś, co było niegdyś jedynie renderem w Advent Children dziś jest możliwe do wygenerowania przez procesor w konsoli za 800zł.

Zupełnie nie przeszkadza mi też to, że zrezygnowano z turowego systemu walki w nowym Final Fantasy VII, gdyż walka zręcznościowa stwarza nowe możliwości. I tak wiedziałem czego się mniej więcej spodziewać po Kingdom Hearts, Crisis Core Final Fantasy VII i Final Fantasy XIII. Nie każdemu musi się to podobać, ale przynajmniej starcie ze słynnym czerwonym skorpionem było niezwykle widowiskowe. Kiedyś wystarczyło wybrać komendę obrony, żeby przeżyć atak jego żądła. Teraz należy dobiec do sterty gruzu i się za nią schować, co jest o wiele bardziej logiczne.

Oryginał FFVII był niemy jak już wspominałem. Ciekawiło mnie zatem to, jak wypadnie dubbing w nowej wersji gry? Barret ma strasznie irytujący głos, ale gdy dociera do nas jak bardzo była to przerysowana postać, to uważam, że twórcy nie mogli wybrać lepszego aktora głowowego. Cloud jest beznamiętny jak odludek, którym był w oryginale. W głosie Jessie słychać zachwyt i radość. Aerith i Tifa są pełne ciepła a Sephiroth brzmi tak jak powinien brzmieć, czyli jak nasze nemezis.

Wypadałoby też wspomnieć coś o muzyce. Osobiście uważam, że oryginał wygrywa tu z nową wersją. Remake nie jest jednak zły w tym aspekcie. Po kilku pierwszych godzinach gry chyba jedynie nowa aranżacja muzyki w reaktorze mako nie przypadła mi do gustu. Reszta jest co najmniej dobra lub bardzo dobra, w szczególności mam tu na myśli główny motyw bitewny, skomponowany przez Masashiego Hamauzu. Tu jednak nie mogło być żadnych wątpliwości. Jego Blinded by the Light z FFXIII przecież też było super.

Square Enix znów dostarcza. Po przeznaczeniu pieniędzy na Niera: Automatę i wypuszczeniu na rynek w krótkim czasie Octopath Traveler, Dragon Questa XI, Kingdom Hearts III, FFXIV Shadowbringers oraz odświeżonych wersji Trials of Mana i Final Fantasy VII nie mają w zasadzie konkurencji na poletku gier rpg. Choć trudno mi w to uwierzyć po poprzedniej generacji konsol, to wrócili do wysokiej jakości swoich produkcji, z której słynęli w czasach PSone i PS2. Dziś ich gry można brać praktycznie w ciemno, tak jak tytuły From Software.

squaresofter
3 maja 2020 - 08:46

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.05.2020 08:44
McPatryk1995v2
McPatryk1995v2
30
Umbrella Corporation

To były bardzo dobre dwa weekendy, jeśli chodzi o ogrywane gry :D
1.) Cooking Simulator - Osobiście bardzo lubię gotować i próbować nowych przepisów, nawet najprostsze danie da się ulepszyć. Z tego tez powodu na promocji zakupiłem ten symulator, który niby jest uproszczony, ale gra się bardzo przyjemnie, a nawet napiszę, że dosyć poważnie traktuje gotowanie w tej grze. Takie dziwnie przyjemne uczucie. Skończę ogrywać podstawkę, wykonam wszystkie przepisy na najwyższą ocenę i zakupię dodatki.
2.) Batman The Enemy Within - The Telltale Series - Tu gram bardzo powoli, jednak myślę, że dzisiaj już skończę ogrywanie, bo został mi ostatni rozdział, którego właściwie nie chcę kończyć, bo gra się naprawdę przyjemnie, a nawet historia mnie wciągnęła. Szkoda jednak, że to ma być zamknięcie historii Batmana w tej serii.
3.) Death and Taxes - Gra niespodzianka dla mnie. Niezależna produkcja pozwalająca nam się wcielić w Śmierć w roli urzędnika i zza biurka decydujemy kto przeżyje, a kto umrze. Niby prosta mechanika, ale mamy dowolność w kształtowaniu charakteru naszej kostuchy poprzez dialogi, a także każda istota ludzka kształtuje świat i to od nas zależy w jaką stronę pójdzie. Wybory faktycznie mają tutaj znaczenie, co też sprawia, że przyjemnie się gra, jednak należy sobie ją odpowiednio dawkować, ponieważ jest dosyć monotonna i przy dłuższych posiedzeniach może przynudzić.
4.) Manual Samuel - Dostałem ją za darmo z Humble Bundle, chociaż sam chciałem ją kupić po promocji, bo zaciekawiła mnie po pewnym materiale na YT. Naprawdę dobra i zabawna gra z ciekawą fabułą, ale też ma dwa takie momenty w których chciałem rzucić tą grą, nawet nie chodzi o sterowanie, a o brak jakichkolwiek informacji co robić, bo to nawet nie chodzi o to, że gra nas nie prowadzi za rączkę, ale nawet metoda prób i błędów średnio działa, żeby nie powiedzieć, że wcale. Na całe szczęście posiadam pada, którego mogę używać podczas gry, ponieważ ukończenie jej na jednej klawiaturze jest właściwie niemożliwe przez błąd podczas finalnej walki, a najgorsze w tym jest to, że twórcy zdają sobie sprawę z tego błędu, ale nie robią nic by go naprawić.
5.) ELEX - Dałem tej grze kolejną szansę, bo brakowało mi jakichś RPG, tym razem zagrałem berserkiem i dalej nic się nie zmieniło w odbiorze gry. Piranha Bytes pomimo zmiany ekipy dalej tnie tę kłodę na kolejne gry, sporo błędów, bronie dystansowe op as f.., bezużyteczni towarzysze, a i fabularnie nie porywa. Do tego ten system oziębłości jest dosyć słaby. Oziębłość spada bardzo ciężko, jednak o wzrost już nie tak trudno. Jestem ogromnym fanem Piranhy Bytes, mam każdą ich grę w premierowej edycji, wiem, że każda z ich gier to co najwyżej mocny średniak, ale ELEX to słabizna.
6.) Dying Light - Z okazji zapowiedzianego nowego DLC postanowiliśmy z kumplem wrócić do tej gry i spróbować ją ukończyć. Jesteśmy już w połowie gry i musimy sobie zrobić przerwę do następnego tygodnia. Nie jest to może zła gra, ale okropnie nudzi. Cały ten parkur jest naprawdę przyjemny, walka już mniej, ale też nie ma co na nią narzekać, jednak fabuła i zadania poboczne są po prostu nieciekawe, niby gra stara się wprowadzić jakieś napięcie, ale tak średnio to na mnie działa. Na plus na pewno można zaliczyć Hordę Bozaka, tu napięcie czuło się od początku do końca, coś niesamowitego.
7.) Ben 10 - Kupiłem ją już lata temu na jakieś wyprzedaży, bo brakowało mi jakoś przygodówek, jednak dopiero w sobotę odpaliłem ja po raz pierwszy. Niestety oparta jest o nową wersję kreskówki, tą bardziej dziecięcą, a ja ją oglądałem w pierwszej wersji, dlatego zderzenie z taką "dziecinnością" było u mnie dosyć mocne. Niemniej bardzo przyjemnie się grało, chociaż sama gra jest dosyć krótka, ale jej wymaksowanie już trochę zajmuje, bo każdy poziom trzeba ukończyć jakieś 2-3 razy.
8.) Firewatch - Zacząłem ją dopiero wczoraj wieczorem i pograłem półtorej godziny, no i szczerze nie wiem co o niej myśleć. Z jednej strony taka gdzieś oddalona otoczka fabularna jest nawet przyjemna, widoczki miłe dla oczu, jednak czuć tu jakąś taką nudę. Mam nadzieję, że się to poprawi w dalszych etapach.

04.05.2020 13:13
solitary_sly
1
odpowiedz
solitary_sly
26
Solidny Szop

Yakuza Kiwami 2 - póki co lepsza od pierwszej części, ale nieznacznie gorsza od Yakuzy Zero. Historia świetnie przedstawiona, główny antagonista to kawał bydlęcia, masa minigierek i japońszczyzny. System walki uległ zmianie, tu na plus. Na minus ścieżka dźwiękowa - na razie nic nie wpadło mi w ucho, no może poza pieśnią pochwalną budowlańców na cześć Majimy, bo to śpiewam na okrągło:D

04.05.2020 13:48
kęsik
👍
odpowiedz
kęsik
101
Legend
Image

The Legend of Heroes: Trails of Cold Steel III, 153h, skończone. Wow, bardzo poważny kandydat do tytułu najlepszego jRPGa w jakiego grałem. Tytuł najdłuższego także na dzień dzisiejszy się należy. 153 godziny kapitalnej zabawy. Dla mnie najlepsza część Cold Steela. Świat i lore tej serii to jest naprawdę coś wielkiego. Przy jedynce i dwójce to w sumie nie czułem potrzeby większego zagłębiania się w poprzednie części historii w które nie grałem ale teraz w CSIII to tak już jakby zaczynało mi trochę brakować trochę konkretnej wiedzy. Już się boję czwórki jak tam się zwalą wszyscy z poprzednich arców serii. Trójka to tylko "początek końca" ale już tutaj dzieją się rzeczy które sprawiają że człowiek może się tylko zastanawiać co się w czwórce odwali bo przecież odwalić się musi, szczególnie po tym cliffhangerze. Oczywiście należało się go spodziewać ale jednak i tak nadszedł trochę niespodziewanie i urwał grę w samym środku chyba największej w serii akcji. Turowy system walki sprawdza się wyśmienicie, bardzo dobrze się walczy. Spędziłem na samej walce chyba w trójce dużo więcej czasu niż w poprzednich odsłonach. Oprawa audiowizualna bez zastrzeżeń. Widać że trójka to już nie jest to samo co jedynka i dwójka czyli gry z rodowodem konsol przenośnych. Dodatkowo na PC jeszcze mamy ulepszenia rodem z poprzednich części. Z moją waifu praktycznie nic się nie wydarzyło, w tych sprawach trzeba być cierpliwym ale Sara chyba już przesadza :( Z innymi dziewczynami, np z tą którą od jedynki chcą mi wepchnąć w ramiona jest jakaś lepsza scena... Teraz znowu rok czekania...

Disaster Report 4, 13h, skończone. Bardzo dziwna gra nie ma co ukrywać. Dla niektórych to nawet nie będzie gra bo żadnej akcji tu nie ma tylko chodzimy i klikamy po różnych rzeczach i ludziach. Naprawdę ciężko jest tę pozycję do czegoś innego przyrównać, w podobną grę nigdy nie grałem. Gra jest taka dziwnie japońska co oczywiście nie każdemu się spodoba. Chodzimy sobie po zniszczonym mieście i wchodzimy w interakcję z innymi ludźmi. Jest etap gdzie pływamy łódką po zalanym osiedlu, jest etap gdzie niesiemy staruszkę na plecach do szpitala bo rodzina nie chce jej trzymać w domu, jej też etap w epilogu który dzieje się kilka miesięcy po naszej ucieczce z miasta gdzie gra na minutę zamienia się w bijatykę w której musimy sprać złych ludzi. No takie rzeczy :)

Prototype, 3,5h. W ramach powrotu do przeszłości padło na grę która ma takie problemy na PC jak żadna inna gra w którą grałem. Zepsute audio, dziwny framerate który ma przez urządzenia interfejsu HID, skopane cieniowanie na kartach AMD, brak rozdzielczości większej niż 800p na kartach z 2+ GB pamięci. No cóż. Jeden człowiek zdaje się robił ten port i to widać. Gra jest okropnie surowa technicznie nawet w porównaniu do innych gier z tamtego okresu. Ale i tak całkiem nieźle się w nią gra. I muszę powiedzieć że brakuje teraz takich gier, czyli gier z otwartym światem z postacią władającą jakimiś mocami. Tutaj w teorii jesteśmy tym złym co także dodaje grze uroku. Przemieszczanie się po zawirusowanym Manhattanie i siekanie jest bez dwóch zdań całkiem przyjemną rzeczą, szczególnie w dzisiejszych czasach :)

21.05.2020 16:15
Ogame_fan
😊
odpowiedz
Ogame_fan
107
IvestigationSEESThieves
Image

Przeszedłem sobie znowu Red Dead Redemption 2, w sumie to wymaksowalem znowu robiąc wszystko co się tylko da. Nadal jedna z najlepszych gier w jakie grałem, nadal 10/10.

Kończę też Yoshi Crafted World i Persone 3 żeby wyczyścić grafik przed nadciagajacymi tłustymi miesiącami.

21.05.2020 16:42
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
79
Silence of the LAMs

Skończyłem Tomb Raider 4 - Last Revelation.
Nie tak długi jak TR3 (który mnie niemal zamęczył długością) ale miewał trudniejsze momenty.
No i tym sposobem wreszcie przeszedłem całą starą sagę Tomb Raiderów, nową trylogię też grałem (na PC grało się tak sobie, na konsolach jednak lepiej) a jeszcze nowszej nie ruszałem i raczej nie tknę, nie podobała mi się część z 2014 roku którą rozdawali za darmo.

Obecnie na ruszcie ATOM RPG, niedawno wyszedł dodatek Trudograd w Early Access i mam nadzieję przejść grę zanim dodatek zostanie ukończony :]

24.05.2020 21:56
squaresofter
odpowiedz
squaresofter
29
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

W ten weekend udało mi się wreszcie scalakować Mafię II (PS3). Teraz mogę wrócić do gier, które ogrywam ostatnio, a więc Final Fantasy VII Remake (PS4), Beyond: Two Souls (PS3), Higurashi (PC), Halo The Master Chief Collection (XOne) i Gears of War 2 (X360).

post wyedytowany przez squaresofter 2020-05-24 21:57:12
31.05.2020 21:36
Ogame_fan
😍
odpowiedz
Ogame_fan
107
IvestigationSEESThieves
Image

Jako że jeszcze tylko 19 dni do mojej premiery generacji, ogrywam sobie po raz nasty The Last of Us. Niezmiennie od 2013 roku, jest to jeden z najlepszych tytułów w jaki mi było dane zagrać:)

Do tego Persona 3 już październik i fabuła na kazdy m kroku zaskakuje i pokazuje jak bardzo jest to świetna seria. Ponad 50 godzin juz wbite Maksuje sobie Social linki i nawet nie wiem kiedy lecą kolejne godziny. Jakoś dziwnie pamiętałem że trójka jest dużo krótsza niż piątka i czwórka A tu chyba spokojnie będzie ponad 100 godzin jak skończę.

Dodatkowo w łóżeczku TMS #FE. Swietna gra, genialne połączenie SMT i FE. Mam nadzieję że Atlus pokusić się o zrobienie drugiej części.

31.05.2020 22:10
konewko01
odpowiedz
4 odpowiedzi
konewko01
10
Generał

Wbijam calaka w AC Odyssey. Platyna w podstawce zrobiona, Pierwsze Ostrze na 100%, teraz Atlantyda, potem zostaną pytajniki, max level, tier S4 i synchronizacje w podstawce. Czyli jeszcze jakieś 60h gry, a za mną 102h. Do Valhalli zdążę :D

post wyedytowany przez konewko01 2020-05-31 22:12:58
31.05.2020 22:27
Ogame_fan
😉
Ogame_fan
107
IvestigationSEESThieves

Też w tym roku splatynowalem Odyseje, bardzo fajna odsłona AC. Została mi tylko Atlantyda która zrobię chwile przed Vallhala na która nie mogę się doczekać:)

31.05.2020 22:30
McPatryk1995v2
1
McPatryk1995v2
30
Umbrella Corporation

Mi się w zeszłym roku udało zrobić 100% :) Przyznam, że Atlantyda trochę mnie wymęczyła, odrobinę za duże to wszystko, ale grało się przyjemnie :)

31.05.2020 23:31
konewko01
👍
konewko01
10
Generał

Daj spokój, Atlantyda bije na głowę wątek fabularny z podstawki. Fakt faktem, że zadania w Elizjum były bardziej rozbudowane, ale też były trochę męczące. Obecnie jestem u Hadesa i jest świetnie. Dodatek z ostrzem był niezły, ale Atlantyda to praktycznie coś innego i wprowadza kilka nowości.

post wyedytowany przez konewko01 2020-05-31 23:32:32
31.05.2020 23:32
McPatryk1995v2
McPatryk1995v2
30
Umbrella Corporation

Znaczy, mi chodzi o ten cały drugi dodatek. Fabularnie się zgodzę, że był ciekawszy, ale samo wykonanie to niby to co w podstawce, ale gorzej.

01.06.2020 07:38
Ogame_fan
odpowiedz
Ogame_fan
107
IvestigationSEESThieves

No jak dla mnie Odyseja była świetna, fakt że nie robiła już takiego Wow jak Origins. Ale nadal bawiłem się przednio. Atlantyda kusi ale teraz to tylko skończyć Persone i Xenoblade a od 19 czerwca to już wysyp gier wiec trochę poczeka aż wrócę żeby skończyć do końca Odyseje Alexiosa :)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze