Recenzja płyty Marilyn Manson - We Are Chaos. Mniej znaczy więcej - fsm - 14 września 2020

Recenzja płyty Marilyn Manson - We Are Chaos. Mniej znaczy więcej

Marilyn Manson to muzyk, który najlepsze rzeczy już stworzył, ale nie ustaje w produkowaniu kolejnych albumów. Dwa główne nurty jego muzycznych wyziewów to ten bardziej metalowy, agresywny i ten zdecydowanie mniej szatański, czasem bluesowy, czasem glam-rockowy. Do pierwszego typu płyt należą te najlepsze - Antichrist Superstar i Holy Wood czy ostatnia, trochę gorsza, Heaven Upside Down. Natomiast w tym drugim nurcie jest świetne Mechanical Animals, słabe Eat Me, Drink Me, czy zacny The Pale Emperor sprzed 5 lat. Najnowsza płyta - We Are Chaos - bez żadnego wstydu pokazuje, że pozbawiony żądzy szokowania Manson znowu potrafi nagrać coś ciekawego. Szczególnie, gdy ma pomocnika.

We Are Chaos to najkrótszy album w karierze Marilyna Mansona, nagrany we współpracy z Shooterem Jenningsem, bogiem współczesnego country. Nietrudno się domyślić, że w efekcie tej kooperacji nowa płyta stoi mocno w tym drugim, mało metalowym klimacie. Oto Manson niebanalny. Manson, który przestał próbować szokować, bo przecież najbardziej szokująca i tak jest współczesna rzeczywistość, i zajął się muzyką. I bardzo dobrze!

Nowa płyta to 42 minuty, 10 utworów i dwie wyraźnie zaznaczone strony - A i B, skrojone pod winyl. Dodatkowo każda z tych stron jest lustrzanym odbiciem tej drugiej. Obie zaczynają się od najagresywniejszych utworów, które są echem muzyki nagranej na potrzeby Antichrist Superstar - szczególnie otwierający płytę Red, Black and Blue. Potem dostajemy dwa utwory skoczne, singlowe, poniekąd radiowe, ale z charakterystycznym "mansonowym" twistem. Finałem każdej ze stron są natomiast dwa numery spokojne, wręcz autorefleksyjne, ze wskazaniem na świetny Half-Way and One Step Forward prowadzony przez zacny klawiszowy motyw, w którym Manson rozlicza się ze swoim wiekiem (w tym roku skończył 51 lat) i przedostatni utwór Solve Coagula z jednym z tych tekstów, które są całkiem trafne ("I'm not special I'm just broken and I don't wanna be fixed"). Niepotrzebnych lub za długich utworów nie stwierdzono, a to była spora wada większości płyt podpisywanych marką MM.

Obecność Shootera Jenningsa mogłaby sugerować, że Manson nagra album w klimacie country. Na szczęście nic takiego nie ma miejsca - najbardziej zbliżone do tego gatunku są pierwszy singiel z słabiutkim teledyskiem, skocznym refrenem i akustyczną gitarą oraz ballada Paint You With My Love, która pod koniec robi się jednak cudnie złowieszcza, więc nie odstaje od reszty twórczości Mansona (a skojarzenia z płytą Mechanical Animals, jakie ten utwór wzbudza, są jak najbardziej pozytywne). Cała reszta to 100% Mansona w Mansonie, tyle że ciut lżejsze i pogodniejsze niż dotychczas. Dzięki temu całość brzmi świeżo, choć nie ukrywam, że przyjąłbym nieco więcej pazura, do jakiego zdążył nas przyzwyczaić pan muzyk.

Z każdym nowym albumem Mansona mam tak samo. Początkowa ekscytacja jest ogromna, bo sentyment mam ogromny i z wielką chęcią sprawdzam, co też nasz "god of fuck" zmajstrował tym razem. Pozytywne nastawienie czasem znika szybciej (Eat Me, Drink Me, The High End of Low), czasem później (Born Villain), a czasem wcale (ostatnie 2 albumy, bo klasyki pozostaną na zawsze świetne). Porządne rozliczenie z We Are Chaos przyjdzie więc pod koniec roku, gdy będę robił muzyczne podsumowanie 2020. A teraz pozwolę sobie sparafrazować kolegę, z którym dyskutowałem o nowej płycie: Manson to to taki podstarzały emo, z kiczowatymi tekstami, którego płyty nam wchodzą jak mamy dzień z wysoką tolerancją na tę jego konwencję. Tyle że u mnie ten "dzień" potrafi trwać np. trzy miesiące albo i dłużej :)

fsm
14 września 2020 - 18:13
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
15.09.2020 18:03
Lemur80
Lemur80
74
Fear is the mind killer

Melduję się. Recenzję przeczytałem, ale płyty przesłuchać raczej nie zamierzam :-) Gdyby jeszcze single były jakoś szczególnie zachęcające...

Ostatni raz Mansona dobrze mi się słuchało w roku 1999 w autobusie linii 122, podczas powrotu ze szkoły ;-P

No, podbiłem Ci reckę, może więcej osób zobaczy :-)

15.09.2020 18:17
Deser
😊
odpowiedz
Deser
223
neurodeser

Przeczytane, a jak już przeczytałem "country" to musiałem posłuchać ;P
No i mam problem, bo country tam nie słyszałem ale to tylko dwa kawałki. Dam szanse reszcie to może coś znajdę. Na chwile obecną - Manson jak Manson.
Często sobie puszczam The Pale Emperor podczas gotowania albo sprzątania, bo mi tak pasuje. Moim zdaniem to jego najlepsze dokonanie (żeby nie było, że coś mu ujmuje moje gotowanie, Ministry leci równie często).
Też podbijam ;)

15.09.2020 18:34
odpowiedz
RP73
23
Chorąży

Jak kazda jego plyta - utwory wybitne + utwory wybitnie zapychajace. Jesliby wybrac pare kawalkow i dodac do kilkunastu kawalkow wybranych z poprzenich plyt, wychodzi calkiem zacna playlista (ktora zreszta mam w formacie FLAC). Nawiasem mowiac, jakis czas przed ostatnia plyta pan MM wydal singla z wlasna wersja “The End”. I tymze pozamiatal. Nie ostatnia plyta

15.09.2020 22:41
sekret_mnicha
odpowiedz
sekret_mnicha
212
fsm

GRYOnline.plTeam

Lemur80 Mi słabość do MM została z drugiej połowy lat 90-tych, kiedy to go odkryłem i zwariowałem. A jeśli płyty nie zamierzasz przesłuchać, daj szansę utworowi numer 1. To nie singiel ;)

Deser No właśnie, bardzo mało country, więcej czegoś innego. I dobrze.

RP73 Szkoda, że The End zniknął że streamingów. Też mi się podobał.

16.09.2020 06:48
odpowiedz
1 odpowiedź
RP73
23
Chorąży

The End zakupilem za jakies koszmarne pieniadze z niemieckiej strony z bezstratna muzyka. U mnie streaming to przewaznie “wersja demo” tego, co finalnie znajdzie sie w moim grajku

16.09.2020 11:41
sekret_mnicha
sekret_mnicha
212
fsm

GRYOnline.plTeam

Wideo

Ciekawostka - na YT pełna wersja tego covera tylko z hiszpańskimi napisami od jakiegoś tam usera. Oficjalnych brak.

https://youtu.be/6tHy8QPXwUg

16.09.2020 19:20
Lemur80
odpowiedz
4 odpowiedzi
Lemur80
74
Fear is the mind killer
Wideo

sekret_mnicha

Przesłuchałem, bez szału.

Wiesz, ja się załapałem na hype związany z "Antichrist Superstar", nawet siakąś koszulkę miałem :-) Jak ta płyta wyszła, to zrobił się niezły szum wokół niej. Teledyski na pewno też miały niebagatelny wpływ na to, jak się odbierało muzykę Mansona. W każdym razie to była dobra rzecz, ale na "Dope Show" zareagowałem już tylko skrzywieniem gęby, zbyt wiele rzeczy nie spodobało mi się na tej płycie. Na horyzoncie pojawiły się inne kapele i inne gatunki, więc Manson poszedł w odstawkę.

No, ale skoro polecacie konkretne płyty MM, a w internetach pojawiają się podobne opinie, to stwierdziłem, że może warto sobie odświeżyć twórczość pana Warnera. Wybrałem dwie płyty: "Holy Wood" i "The Pale Emperor". Potrzebuję takiej "piosenkowej" odskoczni, zobaczymy jak to dziś zagra :-)

[EDIT]:

A, przypomniałem sobie o czymś. Jako fan MM (chyba mogę Cię tak nazwać), pewnie to znasz, ale i tak wrzucę, bo myślę, że te 3-minutowy fragment z serialu "The New Pope" jest całkiem zabawny (szczególnie ten obraz):

https://www.youtube.com/watch?v=4eED5SRM_n4

post wyedytowany przez Lemur80 2020-09-16 19:36:18
17.09.2020 12:00
sekret_mnicha
sekret_mnicha
212
fsm

GRYOnline.plTeam

Papieża oczywiście oglądałem, cały serial, więc i pana MM widziałem. Zacne.

Jak po Antichrist wjechało Mechanical Animals byłem w szoku, że można zrobić tak fajną, tak inną płytę. Była, jest i będzie super. Ale jeśli chodzi o przypominanie/nadrabianie poprzednich dzieł pana Warnera, to zdecydowanie dobry wybór. Holy Wood to mój ulubiony krążek, a z "nowożytnych" Pale Emperor jest najlepszy

17.09.2020 12:19
Aen
👍
1
Aen
190
Anesthetize

Zawsze mnie trochę przerażał. Jak pokazywali go w telewizji za dzieciaka, miewałem potem koszmary. Ale, jak widać, nie taki ten papież straszny.

17.09.2020 18:06
Lemur80
😊
Lemur80
74
Fear is the mind killer
Image

Heh, Papy Emiratusa wrzucać nie będę, bo to zbyt oczywiste, ale...

post wyedytowany przez Lemur80 2020-09-17 18:14:08
18.09.2020 00:02
WolfDale
😊
WolfDale
33
Lodowy Pomnik

Imperator.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze