W co gracie w weekend? #344: Halo TMCC Gearsy 3-5 Portal 2 Shadow of Mordor i Higurashi - squaresofter - 27 listopada 2020

W co gracie w weekend? #344: Halo TMCC, Gearsy 3-5, Portal 2, Shadow of Mordor i Higurashi

Hej. Jak tam gracze? Gracie w jakieś ciekawe gry ostatnio? Podczas miesięcznej przerwy od publikowania W co gracie w weekend? zaliczyłem kilka ciekawych tytułów, ale nawet teraz, gdy za oknem straszny mróz i wiele osób ma serdecznie dosyć kończącego się powoli roku, w dalszym ciągu ogrywam jakieś tytuły, wymieniam się z innymi graczami wrażeniami z ulubionych gier i mam w głowie całą masę pomysłów, z których chciałbym chociaż część zrealizować.

Halo: The Master Chief Collection

Zacznę od największej kolekcji gier z serii Halo dostępnej na rynku. Chociaż większość z tych gier już kiedyś skończyłem, to uznałem, że o wiele bardziej opłaca się kupić sześć różnych części Halo niż samą czwórkę, którą zawsze chciałem sprawdzić, tym bardziej że Halo: Combat Evolved i Halo 2 występują tutaj w odświeżonych wersjach. Sami chyba rozumiecie, że nie mogłem sobie odmówić takiej przyjemności.

Strasznie zaniedbywałem tą kolekcję od jej zakupu, ale wpadłem niedawno na szatański plan i chcę ukończyć wszystkie tytuły z tej składanki do końca roku. Nie powinienem mieć z tym problemów, gdyż Halo: Reach już ukończyłem, a do końca Combat Evolved mam już raptem dwie misje.

Gdy tylko zainstalowałem  kolekcję na konsoli odpaliłem najpierws jedynkę, ale po ukończeniu kilku etapów uznałem, że lepiej będzie przejść całą kolekcję w sposób chronologiczny.

Halo od Bungie to jest jednak to, co uwielbiam. Ponura historia Reach poprzedza totalnie epicką Jedynkę, która dzięki wspaniałej ścieżce dźwiękowej, skomponowanej przez Martina O’ Donnella, znów wyrywała mnie z kapci. Czasem jest mi trudno oderwać się od produkcji, która przecież stworzyła podwaliny marki Xbox niemal dwadzieścia lat temu.

W weekend nie ukończę pewnie całej kolekcji, ale postaram się jeszcze kiedyś napisać co nieco o uniwersum zabójczych pierścieni, Monitorów, Powodzi, Master Chiefów, Cortan itd.

Gears of War 3 – Bracia aż po grób

Nie mogę w to uwierzyć, że w tym roku udało mi się w końcu przejść kampanię w trójce na szalonym poziomie trudności, na cztery osoby i zaliczyć hordę na najwyższym poziomie trudności. Jeszcze kilka lat temu mówiłem znajomym, że przechodzę na gearsową emeryturę po wbiciu calaka w jedynce, co zajęło mi raptem jakieś osiem miesięcy. Stwierdziłem wtedy, że nie warto już podchodzić do tej serii na poważnie i praktycznie straciłem zainteresowanie konsolami Microsoftu.

Dzisiaj jestem jednak już innym graczem. Uważam, że jeśli coś się zaczyna, to należy to skończyć, dlatego po wbiciu calaka w Gears of War 2 walczę w końcu o ten najtrudniejszy w tej epickiej trylogii.

Do pewnych przedsięwzięć należy po prostu dorosnąć i ustalić wcześniej jakiś plan. Mój był taki, że spędzę rok na zdobyciu wszystkich brakujących onyksowych medali. Jeden medal na tydzień wystarczy. Dla wielu osób to niedorzeczny pomysł. Dla mnie jest to jednak pretekst, aby opanować w stopniu mistrzowskim wszystkie tryby grym i poznac nowych graczy. Na ten weekend zaplanowałem sesję Bestii, która chcę ukończyć ze znajomymi i mocno wierzę w to, że uda nam się zrealizować ten plan. Na chwilę obecną brakuje mi 53 onyksowych medali z 65 wymaganych. Z każdym dniem boję się, że chmura zepsuje mi cały kilkuletni progres w grze, tak jak była już zrobiła z sejwami kilku moich znajomych. Raz już sam tego doświadczyłem i omal nie postradałem z tego powodu zmysłów, ale czymże by było życie bez ryzyka? Tylko ci co ryzykują w życiu mogą walczyć o najwyższe nagrody. To nie dotyczy tylko gier wideo.  

Gears of War 4 – Karcianka dla hipsterów

Wraz z porzuceniem serii Gears of War przez Epic skończyła się pewna epoka. Była to epoka wymagająca od graczy zgrania i ciągłego doskonalenia umiejętności. Gdy na rynku pojawiła się  czwórka zmieniono w niej głównych bohaterów, wokół których kręci się główna oś fabularna. Nagle okazało się, że bycie COGiem jest passe. Marcus pełni od tej części rolę Boomera, Baird konstruuje jakieś roboty, a Anyę po prostu zabito, bo była chyba zbyt biała. Tym razem świat mają uratować jakieś wyrzutki, albo hipsterzy, jak kto woli.

Gdy zobaczyłem co się święci, to zwątpiłem w całą serię. W trakcie rozgrywania kampanii jednak krok po kroku zmieniało się moje nastawienie, a fabuła w pewnym momencie zatoczyła nawet ciekawe koło, ale nie chcę tutaj rozpisywać się na ten temat, bo przecież zdarzenia w tym cyklu to był przecież tylko pretekst, żeby wyżyć się na przeciwnikach za pomocą całego arsenału broni, oddanego nam do dyspozycji przez autorów

Z początku zupełnie nie podeszli mi nowi zrobotyzowani przeciwnicy, z którymi musimy się zmagać, ale z drugiej strony w czwórce pojawia się przecież nowy elektryczny karabin snajperski, EMBAR, oraz przede wszystkim przepotężna, szybkostrzelna strzelba Overkill, która z miejsca stała się jedną z moich ulubionych pukawek w całej serii.

Dużych zmian doczekał się także tryb dla wielu graczy, a w szczególności tryb Hordy. Dostępne są w nim klasy postaci. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że gra stała się przy okazji karcianką. Bez dobrych kart nie ma co nawet startować do największych wyzwań w tym trybie. Karty zdobywamy za kończenie fal od dwudziestej wzwyż oraz za pomocą waluty w grze. I tu pojawia się problem, bo karty na pierwszym poziomie są bezwartościowe. Żeby coś z nich zrobić, trzeba je zmodyfikować, najlepiej do poziomu szóstego. Tyle, że system kart w grze jest tak skonstruowany, że zrobienie nawet jednej takiej karty trwa wieki.  Jest to celowy zabieg, żeby gracze płacili prawdziwymi pieniędzmi za skrzynki z kartami, które, uwaga, wcale nie zapewnią nam legendarnych kart, a dadzą jedynie większą szansę na ich uzyskanie.

Oprócz kart umiejętności do Hordy, dostępne są również skiny postaci, broni, a nawet wszelkiego rodzaju emblematy, łącznie z flagami państwowymi. Jeśli mamy ochotę, to możemy zamienić cały zestaw bohaterów z poprzednich odsłon serii w sraczkowatych cyrkowców, którzy bardziej nadawaliby się do występów we Fortnite niż do serii, której pierwsza odsłona klimatem ocierała się wręcz o horror.

Oprócz kampanii i trybu Hordy Gears of War 4 oferuje także szereg trybów rywalizacji i nawet jeśli sobie w nich za bardzo nie radzimy, to zawsze możemy dołączyć się do innych graczy i powalczyć z botami na różnych poziomach trudności. Idealna rzecz do wypróbowania broni dostępnej w grze i nauczenia się map, zanim dojdzie do prawdziwej rywalizacji z innymi graczami.

Gears 5 – Operacja nr 5

W Gears 5 co prawda nie ukończyłem jeszcze kampanii (ugrzęzłem gdzieś w połowie), ale i tak wmusiałem sprawdzić w nich tryb dla wielu graczy, gdyż dosyć niedawno wystartowała kolejna sezonowa operacja, a w niej m.in. kolejne dodatkowe mapy, z moim ukochanym Gridlockiem na czele oraz z kolejnymi postaciami, w tym m.in. z Anyą i Dizzym. Do gry dodano także klasy postaci, więc jest co robić. Operacja nr 5 uchodzi za największą aktualizację, jaka zawitała do tej pory w piątce, i tak w zasadzie gram w ostatnią numeryczną część zębatek właśnie w celu sprawdzenia nowej zawartości. Do tej pory włączałem ten tytuł głównie wtedy, gdy były weekendy z dodatkowymi mnożnikami doświadczenia, więc tym razem robię niejako wyjątek dla wspomnianych elementów dodanych do aktualizacji. Minie jeszcze sporo czasu zanim wezmę się za piątkę na poważnie.

Portal 2 – Ciągle żywa kooperacja

Jakieś dwa-trzy miesiące temu naszła mnie wielka ochota na powrót do zwariowanego świata w Portalu 2. Plan był prosty. Chciałem wyściskać paru graczy, i jeśli byłaby taka możliwość, to przejść produkcję Valve w kooperacji. Łatwo powiedzieć. Dołączyłem nawet do jakiejś sesji w tym celu, lecz w żadnym stopniu nie zbliżyło mnie to do realizacji tego założenia. Widocznie gospodarz sesji zdobył potrzebne osiągnięcie i zapomniał, że jest jej organizatorem, więc postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce i porozmawiać ze wszystkimi graczami, którzy mieli wziąć w niej udział. Chociaż odzew był niewielki, to wystarczyło porozmawiać dłużej z dwoma lub trzema osobami, aż trafił się gracz, który sam zaproponował mi wspólne przejście gry.

Trafiłem bardzo dobrze, bo mój partner nie dość, że nie miał nic przeciwko wspólnym drwinom z GLaDOS, to jeszcze dawał podpowiedzi do sekretów, z których mało zdawałem sobie sprawę wcześniej, gdy przechodziłem ten zacny tytuł kilka lat temu. Powiem więcej, wspólnym wysiłkiem udało nam się nawet pokonać czawartą serię testów bez skuchy, co jest największym wyzwaniem w całej produkcji. Dlatego też bardzo liczę na to, że w najbliższych dniach uda nam się dokończyć tryb kooperacji. Później zamierzam powrócić do singla i przejść go ostatni raz w życiu, wyciskając z tej legendarnej gry logicznej wszystkie soki. Smutno mi będzie bez tego zarozumiałego kartofla, smutno tym bardziej, że wcale nie zanosi się na to, że jeszcze kiedyś go zobaczymy, zwijając się przy tym ze śmiechu po wysłuchaniu jego niewybrednych żartów.

Middle Earth: Shadow of Mordor – Orcza Persona w świecie Tolkiena

Dosłownie kilka dni temu zakończyłem swoja przygodę z podstawką Cienia Mordoru, więc w najbliższy weekend przyjrzę się bliżej pierwszemu rozszerzeniu fabularnemu. Będą to łowy jak żadne inne dotąd. Grałem nawet przez chwilkę w ten dodatek, ale do tej pory ledwo go liznąłem. Po trofeach wiem jednak, że zyskam nowych sprzymierzeńców oraz nauczę się nowych metod uśmiercania orków. Czy można chcieć czegoś więcej? W życiu. Cień Mordoru to jedna z najlepszych produkcji osadzonych w tym wyjątkowym świecie fantasy, dlatego cieszę się, że będę miał okazję spędzić tam jeszcze więcej czasu. Strasznie długo czekałem na coś dobrego w tym temacie, dlatego zamierzam nacieszyć się kolejnymi łowieckimi eskapadami Torvina jak najdłużej.

Higurashi Rozdział 4 – Nipah

Czwarty rozdział opowiadający o przeklętej Hinamizawie cofa nas o kilka lat do wydarzeń, od których zaczyna się ta japońska i owiana zasłoną tajemniczości historia. Tym razem główną bohaterką jest pokrzepiająca wszystkich wokół Rika. Nie wiemy zbyt dużo na jej temat, poza tym, że mieszka ona w świątyni, w której odbywa się znaczna część gry i przyjaźni się z Satoko.

W przeszłości senna mieścina nie była wcale spokojnym miejscem, gdyż rząd japoński postanowił wybudować tamę, co miało w konsekwencji spowodować zalanie całej Hinamizawy. Łatwo się domyślić, że jej mieszkańcom pomysł niespecjalnie przypadł do gustu. Przez trzy rozdziały tej japońskiej powieści graficznej nie wiedzieliśmy zbyt wiele na ten temat, ponad to, że podczas trwających wtedy protestów doszło do linczu kierownika budowy, którego ciało zostało poćwiartowane na części. Nigdy jednak nie odnaleziono zleceniodawcy tego makabrycznego mordu, dlatego też bardzo liczę na to, że kolejny rozdział tej opowieści mnie nie zawiedzie i znów przyjdzie mi szukać szczęki na podłodze.

To tyle z mojej strony. Jeśli chcecie, to dorzućcie coś od siebie w komentarzach. Do następnego razu. Miłej zabawy na konsolach nowej generacji.

squaresofter
27 listopada 2020 - 21:08
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
29.11.2020 13:32
Yuri Lowell
2
Yuri Lowell
39
Brave Vesperia

Miłego weekendu i grania!
U mnie nadal Nayuta no Kiseki (PSP).

29.11.2020 16:17
JohnDoe666
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
JohnDoe666
17
Senator

Ja całą kolekcję Halo:MCC skończyłem kilka dni temu. Również grałem chronologicznie więc zacząłem z Reach a skończyłem "czwóreczką" więc i na początek i na koniec dostałem mocne, wzruszające epilogi. Czwórkę kończyłem pierwszy raz i bardzo pozytywnie się zaskoczyłem.
Kolekcja dała mi niesamowite 70 godzin gamingu. Gram w "piąteczkę", ściągam Halo Wars 2 i zaczyna mi być smutno ponieważ kończą mi się tytuły w tym znakomitym uniwersum.
Dobrze że jeszcze jest trochę kontentu ze świata Halo... na Netflixie :).

29.11.2020 21:14
squaresofter
squaresofter
37
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

JohnDoe666
Sam bym zagrał w Halo 5 i Wars, bo mnie od dawna ciekawią

03.12.2020 00:25
Hydraulik333
Hydraulik333
21
Chorąży

Z tą piątką to ja, jako fan serii od Bungie bardzo się zawiodłem. Tylko pod względem fabuły w singleplayer i muzyki. Tryb multiplayer i to jak rozbudowane jest samo strzelanie, jest na wielki plus, piątej odsłony serii Halo.

29.11.2020 16:28
grish_em_all
1
odpowiedz
grish_em_all
199
Grish

Ja w końcu doczekałem się promocji na F1 2020 - coś czuję że tryb My Team wciągnie mnie na długo i ładnych parę sezonów objadę zanim mi się znudzi. Pod względem modelu jazdy co prawda prawie nic się nie zmieniło od F1 2018, ale możliwość stworzenia i startów we własnym, jedenastym zespole w stawce - dla mnie bomba. Do tego doszły drobne zmiany w systemie ulepszeń pojazdu, oraz fakt że w tej odsłonie kierowcy AI mogą przechodzić na emeryturę i być zastępowani przez kierowców F2 - coś czuję że dobre kilkaset godzin poświęcę na tryb kariery, zwłaszcza że uznaję wyścigi tylko na 100% dystansu oraz pełny format kwalifikacji :)

29.11.2020 22:25
Jane's
1
odpowiedz
Jane's
16
Konsul

W weekend ukończyłem What Remains of Edith Finch, zakupioną podczas aktualnej, jesiennej promocji na Steam. Napisać, że to arcydzieło to jak nic nie napisać. Tak spójnej, przemyślanej, pięknie opowiedzianej, przedstawionej i chwytającej za serce historii, w żadnej grze nie spotkałem i wątpię aby to się powtórzyło.

Z większych gier to biorę się w końcu za Kingdom Come Deliverance.

post wyedytowany przez Jane's 2020-11-29 22:25:29
30.11.2020 10:01
solitary_sly
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
solitary_sly
31
Solidny Szop

Ja jestem świeżo po zakupie mojego pierwszego w życiu Xboxa i ogrywam właśnie Assassin's Creed Valhalla. Fanem serii jestem ogromnym, ale Odyssey już mnie trochę wymęczyło. Teraz zaś wciągnąłem się znowu bez reszty i plądruję angielskie wioski i klasztory w poszukiwaniu surowców dla mojej osady. Jeszcze nie zawarłem żadnego sojuszu, generalnie jestem cienki bolek - potrzebuję lepszej broni i pancerza na dalsze wyprawy. Ogólnie rzecz biorąc póki co jest super.

Gdyby ktoś chciał ze mną w coś pograć to śmiało uderzać w nick -> solitary sly (Marcus na awatarze). Przymierzam się do Game Passa, wtedy będę bardziej elastyczny - mogę grać w Gearsy, Halo, Battlefielda, PES-a, co dusza zapragnie. Tylko ostrzegam - dużo kampię :D Snajperka to moje drugie imię, nic na to nie poradzę.

30.11.2020 13:58
squaresofter
2
squaresofter
37
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

solitary_sly
Załatw tego GP i jedziemy z Halo i Girsami, a i dobej zabawy przy Valhalli.

30.11.2020 14:24
solitary_sly
solitary_sly
31
Solidny Szop

Z dziką przyjemnością, ale to jeszcze nie teraz:D Chcę ograć na 100% Asasynka, potem może ogram Cyberpunka, a potem odpalam GP i jadę z tematem, bo mam masę zaległości na X-ie.

03.12.2020 00:21
Hydraulik333
👍
2
odpowiedz
Hydraulik333
21
Chorąży


Cieszę się Square z twojego powrotu! Świetnie się również czytało twój tekst.

Hellblade (Xbox One): Fantastyczny tytuł. Zaskakujące jest w ile osób gra była zrobiona. Bardzo dopracowany tytuł. Czasami były elementy bardziej schematyczne i monotonne, ale walka i fabuła są naprawdę świetne wykonane. Zakończenie było bardzo ciekawe i czekam na 2 cześć Hellblade.

Tales of Vesperia (Xbox One): Czym dalej tym lepiej. Do gry (i chyba już to napisze kolejny raz) trzeba bardzo się przyzwyczaić. Jednak jak ci się uda, to dostajesz naprawdę kawał dobrej gry.

Ikenfell (Xbox One): Na początku gra bardzo mi się podobała. Dostałem wprowadzenie do świata gry, które ogromnie mi się podobał. Fabuła jest prosta, ale za to nie nuży. Muzyka to mistrzostwo samo w sobie. Ma się wrażenie jakby z rozdziału na rozdział, była to co raz lepsza. Walka to miks paru gier (np. South park 1 i 2 części RPG wydanych przez Ubisoft) i jest wykonany przyzwoicie, często zachęca gracza to prowadzeń taktyk. Jednak od 2 rozdziału mam wrażenie, jakby gra zbytnio nie mogła się rozkręcić. Wykonujemy ciągle podobne rzeczy, a zagadki jak już się pojawia, to są zazwyczaj proste.

Kirby Triple Deluxe (3DS): kolejny świetny tytuł od Nintendo. Gra ma praktycznie każdy poziom inny od siebie, przez co nie ma ani jednej sekundy nudy. Gra ma wiele urozmaiceń np. moce którymi posługuje się nasz Kirby. Jedynie przeszkadzał mi poziom trudności, gdyż gra (oprócz etapów bonusowych) jest łatwa przez długi czas. Zauważyłem też spadki jakości między grafika, a filmikami. Gra była w wyższej rozdzielczości niż filmiki w grze. Jednak są to błędy wyciągnięte na siłę. Gdyż gra jest wykonana fantastycznie, będąc przy tym jedna z ciekawszych platformówek 2,5D.

Red Faction 2 (Xbox One): Kiedyś grałem w Red Faction: Armageddon i ta odsłona zbytnio mi się nie podobała. Było w niej dziwne poczucie senności. Na gold pojawił się RF2 i zagrałem. Ogólnie gra przypominała mi Quake, ale ubogiego. Sama rozgrywka jest dobra, widać czasem próbę zachęcenia do dalszej gry. Jednak fabuła i grafika to najsłabsze ogniwo gry. Historia na początku jest prosta i zrozumiała. Jednak twórcy zechcieli przekombinować i wyszło co wyszło. Grafika z rodem epoki ps1. Często Kwadratowe Obiekty jak i twarze (z paroma wyjątkami). Całościowo grało się przyjemnie.

Death Stranding (Ps4): Jako fan Hideo Kojimy nie mogłem obejść obojętnie obok tej gry. Polowałem na nią od czasów zapowiedzi. Po recenzjach troszkę się obawiałem. Gdyż po MGS5, miałem lekki niedosyt. Postanowiłem poczekać. I teraz nadszedł moment, aby go w końcu nabyć. Jestem w bodajże 2 rozdziale. Muszę napisać jedno. Jeśli naprawdę lubisz gry Kojimy, to nie ma się czego bać. Jest to ta sama formuła, która możemy poznać u Kojimy. Strasznie dopracowana gra, dużo ciekawostek, a także zafiksowane na pewnym temacie. Grafika w tej grze to majstersztyk. Ta dbałość o detale. Ciagle czekam na występ Mads-a Mikelsena, ponoć wymiata. U mnie pojawia się obecnie, epizodycznie.

Kingdom Hearts (Ps2): Zbytnio, na razie ciężko coś mi o niej napisać. Jestem po 3 godzinach...a dalej jestem w początkowym etapie gry. Chciałem zrobić wszystkie wyzwania na wyspie, lecz chyba sobie daruje.

The Elder scrolls 4: Oblivion (Xbox One): Mam mieszane uczucia, co do 4 części TES. Z jednej strony mamy elementy, które powodują myśli ,,arcydzieło’’. A tu zaraz trach...i mamy elementy rodem z gier z kosza. Dodatkowo gra straszliwie się zestarzała. Zadanie główne (jak na razie) to idz z punku a do B pogadaj i do punkty C. Aktywności pobocznych jest za mało. Przez co przechodzenie między tymi punktami jest bardzo nudne. W całej mojej podróży natrafiłem tylko na jedno zadanie poboczne (swoją droga bardzo dobre).

My Time at Portia (Xbox One): Przypomniało mi się ostatnio jak to zagrywałem się w Harvest Moon: Back to Nature. Ile radości dał mi ten tytuł. Zobaczyłem w bibliotece Game pass MTaP i od razu pobrałem. Odpalam... i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to paskudne modele postaci. W edytorze nie mogłem nic wymyśleć i powstała mi postać, wyglądająca jak Sid z Toy Story. Myśle dobra dam szanse. Gra ma wiele dziwnych mechanik (np uderzanie w drzewo aby wypadły ci przedmioty), ale także zaczerpnięty z innych gier. Na poczatku grało mi się okropnie. Gra mnie zalewała błędami na każdym kroku. Ale po następnym włączeniu. Zaskakująco nie przeszkadzały mi one. Może chciałem gry idealnej jak HM: BtN? Nie mam pojęcia. Gra jest dobra, ale bardzo niskiej jakości.

Aragami (Xbox One): Kolejna gra, w której widać zbyt mały budżet. Nie przeszkadza to w cieszeniu się tytułem. Tak, gra ma wiele drewnianych, dziwnych elementów (Np animacje). Gdy widzę jak wykonana jest grafika (oprócz modeli postaci), rozgrywka i nawet fabuła, to myśle sobie jakbym chciał zobaczyć ja z wiele większym budżetem. Świetnym pomysłem było dawanie easter egg-i z innych gier. W swojej podróży zauważyłem Ognisko z serii Dark souls, czy tez Sławny Tri-Force z The Legend of Zelda. Dostałem grę wręcz bardzo dobra, z nie rozbudowanym potencjałem.

UnderMine (Xbox One): Jakoś nieszczególnie przepadam za takim typem gier. Uważam nawet, iż zbyt wiele jest już na rynku gier tego typu. Zobaczyłem raz na topce. I po zastanowieniu pobrałem. I bardzo dobrze. Gra jest po prostu świetna. Jedynie brakuje mi teleportow do innych dungeonow ( coś rodem z Dark souls). Gra jest dla mnie trudna. Odpalam ją, gram, powtarzam, wyłączam, po czym dalej wracam.

Burnout Paradise Remastered (Xbox One): Gra z tym swoim modelem zniszczeń bije na głowę największych jego rywali. Szkoda tylko, iż jest często zbyt powtarzalna.

Grudzień zapowiada się świetnie. Bardzo ciekawe gry nadchodzą w game pass (w tym oczekiwany przez mnie HAVEN), ale także premiera, na która długo czekałem czyli Cyberpunk2077.

03.12.2020 00:55
vladpaskovich
1
odpowiedz
vladpaskovich
2
Chorąży

Wasteland 3 - kapitalna gra.

Nie mogę się oderwać.

Moja gra roku 2020.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze