W co gracie w weekend? #345 - squaresofter - 6 grudnia 2020

W co gracie w weekend? #345

Miło mi powitać Was w kolejnym odcinku W co gracie w weekend. Oby udało Wam się zagrać w wymarzone gry przed końcem tego roku. U mnie wszystko po staremu. Uruchomiłem kilka gier, które od dawna chciałem sprawdzić, ale po pożegnaniu się z Portalem 2 postanowiłem skupić się na tym, w co grałem ostatnio najwięcej, a więc na Higurashi, Gears of War 3, Halo 2 Anniversary oraz na dodatkach do Shadow of Mordor.

Gears of War 3 – Patologiczny hordziarz i zabójca COGów

W dalszym ciągu walczę o ostatnie osiągnięcie w grze. Zostało mi 49 onyksowych medali do zdobycia. To bardzo dużo, ale po zrobieniu wszystkiego w trybie Hordy mogę chociaż skupić się na trzech pozostałych trybach, a więc na trybie rywalizacji, bestii oraz na zręcznościowym trybie kampanii. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za około rok powinienem skończyć zabawę z trójką.

Jeśli po drodze pomogę komuś w przejściu fabuły na szalonym poziomie trudności lub zmasakruję ze znajomymi siły koalicji wcielając się w Kantusa, Boomera lub Berserkerkę, to tylko lepiej.

Halo 2 Anniversary – Aribiter w natarciu

Jednym z głównych powodów zakupu kolekcji Master Chiefa przez mnie była chęć zobaczenia odświeżonej drugiej wersji jego przygód. Nie byłem jednak gotowy na tak wielką różnicę względem oryginału, bo poprawiono nie tylko tekstury we wszystkich planszach, ale przede wszystkim nagrano od nowa przerywniki, na których dwójka prezentuje się zdecydowanie lepiej niż chociażby Halo 3 i Reach.

Jednak chyba najbardziej w tych odświeżonych wersjach Halo podobają mi się dodatkowe terminale, które pozwalają na lepsze zrozumienie historii całego uniwersum.

Halo 2 koncentruje się już nie tylko na Master Chiefie i Cortanie, ale również na losach Arbitra z Przymierza, a wszystko to tak naprawdę ma pokazać, że tytułowe pierścienie są śmiertelnym zagrożeniem dla wszystkich żywych organizmów we wszechświecie. Gdy wróg głównego bohatera dowiaduje się do czego tak naprawdę służą wielbione przez Przymierze relikty, zostaje odarty ze wszystkiego przez swoich mocodawców i skazany na śmierć. Co stanie się dalej, zachowam w tajemnicy.

Higurashi – Rozdział 5

Domysły w ponurej historii o wieczornych cykadach powoli się kończą. Coraz więcej pytań znajduje swoją odpowiedź, a wszelkie niedopowiedzenia zostają wyjaśniane. Na całe szczęście nie wszystkie, a dodawanie kolejnych głównych bohaterów lub ukazanie pewnych wydarzeń z innej perspektywy jedynie podsyca moją ciekawość.

Piąty rozdział koncentruje się wokół młodszej z sióstr bliźniaczek Sonozaki, Shion. Szybko dowiadujemy się, że została ona uznana przez głowę rodu jako ta gorsza, ze względu na brak demonicznego genu, cokolwiek miałoby to znaczyć. W takim przypadku dziecko mogło zostać zabite jako niepotrzebne do przedłużenia linii rodowej.  Takie przypadki zdarzały się w przeszłości w Hinamizawie, dlatego młodsza z sióstr powinna być wdzięczna babce, że ta wydaliła ją z domu rodzinnego i wysłała do szkoły specjalnej, która przypominała jakiś odosobniony klasztor bez możliwości opuszczania jego podwojów.  

Jednak wciskanie jakichś kitów o Bogu wcale nie uszczęśliwiło Shion i postanowiła, że weźmie nogi za pas. Gdy tylko udało jej się nawiać, zaczęła snuć swoje plany dotyczące przyszłości oraz pracy, która była jej potrzebna, żeby przeżyć bez wsparcia jej rodziny.

W tym momencie przestałem ostatnio grać, więc gdy tylko znajdę dłuższą chwilkę, to wrócę do tej opowieści, bo jeśli Higurashi czegoś mnie nauczyło, to nauczyło mnie tego, że nawet najwznioślejsze ideały bohaterów bardzo szybko sięgają w nim bruku.

Shadow of Mordor – Pan Jasności

Pierwszy dodatek fabularny w grze zaliczony, więc tym razem wypada wcielić się w elfa Celembrimbora, który wykuł najważniejszy pierścień w całym uniwersum Władcy Pierścieni. Bardzo podoba mi się, że historia wraca do wydarzeń przedstawionych przed rozpoczęciem gry i dzięki temu przepotężnemu artefaktowi możemy poczuć się podczas rozgrywki niczym młody elfi bóg, który rzuca wyzwanie samemu Sauronowi.

Do mechaniki gry dodano także możliwość cichego naznaczania orków i przejmowania nad nimi kontroli. Chcę jak najszybciej przejść to rozszerzenie, aby czym prędzej wziąć udział w dwóch najtrudniejszych testach w całej grze.

Jeden z nich polega na zabiciu pięciu dowódców, dwudziestu kapitanów i zjedzeniu przynajmniej dziesięciu z nich, a to wszystko w czterdzieści minut, więc nie zdziwcie się, jeśli następny wpis nie pojawi się zbyt szybko. Będzie to oznaczało, że oszalałem i zamknęli mnie w jakimś domu wariatów.                                                                                   

squaresofter
6 grudnia 2020 - 18:19
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
07.12.2020 13:13
solitary_sly
solitary_sly
31
Solidny Szop

Assassin's Creed Valhalla - 30 godzin na liczniku, a mi ciągle mało. Rabuję wioski, rozbudowuję swoją osadę, eksploruję mroźne angielskie zakątki i nawet zadania poboczne potrafią mnie mocno wciągnąć. Już teraz mogę powiedzieć, że ten Asasyn podoba mi się bardziej niż Odyssey. Nie trzeba targać nie wiadomo ile niepotrzebnych gratów w ekwipunku, polowania na zwierzęta wreszcie mają jakiś większy sens i ogólnie jakoś tak z większą radością odpalam tę grę niż "Odyseję" :D Polecam każdemu.