Oblivion (Niepamięć) - recenzja widowiska s-f z Tomem Cruisem - eJay - 22 kwietnia 2013

Oblivion (Niepamięć) - recenzja widowiska s-f z Tomem Cruisem

Recenzję Obliviona chciałem rozpocząć sucharem w stylu „to nie jest tekst o grze Bethesdy”, ale pomyślałem, że będzie to zbyt słabe. Zostanę więc przy wersji oficjalnej i merytorycznej. Oblivion to wizualny fajerwerk zapakowany w zbyt słabą fabułę, aby stać się klasykiem science-fiction.

Może gdyby za robotę wziął się ktoś bardziej doświadczony, to mielibyśmy do czynienia z kandydatem do miana filmu roku. Potencjał był, bo tak autorskie wizje widzimy w kinach coraz rzadziej. Ostatni obraz, jaki zrobił na mnie duże wrażenie tak spójnie wykreowanym i przemyślanym światem to Dystrykt 9. Oblivion mógł podążyć podobną drogą, ale ugrzązł na ambicji bycia czymś głębszym. I to ostatecznie nie wypaliło.


Przez długi czas odnosiłem wrażenie, że największą pomyłką było powierzenie Josephowi Kosinskiemu reżyserii. Autor drugiej części Trona popełnił praktycznie te same błędy. Facet ma niebywałe wyczucie wizualne, lubi praktyczne efekty oraz oszczędne CGI w scenach tego wymagających. Wykłada się natomiast na elemencie dramaturgicznym. Oblivion wygląda PRZEPIĘKNIE (nie mylić z efekciarstwem), ale jest pusty emocjonalnie. Teoretycznie można to zwalić na karb pewnej wiksy fabularnej, ale tak czy siak, spoglądanie na zegarek po 60 minutach projekcji nie świadczy o filmie zbyt dobrze.


Oblivion zaczyna się jednak znakomicie, ma fantastyczne pierwsze 2 kwadranse, w trakcie których klimat post-apo wylewa się z ekranu hektolitrami. Postać graną przez Tomka Cruise'a da się nawet lubić (choć nie jest to żadna super napisana rola, Cruise gra jak Cruise), scenografia pieści gałki oczne, muzyka daje o sobie znać w odpowiednich scenach. Problem zaczyna się w momencie odkrywania wielkiej tajemnicy, jaką naznaczony jest ten świat. Słabiutkie tempo narracji oraz zastosowane klisze obniżają zainteresowanie losami bohaterów. Fabuła ciągnie się jak ser, ale trzeba też jasno napisać, że ani akcja, ani aktorzy (oraz aktorki) nie są w stanie zapaść w (nie)pamięć. Zupełnie nie sprawdziła się Olga Kurylenko, która z kamiennym wyrazem twarzy wygląda bardziej jak robot niż człowiek z krwi i kości. Uważni widzowie mogą ponadto przewidzieć zakończenie po obejrzeniu wstępu (niestety, pada tam megaspojler psujący całą zabawę). Środkowy i ostatni akt to już najzwyklejszy akcyjniak, podsycony wybuchami, tanią psychologią postaci oraz patetycznymi dialogami (wiwat Morgan F.!).


Z powyższego opisu możecie wywnioskować, że film mi się nie podobał. Owszem, z kina wyszedłem rozczarowany. Oblivion ma swoje potworne wady, nie rzuca na kolana historią, nie ma ciekawych bohaterów, ale... nie skreślałbym go z tego powodu. To rzadki okaz prawdziwie autorskiego scence-fiction. Może i jest schematyczny, ale nie żałuję wydanej kasy. Trzeba zdać sobie sprawę, że ewentualny kiepski box office tego tytułu może zahamować większe wytwórnie przed inwestycjami w podobne widowiska, a wtedy tacy początkujący twórcy jak Kosinski czy Blomkamp dostaną kopa i będą tworzyć w podziemiu. Podsumowując:


Wizualnie 10/10
Fabularnie 4/10


i minus jeden punkcik za zmarnowanie kapitalnego Starwaves (nie kupuję sceny z tym kawałkiem).


OCENA 6/10

eJay
22 kwietnia 2013 - 19:53

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
22.04.2013 20:38
Darth Mario
Darth Mario
54
Pretorianin

W skrócie jest tak, jak można było się spodziewać - ładna wydmuszka, a którą można sobie popatrzeć, jeśli ktoś nie oczekuje od filmu jakiejkolwiek wielowarstwowości i głębszej fabuły. W sumie na nic więcej nie liczyłem, jednak szkoda, że brakuje sci-fi, które jednocześnie jest ładne i fabularnie/emocjonalnie angażujące. Szczególnie, że Michael Arndt, jeden ze scenarzystów, pracuje nad scenariuszem do siódmego epizodu Gwiezdnych wojen, choć na wnioski jeszcze za wcześnie. Każdy film rządzi się swoimi prawami, Abrams pokazał (zwłaszcza w serialach), że ma talent do zapadających w pamięć postaci i historii, więc może jakoś to pociągnie. A co do Obliviona... miałem zobaczyć w kinie i ta recenzja wcale nie pomaga podjąć decyzji. Z jednej strony to dla mnie kolejny film do obejrzenia "za jakiś czas", na spokojnie, bez spiny, bo takie produkcje wtedy zyskują, z drugiej strony jakość oprawy wizualnej sprawia, że chciałoby się zobaczyć to na dużym ekranie. Połączenie pięknych, surowych krajobrazów i sterylnej, ale nie bajeranckiej technologii na zwiastunach robi wrażenie.

22.04.2013 20:49
Mitsukai
odpowiedz
Mitsukai
183
Internet is for Porn

Lubie jak polski tytul jest spoilerem, to takie pro.
Co do boxoffice to zdaje sie jest to najlepsze otwarcie filmu Cruisa wiec jest nadzieja ze autorskie sci-fi nie umrze :).

23.04.2013 04:52
odpowiedz
Malaga
79
ma laga

ja byłem zachwycony, bo choć odczuwam podobny niedosyt w warstwie fabularnej to widowisko i klimat film ma nieziemski.

Zdecydowanie wyróżnia się na tle innych filmów postapokaliptycznych z najeźdźcami z kosmosu.

spoiler start

Spodobał mi się szczególnie pomysł z Tetem jako gigantycznym stożkiem mającym własną świadomość. Taki bóg Autobotów :) sam wątek z klonami nie był jakimś szczególnym zaskoczeniem, pytanie tylko ile tych Cruisów się później szwędało po planecie

spoiler stop

Trochę żałuję że ten wątek nie został bardziej rozwinięty, przydałaby się jakaś historia za tym stojąca bądź dłuższa rozmowa, która coś by nakreśliła jego pochodzenie.

Może mi ktoś też wyjaśnić, bo nie wiem czy było wyjaśnione czy mi umknęło:

spoiler start

po co Tetowi była potrzebna woda skoro to był w sumie przerośnięty komputer?

spoiler stop

23.04.2013 20:19
odpowiedz
ubersniper
89
Pretorianin

Mnie się tam fabuła podobała. Kilka fajnych zwrotów akcji i dużo połączonych ze sobą wątków. Poza tym to pierwsze od kilku lat kino SF dla dorosłych nie bazujące na komiksach i superbohaterach z nastoletnią widownią w targecie. Na sali byli sami dorośli i wszyscy oglądali w skupieniu. Byłem zachwycony :). Dialogi były poważne i oszczędne.

Natomiast sztywne aktorstwo dodawało autentyczności bohaterom choć ktoś wrażliwy mógł się zawieźć. Freeman był tam za bardzo aktorski.

O obrazie wspominacie a muzyka? Naprawdę dobra M83 dało radę.

23.04.2013 20:21
odpowiedz
ubersniper
89
Pretorianin

Malaga -> Woda to energia a energia to zasilanie.

23.04.2013 20:23
odpowiedz
trudnezycie
0
Generał

Przecież oblivion oznacza otchłan. Kolejny argument za tym, że ci tłumacze to idioci.

23.04.2013 20:27
Sethlan
odpowiedz
Sethlan
94
Negative

@UP - niczego nie trzeba brac doslownie. Oblivion w wolnym tlumaczeniu, to rowniez zapomnienie.

23.04.2013 21:17
odpowiedz
Malaga
79
ma laga

ubersniper

przecież więcej energii uzyska się ze słońca zwłaszcza że mniej z tym zachodu

[6]

http://pl.wiktionary.org/wiki/oblivion
coś jeszcze...debilu ?

24.04.2013 15:40
odpowiedz
sztu3
79
Pretorianin

Ogladalem w Imaxie i bylo zajebiscie. Troche ta fabula kuleje...ale mysle ze warto, szczegolnie w kinie.

24.04.2013 15:45
A.l.e.X
odpowiedz
A.l.e.X
124
Alekde

Bardzo dobre SF, po kiepskim, lub super kiepskim Prometeuszu Oblivion to jak objawienie na miarę The Moon. Polecam !

Acha mały EDIT - całkowicie się nie zgadzam z oceną odnośnie fabuły, bo wszystko zostało wyjaśnione łopatologicznie i trzyma się całości, lepiej niż w 99% filmów SF. Nie będę krytykował gustu eJay, ale cóż .... pewnie Looper zrobił na nim 10x większe wrażenie ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze