Coraz ciężej ostatnio piracić gry - krótki i mało rzetelny wywód o tanim graniu - Rasgul - 23 sierpnia 2013

Coraz ciężej ostatnio piracić gry - krótki i mało rzetelny wywód o tanim graniu

Piractwo to problem jaki ma samo PC i mnóstwo konsol. Istnieje ono od dawna, a bardzo często boleśnie dotyka twórców gier. Tak bardzo, że niektórzy nawet nie decydowali się na oficjalny port swoich dzieł na komputery osobiste. Przypominam sobie takie sytuacje kilka lat temu i wtedy w sumie było to normą. Liczba pobrań niektórych tytułów były większe, niż ilość zakupionych Call of Duty na świecie i takie liczby imponują. Jednak ostatnio sprawa piractwa mocno ucichła. Ono nadal istnieje i ciężko temu zaprzeczyć, ale wydaje mi się, iż jego skala całkiem znacznie zmalała.

To jest teza, którą mogę sobie przywołać sporo negatywnych komentarzy. Jestem tego całkowicie świadomy, ale wiecie – mój blog, moje zdanie. Według mnie naszym największym wybawcą od piractwa jest dystrybucja cyfrowa. Wielu ludzi kiedyś ją tępiło i skazywało na porażkę, a teraz jest wychwalana. I tu raczej nie chodzi o brak pudełek jako takich, a możliwość robienia niesamowitych promocji, sięgających przecen rzędu -80%. Przy „cyfrówkach” pomijany jest koszt stworzenia samych pudełek, płyt, okładek, instrukcji i innego ustrojstwa czy przewiezienia ich do różnych części świata (i tutaj też kwestia dogadania się z wydawcami w różnych krajach). Także prawie wszystko, co cyfrowo udostępniane, szybko robi się tańsze.

Wydaje mi się, że jest to główny oręż przeciwko ludziom, którzy w jakiś tam sposób wpadają w posiadanie nielegalnych plików. Zauważcie, że granie na PC robi się coraz tańsze. Nie mówię tu o cenach tytułów w trakcie premiery, bo ta jest stała. Ale to co wychodzi jednego dnia, za rok na Steamie jest już w takiej chorej przecenie, że ciężko tego nie wziąć. Rok, dwa lata, pół roku, kilka miesięcy – tyle czasu starcza, żeby dostać swoją ukochaną produkcję za grosze. W dodatku promocji zrobiło się teraz nadzwyczaj dużo. Kiedyś były one okazjonalne i odbywały się głównie w święta. Nikt kilka lat temu nie wyobrażał sobie, że może dostać Wiedźmina za dwa euro w trakcie szarego weekendu. Wówczas upust cenowy był CZYMŚ, teraz jest to naturalna część naszych zakupów w internecie. Praktycznie nie ma takiego dnia, żeby w jakimś sklepie nie było zniżki. Teraz wchodzisz na Steama i widzisz kolejny „weekend sale” czy super -75% w środku tygodnia. To tak jak z imieninami Ani. Pije się z jej okazji, bo imienin nie ma ani moich, ani twoich.

Ostatnimi czasy takie rzeczy to codzienny widok w praktycznie każdym sklepie

Osobną kwestią są też różne bundle. Najbardziej znanym z nich, a zarazem mającym największy rozmach jest oczywiście Humble Bundle (i to na nim będę opierał ten akapit). Ostatnimi czasy widzimy jak bardzo tego typu przedsięwzięcia, stają się popularne. Kiedyś dotyczyły głównie gier indie, teraz praktycznie wszystkiego, na co dowodem jest Humble Origin Bundle, bundle z Androidem czy choćby z e-bookami. Za dolara dostajemy gry warte tych dolarów kilkadziesiąt. Człowiek w tym momencie przestaje myśleć, tylko włącza mu się mania posiadania. On chce to mieć, on musi to mieć. Godziny dobrej zabawy za marne 3 złotówki plus VAT. Denerwuje mnie jednak narzekanie ludzi, którzy jeszcze mówią, że to źle i że to niemoralne, bo dostają pakiet świetnych tytułów za grosze. Takich to nie uszczęśliwisz, nawet jak im dopłacisz. Na zestawach zarabia każdy – instytucje charytatywne, developerzy, sam organizator, a przede wszystkim gracze. Nie wiem czy ktoś może być pokaleczony.

Niestety gry konsolowe mają już nieco większe problemy z wyprzedażami elektronicznymi. Głównie przez to, że ich jedyną formą dystrybucji jest sklepik stworzony oraz kontrolowany przez autorów sprzętu. Bo w końcu dla PlayStation Store na PS3 konkurencji nie ma, po prostu panuje monopol, przez co ceny potrafią być bolesne. Nie znaczy to jednak, że takowe nie spadają, albo nie trafiają pod tymczasową obniżkę. Pozostają pudełka i tu rzeczywiście trzeba liczyć na różne sklepy. Czyhać na różne okazje. Wyłapywać przeceny za granicą, tak samo jak u nas w Polsce. Zabawa na konsolach w tych czasach jest znacznie droższa.

Pomocnik w walce z piractwem?

Nie zapominajmy też o branży Free to Play, która zostaje obecnie bardziej doceniana. Głównie z tego względu, że na takiej platformie można naprawdę dużo zarobić, a i gracze mają zwykle przy jej okazji sporo zabawy. Najlepszy przykładem jest tu oczywiście League of Legends czy World of Tanks. Te gry zgarnęły mnóstwo kasy, mnóstwo „plejersów” i spore uznanie. Wystarczył prosty pomysł i proste mikrotransakcje. Jednak nadal kiedy ktoś lubi takie Battlefield: Heroes, to wyda na nową spluwę swoje pieniądze. Więksi wydawcy widzą ten zysk, stąd też taki spam F2P ostatnio.

To są tylko dowody tego, że można tanio pograć. Do czego zmierzam? Ano do tego, że żyjemy w czasach, gdzie dobrze pogramy w cenie kebaba czy jednego do trzech browarów. Ludzie nadal jednak pobierają nielegalnie gry. Myślę, że jest to już kwestia skąpstwa, braku moralności i współczucia dla twórców. Potrafię niekiedy zrozumieć, jeśli niektórzy są popchnięci do takiego stanu rzeczy, ze względu na ciężkie sytuacje prywatne. Ale to już takie naprawdę ciężkie. Poza tym piractwo zmniejszyło ostatnio zmniejszyło swoją skalę, przynajmniej do tego stopnia, że twórcy nie narzekają na nie tak samo jak dawniej. Zapewne niektórzy z was kiedyś ściągali z takiego piratebay masę gier i w pewnym momencie stwierdzili, że robią coś złego, a zniżki nadarzają się coraz piękniejsze oraz znacznie częściej. Po to one są i zapewne jakiś wkład ma w to same piractwo. Czego do końca nie mogę stwierdzić, bo w końcu omnibus ze mnie żaden. Jedno jest pewne – ciężej oprzeć się obecnie promocjom, a łatwiej zatrzymać proces pobierania „złych torrentów”. Branża naprawdę kusi wydaniem swojej gotówki i robi to w zgrabny, zachęcający sposób. Czy piraci znikną? Raczej nie, ale na pewno robi się ich mniej!


Zachęcam do odwiedzania mojego fanpage na facebooku oraz ćwierkacza. Znajdziecie tam sporo różnych przemyśleń, głupot i dowiecie się co słychać u Rasgula. Pozdrawiam!

Rasgul
23 sierpnia 2013 - 20:26

Komentarze Czytelników (29)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
24.08.2013 11:29
odpowiedz
Aurelius
71
Weteran

[9] A najlepsze jest to, że masz rację.

"Licencja jest "ustalonym przez jedną stronę wzorcem umowy" w rozumieniu art. 384 kc. Co za tym idzie, musi zostać konsumentowi doręczona przed zawarciem umowy. Nie przy zawarciu i nie po zawarciu, a przed.

Art. 384. § 1. Ustalony przez jedną ze stron wzorzec umowy, w szczególności ogólne warunki umów, wzór umowy, regulamin, wiąże drugą stronę, jeżeli został jej doręczony przed zawarciem umowy.

A kiedy następuje zawarcie umowy? W momencie zapłacenia ceny i wydania towaru. Co za tym można uznać, że umowa została zawarta jedynie na zasadach ogólnych i licencja jest w całości nieważna (skoro nie dostaliśmy jej wcześniej) i nie musimy się w ogóle do niej stosować.

24.08.2013 11:39
odpowiedz
PierwszyWolnyJestZajęty
14
Generał

niektórzy nawet nie decydowali się na oficjalny port swoich dzieł na komputery osobiste
A wróble ćwierkają o tym ile się płaci za wyłączność na dana konsolę. O marności wielu portów nawet nie wspomnę - czyżby marne porty nie sprzedawały się słabo?

Liczba pobrań niektórych tytułów były większe, niż ilość zakupionych Call of Duty na świecie
A mimo to Activision ma się dobrze i suchego chleba z cebulą tam nie żrą.

To jest teza, którą mogę sobie przywołać sporo negatywnych komentarzy. Jestem tego całkowicie świadomy,
Bardzo mnie cieszy twoja postawa więc będę kontynuował.

Według mnie naszym największym wybawcą od piractwa jest dystrybucja cyfrowa. Wielu ludzi kiedyś ją tępiło i skazywało na porażkę, a teraz jest wychwalana.
Dla mnie jest tylko wygodna i nic więcej. Do najbliższego sklepu z grami (gdzie jest wybór) mam prawie 40 km. Licząc kost dojazdu lub cenę kuriera zakup wersji box jest dla mnie nieopłacalny (chociaż nie zawsze o czym dalej).

a możliwość robienia niesamowitych promocji, sięgających przecen rzędu -80%
80% od ceny z (.) to nadal cena z (.). Wszystkie sklepy z grami w formie digital sprzedają gry po zachodnich cenach. Nawet to -80% nie przekonuje mnie do zakupy gry, wprost przeciwnie jeszcze bardziej zniechęca mnie do zakupu gier gdy widzę, że taki Niemiec kupuje gry za grosze (faktycznie grosze), a ja muszę czekać 2 lata, aż ktoś łaskawie zrobi promocję.

Przy „cyfrówkach” pomijany jest koszt stworzenia samych pudełek, płyt, okładek, instrukcji i innego ustrojstwa czy przewiezienia ich do różnych części świata
I jak to się ma faktycznie do cen? Bo z tego co ja widzę to nowość w formie cyfrowej jest droższa niż w formie pudełkowej (np. Origin). Skoro odpadły te koszta to czemu cena nie jest niższa? Ja jako klient świadomie pozbawiam się nośnika, pudełka, drukowanej instrukcji a płacę więcej niż ten co kupi "pudełko" (pamiętajmy że rozpatrujemy ten temat w oparciu o nasz kraj i ceny dla nas).

granie na PC robi się coraz tańsze.
Dla graczy zachodnich. Polscy wydawcy mają ceny coraz wyższe i zero promocji konkurujących z tymi zachodnimi.

za rok na Steamie jest już w takiej chorej przecenie, że ciężko tego nie wziąć
Powtarzasz się więc ja też się powtórzę. Cena jest dobra ale nie dla przeciętnego odbiorcy z Europy Wschodniej.

Nikt kilka lat temu nie wyobrażał sobie, że może dostać Wiedźmina za dwa euro w trakcie szarego weekendu.
Faktycznie "super" oferta dla 6 letniej gry. Tak starych gier to już nawet w CDA nie dają.

Humble Bundle (...) Kiedyś dotyczyły głównie gier indie, teraz praktycznie wszystkiego, na co dowodem jest Humble Origin Bundle, bundle z Androidem (...) Za dolara dostajemy gry warte tych dolarów kilkadziesiąt.
I nareszcie udało ci się dojść do tego co daje wysoką sprzedaż - niska cena.
I pytanie: a kto ustalił ile one są warte (te gry)? Kilkadziesiąt dolarów - dla mnie większość gier jest warta 0 dolarów.

za marne 3 złotówki plus VAT
1 dolar nawet dla Polaka nie jest kwotą wysoką. Ale wmawianie mi, że 5-10 euro to są śmieszne pieniądze to mnie obraża. Przeważnie taki poziom prezentują osoby, które nie poznały jeszcze warości pieniądza i nie wiedzą czym jest ciężka praca aby te pieniądze zarobić.

Denerwuje mnie jednak narzekanie ludzi, którzy jeszcze mówią, że to źle i że to niemoralne, bo dostają pakiet świetnych tytułów za grosze.
A mnie denerwują osoby takie jak ty, które uważają, że skoro mnie stać to każdego stać.
Idę popływać moim jachtem - stać mnie. A ty autorze masz jacht? Nie masz? Czemu? Przecież on kosztuje marne kilkaset tysięcy. Co? Dla ciebie kilkaset tysięcy to duża kwota? No nie bądź śmieszny - takie drobne to ja wydaję tygodniowo na rozrywkę.
A co do Origin Bundla już napisałem wcześniej - był przeciek? Był. Poprzednie się potwierdziły (bo to "przecieki" oparte są na bazie Steama), ale EA pokazało środkowy palec i jeszcze obraziło wszystkich jednym bonusem.

Na zestawach zarabia każdy – instytucje charytatywne
Jepiej nie wchodź w ten temat jeśli nie wiesz jak faktycznie działają organizacje charytatywne.

Niestety gry konsolowe mają już nieco większe problemy z wyprzedażami elektronicznymi. Głównie przez to, że ich jedyną formą dystrybucji jest sklepik stworzony oraz kontrolowany przez autorów sprzętu.
Naprawdę? A mi zawsze sie wydawało, że gracze konsolowi nie maja promocji bo ich produceni konsol i wydawcy gier maja w garści o nazwie "spróbujesz pirata - zbanujemy ci konsole" - więc płać frajerze.

Ano do tego, że żyjemy w czasach, gdzie dobrze pogramy w cenie kebaba czy jednego do trzech browarów
Nie jem kebabów (wcale nie jadam na mieście bo to olbrzymie ryzyko), a piwo piję bardzo rzadko i do tego najtańsze z Biedronki (bo i tak wszystkie polskie piwa to sikacze - na światowej liście top 50 nie ma nawet jednego piwa z Polski).

Potrafię niekiedy zrozumieć, jeśli niektórzy są popchnięci do takiego stanu rzeczy, ze względu na ciężkie sytuacje prywatne. Ale to już takie naprawdę ciężkie.
Jak ktoś ma naprawdę ciężko sytuację to go nie stać na komputer i dostęp do internetu.
Sprawa wygląda tak, że gdyby się dało tak samo łatwo skopiować komputer jak można skopiować program to też by to ludzie robili.
Ale tak się nie da. Weż też pod uwagę, że na taki np. telewizor masz gwarancję - na gry nie. Na cene telewizora skąłda sie określona suma wydana na materiały i robociznę (reklamy nie liczę bo jest ona dla mnie niepotrzebna). Co sie składa (głownie) na cenę wyprodukowania gry? Płaca programisty, grafika itd (częściowo licencje, wykorzystanie sprzętu). Oni wszyscy wyprodukują JEDEN produkt w JEDNEJ sztuce, a nastepnie go powielają z praktycznie zerowym kosztem i sprzedają. Uważasz, że jest to uczciwe w stosunku do produkcji wspomnianego wyżej telewizora?

Na teamt cen nawet nie będę pisał bo już tłumaczyłem to tysiąc razy. Przeciętny Polak płaci za grę 4 razy więcej niż Niemiec i z 10 razy wiecej niż Norweg porównując to do zarobków.

24.08.2013 11:39
Sensai3D
odpowiedz
Sensai3D
133
Generał

Szkoda, że konsole nie mają takich promocji :>

24.08.2013 11:46
odpowiedz
Aurelius
71
Weteran

Na teamt cen nawet nie będę pisał bo już tłumaczyłem to tysiąc razy. Przeciętny Polak płaci za grę 4 razy więcej niż Niemiec i z 10 razy wiecej niż Norweg porównując to do zarobków.

Jest lepszy numer. W niemieckim sklepie internetowym wisiał np. kilka dni temu Windows 7 Prof. 64-bit za 19,90 euro. HAHAHAHA. To OEM DELL-a, ale w Niemczech można ją zainstalować na każdym komputerze (u nas zresztą tak naprawdę też, bo mamy to samo prawo unijne i nie można tego zakazać mimo, ze "niezgodne" z licencją). A jakie będą ceny tego Windowsa w polskim sklepie? HAHA

Dodam, żeby był większy szok, że przesyłka tego do PL z DE była ZA DARMO :).

24.08.2013 12:07
odpowiedz
PierwszyWolnyJestZajęty
14
Generał

[13] A ja właśnie miałem pytać co to był za szum z tym Win7 za 20 euro i teraz już wszystko jasne.
OEM do sprzedaży WYŁĄCZNIE z nowym komputerem/laptopem firmy DELL i możliwością używania go WYŁĄCZNIE na tej jednej konkretnej sztuce.
I to jest jest właśnie piękny przykład piractwa. A ile osób w naszym pięknym kraju posiada takie licencje i nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że gdyby tylko Microsoft chciał to już dawno by je wszystkie zablokował.
Ale oni to mają w (.) bo i tak nie uwzględniają naszego rynku w zyskach.

Jest jeszce kwestia - samej licencji OEM, którą Microsoft co chwilę zmienia i tak naprawdę nawet prawnicy nie potrafią określić kto obecnie kwalifikuje się jako klient końcowy, a kto jako użytkownik zaawansowany.

24.08.2013 12:11
odpowiedz
Aurelius
71
Weteran

OEM do sprzedaży WYŁĄCZNIE z nowym komputerem/laptopem firmy DELL i możliwością używania go WYŁĄCZNIE na tej jednej konkretnej sztuce.

Nie jest. Gdyż niemieckie sądy, na podstawie prawa unijnego uznały, że MS nie może stosować w licencji takich zapisów i ograniczeń. DELL zresztą też. Można kupić OEM-a i tak naprawdę rozporządzać nim jak BOX-em, tyle że bez wsparcia. Uznały także, że takiego OEM-a można dalej odsprzedać. Mogą co najwyżej zaprzestać sprzedaży w ogóle, ale z jakichś powodów tego nie robią (pewnie i tak się opłaca ta cena haha).
I to jest jest właśnie piękny przykład ALE ORDYNARNEGO OSZUSTWA ZE STRONY MS, który oszukuje nas w kwestii tego kto ma jakie prawa.

A ile osób w naszym pięknym kraju posiada takie licencję i nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że gdyby tylko Microsoft chciał to już dawno by je wszystkie zablokował.
Tak, gdyby zablokował to by przegrał w sądzie.

Oracle też przegrał podobną sprawę.

24.08.2013 12:15
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
72
Senator

Na teamt cen nawet nie będę pisał bo już tłumaczyłem to tysiąc razy. Przeciętny Polak płaci za grę 4 razy więcej niż Niemiec i z 10 razy wiecej niż Norweg porównując to do zarobków.

KAŻDY Polak zarabiający i kupujący w złotówkach płaci 4 razy więcej niż ci którzy zarabiają w euro. I to nie tylko za gry ale za 90% produktów (wyjątkiem pewnie jest tylko żywność, a i to nie zawsze), bo niemal wszystko podpada pod różnice walut 1euro = 4zł.

A co do licencji - cóż. Ludzie dali sobie wejść korporacjom na głowę, to teraz szybko nie zejdą. I co ciekawe ludzie (jak Kazioo na przykład) sami im przyklaskują na własną zgubę. Niewiele osób rozumie, że tak zwane "prawo autorskie" nie ma nic wspólnego z autorami. Nie chroni wykonawców, twórców. Ono tylko zapewnia zyski tym którzy twierdzą że ich chronią. Ot, taki legalny haracz. A jak ktoś próbuje obejść wielkie koncerny wydawnicze, to dostaje w dupę.

24.08.2013 12:16
odpowiedz
PierwszyWolnyJestZajęty
14
Generał

[15] Ale mi chodziło o to jakie są zapisy licencji OEM, a nie o to czy są zgodne z prawem czy nie.

Na tym forum powiesz, że chcesz aby Steam ci umożliwił sprzedaż gry (tym bardziej gdy gry na Steamie nawet nie kupiłeś) to ci zaraz jeden z drugim palnie - że ty nie kupiłeś licencji tylko wieczystą subskrypcję na używanie gry - a przecież to jest dokładnie to samo.

A potem się dziwicie czemu gospodarka Niemiec tak kwitnie. Sami widzicie - tam nie daja sobie wmówić, że deszcz pada gdy im ktoś pluje w twarz.
To tak samo jak ostatnio tłumaczyłem czemu w Niemczech gry są wydawane w pełnej lokalizacji, a na Polaków każdy ... .

[18] Ty mi tego nie musisz tłumaczyć bo ja to rozumiem. Ty ty wytłumacz takim Kaziom bo ja już próbowałem wielokrotnie a oni nadal wierzą w to, że licencja, regulamin czy umowa jest ważniejsza niż prawo.

Niestety Europa to za mały rynek, aby było słychać w US oburzenie europejskich konsumentów na łamanie naszych praw.

24.08.2013 12:18
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
72
Senator

Ale mi chodziło o to jakie są zapisy licencji OEM, a nie o to czy to jest zgodne z prawem czy nie.

A jakie to ma znaczenie jakie są zapisy, skoro są niezgodne z prawem?
Niezgodne z prawem = nieważne.

24.08.2013 12:19
wysiak
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

Ale mi chodziło o to jakie są zapisy licencji OEM, a nie o to czy to jest zgodne z prawem czy nie.

Tyle, ze jesli licencja jest niezgodna z prawem, to lamanie jej zapisow nie jest lamaniem prawa, czyli nie jest 'piractwem'. I jesli MS chcialby silowo zapisy takiej licencji egzekwowac, to to wlasnie on lamalby prawo.

24.08.2013 12:19
odpowiedz
Aurelius
71
Weteran

Zapisy licencji, które są niezgodne z prawem unijnym i tak nas nie obowiązują.

Steam ma już chyba 3 sprawę w sądzie niemieckim, więc też nie wiadomo co będzie dalej.

to ci zaraz jeden z drugim palnie
To jacyś janusze siedzący po serwerowniach nocami. Trudno od nich wymagać znajomość prawa.

Niestety Europa to za mały rynek, aby było słychać w US oburzenie europejskich konsumentów na łamanie naszych praw.
UE to ogromny rynek, ale chyba tylko Niemcy umieją się postawić.

Jest też coś śmieszniejszego, ten sprzedawany OEM Della, mimo że to Professional, to jest bardziej wartościowym produktem niż to co mamy w polskich sklepach, gdyż to jest instalacja z wbudowanym już językiem PL (oraz wieloma innymi językami) haha. To nie jest tylko wersja niemieckojęzyczna (tak wiem, ze "podobno" Professional`e tego nie umożliwiają. W PL).

24.08.2013 12:35
odpowiedz
PierwszyWolnyJestZajęty
14
Generał

[16] KAŻDY Polak zarabiający i kupujący w złotówkach płaci 4 razy więcej niż ci którzy zarabiają w euro. I to nie tylko za gry ale za 90% produktów (wyjątkiem pewnie jest tylko żywność, a i to nie zawsze), bo niemal wszystko podpada pod różnice walut 1euro = 4zł.
Trochę to źle ująłem. Dla mnie ten przeciętny Polak to taki, którego ja widzę czyli uczciwego robola zap. za minimalną. Czy on nie ma prawa do rozrywki? Gry to przecież tania rozrywka.

Nawet z jedzeniem odstajemy co też opisałem na podstawie bananów z niemieckiego marketu w którym kosztują 1 euro za kg. Dla porównania w "naszej" Biedronce jest to około 4 zł za kilogram. Czyli i ja i Niemiec kupujemy banany w tej samej cenie. Jest tylko jeden mały problem. Ten Niemiec zarabia minimum 2000 euro, a Polak 1200 zł. Dlaczego w krach zachodnich człowiek pracujący za minimalną pensję nie jest dziadem żyjacym na skraju wegetacji, a Polaka za minimalną stać tylko i wyłącznie na to aby nie zdechnął z głodu (o ile będzie się żywił najgorszej jakości produktami).

Ale o jakiej my tu mówimy biedzie? Lato jest, przy basenie nie ma gdzie zaparkować. I jedyne 13 zł za wstęp.

24.08.2013 12:42
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
72
Senator

[21]Ja wiem co miałeś na myśli. Tylko uściśliłem że dotyczy to każdego Polaka zarabiającego w złotówkach. A to że najmocniej dotyka właśnie przeciętnego, to inna sprawa.

24.08.2013 12:54
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

A wróble ćwierkają o tym ile się płaci za wyłączność na dana konsolę. O marności wielu portów nawet nie wspomnę - czyżby marne porty nie sprzedawały się słabo?

Słabe porty są słabe. To już swoją drogą, ale twórcy nie decydowali się na jakiekolwiek konwersje, bo im się zwyczajnie nie opłacało. Oczywiście winowajcą zwykle było piractwo, ale czynników jest jeszcze więcej. Co do hajsu za wyłączność, zgadzam się.

A mimo to Activision ma się dobrze i suchego chleba z cebulą tam nie żrą.

Nie chodziło mi w tym przypadku o stan Acti, bo ci trzymają się świetnie. Chodzi o liczbę. Piratów niektórych produkcji pobierano tyle, co wszystkich sprzedanych Call of Duty. No może nieznacznie mniej.

Dla mnie jest tylko wygodna i nic więcej. Do najbliższego sklepu z grami (gdzie jest wybór) mam prawie 40 km. Licząc kost dojazdu lub cenę kuriera zakup wersji box jest dla mnie nieopłacalny (chociaż nie zawsze o czym dalej).

Kolejna przewaga cyfrówki.

80% od ceny z (.) to nadal cena z (.). Wszystkie sklepy z grami w formie digital sprzedają gry po zachodnich cenach. Nawet to -80% nie przekonuje mnie do zakupy gry, wprost przeciwnie jeszcze bardziej zniechęca mnie do zakupu gier gdy widzę, że taki Niemiec kupuje gry za grosze (faktycznie grosze), a ja muszę czekać 2 lata, aż ktoś łaskawie zrobi promocję.

Jak gra w Niemczech jest tańsza o załóżmy 60zł, to zamawiasz z Niemczech. To chyba proste, angielska wersja i tam się znajdzie. W Polsce jest drogo i mamy małe wypłaty. Taki jest stan rzeczy, popieram.

I jak to się ma faktycznie do cen? Bo z tego co ja widzę to nowość w formie cyfrowej jest droższa niż w formie pudełkowej (np. Origin). Skoro odpadły te koszta to czemu cena nie jest niższa? Ja jako klient świadomie pozbawiam się nośnika, pudełka, drukowanej instrukcji a płacę więcej niż ten co kupi "pudełko" (pamiętajmy że rozpatrujemy ten temat w oparciu o nasz kraj i ceny dla nas).

Są i o tym nie wspomniałem, ale większość z nich znacznie szybciej tanieje niż wersje pudełkowe.

Dla graczy zachodnich. Polscy wydawcy mają ceny coraz wyższe i zero promocji konkurujących z tymi zachodnimi.

Cóż Steam uwzględnia ceny dla WSZYSTKICH. Na wschodzie nie mamy większych cen w euro, mamy takie same jak na zachodzie Europy. Poza tym jak już wspomniałem. Jak są ogromne promocje, można sprowadzić zza granicy.

1 dolar nawet dla Polaka nie jest kwotą wysoką. Ale wmawianie mi, że 5-10 euro to są śmieszne pieniądze to mnie obraża. Przeważnie taki poziom prezentują osoby, które nie poznały jeszcze wartości pieniądza i nie wiedzą czym jest ciężka praca aby te pieniądze zarobić.

I ten argument bawi mnie najbardziej. Znam wartość pieniądza. Nie mam bogatych rodziców, kasę na gry i na wszystko kołuję sobie samemu, pomimo braku mojej pełnoletności. Ale jeżeli gra wszędzie jest jeszcze w cenie załóżmy 20 euro, a na Steamie dają ją za euro 5 lub 10... to jest rzeczywiście promocja! Oczywiście, niektóre zniżki nie są niesamowite. Nieraz można coś taniej nabyć w Polsce i to w dodatku w pudełku.

A mnie denerwują osoby takie jak ty, które uważają, że skoro mnie stać to każdego stać.
Idę popływać moim jachtem - stać mnie. A ty autorze masz jacht? Nie masz? Czemu? Przecież on kosztuje marne kilkaset tysięcy. Co? Dla ciebie kiilkaset tysięcy to duża kwota? No nie bądź śmieszny - takie drobne to ja wydaję tygodniowo na rozrywkę.

1 dolar. Ja rozumiem, jeśli mówilibyśmy o kwocie 60 dolarów. Nawet mnie na to nie stać. Ale człowieku - jeden dolar. 3 złote. Można przestać chlać piwsko i wódkę, a zamiast wydawać kasę na bzdety kupić bundle lub grę za te 3 złote, 5 złotych, czy 10 złotych. Nie mówię, żeby kupować tego masowo. Raz na jakiś czas. Trochę za bardzo wybiegasz do przodu.

Lepiej nie wchodź w ten temat jeśli nie wiesz jak faktycznie działają organizacje charytatywne.

No może zarabiają, może nie. W każdym bądź razie przeznaczam na ich kasę. Ja mam grę, oni mają szmalec. Jak go wydadzą, ich sprawa. Tak samo jak podatki. Płacisz za coś, a nie do końca wiesz za co.

Naprawdę? A mi zawsze sie wydawało, że gracze konsolowi nie maja promocji bo ich produceni konsol i wydawcy gier maja w garści o nazwie "spróbujesz pirata - zbanujemy ci konsole" - więc płać frajerze.

Dodajemy do tego monopol na rynku cyfrowej dystrybucji i mamy powód sporych cen na konsolach. Przynajmniej dla nas - Polaków.

Nie jem kebabów (wcale nie jadam na mieście bo to olbrzymie ryzyko), a piwo piję bardzo rzadko i do tego najtańsze z Biedronki (bo i tak wszystkie polskie piwa to sikacze - na światowej liście top 50 nie ma nawet jednego piwa z Polski).

Mówiłem o cenie. Nie o gustach. Jakie masz, takie masz. Z tym nie dyskutuję. Masz swoje zdanie, szanuję to.

Jak na razie to tyle. Pozdrawiam.

24.08.2013 13:05
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
72
Senator

@Rasgul
Jak gra w Niemczech jest tańsza o załóżmy 60zł, to zamawiasz z Niemczech. To chyba proste, angielska wersja i tam się znajdzie.

Nie rozumiesz. To nie chodzi o to by zamawiać w Niemczech bo jest tam taniej. Niezależnie od jakości obniżki Ty nadal płacisz 4 razy więcej za ten sam produkt przy (w większości) niższych zarobkach. Bo nie dość, że Niemiec płaci 10 euro, a Ty 40zł, to w NAJLEPSZYM wypadku Twoja pensja jest liczbowo równa (3000 euro vs 3000zł). Zazwyczaj jednak jest i tak niższa.

24.08.2013 13:25
Rasgul
odpowiedz
Rasgul
40
Pretorianin

@Cyniczny Rewolwerowiec

Masz rację i popieram to w zupełności. Na zachodzie zarabia się lepiej i słyszałem jak kiedyś było w Grecji czy Włoszech, gdzie więcej było dni wolnych niż pracy. Tylko co z tym można poradzić? Ja nie wiem. W polityce i ekonomii nie siedzę.

24.08.2013 14:23
odpowiedz
kuzyn123
81
Pretorianin

Piractwo jest i będzie. Ale wydawcy sami sobie te piractwo produkują, np. EA i Simcity :)

Z ciekawości ściągnałem pirata, oczywiście działał itp. wgrałem parę modów i co? Wszystkie durne rzeczy, któe blokowane są przez EA nagle stają się dostępne. Ale taki pasożyt i ta nie zmieni podejścia do graczy.

24.08.2013 15:00
odpowiedz
PierwszyWolnyJestZajęty
14
Generał

[25] Tylko co z tym można poradzić?
Ponieważ temat dotyczy gier i ich cen to trzymajmy się gier.

Co można poradzić? Obniżyć ceny. Uważasz, że to jest niemożliwe?

Skoro wydawcy twierdzą, że nasz rynek (Europa Wschodnia) to biała plama na mapie sprzedaży to co im zależy zejść z cen? Skoro "nic" tutaj się nie sprzedaje to i nic na tym nie stracą - tym bardziej, że dystrybucja elektroniczna np. poprzez Steam kosztuje ich dokładnie tyle samo niezależnie od tego czy ktoś w Polsce coś kupuje czy nie kupuje. Jedyny dodatkowy koszt dla wydawcy to tłumaczenie kinowe.

"Ale zaraz znajdą się cwaniaczki odsprzedajace gry" - podałem już kiedyś banalne rozwiązanie, które wymyślili sami wydawcy, którzy poczuli sie "oszukani" - regionalizacja i kontrola tej regionalizacji. Przecież już teraz np. z CDA można spotkać gry, które aktywują się wyłącznie z terytorium Polski i grać można wyłącznie przebywając na terytorium Polski. Dodajmy teraz do regulaminu zapis, że aktywacja lub granie poprzez oprogramowanie umożliwiające zmianę naszego IP (lokalizacji) skutkuje usunięciem gry z konta i problem cwaniaczków rozwiązany. A jeżeli ktoś zamierza płakać "bo ja chcę grać za granicą" - nie ma problemu - kup sobie wersję zachodnią bez blokady skoro tam pracujesz i tam zarabiasz.

Co sprzedaje nam wydawca? Produkt, ale ten produkt to kopie, których można wytworzyć bez ponoszenia kosztów nieograniczoną ilość sztuk. Gdzie jest więc różnica pomiędzy sprzedażą (w kraju gdzie jest prawie zerowa sprzedaż) 1 sztuki za 100 i 10 sztuk po 10 zł? Dla mnie to jedno i to samo. Owszem ktoś powie "a jaką mamy pewność, że te 10 osób faktycznie grę kupi? Pewności nie ma. I nie chodzi tutaj wcale o przykład z Painkillerem, który uważam za idiotyczny bo premiera Painkillera była w czasach gdy za pirackie gry się PŁACIŁO bo kupowało sięje na giełdzie, a obecnie są one DARMOWE bo trzeba je tylko pobrać z netu, a za ten i tak płacimy niezależnie czy ściagamy piraty czy nie, ale o to, że jak napisałem już dwukrotnie - skoro nic się nie sprzedaje to lepiej sprzedać cokolwiek i małymi kroczkami przekonywać ludzi do tego, aby piratów nie używali (a najłatwiej przekonac ich ceną).

Prawda jest jednak taka, że w naszym kraju gry się sprzedają ale marnie (na tle Zachodniej Europy), a wynika to tylko i wyłącznie z faktu niedostosowania ceny do realnych zarobków Polaków. Wiadomo złodziei nigdy się w 100% nie wyeliminuje (chociaż weług informacji, które kiedyś opublikowano za całe piractwo w Internecie odpowiada zaledwie kilkusetosobowa grupa - mowa o tych, którzy jako pierwsi upubliczniają treści), ale przeciętny Polak chce kupować gry, chce za nie płacić.

Nie kradniemy gier bo jesteśmy cwaniaczkami. Najlepszy na to przykład to właśnie bundle, ale również gry AAA - tutaj należy spojrzeć na Allegro - setki sprzedanych gier, które pochodzą od naszych wschodnich sąsiadów.
Teraz przykład (obecnie nieaktualny): BF3 w Origin kosztuje przykładowo 100 zł. W Rosji kosztuje on powiedźmy 30 zł. Cwaniaczki kupują w Rosji rosyjskie wersje za 30 zł i sprzedają je poprzez Allegro za 50 zł. Oczywiście nie wszyscy na Allegro to takie cwaniaczki jest tam mnóstwo w pełni legalnie działających firm.
Są klienci, są pieniądzą, jest zbyt. Gdzie tkwi błąd po stronie EA Polska? Przecież gdybyśmy mogli kupić tego BF3 w Origin za te 30 zł to ci wszyscy, którzy kupili go za 30 zł bardzo chętnie by go kupili w 100% legalnie właśnie na Originie.

Niestety, ale dopóki w naszym kraju wydawcy będą się trzymali zasady sprzedamy 30 000 sztuk po 130-150 zł za sztukę i g. na tym zarobimy (z winy kursu naszej waluty) to piractwo będzie się miało bardzo dobrze. Z takiego stanu rzeczy na pewno będą też zadowoleni: producenci podzespołów (bo tego nie da się za darmo ściągnąć), dostawcy usług internetowych (bo trzeba zapłacić za łącze aby pirata pobrać) i serwisy hostingowe (bo gdzieś trzeba te piraty udostępnić).

24.08.2013 15:54
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
72
Senator

Tak jeszcze abstrahując. W Rosji jakoś można było wprowadzić osobne, dostosowane ceny. Co więcej nie każda gra w niższej, rosyjskiej cenie ma blokadę regionalną, handel giftami RU kwitnie i tragedii nie ma.

24.08.2013 23:22
odpowiedz
Haszon
88
Generał

A najzabawaniejsze jest to, ze piractwo wcale nie zmniejsza sprzedazy oryginalnych tresci, a wrecz ja napedza. W przeszlosci bylo juz wiele przykladow potwierdzajacych te regule, np. zamkniecie Napstera kilkanascie lat temu spowodowalo kilkunastoprocentowy spadek sprzedazy legalnej muzyki. Kilka lat temu w Japonii wprowadzono restrykcyjne prawo karajace za pobieranie muzyki z sieci. Sprzedaz spadla dosc znacznie i byla najnizsza od 10 lat. Piractwo nie przynosi firmom zadnych strat i jest tylko usprawiedliwieniem dla utrzymywania wysokich cen produktow, zapewniajacych im gigantyczne wrecz dochody. Activision na samych tylko dodatkach do Black Opsa zarobilo zdaje sie miliard dolarow.
Kolejny przyklad to BF4, gdzie Premium oferujace 5 dodatkow, ktorych stworzenie pewnie nie zajelo autorom wiecej niz kilka tygodni (tym bardziej, ze jeden z nich to mapy z BF3), kosztuje 40 zl wiecej niz sama gra.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze