V konkurentów GTA - RazielGP - 26 października 2013

V konkurentów GTA

Franklin zaciekle atakuje swoich konkurentów. Zresztą nie tylko on.

Marka Grand Theft Auto już dawno stała się ikoną w świecie elektronicznej rozrywki. Nic dziwnego, skoro pierwsze odsłony z miejsca zyskały sobie przychylność graczy jak i recenzentów. Na dodatek cechowały się oryginalnością, tworząc tym samym nowy gatunek gier. Jednak dopiero po przejściu w trzeci wymiar GTA zyskało sobie konkurentów, których obecnie jest od groma. I właśnie o kilku z nich chciałbym dzisiaj powspominać.

Mafia (29.08.2002) - Nietuzinkowy tytuł Illusion Softworks, dziś 2K Czech okazał się jednym z pierwszych konkurentów GTA. Oczywiście pomimo odmiennej tematyki. Nasi południowi sąsiedzi zamiast skupić się na swobodzie działań, postanowili dopieścić wątek fabularny oraz zarys głównego bohatera. To wszystko w połączeniu ze wspaniałą, gangerstką atmosferą lat 30-tych oraz wspaniałej, symulacyjnej fizyce sprawiło, że gra do dziś uważana jest za produkcję bliską ideału. Druga część co prawda okazała się pod tymi względami słabsza, ale nadal jest to bardzo dobra gra, w która jak najbardziej warto zagrać.

Saints Row (28.08.2006) - Hit Volition pierwotnie naśladował GTA: San Andreas, choć z każdą kolejną częścią producent postanawił odróżniać swój produkt od dzieła Rockstar Games. Tym sposobem otrzymaliśmy jedną z najbardziej szalonych oraz pomysłowych produkcji, niezależnie od tego, czy mam tu na myśli absurdalny wręcz humor, czy też nieszablonowy gameplay. Najciekawsze w tym wszystkim jest zapewne to, że pomimo tej mało realistycznej otoczki, niektóre wątki bywają śmiertelnie poważne oraz jak najbardziej trzymające gracza w napięciu.

Just Cause (22.09.2006) - Produkt Avalanche skusił mnie przede wszystkim ogromem świata oraz akcjami kaskaderskimi, które nie mają absolutnie nic wspólnego z realizmem. Niestety fizyka jazdy, powtarzające się misje oraz udostępniony przez twórców świat zepsuły w moich oczach odbiór gry. Na szczęście druga część poprawiła parę bolączek jedynki, aczkolwiek trudno tutaj mówić o ideale. Niemniej jednak gra z pewnością potrafi zapewnić paręnaście ekscytujących i odprężających chwil.

Scarface (06.10.2006) - W dzieło Radical Entertainment zagrałem z dwóch powodów. Pierwszym okazało się Vice City, drugim z kolei film Człowiek z Blizną. O ile chęć zagrania Tonym Montaną jest zrozumiała, o tyle zagranie w konkurenta GTA już nie bardzo. Niemniej jednak tak bardzo polubiłem klimat Miami oraz lat 80-tych, że postanowiłem przeżyć na nowo zbliżoną atmosferę. I choć Scarface nie dorównuje rozmachem produktowi Rockstara, to jak najbardziej warto w niego zagrać. Chociażby dla znakomitego soundtracku oraz paru elementów związanych z przedsięwzięciami głównego bohatera.

Sleeping Dogs (14.08.2012) - Duchowy spadkobierca True Crime przebił oryginał pod każdym względem. W dodatku jest to godny przeciwnik tytułowego GTA, choć nie tak otwarty. Niemniej jednak poczynania Wei Shena nadrabiają te niedogodności azjatyckim klimatem, muzyką, interesującą rozgrywką oraz przede wszystkim emocjonującą fabułą.


Podsumowując dzisiejszy temat, przyznaję się bez bicia, że nie potrafiłbym wymienić, wybrać jedną pozycję, która zdeklasowałaby całą resztę. Przede wszystkim dlatego, że każdą z nich uważam za godną uwagi, zaś każda z wymienionych przeze mnie serii oferuje co innego. To właśnie z tego względu trudno wybrać najlepszą, zaś nasze typy zależne są od niczego innego jak od osobistych upodobań.

Polub, zaćwierkaj lub wykop Raziela oraz jego wpisy, jeśli przypadły ci do gustu. Z góry dziękuję za klik.

RazielGP
26 października 2013 - 23:26

Moim ulubionym konkurentem GTA jest:

Mafia 44.2 %

Saints Row 17.3 %

Just Cause 7.3 %

Scarface 2.6 %

Sleeping Dogs 28.5 %

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
27.10.2013 10:23
mmach1988
87
Konsul

Wiesz, że opisałeś Mafię: The City of Lost Heaven a dałeś zdjęcie z Mafii 2?

27.10.2013 10:29
odpowiedz
Pirat Komputerowy
23
Konsul

Same przeciętniaki.Nie ma żadnego poważnego rywala dla GTA.

27.10.2013 10:33
odpowiedz
Lothers
112
Generał

No raczej Mafia swego czasu pozamiatała GTA, szkoda, że dwójka była tak słaba.

27.10.2013 10:59
odpowiedz
Cayack
55
Gospodarz Przystani

Większość tych gier ma pewną tarczę wobec supremacji GTA, mianowicie jakąś cechę charakterystyczną, która odróżnia ich tak od GTA, jak i od siebie nawzajem. Mafia pozwala na poznanie świetnej opowieści czerpiąc z klasyków kina gangsterskiego, które znamy i lubimy, a akcja się dzieje w latach 30' i 40'. Saints Row ma w sobie ładunek komediowy, można się bawić jak w każdym sandboksie, a przy tym zaśmiać nie raz i nie dwa (mowa o The Third, reszty nie ograłem jak dotąd). Just Cause pozwala na nieprawdopodobne wręcz ewolucje - wszyscy wiedzą, że są niemożliwe, ale to taka esencja gameplaya pozwalającego na robienie czegokolwiek bez zżymania się na to, jak to jest głupie. Wreszcie Sleeping Dogs zabierający się za temat od drugiej strony - gliniarza pod przykrywką, do tego wrzucający nas w odmienną kulturę dalekiego wschodu.

P.S.: mogę zrozumieć nie pisanie o RDR, ale wypadałoby wspomnieć o Ojcu Chrzestnym :)

27.10.2013 11:31
odpowiedz
sir Qverty
9
Generał

Akcja Mafii dzieje sie w czasach prohibicji (ktora skonczyla sie w '33) wiec nie wiem o jakich latach 40tych mowisz

27.10.2013 11:39
odpowiedz
Dreamy
28
Generał

Jak dla mnie seria Mafia i Sleeping Dogs przebija każdą odsłonę GTA.

27.10.2013 11:44
odpowiedz
zyciejakwmadrycie
1
Konsul

Cayack raziel jest zaciekłym pecetowcem, więc nie mógł wrzucić RDR. Zresztą ten artykuł to kolejny ból dupy, pewnie gdyby piątka ukazała się na pc razem z konsolami nawet by niczego w tym stylu nie napisał.

27.10.2013 11:47
odpowiedz
Cayack
55
Gospodarz Przystani

sir Qverty - akcja dwójki się dzieje w 40' i 50', pisałem o serii.

27.10.2013 11:52
odpowiedz
le'maadr
35
tak bardzo zajebisty

nie grałem w GTA V, ale Sleeping Dogs mocno skopało dupę IV, od czasów Mafii 1 to najlepszy sandbox jaki wyszedł

27.10.2013 13:13
odpowiedz
raziel88ck
111
Reaver is the Key!

mmach1988 - Wiem. O dwójce również wspomniałem, ale po macoszemu, przyznaję. Generalnie chciałem w ogólnym stopniu podkreślić charakter każdej marki z osobna.

Pirat Komputerowy - Zależy pod jakim względem. Jeśli chodzi o model jazdy, czy zniszczeń, to faktycznie GTA wypada znacznie lepiej, ale jeśli chodzi o misje poboczne, klimat, czy inne aspekty, to z tym jest już różnie.

Lothers - Mafia II słaba nie była, aczkolwiek mogła okazać się o wiele lepsza. Poza tym GTA 3 w swoich czasach również było świetne, a i dziś przyjemnie się w nie gra. Pierwsza Mafia oferowała zupełnie inne plusy i minusy, niż trzecia część Grand Theft Auto.

Cayack - Dokładnie, dlatego wybrałem tę piątkę, bo jak wiadomo konkurencja jest o wiele większa. No i jeśli chodzi o Red Dead Redemption. Chętnie ukończyłbym tę odsłonę i zapewne to uczynię, gdy tylko zakupię konsolę. Poza tym starałem się tutaj pisać o grach, które są strzelankami TPP połączone z jazdą samochodami, a tych w RDR raczej nie ma. No chyba, że pojawiają się tam pierwsze automobile? O Ojcu Chrzestnym nie wspomniałem, ponieważ jest to gra oparta na licencji tak samo jak Człowiek z Blizną, zaś drugim powodem są klimaty, w których rozgrywa się seria Mafia. Trzecim byłby żenująco niski poziom wykonania gier od EA. Dlatego też wolałem o nich nie pisać.

zyciejakwmadrycie - Żaden ból pośladków. Poza tym mylisz się w kilku kwestiach:

Po 1: lubię grać na pecetach, bo jest mi tak wygodniej, ale nie mam nic przeciwko konsolom.
Po 2: gdybym miał taką możliwość, to chętnie ukończyłbym RDR. Z kolei nie wspomniałem o nim z powodów wymienionych pod odpowiedzią Cayacka.
Po 3: gdyby GTA V wyszło na PC razem z konsolami, to i tak napisałbym ten artykuł, bo na GTA świat się przecież nie kończy. Nawet ten elektroniczny. ;)

27.10.2013 13:24
odpowiedz
Barthez x
125
vel barth89

Jak dla mnie Mafia to zupełnie inna (mi osobiście bardziej pasująca) liga, ale z obiema produkcjami wiążę miłe wspomnienia. Tak czy siak, żadnego GTA nie przeszedłem więcej, niż raz, a Mafię przeszedłem 5 razy - to moja ulubiona gra ever :)

27.10.2013 13:55
odpowiedz
Cayack
55
Gospodarz Przystani

raziel88ck --> wiem, że nie chodziło o wypisanie wszystkich sandboksów i w związku z tym rozumiem pominięcie RDR jako gry jednak z innej bajki niż pozostałe obecne w tekście. Po prostu jak sam zauważyłeś Scarface i Godfather mają trochę wspólnych założeń i podobną genezę (zdaje się, że i jakościowo nie tak bardzo od siebie odbiegają), stąd obecność jednej z tych pozycji sugeruje dodanie też drugiej.

27.10.2013 14:04
odpowiedz
rog1234
77
Dragon Install

Dla mnie zdecydowanie najlepszą grą z tego zestawienia jest Sleeping Dogs. Wyśmienita historia ze świetnymi postaciami, bardzo fajnie rozwiązanym gameplayem i wspaniałym miastem. Bardzo lubię również trzecią i czwartą część Saints Row, które może są absolutnie niedorzeczne, ale przedstawiają plejadę postaci, które naprawdę można polubić i chcieć odkrywać ich losy. Za to nigdy nie załapałem się na hype na Mafię.

27.10.2013 14:12
odpowiedz
adam11$13
48
Pokémaniac

Szkoda ,że odpalenie Scarface'a na nowszych systemach teraz graniczy z cudem. Sleeping Dog to gra w którą bardzo chcę zagrać jednakże jeszcze nie miałem okazji. Mafia jest grą wspaniałą jednak według mnie nie jest ona prawdziwym sandboxem bo w trybie jazdy dowolnej nie ma tak naprawdę co robić (chyba ,że weźmiemy pod uwagę tryb jazdy dowolnej ekstremalnej). Bardziej jest skupiona na wątku fabularnym.

28.10.2013 14:39
odpowiedz
raziel88ck
111
Reaver is the Key!

adam11$13 - To prawda. Niby są jakieś sposoby, ale w moim przypadku nie działają.

Barthez x - Owszem, Mafia to inna droga wykorzystująca otwarty świat. Niemniej jednak w tamtych czasach, gdy GTA nie miało konkurencji poza Driverem 2, ludzie porównywali Mafię do nich, ponieważ była najbliższa temu gatunkowi.

Cayack - Dla mnie The Godfather oferuje lepsze pomysły dotyczące pobocznych misji, czy modyfikacja i rozwijanie postaci. Choć też nie wszystkie. Scarface z kolei kusił rozbudową "firmy" dilerskiej oraz willi. Z kolei cierpiał na poboczne misje, które cały czas się powtarzały. W dodatku bez końca. Jednak jeśli chodzi o wykonanie, czy klimat, to dla mnie Scarface nie pozostawia suchej nitki po The Godfather. Szczególnie mam tu na myśli sterowanie postacią, czy pojazdami, które w Ojcu Chrzestnym są tragiczne. Pomijają oczywiście brzydszą oprawę wizualną, która często była brzydsza, niż w Mafii. Taki Człowiek z Blizną oferował z kolei poziom zbliżony do Vice City.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze