Top 5: Ranking filmów o komiksowych herosach 2013 - Cayack - 9 grudnia 2013

Top 5: Ranking filmów o komiksowych herosach 2013

Źródło: screencrush.com

„Koniec roku to czas wszelkich podsumowań” – to zdanie-wytrych powtarza się często, gdy przychodzi do rozliczeń z ubiegającymi dwunastoma miesiącami. I ja się nim posłużę, jednocześnie nawiązując tematyką do poprzedniego wpisu. W 2013 roku mieliśmy sporo adaptacji przygód komiksowych bohaterów. W związku z tym, że żadnej z nich nie poświęciłem osobnego tekstu, pomyślałem, że przemycę teraz parę przemyśleń w pigułce, przy okazji ubierając to w formę rankingu. Bo wszyscy lubimy rankingi, nie? Odliczanie od piątego miejsca czas zacząć.

5. Wolverine

Źródło: wallike.com

Śledząc doniesienia na temat kolejnej ekranizacji przygód Wolverine’a, nie spodziewałem się hitu. Wieści o umiejscowieniu niemal całości akcji w Japonii były pierwszym ostrzegawczym sygnałem, a moje obawy sprawdziły się. Poza Loganem innych mutantów mamy tu całych dwóch (dokładniej: dwie), przy czym na dobrą sprawę bohater Jackmana walczy tylko z ludźmi. W ogóle przeciwnicy są tu ciency jak barszcz. Choć ugrzecznienie Wolverine’a ma jakiś swój sens w świetle wydarzeń z Ostatniego bastionu, to chcielibyśmy oglądać go nie rannego i przygaszonego, lecz niepowstrzymanego i bezlitosnego, w pełnej furii dekapitującego kolejnych przeciwników. Pod kątem przydatności filmu dla serii X-Men (kontynuacja Ostatniego bastionu i ostatni akcent przed Przeszłością, która nadejdzie), ten epizod z życia Logana jest irrelewantny. Sama historia jest mało interesująca, a film bez straty dla uniwersum mógłby w ogóle nie powstać. Mimo że nie miałem wygórowanych oczekiwań, twórcom udało się mnie rozczarować. Wolverine to najsłabszy film w serii (tak, słabszy od Genezy). Rosomak zasługuje na więcej.

Czas trwania: 126 minut

Reżyseria: James Mangold

Występują: Hugh Jackman, Tao Okamoto, Rila Fukushima, Svetlana Khodchenkova, Hiroyuki Sanada, Will Yun Lee


 4. Kick-Ass 2

Źródło: manyatruenerd.com

Nie należę do sympatyków pierwszej części, nie przypadła mi do gustu. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, że sequel wypadł w moich oczach nawet nieźle. O ile pierwszy Kick-Ass był parodią historii o superbohaterach, tak dwójka, mimo że też bazuje na komiksowym oryginale, sprawia wrażenie czegoś więcej. Opowieść zaczyna żyć własnym życiem, gagi zdają się być mniej wymuszone, a aktorzy bardziej wyrobieni. To rzecz jasna wciąż bardzo specyficzne kino (nieszczególnie wysokich lotów), które nie trafi do każdego odbiorcy. Koniec końców oglądało się to nienajgorzej, na pewno lepiej niż przewidywałem mając w pamięci część pierwszą – choć do fanów serii z całą pewnością wciąż nie należę. Przez chwilę zastanawiałem się nawet, czy nie umieścić Kick-Ass 2 lokatę wyżej, ale uznałem, że osąd może tu upośledzać pozytywne zaskoczenie.

Czas trwania: 103 min

Reżyseria: Jeff Wadlow

Występują: Aaron Taylor-Johnson, Chloë Grace Moretz, Christopher Mintz-Plasse, Jim Carrey, Donald Faison, Clark Duke


 3. Thor: Mroczny świat

Źródło: alphacoders.com

Tu z kolei mamy przykład lekkiego zawodu. Mam wrażenie, że z dotychczasowych filmów pierwszej i drugiej fazy Marvela Thor 2 najbardziej poszedł w stronę młodszego odbiorcy. Sporo tu żartów, które owszem bywają zabawne, ale zdarza się też, że twórcy sięgają po najtańsze chwyty (Selvig pracujący bez spodni to jeden z tych przykładów). Głównemu złoczyńcy brakuje głębi (choć nie zgodzę się, że nienależycie wytłumaczono jego motywację), a sama skala wydarzeń jest tu zaskakująco mała – albo też nieudolnie zaprezentowana.  Po zapowiedziach spodziewałem się dużo większego problemu stojącego przed Thorem, tymczasem uwinął się z zadaniem bardzo szybko i bardzo prosto. Ale są też pozytywy - na pewno podobać się mogą efekty specjalne, mimo wszystko niektóre żarty i niezastąpiony Tom Hiddleston, którego Loki chyba nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. W moim przypadku Thor: Mroczny świat jest ofiarą rozbudzonych trailerami (a nawet samym tytułem) oczekiwań, które zapowiadały film bardziej rozbudowany, poważniejszy i na pewno dłuższy. Oceniając go na chłodno, to przyzwoity blockbuster na podobnym poziomie, co część pierwsza.

Czas trwania: 112 min

Reżyseria: Alan Taylor

Występują: Chris Hemsworth, Natalie Portman, Tom Hiddleston, Christopher Eccleston, Jaimie Alexander, Anthony Hopkins


2. Iron Man 3

Źródło: hdwallpapers3d.com

Pamiętam dobrze trailer do trzeciej części Iron Mana, sugerujący mroczniejsze podejście i przywodzący na myśl film Mroczny Rycerz powstaje. Okazało się to być zasłoną dymną i choć „trójka” faktycznie jest najcięższa w swoim klimacie z całej trylogii, to nie zapomina o swoim rodowodzie, od czasu do czasu sypiąc żartami, nierzadko w najmniej oczekiwanych momentach. A co lepsze, dowcipkuje sobie nie tylko z oszukanej widowni, ale nawet ze swojego własnego kanonu. Trzeba mieć odwagę by tak sobie poczynać i za to należy się Blackowi szacunek. Iron Man 3 spełnia oczekiwania, serwując dokładnie to, czego spodziewalibyśmy się po kolejnym filmie z Marvel Cinematic Universe – jest humor, jest widowiskowo, są nawiązania do poprzedników i jest jak zawsze dobry Robert Downey Jr. Pewne potknięcia w scenariuszu można tu wybaczyć. Film trzyma poziom pozostałych produkcji od Marvela, a powiedziałbym nawet, że znajduje się w górnej połowie stawki.

Czas trwania: 130 min

Reżyseria: Shane Black

Występują: Robert Downey Jr., Gwyneth Paltrow, Don Cheadle, Guy Pearce, Ben Kingsley, Rebecca Hall


 1. Człowiek ze stali

Źródło: wallpapervortex.com

Nowy Człowiek ze stali od Zacka Snydera był chyba największą niewiadomą z tej listy. Do filmu Man of Steel podszedłem z dużą dozą dobrej woli. Szczęśliwie się ułożyło, że podejście to zostało wynagrodzone. Scenarzystom udało się przykroić Kal-Ela i jego historię do naszych czasów, a sama postać może dzięki temu przejść swój renesans. Choć mniej więcej w 1/3 trwania seansu miałem wątpliwości jak to się skończy, to jednak film obronił się jako całość i wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Nowa ekranizacja w końcu pokazała siłę i szybkość Supermana, a sam Henry Cavill świetnie się w tej roli prezentuje. W ogóle większość niezwykle silnej obsady dała tu radę, na czele z Michaelem Shannonem i Russelem Crowe. Zabieg z zaburzoną chronologią sprawdził się, a wizualnie to uczta dla oczu. Warto zaznaczyć, że film Snydera niewidziany w kinie traci najwięcej z wymienionych na tej liście. Dochodzą jeszcze niewiele znaczące, ale zawsze sympatyczne smaczki, jak przemycone tu i ówdzie loga LexCorp czy Wayne Enterprises. Jestem zadowolony, bo Superman to dość niewdzięczna postać do przeniesienia na kinowy ekran i Człowieka ze stali stosunkowo najłatwiej było zepsuć. Tymczasem twórcom udało się nie popaść w śmieszność, a nowy Superman to bardzo dobre widowisko i niezły przyczynek do budowy jednolitego filmowego uniwersum DC.

Czas trwania: 143 min

Reżyseria: Zack Snyder

Wystepują: Henry Cavill, Amy Adams, Michael Shannon, Kevin Costner, Diane Lane, Russel Crowe


Tak prezentuje się moja lista filmów poświęconych bohaterom komiksów za 2013 rok. W skrócie – 5. rozczarowanie; 4. pozytywne zaskoczenie, choć wciąż półka średnio-niezła; 3. na chłodno w normie, choć zawód po zapowiedziach;  2. zgodnie z oczekiwaniami dobrze; 1. równie dobrze mogła być kupa, ale wyszło bardzo zadowalająco. Jak wygląda Wasza lista? Które filmy przypadły Wam do gustu, a które wręcz przeciwnie? Zachęcam do podzielenia się swoją opinią w komentarzach.

Cayack
9 grudnia 2013 - 14:20

Z tych filmów które widziałeś/aś, najbardziej spodobał Ci się:

Człowiek ze stali 38,4 %

Iron Man 3 32,1 %

Kick-Ass 2 5,4 %

Thor: Mroczny Świat 11,6 %

Wolverine 12,5 %

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
09.12.2013 16:41
StoneSour22
24
Centurion

nie wierzę Thor w zestawieniu ... sequel był tak samo nudny i sztuczny ja jedynka wszystko tandetne i sztuczne jedtnie Loki podoba się w filmie i wprowadzał dozę zabawy humoru i dobrego aktorstwa ale reszta to nie nadaje się na ocenę nie rozumiem fenomeny tym filmem przecież jest tak nudny i pretensjonalny i wali sztucznością strojów i lokacji jak w serialowym Merlinie
co do Kick-Ass właśnie pierwssza część była o niebo lepsza od sequela sequel już jest pełen gagów słaby montaż nic się nie trzyma kupy fabuła denna

09.12.2013 16:49
odpowiedz
zanonimizowany23874
136
Legend

To co wyzej (i co napisalem na forum jakis czas temu) - Kick-Ass 2 to popluczyny, w ktorych do 5 gagow (wszystkie sa na trailerze) dodano "fabule" i puszczono w swiat.

09.12.2013 16:56
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Wolverine to najsłabszy film w serii (tak, słabszy od Genezy).
Chyba jaja sobie robisz. Nowy Wolverine to typowy średniak, ale Origins przewyższa praktycznie pod każdym względem - i formą, i treścią. Teraz przynajmniej poziom produkcji nie zmienia się co ujęcie jak w kalejdoskopie, a akcja (kiedy jest) nie budzi uśmiechu politowania. Największą wadą filmu jest czas trwania - bez problemu można by było go skrócić nawet o pół godziny. Choć i tu można dopatrzyć się pewnego plusu - Origins w krótszym czasie zgwałcił więcej postaci i więcej samej historii Logana, niż nowy Wolverine przez ponad dwie godziny (w sumie, poza Yukio, nikt szczególnie nie ucierpiał). Warto też wspomnieć, że sam Singer uzna poprzednił film za niekanoniczny stek bzdur, czego nie powiedział nawet o Last Stand.

Kick-Ass 2 z kolei został spieprzony przez reżysera. Tam po prostu zbyt wiele rzeczy wygląda nie tak, jak powinno. Wszystkie problemy tego filmu widać wyraźnie, jeśli przyrówna się go do komiksu (który arcydziełem nie był, ale dawał radę). Usunięto najlepsze rzeczy, zachowano najsłabsze, a całość podano to w sposób zupełnie nieatrakcyjny.

09.12.2013 17:13
berial6
odpowiedz
berial6
108
Donut Hole

Cóż, w tym filmie chyba nie wiele było innych superbohaterskich filmów, albo coś przegapiłem.

09.12.2013 17:18
claudespeed18
odpowiedz
claudespeed18
150
Liberty City Finest

byłem w kinie na IM3 i nowym Supermanie i zajmują adekwatne miejsca, resztę można było sobie odpuścić

09.12.2013 17:57
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Mephistopheles --> oczywiście Geneza sięga po sporo głupiutkich klisz, ale jako film „obejrzeć i zapomnieć” sprawdza się lepiej. Przy czym od początku do końca jest filmem mało ambitnym, któremu do dobrego odbioru trzeba sporo wybaczyć – i da się to zrobić.

Wolverine jest strasznie nijaki pod każdym względem, a sama historia mało zajmująca. A co zabawne, poprzez koncepcję na ten film szansa na powtórzenie chwytów w stylu Genezy była niewielka, a i tak udało się coś wrzucić (odpalanie cygara od wybuchu) - ręka sama składa się do czoła. Coś podobnego w Genezie przyjmowało się (albo i nie) z dobrodziejstwem inwentarza, a tutaj przeszkadza bardziej.

A Singer? Nie dziwne, że wypowiada się w podobnym stylu, skoro sam musi się teraz uporać z masą niekonsekwencji wprowadzonych w trakcie całej serii (trylogia w kilku miejscach nie zgadza się nie tylko z Genezą, ale i Pierwszą klasą - tu nawet bardziej). Wyrzucenie Genezy poza kanon byłoby mu bardzo na rękę.

09.12.2013 19:51
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

trzeba sporo wybaczyć – i da się to zrobić
Tak, jeśli nie ma się najmniejszego pojęcia o Wolverinie, Weapon X, Deadpoolu i reszcie.

The Wolverine może być odbierany właśnie "nijako" przez dłużyzny, o których wspominałem. Ale jako film sam w sobie jest przynajmniej spójny, a fabuła została skonstruowana na bazie wątków przyczynowo-skutkowych, a nie kolejnych pomysłów, jak pokazać Logana na tle wybuchów. Sceny akcji z Origins są przepełnione takim kiczem, że filmy z Van Dammem to przy nich majstersztyki choreografii (koronny przykład to szarża Sabertootha - jak coś takiego przeszło proces post-produkcji?). Nawet w grze od Raven, na podstawie tamtego filmu, przerywniki filmowe zostały wyreżyserowane lepiej (serio, to nie jest ironia). Jakieś odpalanie cygara to naprawdę nie jest w tym przypadku kontrargument.

A Origins na wykluczenie z kanonu skazał się sam, choćby postacią Sabertootha, sprzeczną z tym, co widzieliśmy w X1. Ale nawet abstrahując od fabuły trylogii, takie motywy były po prostu nie do zaakceptowania dla fanów komiksów. Chyba jedyną osobą, która znała wcześniej Deadpoola, był Ryan Raynolds. A teraz on sam mówi o tej roli z zażenowaniem.

W FC jest mnóstwo sprzeczności z poprzednimi filmami, ale DotFP może tutaj akurat wiele rzeczy naprostować i przy okazji naprawić sporo wad Last Stand. Do tego ostatniego wystarczy właściwie

spoiler start

Mister Sinister.

spoiler stop

Nawet nie wiem, czy coś takiego można uznać za spoiler, ale niech będzie.

09.12.2013 20:00
Bezi2598
odpowiedz
Bezi2598
97
Legend

Hmm. Top 5 filmów o komiksowych herosach 2013, a ile takich filmów wyszło w tym roku? Czyżby 5?

09.12.2013 20:08
berial6
odpowiedz
berial6
108
Donut Hole

trzeba sporo wybaczyć – i da się to zrobić
Deadpoola? Nie, nie wybaczymy. Pamiętamy

09.12.2013 20:37
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Zgwałcenie Deadpoola jest zawsze przywoływane w tego typu dyskusjach. Ja sam w 2009 roku o tej postaci wiedziałem tyle co nic, więc taki sposób wykorzystania go zupełnie mnie nie obruszył. Gdy odświeżałem sobie film w tym roku, z takim a nie innym potraktowaniem go byłem już pogodzony. Co do Sabretootha to oczywiście uderzają różnice w porównaniu do trylogii, natomiast co do różnic względem komiksów to trzeba też odróżnić dwa słowa – „adaptację” i „ekranizację”. Jednym różnice przeszkadzają bardziej, innym mniej.

A Origins na wykluczenie z kanonu skazał się sam , choćby postacią Sabertootha, sprzeczną z tym, co widzieliśmy w X1. – w takim układzie Pierwsza klasa wyklucza się jeszcze bardziej, bo różnic jest więcej. Zabawny paradoks – Geneza obrywa strasznie za potraktowanie postaci i zdarzeń. Pierwsza klasa przyjmowana jest generalnie dobrze, choć też różni się względem trylogii (co nie przeszkadza takiemu Singerowi wyrzucać Genezę z kanonu, a między trylogią i FC kręcić bezpośrednie połączenie). Rozumiem z czego to wynika, ale chciałem to odnotować.

Mam nadzieję, że DotFP naprawi to i owo. Kibicuje temu filmowi i sam jestem ciekaw, jak wybrną z takiej liczby niekonsekwencji.

Bezi2598 --> 6 (R.I.P.D.). Ten tekst to bardziej pretekst do napisania kilku zdań o każdym z wymienionych filmów. Jakoś go jednak nazwać musiałem, więc równie dobrze mogłem mu nadać w miarę chwytliwy tytuł.

09.12.2013 20:45
Bezi2598
odpowiedz
Bezi2598
97
Legend

Jednak top 5 kojarzy mi się z najlepszymi filmami tego roku. Bardziej na tytuł by pasowało: Podsumowanie filmów o komiksowych herosach 2013. Ale mniejsza o to.

09.12.2013 20:55
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Sam uznawałem FC bardziej za restart / reboot, niż za prequel. Do czasu, aż dowiedziałem się o DoFP. Dopiero po tym filmie będzie można dyskutować, co ma być kanoniczne, a co nie.

trzeba też odróżnić dwa słowa – „adaptację” i „ekranizację”.
Jedno i drugie można nakręcić z szacunkiem do materiału źródłowego lub srając na niego. Origins to ta druga kategoria. The Wolverine z kolei starał się za mocno. Efekt był taki, jak w przypadku pierwszego Hulka - przez rozwleczone segmenty dramatyczne, sceny akcji wyglądają jak wrzucone na siłę, a przez zbyt długi czas trwania, wydaje się, że jest ich mało.

Co do Origins - od samego początku najbardziej narzekano na Gambita. Ale potem wszyscy zapomnieli, że on się tam w ogóle pojawił (przez te 5 minut), więc internetowa siła nienawiści została przeniesiona na całą resztę.

09.12.2013 20:58
cycu2003
odpowiedz
cycu2003
183
Legend

Tutaj zgodzę się z autorem. Wolverine zdecydowanie najsłabszy z filmów z tym roku, Iron man 3 niewiele lepszy, Thor dobry ale spodziewałem się czegoś lepszego no i Człowiek ze stali - bardzo przyjemny film, dobrze się go oglądało, w końcu Superman ma siłę boga :) dlatego też z komiksowym filmów ten uważam za najlepszy w tym roku

09.12.2013 21:34
Cayack
😊
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Bezi2598 --> ogólne filmowe podsumowanie tego roku zapowiedział już jeden z kolegów po fachu. Nie powiem który, żeby nie było siary, jakby się rozmyślił :P Ja skupiłem się na jednym podgatunku.

Mephistopheles --> w ogóle pierwszy Hulk to dla mnie jeden z najsłabszych filmów tego typu w XXI wieku. Fajne tam były te komiksowe przejścia jako hołd dla swojego pochodzenia, ale tak poza tym, to bieda.

I jeszcze co do Wolverine'a, też ma swoje grzeszki jeśli chodzi o zgodność zdarzeń z poprzednikami. Popraw mnie jeśli się mylę (mogło mi coś umknąć, albo nie pamiętam), ale czy

spoiler start

Logan nie powinien w ogóle pamiętać Yashidy. Już nawet pal licho, jeśli przypomniał sobie całość podczas spaceru po zatoce (co i tak jest głupie), ale on od samego początku sprawia wrażenie, że wie o kim mowa. W aucie z Yukio i tym bardziej podczas spotkania z samym Yashidą.

spoiler stop

09.12.2013 21:45
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

A czemu ma nie pamiętać, skoro Origins nigdy się nie wydarzył? A skoro już drążyć temat, to należałoby zapytać, dlaczego sztuczka z magiczną amnezją miałaby w ogóle działać.
Z trylogii wiadomo, że Wolverine'owi brakowało części wspomnień, ale (jeśli dobrze kojarzę) nigdy nie stwierdzono, że nie pamięta niczego.

09.12.2013 22:00
Cayack
odpowiedz
Cayack
57
Gospodarz Przystani

Z kolei jeśli ja dobrze kojarzę, to w X1 Xavier mówi, że Logan od 15 lat żyje bez wspomnień o tym kim był i co robił wcześniej. Jean z kolei mówi o tym, że Wolverine nie pamięta nic ze swojego życia sprzed zabiegu wprowadzenia adamantium. A skoro tak, to nawet gdy przyjąć, że "Origins się nie wydarzył", to i tak Wolverine się kłóci z samą trylogią.

09.12.2013 22:46
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Profesor X i Jean w przeszłości próbowali naprawić umysł Wolverine'a. W dodatku jego mózg jest zdolny do regeneracji (np. Deadpool, którego mózg cały czas ulegał na przemian niszczeniu i regeneracji, potrafił pamiętać przeszłe zdarzenia w różny sposób). Wystarczy stwierdzić, że to wszystko razem wzięte odniosło częściowy sukces. Poza tym nie wiadomo ile, na ile szczegółowo i na ile zgodnie z prawdą Logan pamięta dawne wydarzenia. Z filmu wiemy jedynie, że zapadły mu w pamięć przeżycia związane z wybuchem bomby atomowej. To nie jest coś, co widzi się na co dzień.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze