Dubbing w czytanych przez nas książkach - RazielGP - 20 czerwca 2014

Dubbing w czytanych przez nas książkach

Bohatera opowiadania Obol dla Lilith oraz powieści Popiół i Kurz, naprawdę ciężko jest nie polubić.

Temat ten dedykuję wszystkim czytelnikom, którzy przeżywają losy literackich bohaterów. Którzy utożsamiają się z wykreowanymi przez autorów postaciami. Dlaczego? Ponieważ niniejszy tekst dotyczyć będzie właśnie ich. A przede wszystkim tego, czy my w swoich myślach dodajemy im głosy podczas dialogów oraz monologów.

Ja osobiście nie wyobrażam sobie czytania bez emocji. Ot zwykłego kartkowania z jednego końca na drugi. Nie. Podczas czytania wczuwam się w zaistniałą sytuację, czując tym samym panującą w danej historii atmosferę. Ponadto przywiązuję wagę do miejsca akcji, fabuły oraz przede wszystkim do bohaterów.

Bywa tak, że łatwiej jest nam się wczuć w postać po uprzednim obejrzeniu ekranizacji. Jednak to należy do mniejszości, bo zazwyczaj nasze wyobrażenia są zupełnie inne.

Odnośnie tych ostatnich staram się, aby w mojej głowie wykreować najbardziej pasujące do nich głosy. Także dla mnie Geralt z Rivii brzmi zupełnie inaczej, niż taki Vuko Drakkainen. Dzięki temu łatwiej jest mi poczuć daną osobowość. Oczywiście pod warunkiem, że sam pisarz ułatwia mi w tym zadaniu. Bo jeśli jego kreacja postaci jest kopią innych, czyli mało charakterystyczna i wręcz nijaka, to dobieranie głosu mija się w moim przypadku z celem. Wtedy wówczas korzystam z tych, które kojarzą mi się z pozostałymi, podobnymi bohaterami.

Wtedy trudno jest polubić jest taką książkę. Dlaczego? Ponieważ w moim mniemaniu staje się wtedy taka bezpłciowa. Jeśli jednak postać nie jest pusta, a dodatkowo bardzo charakterystyczna, to i mi lepiej czyta się jej zmagania. I wówczas staram się dobrać pod każdą postać odpowiednią barwę głosu. Tak, aby każdy bohater pojawiający się w literaturze żył własnym życiem.

Charakterystycznym bohaterem może również pozostać z pozoru niewinny samochód.

Zastanawiam się przy tym, czy tylko ja przywiązuję wagę do takich detali? A może wszyscy czytelnicy tak postępują? Jestem ciekaw waszego zdania, dlatego zapraszam do komentowania.

RazielGP
20 czerwca 2014 - 10:59

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
21.06.2014 20:28
luki141
3
Junior

Po pierwsze chciałbym podziękować za ten artykuł. Ja mam to samo i chociaż robię to cały czas, nigdy mi nie przyszło do głowy aby się nad tym zastanawiać. Co do samego dobierania głosu to dzieje się to automatycznie i podświadomie. Nie miałem tak, że rozkminiam jaki głos dobrać do postaci. Myślę, że zalążki tego procesu znajdują się w naszej wiedzy, doświadczeniach, czymś co w życiu widzieliśmy, jakie mamy zainteresowania itp.

Przytoczyłeś przykład Geralta. W moim przypadku gdzieś w głowie brzmiał głos Jacka Rozenka, ponieważ tak się złożyło, że najpierw grałem w Wiedźmina 2, a dopiero potem, po zapowiedzi trójki nadrobiłem jedynkę i wszystkie książki.

Bywa różnie. Faktem jest jednak, że cały ten proces, który rozgrywa się w naszej głowie podczas czytania jest niesamowity współgrając z wizualizacją świata przedstawionego. Dlatego właśnie czytanie jest takie zajebiste.

22.06.2014 14:16
raziel88ck
odpowiedz
raziel88ck
142
Reaver is the Key!

Cieszę się, że tekst przypadł Tobie do gustu. I faktycznie, to tak podświadomie i automatycznie się dzieje. Tak naprawdę zacząłem o tym myśleć gdy ciężko było mi się wczuć w daną postać.

A Geralt faktycznie brzmi u mnie jak Jacek Rozenek z gry, bo tak jak u Ciebie, tak i ja zacząłem od gry. Tyle, że od Wiedźmina 1.

24.06.2014 01:15
odpowiedz
mikute
35
Chorąży

A ja z kolei mam w ten sposób, że np. jak Gra o Tron jest serialem po angielsku to nie robię w głowie głosów postaci. W sensie mam wtedy wyobrażenie np. Tyriona jak coś tam tniutnia po angielsku a czasami słyszę głos lektora w głowie :D Z kolei z Wiedźminem miałem tak, że zacząłem go czytać dopiero po zagraniu w obie części i odkąd otworzyłem pierwszą stronę, tak do samego końca wszędzie słyszałem głosy postaci typowo z gry a głos Jacka Rozenka to zawsze mi dudnił w głowie jak Geralt przemawiał. Najlepszy wiesiek ever! Również dziękuję za artykuł. Widać wszyscy, którzy lubią czytać, lubią też sobie jakoś "doprawić" czytanie :-)