Świat się zmienia, branża gier się zmienia, zmieniają się i same gry. Wiedzą o tym przede wszystkim posiadacze komputerów osobistych - oddani czciciele swych maszyn i przeznaczonych na tę platformę gier. Dla wszystkich nich, samozwańczy jasnowidze ferujący wyroki upadku najpopularniejszej platformy do gier w Polsce, to zawodni wróżbici kanałów ezoterycznych. Przed paroma laty wszyscy znawcy branży przewidywali bowiem bliski i nieuchronny koniec zasłużonych „blaszaków”. Nadchodziła era konsol. Jedynie Microsoft, będący nie do końca obiektywnym, nie wierzył w przewidywane następstwa. Na szczęście, wszyscy oni - w tym i gigant z Redmond - mylili się. PC ma się dobrze, a przyszłość maluje się w jasnych barwach. Pytacie zatem jak to możliwe, by zarówno zwolennicy teorii upadku, jak i jej przeciwnicy rozminęli się z prawdą? Otóż kształtu współczesnego rynku jak i przemian nadchodzących lat, nie przewidział nikt.
Wczoraj (a właściwie to dzisiaj) wspominałem o Blizzardzie i ich gotowości do pracy nad filmem w uniwersum StarCrafta, a dziś czas na Valve. Przed kilkoma dniami dyrektor generalny studia, dobrze znany Gabe Newell, w rozmowie z PC Gamerem opowiedział o swojej przygodzie z Hollywood. Warto nadmienić, iż było to raczej krótka i trudna wyprawa, o czym można się przekonać, czytając jego słowa (w rozwinięciu wiadomości).
Blizzard, znany z pięknych renderowanych cut-scenek, ma najwyraźniej znacznie większe ambicje filmowe. Po nawiązaniu współpracy z Legendary Pictures, z którym to powołuje do życia film World of WarCraft (prace postępują wolno, czyli w typowym dla nich tempie), studio poszukuje ekipy do kolejnego projektu. Jeden z wysoko postawionych pracowników firmy, w wywiadzie dla MTV Multiplayer, zdradził, iż prace nad kinowym StarCraftem mogą ruszyć w każdej chwili, o ile tylko znajdą się odpowiednie do tego osoby.
W sieci zadebiutowały dziś dwa, wysoko energetyczne clipy z nadchodzącego Resident Evil: Afterlife. Upublicznione fragmenty to akcja w najczystszej postaci, częściowo znana z dostępnych zwiastunów. Nie zobaczymy jednak żadnych rozmów pomiędzy bohaterami, dlatego też nie należy się martwić o ewentualne spoilery fabularne.
Przypomnę tylko, że czwarta odsłona filmu Resident Evil, z Millą Jovovich w roli głównej, zadebiutuje w kinach już w przyszłym miesiącu, 10 września. W filmie zobaczymy również znanego ze Skazanego na śmierć Wentwortha Millera oraz Ali Larter, którą możemy podziwiać w serialu Heroes.
Przyznam szczerze, że przez dość długi okres czasu nie wiedziałem o istnieniu projektu, którego zwieńczeniem będzie premiera filmu Skyline w kinach (ta nastąpić powinna już w listopadzie). O jego istnieniu dowiedziałem się dopiero przed kilkoma tygodniami, kiedy to wystartowała oficjalna strona filmu. Ojcami projektu są dwaj bracia: Greg i Colin Strause'owie, pełniący role reżyserów. Ich dorobek filmowy nie należy jednak do najwybitniejszego, właściwie trudno znaleźć jakiekolwiek dzieło godne uwagi, które powstałoby z pracy ich rąk. Wspomniani panowie znają się jednak na rzeczy, są bowiem w posiadaniu firmy produkującej efekty specjalne (zwie się Hydraulix) dla najgłośniejszych i najefektowniejszych blockbusterów Hollywood. Praca z zakresu działania wspomnianej firmy doprowadzić ma do pozwu sądowego przeciwko braciom Strause.
Coraz bliżej do kolejnego debiutu filmu Avatar w kinach. Ponowne wypuszczenie obrazu – z dopiskiem Special Edition – odbędzie się w Stanach Zjednoczonych już za niewiele ponad dwa tygodnie, 27 sierpnia. W związku z tym niewątpliwym wydarzeniem (tak, jestem fanem Pandory), James Cameron postanowił podgrzać nieco atmosferę. Reżyser wyjawił, że w filmie znajdzie się więcej, a niżeli wcześniej zapowiedzianych 8 dodatkowych minut.
Od premiery Mrocznego Rycerza upłynęły już dwa lata. Druga odsłona trylogii przygód Batmana - w reżyserii Christophera Nolana - narobiła apetytu na kontynuację nawet największym sceptykom popkomiksowej myśli filmowej. Niestety, na debiut dalszych losów Bruce'a Wayne'a przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Aby choć trochę osłodzić katusze biernego wyczekiwania, zbierzmy wszystko to, co wiemy o nadchodzącej produkcji. Światło dzienne ujrzało bowiem wiele informacji, zarówno tych oficjalnych, jak i niepotwierdzonych (czyt. plotek).
Zakończony niedawno Comic Con to źródło wielu interesujących informacji dla wszystkich (pop)kino maniaków. Jedną z nich była wieść o projekcji pierwszego teasera filmu The Avengers. Pomimo, iż ten za wiele nie pokazywał – przedstawiał jedynie oficjalne logo produkcji – i tak warto go było wyczekiwać. Jest ktoś, kto chciałby przegapić voice-over w wykonaniu Samuela L. Jacksona? Nikt... to dobrze! Zwiastun trafił do sieci.
W sieci zadebiutował pierwszy zwiastun Don’t Be Afraid of the Dark, filmu powstałego przy współpracy Guillermo Del Toro (Pan's Labyrinth, Hellboy) z debiutującym w roli reżysera Troy’em Nixey’em. Zwiastun trzyma poziom: dominuje mrok i strach.