Czasem dochodzi do trochę dziwnej sytuacji, gdzie w podobnym czasie na rynku pojawiają się zaskakująco podobne produkty. Trudno wtedy nie zacząć zastanawiać się czy to zbieg okoliczności i różne osoby wpadły na podobny pomysł w tym samym czasie, czy przez przypadek ktoś nie podpatrzył co robią inni. Prawdopodobnie z tego powodu Deep Sky Derelicts wylądowało na mojej liście „może kiedyś w to zagram”. W końcu Darkest Dungeon jest wszystkim czego potrzebuję od tego typu produkcji. Teraz na Steam wylądował dodatek do Deep Sky Derelicts o tytule New Prospects. To sprawiło, że postanowiłem w końcu rzucić okiem na ten tytuł. Czy moje wcześniejsze podejrzenia o klonie świetnego horroru RPG były słuszne?
Kilka lat temu padłem ofiarą dziwacznego snu. Znajdowałem się w jakiejś trumnie, zakopany kilka metrów pod ziemią. Miałem kilka chwil by się wydostać i przygotować na atak potworów, które pragnęły rozszarpać moją rodzinę. Każda próba walki z bestiami kończyła się moim zgonem i „restartem” w trumnie. Ten koszmar męczył mnie przez dobre kilka tygodni i nigdy nie udało mi się uratować swoich bliskich. Wspominam o tym ze względu na to, że recenzowana tym razem gra przypomniała mi o tamtym koszmarze. Czy oznacza to, że Dead Cells nie pozwala mi wypocząć i sprawia, że rano budzę się zlany potem?
Retro plus rogue-like to chyba jedna z popularniejszych kombinacji indyków dostępnych na rynku. Może to moje wrażenie ale w przeciągu ostatnich kilku lat po premierze znakomitego The Binding of Isaac, miałem okazję zagrać w kilkanaście gier tego typu. Większość z takich gierek zlewa się w jedną całość i tak na szybko pamiętam tylko Enter the Gungeon. Teraz w Early Access ląduje kolejna gra tego typu. Zbyt wcześnie żeby obstawiać przyszłość tego tytułu ale mam wrażenie, że To Hell with Hell szykuje się na hit. No chyba że wcześniej zamarznie piekło (badum!).
Kocham dobry level design. Uwielbiam zwiedzać dobrze przygotowane lokacje. Uwielbiam poznawać wirtualne światy, co często nie idzie w parze z moją sympatią do roguelike’ów.
Planowałem zatytułować ten wpis w stylu „poznałem jeden z najbardziej niesamowitych sandboxów”, ale doprawdy trudno spojrzeć na (od trzech lat darmową) grę UnReal World bez uwzględnienia jej historii. Najstarsza wersja tej produkcji, wydana w 1992-im na system DOS, należała do tej samej beczki, co dość popularny ADOM i inne roguelike’i fantasy. Twórcy (w różnych okresach jeden lub dwóch) zdecydowali się jednak popchnąć grę w niezgodną z standardowym podejściem stronę, przez co ich produkt doczekał się grona oddanych fanów i modderów. W dodatku ostatni, spory patch do gry opublikowany został zaledwie kilka tygodni temu i końca prac jeszcze nie widać.
Road Not Taken to gra logiczna stworzona za inspiracją poematem Roberta Frosta, który nosi zupełnie ten sam tytuł. Wykonało ją studio Spry Fox odpowiedzialne wcześniej za skromne produkcje, przeznaczone głównie na platformy społecznościowe. Czy próba podbicia komputerów osobistych i konsol może zostać uznana za udaną? Jak najbardziej. Road Not Taken to świetny tytuł logiczny, do tego roguelike z wysokim poziomem trudności i mimo swoich wad wciąż wydaje się czymś, co powinno nas wszystkich zainteresowań.
Necropolis wydało się obiecujące. Trzecioosobowa gra akcji z elementami gatunku roguelike - kupuję to. No i kupiłem. I niestety sporo się zawiodłem. Świetna atmosfera, interesująca oprawa graficzna czy niemal idealnie zrealizowany system walki niestety nie ratuje całości.
Zawsze mnie dziwiło czemu jest tak mało gier o życiu strażaka. Ratowanie ludzi z płonących budynków jest przecież nie tylko ekscytujące i niebezpieczne ale najprawdopodobniej bardzo widowiskowe. Przynajmniej takie wrażenie sprawia masa filmów o niewątpliwych bohaterach jakimi są strażacy. Jednak w przypadku gier materiał ten jak dotąd nie przełożył się na żadną spektakularną produkcję. Pośród masy crapów jedynie Urban Chaos: Riot Response od Rockstedy jest dobrą grą. Czy Flame Over może dołączyć do produkcji ojców trylogii Arkham i stać się drugą solidną gierką o strażakach?
Jest taki czas w życiu gracza, kiedy to problemem staje się znalezienie dla siebie gry RPG, która spełni wszystkie jego obecne zachcianki. Problem jest spory, ponieważ patrząc na dzisiejszy rozmiar rynku i ilość tytułów z których możemy dobrowolnie wybierać, każdy powinien znaleźć coś, co zaspokoi jego głód. Jeżeli masz z tym jednak problem to nadszedł czas, aby wyciągnąć rękę po tytuły roguelike.
Port Spelunky na PC był jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie produkcji sierpnia. Nie grałem w jej oryginał, ani wersję na Xbox Live Arcade, lecz naoglądałem się wystarczająco sporo filmików, by wiedzieć co mnie czeka. Zaraz po premierze niezwłocznie i łapczywie zarazem wyłapałem swój egzemplarz. Zaraz potem ją uruchomiłem i stwierdziłem, że znalazłem idealną grę do zabrania ze sobą na bezludną wyspę. W to można się przecież bawić w nieskończoność!