Przypadkowe Straty (Collateral Damage) jako czwarte opowiadanie o StarCrafcie nie przypadło mi do gustu. - hongi - 21 czerwca 2017

Przypadkowe Straty (Collateral Damage) jako czwarte opowiadanie o StarCrafcie, nie przypadło mi do gustu.

Nadszedł czas na czwarte już opowiadanie z uniwersum StarCrafta, które chcę Wam przybliżyć. Tym razem niejaki Matt Burns przedstawi historię Pandory, która jest szpiegiem. Czyli będzie opowieść nie z tej ziemi w klimatach Hansa Klosa w kosmosie. Może niezachęcające trochę połączenie, ale uwierzcie mi, bardzo ciekawe dla fana całego uniwersum StarCrafta. Zapraszam na Biblioteczkę Gracza #28, gdzie opowiem o Przypadkowych Stratach. Zapraszam i uwaga na spojler pod obrazkiem.

Przypadkowe Straty to czwarte z sześciu opowiadań promujących grę StarCraft 2: Wings of Liberty. Główną bohaterką tego krótkiego opowiadania jest ulmańska agentka Pandora, która ma za zadanie pozyskać jak najwięcej informacji dotyczących tajnych projektów Dominium. Wraz z Sagem, swoim mentorem, stara się dowiedzieć wszystkiego o zakładach Simonsona na Korhalu, w których przeprowadzane są badania nad nową bronią Dominium. Autor opisuje samobójczą misję Pandory, która sama postanawia się wkraść do strzeżonej placówki, by dowiedzieć się, co też naukowcy Dominium chowają przed całą galaktyką. Akcja opowiadania często jest przerywana przez retrospekcje i rozmowy Pandory z Sagem. Nabiera to sensu dopiero po przeczytaniu całego powiadania. Wszystko, co do tej pory napisałem, jest krótkim streszczeniem całego opowiadania, ale tak, by nie zdradzić niczego ważnego. Sama opowieść jest ciekawa, lecz bez wielkich wybuchów i zaskakujących zwrotów akcji.

Matt Burns pracuje w firmie Blizzard od kilku lat. Pomaga przy tworzeniu takich tytułów jak Diablo czy WarCraft. Najbardziej jest jednak znany z krótkich opowiadań. Obok Przypadkowych Strat napisał jeszcze trzy opowiadania ze świata StarCrafta oraz brał udział przy tworzeniu komiksu Artanis: Sacrifice. Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że jak dotąd, to właśnie to opowiadanie, spośród czterech opisywanych na Gameplay, podobało mi się najmniej, a sama postać Pandory nie przypadła mi do gustu. Choć wiem, że stworzony przez Blizzard świat StarCrafta nie jest grzeczny, a wręcz przeciwnie, jest pełen przemocy i manipulacji, pełen szpiegów i intryg, jednakże bardziej przypadają mi do gustu opowiadania z lekką posypką tajemnicy i horroru lub całkiem przygodowe, pełne akcji i znajomych wydarzeń z gry.

Podsumowując, Przypadkowe Starty to szpiegowskie opowiadanie, które jest dobre, ale czegoś mu brakuje, by być świetnym. Mnie nie powaliło i na pewno nie zachęci nikogo do zaczęcia czytania innych opowiadań z uniwersum StarCrafta. Nie mogę jednak powiedzieć, że czytało mi się je źle na ekranie telefonu, w poczekalni do lekarza. Z drugiej strony lepiej zagłębić się opowiadanie szpiegowskie umieszczone w kosmosie, niż słuchać wypowiedzi dwóch starszych pań o zdradach jakiegoś kolesia u nich we wsi (historia prawdziwa). Ach te poczekalnie… A wracając na koniec do opowiadania – tylko na jeden szybki raz i do zapomnienia. Kolejne proszę.

Uwaga, spojler!

Zapewne dużo zdradzę, opowiadając o tym, ale co tam. Tajną bronią jest znany nam ze StarCraft 2: Wings of Liberty Odyn. To wielki mechaniczny robot, który został wykradziony przez Tychusa Findlaya z placówki Dominium na Valhalli. Przedstawione opowiadanie jest jakby prequelem do tej misji. To przez wydarzenia z tego opowiadania Odyn został przeniesiony z zakładów Simonsona do tajnej placówki na Valhalli. Matt Burns zasługuje na medal w połączeniu swojej opowieści z wątkiem z samej gry, dając nam czytelnikom, którzy grają w grę, miłego kuksańca. Zazdroszczę wszystkim, którzy przeczytali wszystkie opowiadania przed zagraniem w grę SC2. Wiele razy można by się uśmiechnąć z nostalgią podczas kampanii Wings of Liberty.

Link to angielskiego opowiadania znajdziecie tutaj.

Link to polskiego opowiadania, które ja bardziej preferuję, znajdziecie tutaj.


hongi
21 czerwca 2017 - 16:25

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz