W co gracie w weekend? #302: Metal Gear Solid – Kamień milowy gier wideo - squaresofter - 8 czerwca 2019

W co gracie w weekend? #302: Metal Gear Solid – Kamień milowy gier wideo

Z okazji zbliżającej się premiery Death Stranding postanowiłem przypomnieć sobie pierwszą grę Hideo Kojimy, z którą miałem styczność. Metal Gear Solid ukazał się na pierwszym PlayStation dwadzieścia jeden lat temu i do dzisiaj stanowi jedną z najważniejszych produkcji, jakie pojawiły się na konsolach Sony.

Oczywiście możemy mówić, że Kojima robił wcześniej gry w tym uniwersum na innych sprzętach, że MGS był dostępny także na PC, ale fakt pozostaje faktem, że to na dzięki wydaniu swojej taktyczno-szpiegowskiej gry akcji na Szaraku zyskał międzynarodowy rozgłos. Port na PC i tak pojawił się dwa lata po wersji konsolowej, więc miliony zainteresowanych graczy zdążyło go już ograć zanim to się stało.

O sukcesie i wyjątkowości Metal Gear Solid zadecydowało kilka rzeczy, na których się skupię w dalszej części tekstu.

Wizjoner Kojima

Dla wielu graczy Hideo Kojima to symbol. Jest to człowiek, który zawsze marzył o zostaniu filmowcem. Los chciał jednak inaczej. Został twórcą gier wideo. Próbował różnych rzeczy wtym medium, tworząc nawet gry z gatunku visual novel, ale to dopiero konsola Sony pozwoliła mu rozwinąć skrzydła. Pokazała ona, że należy zerwać z ograniczeniami Nintendo, które nigdy nie zgadzało się na produkcję dwóch lub więcej kartów do gry. Był to jeden z powodów, dla których Squaresoft porzucił firmę wąsatego hydraulika. Żeby stworzyć FFVII na N64 w stanie, w jakim ukazała się na sprzęcie Sony musieliby użyć do tego przynajmniej kilku kartridży. Płyta kompaktowa pozwoliła Kojimie na stworzenie niepowtarzalnej gry wideo o filmowym charakterze.

Już czołówka Metal Gear Solid daje nam do zrozumienia, że takiej gry po prostu wcześniej nie było. Widzimy w niej wielkie logo, nazwisko reżysera oraz nazwiska aktorów podkładających głosy wszystkim bohaterom gry. Lata dziewięćdziesiąte przyniosły graczom nie tylko rewolucję trzech wymiarów, ale pozwoliły zabłysnąć pierwszym voice-actorom w branży. Davida Haytera chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, bo jego charakterystyczny, zachrypnięty głos pamięta do dziś wielu graczy i szanuje go za jego profesjonalizm.

Pod koniec ubiegłego wieku wiele świetnych serii było jeszcze dwuwymiarowych. Gry nie miały mimiki twarzy liczonej w czasie rzeczywistym. Żeby zobaczyć emocje malujące się na twarzach bohaterów twórcy robili w tym celu specjalnie przygotowane rendery. Tymczasem Kojima i jeszcze kilku innych twórców postanowiło pójść o krok dalej. Gry nie mogły być już dalej nieme. MGS jest jedną z pierwszych gier z nagraną każdą linią dialogową i nie była to taka amatorszczyzna jak chociażby w pierwszym Resident Evil. Ci aktorzy naprawdę potrafili włożyć emocje w wypowiadane kwestie, udawali rosyjski lub azjatycki akcent a dzięki temu braliśmy grę wideo na serio. Oczywiście nie było jeszcze wtedy mowy o mimice twarzy lub animacji włosów ruszających się na wietrze, bo ówczesne sprzęty były na to za słabe, ale należało od czegoś zacząć, żeby dojść do tego, co oferują dzisiejsze gry wideo.

Bohaterowie z krwi i kości

Solid Snake i pozostała obsada MGSa są antytezą tego, co mogliśmy zobaczyć w grach Nintendo. Mario nigdy nie kwestionował tego, dlaczego powinien uratować księżniczkę. Link nigdy nie czuł rozpaczy, bo nie udało mu się uratować Zeldy. W grach Nintendo rozgrywka była na pierwszym miejscu a sam scenariusz i bohaterowie stali na drugim planie. Niektórzy z nich nie mówią do dziś. Tymczasem każdy bohater w Metal Gear Solid ma własny charakter, motywy działania, mocno skrywane sekrety i to wszystko wrzucone do jednego kotła dawało niesamowitą mieszankę wybuchową. Samotny najemnik, który musi uratować zakładników, jego przełożony, cybernetyczny-ninja, rosyjska ekspertka od broni, piękna programistka chińskiego pochodzenia, która rzuca przysłowiami na prawo i lewo, naukowiec-otaku, który postanowił poświęcić się nauce, bo od zawsze fascynowały go anime o mechach, genialny rewolwerowiec, który uwielbia torturować więźniów, telepata czytający w myślach, Indianin-szaman taszczący na plecach ogromnego miniguna wyrwanego z odrzutowca, seksowana snajperka troszcząca się o wilki oraz główny antagonista, który postanowił zaszantażować cały świat.

Skończyłem setki gier wideo, ale o naprawdę niewielu mógłbym powiedzieć, że miała taką barwną obsadę. Możecie mnie obudzić w środku nocy a i tak wymienię każdą z tych postaci z pamięci i coś o niej powiem. Dlaczego? Bo w Metal Gear Solid nie wszystko jest czarno-białe. To nie jest tak, że protagonista ma krystalicznie czysty charakter a członkowie FOX-HOUND to zwykli terroryści marzący o rozlewie krwi. Tak może nam się wydawać tylko przed rozpoczęciem gry, gdy nakreślona zostaje fabuła scenariusza. Im dłużej gramy w samą grę, tym bardziej wszystko zaczyna się komplikować i dopiero wtedy dociera do nas dlaczego dana postać zachowuje się tak a nie inaczej.

Kiedyś czytałem żenującą recenzję MGSa, w której recenzent napisał, że ten tytuł można przejść w ponad dwie godzin jak przewijamy wszystkie dialogi, ale wtedy dużo stracimy.

Kapitalne dialogi i uniwersalna, ponadczasowa historia

Powiem więcej, stracimy wszystko, bowiem dialogi z pierwszej części Metal Gear Solid są zabawne, smutne, dają do myślenia.  MGS to głęboka gra opowiadająca o tym czym jest wojna, starająca się odpowiedzieć na pytania jak znaleźć to jedno miejsce, do którego zawze będziemy mogli się udać. Z jendej strony opowiada o zagrożeniach wynikających z terroryzmu jądrowego, aby później pytać gracza czy miłość może zakwitnąć nawet na polu walki, gdy strony konfliktu są z góry ustalone i czasem może się tak zdarzyć, że najbliżsi sobie ludzie są po przeciwnej stronie barykady. Kojima napisał scenariusz, który próbuje nas przekonać, że jeśli pragniemy jakiejś przyszłości, to nikt nam jej za nas nie da. Sami musimy się o nią zatroszczyć. Czy człowiek powinien oddać się w ręce przeznaczenia? Czy nasze geny determinują to, kim jesteśmy albo będziemy?

To tytuł, który w najdrobniejszych szczegółach opisze nam używaną broń, podsunie pomysły jak się zachować w danej sytuacji a potem rozbawi do łez.

Czas zmienić płytę z grą

MGS to nie był kolejnym bezdusznym produktem marketingowym opartym na mikrotransakcjach, z toną dodatków i wymagającym opłaty za tryb sieciowy. Zrobił go człowiek, który jak żaden inny zdawał sobie sprawę z tego, że jego wizja świata jest kierowana do graczy, więc żeby zawiązać z odbiorcą nić porozumienia raz po raz daje mu wskazówki, żeby było mu łatwiej, zabawniej i bardziej swojsko. W Codecu otrzymujemy nie tylko instrukcje jak wykonać podstawowe czynności w grze. Mistrz Snake’a co chwila sypie złotymi myślami z rękawa, mówiąc przykładowo, że ludzki organizm jest najbardziej wyczerpany o trzeciej rano, więc należy mu się odpoczynek albo o tym, żeby dobrze się przygotować, siadając do dłuższej sesji z demem. Jeden z bossów potrafi przykładowo określić w jakie gry Konami się zagrywaliśmy, jak często zachowujemy stan gry i czy lubimy rpgi a jednym ze sposobów na jego pokonanie było przełożenie pada do drugiego slotu w konsoli. Kiedy indziej jesteśmy informowani, że powinniśmy zmienić płytę z grą. Bohaterowie potrafią też zwrócić uwagę na to dlaczego w okolicy zniknęli nagle strażnicy i co się stało z muzyką w grze? Wszystko to dzieje się w grze wideo opartej na zabawie w chowanego.

Bandana nieskończoności czy kamuflaż termo-optyczny?

Snake nie ma łatwo z armią genomowych żołnierzy, więc musi się przed nimi ukrywać. Walka to tylko ostateczność. W przetrwaniu pomogą mu najnowsze zdobycze techniki. Radar solitonowy pokazuje na mapie pozycje wrogów oraz zasięg ich widzenia. O jego byc albo nie być zadecydują pistolet z tłumikiem, karabin, granaty odłamkowe, ogłuszające i zakłócające działanie urządzeń elektronicznych, C4, miny, wykrywacz min, karabin snajperski, gogle na poczerwień i ułatwiające widzenie w ciemnościach, lornetka, wyrzutnia zdalnie sterowanych rakiet albo samonaprowadzających, maska przeciwgazowa, pancerz a nawet fajki i pudło z kartonu. No dobra, te dwa ostatnie przedmioty nie są częścią uzbrojenia, ale nawet one mają swoje zastosowanie.

Metal Gear Solid ma nieliniową fabułę i pozwala graczowi na podjęcie decyzji kształtującej zakończenie gry. W zależności od tego, jaką decyzję podejmiemy otrzymujemy po skonczeniu fabuły kamuflaż termooptyczny, zapewniający niewidzialność graczowi przez całą grę albo bandanę, dzięki której nie musimy martwić się o amunicję.

Żołnierze to nie jedyne zmartwienie Solid Snake’a. Zmierzy się on bowiem z czołgiem, odrzutowcem a nawet mechem stanowiącym platformę do wystrzeliwania pocisków jądrowych i każdy z tych pojedynków dostarcza niezapomnianych wrażeń.  

Najlepsze dopiero nadejdzie

Na uwagę zasługuje także ścieżka dżwiękowa w Metal Gear Solid, stanowiąca odzwierciedlenie trendów muzycznych minionej epoki. Znajdziemy w niej sporo elektroniki i trochę syntezatorów. Zdarzają się też niezapomniane kompozycje, które uczyniły produkcje Hideo Kojimy czymś wyjątkowym. W pamięć wryły mi się szczególnie motywy menu głównego i z jaskini, w której rozpoczynamy naszą przygodę, fantastyczny motyw przewodni gry, ten jeden kawałek, który zawsze sprawia, że mam łzy w oczach i nie mogę pogodzić się z wydarzeniami toczącymi się na ekranie telewizora oraz przede wszystkim The Best is Yet to Come, którego fragmenty słyszymy w kilku momentach opowieści, ale pełną wersję otrzymujemy dopiero w nagrodę za przejście gry. Jest to jedna z najwspanialszych kompozycji muzynych, jakie kiedykolwiek słyszałem i gdybym miał odpowiednią ilość gotówki, to wysłałbym ją w kosmos.

Powinienem pewnie teraz zdjąć różowe okulary nostalgii, wyrzucić tęsknotę i sentymentalizm do kosza, ale geniusz Kojimy sięga znacznie dalej niż poza pierwszą część Metal Gear Solid. Pamiętam, że zawsze chciałem zobaczyć kontynuację przygód niezmordowanego Solid Snake’a. Kolejne części MGSa pojawiały się na rynku, gracze chwalili lub karcili w nich zmiany, pokochali Big Bossa a ja zacząłem już powątpiewać, że kiedyś doczekam się spełnienia swoich marzeń i wtedy ten niesamowity Japończyk pozwolił mi przeżyć Shadow Moses na nowo. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że źle się czuję, nie mając zawsze pod ręką gry, która na zawsze odmieniła moje życie. Mogę ukończyć kolejnych 500 gier a Metal Gear Solid w dalszym ciągu będzie tą jedną z najwspanialszych, z jakimi miałem do czynienia. To pierwsza gra, w której scenariusz był dla mnie równie ważny co sama rozgrywka i to się już nigdy nie zmieni.  

squaresofter
8 czerwca 2019 - 08:01

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
08.06.2019 18:48
Yuri Lowell
1
Yuri Lowell
22
Brave Vesperia

MGS to nie był kolejnym bezdusznym produktem marketingowym opartym na mikrotransakcjach, z toną dodatków i wymagającym opłaty za tryb sieciowy.
- chyba przespałem w nieświadomości kilka dekad, albo Autor lubi skoki w czasie. :D
Ale do rzeczy, a raczej do gier.
Dalej, dalej Tales of Xillia 2 (PS3), dobijam do 120h. Zamiast robić poboczne historie przed posunięciem wątka głównego wzięło mnie za "zaliczanie" wybranych ilości potworów w różnych regionach by dodać punktów umiejętności PH moim bohaterom. Nudne, ale kto powiedział, że przyjdzie grę ukończyć łatwo? Przy okazji podnoszę stopień "współpracy" z wybranymi bohaterami. Przypadło na Jude'a.
W ubiegłym tygodniu zebrałem się w kupie i postanowiłem zmienić dysk w moim PS4 na większy, o pojemności 2 TB i hybrydowy, z polecanej przez Seagate serii FireCuda. Sama operacja okazała się banalnie prosta - chwała Sony a skopiowanie kont, save'ów i ustawień w miarę proste.

Miłego weekendu!

https://www.youtube.com/watch?v=vD7etHzdmrg

09.06.2019 12:10
squaresofter
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
squaresofter
21
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

@Yuri
No ba, skoki w czasie uwielbiam. Mam takie skrzywienie po Steins;Gate.

09.06.2019 13:46
Yuri Lowell
1
Yuri Lowell
22
Brave Vesperia

Po Chrono Trigger i Radiant Historia pewnie też. :)

10.06.2019 11:48
squaresofter
squaresofter
21
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

I widzisz jak Ty mnie dobrze znasz?

09.06.2019 12:42
kęsik
👍
odpowiedz
1 odpowiedź
kęsik
93
Legend
Image

Assassin's Creed III Remastered, 9h. Po 7 latach powrót do ACIII. Pamiętam, że 2012 to był okres gdzie byłem jeszcze strasznym fanem serii i czekam na trójkę jak na zbawienie. Snułem jeszcze przed zapowiedzią jakieś własne wizje ACIII który działby się tylko w czasach współczesnych i kończyłby trylogię Desmonda. No ale niestety ACIII okazał się być jak na tamten okres najgorszym AC i moim osobistym wielkim rozczarowaniem. Tragiczny bohater, setting który mnie średnio interesował, bieganie po drzewach i stateczek zamiast wielkiego miasta, skopany wątek współczesny. No i teraz 7 lat później to wszystko się potwierdza. Jednocześnie muszę powiedzieć, ze bawię się w sumie nie najgorzej ale jednak nie jest to najwyższy poziom tej serii. Z trylogii amerykańskiej najgorsza odsłona. W remasterze zmienili tak naprawdę tylko oświetlenie. I ono w miarę się sprawdza, gra momentami wygląda bardzo ładnie ale problem zaczyna się w cut-scenkach, modele postaci nie zostały w ogóle ruszone i są one po prostu nie przystosowane do nowego oświetlenia i wygląda dziwne, twarze jak plastelina.

Naruto Shippuden: Ultimate Ninja Storm 4, 1,5h. Nie spodziewałem się w sumie, że pomiędzy dwójką a czwórką jest aż taki przeskok. Niby to samo ale naprawdę jak teraz włączyłem bezpośrednio po 2, to jakbym w next-gena grał. Aż autentycznie byłem w szoku przez pierwsze 5 minut. Musiałem się przystosować. Pamięć mi podpowiadała że pomiędzy trójką a czwórką nie było takiego przeskoku (no ale chyba jednak był) więc niczego się nie spodziewałem. To jest gameplayowo szczyt bijatyk anime jak dla mnie. W sumie to bijatyk w ogóle. Porównując nowiuśkie Jump Force do UNS1 to JF wypadało słabo a porównując do UNS4? To nie ma czego zbierać...

Sniper Elite V2 Remastered, 1h. Grałem w to dawno temu ale nie skończyłem. Remaster chyba jeszcze prostszy niż ten ACIII, dużo bardziej tutaj czuć że to nie jest nowa gra, w ACIIIR aż tak tego nie czuć. Straszne drewno, chyba to był powód że oryginału nigdy nie skończyłem. Ta gra nie za bardzo jest skradanką, mam wrażenie że gra specjalnie nie pozwala nam przejść misji po cichu wrzucając nas po prostu w wir kul. A to nie jest sposób w jaki ja lubię grać. Pamiętam Snipera Elite 4 i tutaj widać naprawdę olbrzymią różnicę. Co cieszy bo seria poszła zdecydowanie do przodu i jest teraz dużo lepsza ale jednak granie teraz w dwójkę jest po prostu męczące :)

post wyedytowany przez kęsik 2019-06-09 12:57:58
09.06.2019 12:52
Czarny  Wilk
1
Czarny Wilk
78
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Jump Force to możesz porównać do bijatyk ze SNESa a i tak wypadnie słabo :P

09.06.2019 13:05
adam11$13
2
odpowiedz
adam11$13
72
Phantom Thief
Image

Zeldę na razie odstawiłem bo aktualnie skupiam się na najnowszych Pokemonach z serii Let's Go. Oczywiście jak każdy szanujący się fan Poksów, wziąłem wersję z Eevee i po raz kolejny rozpocząłem swoją przygodę. Pamiętam jak około 5-6 lat temu miałem mega fazę na tę serię i przechodziłem kolejne gry nawet po kilka razy (moją pierwszą częścią było FireRed, a później Yellow, które uważam za najlepszą część z oryginalnego GameBoya) więc powrót do Kanto jest dla mnie dosyć nostalgiczny. Aktualnie jestem w Saffron City i mam dopiero 4 odznaki więc jeszcze trochę tu posiedzę.

Mimo, że Yellow ostatni raz przeszedłem jakoś w okolicach 2014 roku to jednak dalej pamiętam miejscówki i przebieg fabuły więc czuję się jak ryba w wodzie. Gra wciąga jak każde Pokemony mimo, że czuć jak bardzo została uproszczona względem oryginału. Jest jednak sporo nowości, które usuwają upierdliwe mechaniki starych części jak chociażby brak HMów, brak randomowych walk w dziczy, a także to, że wszystkie dzikie pokemansy są widoczne w trawie. Początkowo byłem dosyć sceptyczny, ale im dłużej gram tym jest coraz lepiej. Ogólnie czuć, że to jedynie spin-off, ale jako fan serii, daję mocną okejkę.

09.06.2019 13:20
SpecShadow
2
odpowiedz
SpecShadow
70
Silence of the LAMs

Przedwczoraj wystartowała nowa liga Path of Exile.
Mogę potwierdzić że twórcy spełnili swoje obietnice i pozbyli się największego mankamentu gry, który odrzucał nowych graczy (a także miłośników trzeciego Diabełka) czyli drewnianego modelu walki wręcz.

Na ten moment postacie walczące wręcz mają spore bonusy więc jak ktoś chce spróbować to niech to zrobi zanim GGG zacznie nerfić...

Szkoda tylko że tutejszy wątek poświęcony grze nadal pusty a szkoda, bo poza karczmą o RPGach to nie ma innego aktywnego wątku.

Z innych gier - udało mi się przejść No One Lives Forever przed nową ligą PoE. Ech, takich gier już nie robią i nie będą robić. Humor, mentalność graczy i twórców (i generalnie - ludzi) kiedyś, styl, muzyka, pastisz...
Gramy szpiegiem ale może dwie misje wymagały od nas pełnego skradania (bez alarmów + bez ofiar + bez bycia wykrytym).

Teraz biorę się za sequel.

09.06.2019 13:52
Brucevsky
3
odpowiedz
2 odpowiedzi
Brucevsky
109
Playing with writing

gameplay.pl

Pamiętam te zachwyty nad Metal Gear Solid w Neo+ i swój ówczesny sceptycyzm to projektu Kojimy. A później przyszła okazja, by samemu zajrzeć do Shadow Moses, poznać plejadę zapadających w pamięć postaci i zachwycić się niespotykaną wcześniej filmowością. Ot tamtej pory cykl MGS uznaję za jedno z najwybitniejszych dokonań twórców growych.

U mnie tymczasem niezmiennie od paru miesięcy rządzi i dzieli ta sama trójca. Delektuję się wykreowanym przez Rockstar światem Red Dead Redemption 2 i kawałek po kawałku odkrywam kolejne elementy historii. W przerwach wyruszam na polowania w Monster Hunter Freedom Unite i strzelam dla rozrywki do innych graczy w Overwatchu. Licznik ukończonych produkcji 2019 tymczasem stoi w najlepsze i zanosi się na to, że to będzie najskromniejszy rok w tym względzie od baaardzo dawna.

09.06.2019 16:57
squaresofter
squaresofter
21
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Rzuć wszystkie gry, które zaprzątają Twój umysł i skup się tylko na jednej, aż w końcu coś dopiszesz do listy ukończonych gier. Też chcę ograć wiele gier naraz, ale czasem po prostu trzeba zwolnić tempo. Przed chwilą ukończyłem MGSa (mogłem grac w coś nowego) i było warto. Przez ostatnich dwadzieścia lat spędzonych z grami wideo ciężko byłoby mi wskazać lepszą grę, poruszającą wciąż aktualną kwestię zagrożenia jądrowego albo nieetycznych eksperymentów genetycznych. Można mówić co się chce o Kojimie, ale jego gra postawiła na historię z przesłaniem, dlatego nigdy jej nie zapomnę.
Poza tym dopiero dziś zrozumiałem, że ostatnia rozmowa Snake'a z Otaconem to nawiązanie do Odysei Kosmicznej a więc do filmu, który bardzo sobie cenię.

09.06.2019 17:09
adam11$13
adam11$13
72
Phantom Thief

U mnie niestety też zapowiada się najmniej owocny rok pod względem ukończonych gier. Mamy już czerwiec, a ja przeszedłem dopiero 6 gier i grałem tylko w dwie premiery z tego roku (Kingdom Hearts 3 i Resident 2 z czego przeszedłem tylko KH bo niestety, ale RE2 kompletnie mi nie podeszło). Człowiek albo nie ma czasu, a jak już go znajduje to kompletnie mu się nie chce.

10.06.2019 00:21
Hydraulik333
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Hydraulik333
9
Chorąży

Metal Gear Solid jest dla mnie najlepszą częścią oraz jedną z lepszych gier na ps1. Można powiedzieć, że gra przebiła swoje czasy, a pamiętnego bossa psycho mantisa uważam za jednego z najlepiej zrobionych bossów.

Za to teraz próbuje nie szaleć z tytułami. Chce już na spokojnie wziąć się za DK oraz AC. I tutaj będę o nich najwięcej się rozpisywał.

Donkey Kong Country Tropical Freeze (Wiiu) (10h) (kontynuowane): Wiem, napisalem w poprzednim blogu, że daje sobie spokój. Jednak nie chciałem, aby mój biedny WiiU nie poczuł się urażony, więc postanowiłem jeszcze dać jedną szansę. I tak się stało. Za bardzo porównywałem tą grę do Rayman Legends. Pomyślałem, że tu tkwi problem. Tak więc zrobiłem. Przestałem porównywać tą gre do Rayman Legends. I od razu gra zrobiła sie lepsza. DKCTF nie jest RL. Jeśli ktoś szuka czegoś podobnego, to może zagrać. Trzeba jednak pamiętać, że to nie RL. To jest Dark Souls 4. A teraz serio. Gra jest trudniejsza od RL. Może ma prostą mechanikę (chodzi mi o sterowanie), jednak w tej grze trzeba mieć zręczność ultra świetna. Jestem już na ostatniej wyspie i wiem co napisałem. Więc czuje, że gdy skończę zabraknie mi tej gry. Moja ocena na teraz to 8,5

Assassin's Creed 4 Black Flag (ps4) (30h) (kontynuowane): czym dalej grałem tym gra wydawała sie gorsza. Straszne dziury w fabule. I nadal jest. Jednak gra robi sie ciekawsza. Nie jest juz takim ,,symulatorkiem pirata", a juz pełnoprawną grą. Nadal nie rozumiem tych sekwencji poza Animusem, ale mam nadzieję, że wyjaśnią. Moja ocena 8,5.

Ps. Dziękuję za tego bloga o MGS, przypomniało mi sie jaka to była piękna gra.

Ps.2. Wiem, że ciężkie jest napisanie tych blogów i wiem, że też poświęcasz swój czas. Jednak, chcę cię zapytać czy jakoś w najbliższym czasie pojawi się Anime Corner, czy może czekasz na zakończenie tego sezonu wiosennego?

Miłego tygodnia :)

post wyedytowany przez Hydraulik333 2019-06-10 00:22:11
10.06.2019 11:49
squaresofter
squaresofter
21
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Nie warto czekać. Spróbuję napisać nowy AC w tym tygodniu, bo jest parę serii, o których warto napisać.

11.06.2019 11:18
solitary_sly
1
odpowiedz
solitary_sly
18
Chorąży

Skończyłem Hitman 2: Silent Assassin. Fenomenalna gra. Z marszu zacząłem Contracts i bawię się doskonale. Kurczę, mam takie zaległości że aż szkoda gadać, ale w sumie to fajnie - jeszcze masa wspaniałych gier przede mną.

A pierwszy MGS to gra-legenda. Kropka.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze