Forfiter #4 Książka zdejmująca klątwę palenia - ROJO - 14 grudnia 2010

Forfiter #4 Książka zdejmująca klątwę palenia

Forfitery to mini-felietony. Mniejsze od Rojopojntofwiu, ale większe od Szybkiej rozkminy.

Budzę się – fajka. Zjem – fajka. Kawa – fajka. Najmniejszy stres – fajka. Najmniejsza radość – fajka. Pisanie artykułu czy impreza – armia fajek. Itd., itd… Codzienność. Szara, zadymiona codzienność. Prób zerwania z nałogiem było wiele. Tylko jedna okazała się skuteczna …

… książka. Tak, książka! Plastry, gumy, e-papierosy, silna wola czy inne substytuty lub metody. Zapomnijcie. To bzdury. Palę bo lubię? Minimalizuję stres, potęguję radość? Strach przed pustką gdy rzucę? Same iluzje i złudzenia. Błędne twory naszego zatrutego umysłu – nie fizyczny ból. Nagle, po siedmiu latach palenia ok. jednej paczki dziennie – uwolniłem się. Z poczuciem ogromnej radości, a nie z świadomością niewyobrażalnego poświęcenia. Zniknął smród, nie ja przytyłem – tylko portfel, w paintballu kondycja skoczyła, zmniejszył się kac. Radość bliskich - bezcenna. Przykłady mógłbym mnożyć. Jedno jest pewne – zalet jest masa, wad rzucenia – paradoksalnie zero! Kiedyś, nie potrafiłem sklecić linijki tekstu bez „maszka”. Imprezy? Alkohol i fajeczki - kwestia nierozłączna. Gry? Wolałem bawić się w RTS-y niż FPS-y, bo przy tych pierwszych nie zawsze trzeba używać obu rąk. Jedna zawsze była wolna i mogła nieskrępowanie raczyć mnie zdradliwą trucizną. Ehhhh. Głupota i tyle. Po co mi jeszcze rak, styknie mi już cukrzyca :)   

Nie jest to King, Rowling czy Tolkien. Pokochasz jednak tak samo.

Tytuł książki jest całkowicie adekwatny do jej zawartości. Nie będę jej Wam całej streszczał. Jeśli jesteście palaczami i szczerze chcecie rzucić – zaopatrzcie się w tę książkę. Jeśli sami nie palicie, ale macie znajomego, kogoś z rodziny kto pali – kupcie mu ją. Być może będzie to najpiękniejszy prezent jaki sobie lub komuś bliskiemu podarujecie. Tym co rzucili – gratuluję, tym co zamierzają – powodzenia i biegiem do księgarni (nie apteki)!

Forfitery:

#1 Mod, który roztańczył świat!

#2 Najciekawsze kostiumy postaci z gier!

#3 Paintball to nie zabijanie! Nie dla wszystkich...

#4 Książka zdejmująca klątwę palenia

#5 FanArt

#6 Załóż kurtkę, weź lekarstwa

ROJO
14 grudnia 2010 - 09:43

Twoja sytuacja

Paliłem i rzuciłem 13,7 %

Nigdy nie paliłem i nie zamierzam 55,7 %

Palę i chcę rzucić 17,6 %

Palę i nie zamierzam rzucić 6,9 %

Właśnie rzucam 6 %

Komentarze Czytelników (47)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
14.12.2010 15:28
Ezrael
😊
odpowiedz
Ezrael
193
Very Impotent Person

Do efektywności się nie przyczepiam. W końcu sam jesteś żywym przykładem skuteczności tej metody. Zainteresowałem się czysto teoretycznie - cóż to za fascynująca metoda? A odpowiedź standardowa - absolutnie żadna, jak zwykle. Na podstawie Twojego opisu i mojej oceny strony, twierdzę, że rzuciłbyś palenie i tak.
Prawdopodobnie nie trafiłeś na tę stronę, czy książkę przypadkiem, a nawet jeśli - to zwróciłeś na nie uwagę. A to może oznaczać tylko jedno - byłeś już urobionym materiałem na "rzucacza", byłeś tym zainteresowany, siedziało Ci to w głowie i potrzebowałeś tylko kopa w zadek na rozpęd. A ten kop by przyszedł prędzej, czy później. Choćby i w postaci Twojej żony, o której mi wiadomo z innego wątku, a więc pewnie i w planach dziecka.

Czysto obiektywnie i szczerze - uważasz, że taka sesja czy książka przekonałaby do rzucenia przeciętnego palacza? Żeby wymienić kilka pospolitych typów -

"Ja palę tylko jak piję" (niedziela wieczór, pod koniec cotygodniowej trzydniówki),
"Ja to już tak mam, że bez fajka to nie mam co się do roboty zabierać" (pracownik, dajmy na to, małej stacji gazowej gdzieś na uboczu),
"Ja jestem uzależniony i umrę na raka" (ze smutnymi oczami)
"Za 20 lat i tak wymyślą lekarstwo na raka"
"Ja już swoje przeżyłem/am i mam zszargane nerwy"
"..."
"No wiem, to głupie, jestem beznadziejna"
"Kiedyś paliłem paczkę dziennie, a teraz tylko 3/5/8" (niepotrzebne skreślić)

I tak dalej.

Jak ktoś chce, to rzuci. Jak nie chce, to nie rzuci. I na tym koniec filozofii. Tutaj nie zgodzę się nawet z wysiakiem, choć poglądy mamy w tej kwestii bliskie (zwłaszcza, że potem pisał dokładnie o tym, co ja teraz) - w silną wolę też nie wierzę. Jeśli ktoś rzuca palenie zmuszając się, to i tak co pięć minut wraca myślami do fajek, kręci się otępiały cały dzień, walczy ze sobą nieustannie, a i tak w duszy mu wyje tylko jedno: "Ja chcę petka! Jeszcze tylko jednego-ostatniego!". I batalię przegra. Może rzuci, ale wróci na pewno.

Przykład wyżej - bioenergocośtam. Koleś podotykał, porobił uduchowione miny i volia! Wierzysz w obiektywną skuteczność takiej terapii? Poza efektem placebo i odskocznią motywacyjną?

Ale może się mylę - może w książce pojawiło się coś, co wywróciło Twój świat do góry nogami? I tu wracamy do mojego pierwszego pytania - co takiego? Czego zaskakującego można się dowiedzieć?

Nie zrozum mnie źle - prowadzę czysto teoretyczne rozważania. Zadziałało w Twoim wypadku, więc bardzo dobrze, że coś takiego istnieje i tyle w tej kwestii. Ciekawy tylko jestem i tyle.

14.12.2010 15:38
ROJO.
😊
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

Trudno się nie zgodzić z tym co napisałeś. Co do przykładów, które wymieniłeś - każdy palacz znajdzie powód by palić - są to osoby, które nie chcą rzucić. BTW: Może powinieneś przeczytać tę książkę? Tak dla jaj. Dla naszej dalszej, konstruktywnej rozmowy chociażby. Próbowałem kilku metod. Ta książka była jednak, jak piszesz: tym ostatecznym kopem, ogromną pomocą w ułożeniu sobie wszystkiego w głowie. Dziękuję Ci za obszerny post, zaangażowanie i udział w dyskusji.

14.12.2010 16:05
Harry M
odpowiedz
Harry M
135
Master czaszka

Błeeeeeee palenie jest do dupy!!

14.12.2010 17:03
Ezrael
😊
odpowiedz
Ezrael
193
Very Impotent Person

Nie obiecam, że przeczytam, ale na pewno zainteresuję się jakąś wersją demo, jeśli się na nią natknę choćby w Empiku, czy jakiejś księgarni z możliwością wcześniejszego "wglądu".

Natomiast ze swojej strony polecam "Narkotyki" Witkacego. To jest książka, po której ja rzuciłbym palenie, gdybym się borykał z tym problemem (mój ojciec zresztą rzucił i to w czasach jeszcze studenckich, a to nie pomaga przecież). Niezwykle zabawnie napisana (w końcu to Witkacy - zjadliwy, złośliwy choleryk, czy też "schyzio" jak lubił o sobie mówić - od schizoida, czyli typu nierozwiniętego schizofrenika, gdzie jednostka chorobowa się co prawda nie rozwinęła, ale ma za to wspaniałą podstawę psychiczną :), a znajomości tematu - na Jowisza i wszystkich świętych! - można mu tylko pozazdrościć (albo wręcz przeciwnie). Czytałem ją nie raz (i nie wiem, czy się właśnie nie namówiłem na kolejny) i za każdym razem pękam ze śmiechu.

W skrócie - brak nudnych rozważań jakie to wszystko niezdrowe, książka skupia się wyłącznie na sferze psychiki. Opis i trafność spostrzeżeń jeży wręcz włos na głowie (kiedy już przestaniesz się turlać ze śmiechu), a całość pokazuje jak nikczemnie miałki i sflaczały psychicznie się stajesz pod wpływem nałogu. Jeśli do tego dodać, że sam Witkacy rzucał palenie przez 30 lat, a książkę zaczyna od petka, żeby zobaczyć jeszcze raz "jak to wygląda z drugiej strony" i opisywać rzecz na bieżąco, to masz pobieżny wgląd w to, co na Ciebie czeka.

W dodatku rzecz nie tylko jest o nikotynie, ale dramatis personae to także alkohol, morfina, eter, kokaina i pejotl (a ja już odruchowo wjeżdżam w jego kwiecisty styl).

W książce jak dla mnie nie ma słabszych części. O ile nikotyna jest interesująca teoretycznie i dlatego, że właściwie wszyscy moi kumple palą, więc mam świetny materiał do obserwacji, to alkohol dotyczy już mnie bezpośrednio, bo z niego korzystam i na tej podstawie mogę jedynie potwierdzić celność spostrzeżeń.

Natomiast opisy wizji pejotlowych są tak niezwykle sugestywne, że po przeczytaniu tego rozdziału ma się chyba tak dokładne pojęcie na ten temat, jak to możliwe bez samodzielnego zażycia. Podobnie zresztą z eterem, morfiną i koksem.

Wreszcie - na końcu są appendiksy, między innymi o tym, że Polacy śmierdzą i uwielbiają się puszyć. Pisane coś koło 1930. Nie zdezaktualizowało się zbytnio. A poza tym o hemoroidach (nie wiedzieć czemu od razu mi się kojarzy najnowsza reklama telewizyjna, gdzie elegancka pani wchodzi do windy, dostaje sraczki, zażywa z lekkim, dystyngowanym uśmiechem turbo-pigułę i na swoje piętro dojeżdża zdrowa) i o goleniu. Ogólnie ubaw na maksa.

Prawie na pewno Narkotyki będą w jednym tomie z Niemytymi Duszami. Dziełko odrębne, ale jeśli spodoba Ci się wcześniejsze, to też polecam. Tutaj rzecz jest o poglądach psychologicznych Witkacego i tematach pokrewnych. Pojechane jak cała reszta. No i na końcu znowu appendiksy.

No i wreszcie mała wisienka na torcie - od stycznia tego roku to public domain (chociaż z nim to nie wiadomo, bo w trumnie znaleźli kobietę :) Możesz z całym spokojem ducha przeczytać całość przed ewentualnym uzupełnieniem domowej biblioteczki.

14.12.2010 17:03
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

Garry M - potwierdzam

Ezrael

W skrócie - brak nudnych rozważań jakie to wszystko niezdrowe, książka skupia się wyłącznie na sferze psychiki. Opis i trafność spostrzeżeń jeży wręcz włos na głowie (kiedy już przestaniesz się turlać ze śmiechu), a całość pokazuje jak nikczemnie miałki i sflaczały psychicznie się stajesz pod wpływem nałogu.

Allan bardzo podobnie pisze - nie szokuje, skupia się na sferze psychiki. Widzę, że zjawisko bardzo Cię interesuje, i mimo że bezpośrednio Ciebie nie dotyczy - masz o nim pojęcie. Tym bardziej powinieneś przeczytać Easyway - by dorzucić jakiś nowy materiał badawczy i/lub dobrze się bawić, bo Allan tez nie raz uraczył mnie takim porównaniem że odpadłem:)

14.12.2010 17:26
👍
odpowiedz
zanonimizowany669467
53
Konsul

8 lat palenia u mnie, 2 lata już nic :)

Nie używałem niczego, bo uważam że to naciąganie. Po prostu z dnia na dzień. Wcześniej próbowałem chyba z 5 razy też z dnia na dzień, nigdy nie próbowałem specyfików.

14.12.2010 19:03
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

Świetnie Wiecznie Niezadowolony! Cieszę się, że na GOL-u niemało jest osób, które rzuciły.

15.12.2010 22:01
systemr
👍
odpowiedz
systemr
9
Legionista

Radość żony - bezcenna

16.12.2010 08:09
ROJO.
😜
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

A to również :)

16.12.2010 17:00
odpowiedz
diseasex
63
Konsul

OK pod twoim wpływem kupiłem matce :)
Pozdrawiam

16.12.2010 17:39
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

Bardzo mi miło i dziękuję. Świetny ruch!

18.12.2010 19:38
M'q
😊
odpowiedz
M'q
85
Schattenjäger

Czytalem juz ja jakies 2 lata temu. Pale dalej. Znajomy, ktory mi ja pozyczyl rowniez pali do dzis. Niestety, ale nie wierze w "magie" tej ksiazki :)

19.12.2010 17:44
Wyrok
odpowiedz
Wyrok
36
Pretorianin

Rzuciłem po ośmiu latach, paczka dziennie to był standard. W jeden dzień i po sprawie. Nic trudnego. Nie palę już dwa lata. Pozostaje mi się śmiać jak słyszę, że rzucanie palenia to katorga. Z palenia się wyrasta, a kto pali ten dzieciak tyle, że głupi.

19.12.2010 20:20
ROJO.
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

M'q - przykro mi

Wyrok - ale z pomocą tej książki?

22.12.2010 09:46
odpowiedz
gry_online999
1
Junior

płacą ci za reklamę? a ja myślałem, że to poważny serwis, a tu artykuły sponsorowane lecą... nie znam nikogo kto by rzucił palenie po przeczytaniu książki... i pewnie nigdy nie poznam.

22.12.2010 10:37
ROJO.
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

Blog to blog, recenzja to recenzja. Każdy na swej stronie poleca, recenzuje, krytykuje co chce.

BTW: Nie wiem kolego czym Ci zawiniłem i dlaczego specjalnie założyłeś konto by atakować moją osobę w każdym wpisie, ale dziękuję Ci za podbicie tym samym każdego z nich.

25.12.2010 21:41
Pl@ski
👍
odpowiedz
[email protected]
49
Endżajner

Rojo, ja pier^$^@#, nie wiem jak Ci dziękować i nie wiem w ogóle jak to jest możliwe, ale przeczytałem to cholerstwo i nie palę, tak po prostu! Do tej pory nie mogę w to uwierzyć, nie sądziłem, że to może być takie proste! DZIĘKI!!

PS: Dałem książkę znajomemu, też rzucił, a naprawdę twarda z niego sztuka, niebywałe! :)

26.12.2010 18:35
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
134
Magia Kontrastu

Noo [email protected]. Nie wyobrażasz sobie jak się cieszę. Nie sądziłem, że komukolwiek pomogę. Super, bomba i serdecznie gratuluję - Tobie i koledze!

29.01.2011 02:12
Wyrok
odpowiedz
Wyrok
36
Pretorianin

Bez książki, czarów, noża na gardle czy innych pigułek i gum do żucia.

09.01.2012 15:26
odpowiedz
KRZYCHu4991
1
Junior

U mnie jest tak ze ja mogę zapalić raz na miesiąc i mi to wystarczy i nie sięgam po więcej
Ale jak inni tak nie mogą to bardzo się meczą ,życie materialne i osobiste :(

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze