Rojopojntofwiu #32 Szlaban na komputer! - ROJO - 4 lipca 2011

Rojopojntofwiu #32 Szlaban na komputer!

Nic nie boli bardziej niż niemożność robienia tego, co się lubi, kocha, wyznaje. Noga w gipsie przekreśla rower, gorączka bieganie, biegunka randkę, okres imprezę. Każdy z nas miał kiedyś taką nieszczęśliwą przygodę. Wypadek, który brutalnie pokrzyżował plany na konkretny fun. No ok. Pamiętajmy jednak, że byliśmy, jesteśmy i (mam nadzieję) będziemy graczami. Brak czego bolał, boli nas najbardziej? Co nie pozwalało, bądź nie pozwala zaakceptować i pogodzić się z nową, ponurą sytuacją? Hasło mrożące krew w żyłach, fundujące ciary i obawę o jutro – „Szlaban na komputer!”. Pora na hardkora – najcięższą karę, jaką może dostać gracz. Karę ciachająca sens życia…

O roli najbardziej frustrujących nas kar i ośrodka monitorującego w postaci rodziców (prokuratorów, sędziów i katów w jednym) – napomknąłem w 20 części Rojopojntofwiu (#20 Docenić granie). Dokładnie na przykładzie etapu drugiego: Grania u siebie. Pora rozwinąć trochę temat i przyjrzeć się bliżej temu mrocznemu zjawisku paniki i obawy o najgorsze. „Błagam, błagam, tylko nie komp. Niech będą słodycze, wyjścia na dwór lub nawet TV. Byleby nie komp!” Kto nie zna takich przykrych rozkmin. Każdy miał swoje. Każdy zna ten ból. Dzisiaj poznacie historię mojego…

Gdy Rojcio oczekiwał mrocznego zarysu sylwetki ojca po powrocie z wywiadówek - równo srał po gaciach. Sytuacja o tyle przejmująca, że właśnie miała miejsce premiera super gry, a ja miałem super ochotę w nią super zagrać. Jedyne co jednak było super, to super „OPR”, a marzenia o rozkosznym weekendzie z wysłużoną mychą odchodziły w niepamięć. Jedyną myszką jaką mogłem się pobawić, była ta od ołówka podczas odrabiania zadań z matematyki. Smutek, zawód i straszna świadomość, że „batonik leży obok, a ja mogę się tylko na niego popatrzeć”. Ehh.

Gdy kompa miałem u dziadka, a gaming dostępny był tylko w wersji weekendowej – kary/szlabany pojawiały się w dwóch rodzajach. Albo w ogóle jechać nie mogłem, albo dziadek przyjeżdżając po mnie, miał w ramach „wymiany zakładników” – przekazywać rodzicom klawiaturę i myszkę. Rojcio wiedział jednak z kim się dogadać i jak sprawę rozwiązać. Kochany dziadzio przywoził więc urządzenia wskazujące ze swojej firmy umiejscowionej nieopodal domu. Wilk syty i Rojcio cały. Gdy ukochany sprzęt w końcu trafił do mojego mieszkania, Wasz cwaniak nie przestał kombinować. Wiedział, że gdy grać nie mógł, tato dotykał monitora sprawdzając, czy aby nikt przed chwilą nie mordował na nim smoków czy boomheadshotował zombie. Komputer nie był w moim pokoju, umieszczony został w fatalnym miejscu, pośrodku przedpokoju drugiego piętra mieszkania, zaraz przy schodach. Każdy, kto wchodził z dołu – widział co wyświetla ekran, a „dotyk mrocznego sprawdzenia” był na wyciągnięcie ręki. Młody Rojo odkrywszy ten cwany system – zaczął wymyślać solucje kamuflujące. Pierwszy pomysł – okno na oścież. Cooling tradycyjny. Nie zawsze powietrze jednak było zimne lub wiuchało mocno.  Pomysł drugi – „na ukrytą ignorancję”, czyli wciśnięcie monitora maksymalnie w róg pomieszczenia i przyozdobienie całego stanowiska „elementami” świadczącymi, że nikt tu grać nie mógł (zawalony, wręcz przysłonięty czymś monitor, ciuchy na krześle lub jego brak). Coś w stylu: Nobody’s seen anything…. Wszystko po to, by utrudnić „handchecka” i nie przypominać ojcu, o codziennym konwenansie. Podobnie jak na początku – wyszło słabo. Staruszek ponownie nie dał się ogłupić. Chwyciłem więc po ostateczne rozwiązanie. MROŻONKI! Tak! Pyzy, knedle, pierogi. Wszystko. Pac na monitor, który po seansie z Diablo stawał się zimniejszy niż przedtem. Działało, system się sprawdził. Raz tylko Rojcio solidnie z gamingową sesją przesadził i zapomniał zdjąć „(…)z kapustą i grzybami” z monitora podczas gry. Tak wsiąknął, że jego fikuśny system chłodzący się…. stopił. Padł, zalawszy wodą bebechy pudła z ekranem. Było po ptokach. Od tamtej pory na mrożonki patrzę z pewną konsternacją…

Lata mijały, Rojcio dorastał. Stawał się coraz bardziej samodzielny i operatywniejszy życiowo. Kary zniknęły, pojawiły się nowe obowiązki, zobowiązania wobec najbliższych. Odpowiedzialność za siebie i innych, troska o przyszłość. Nikt mi już nie mówi, czego mam nie robić lub co mam zabronione (żona liberał, spoko babka, serio). Jak mam czas (a nie gdy nie mam kary) – gram. Ile chcę, w co chcę. Niby bomba, ale pojawia się tutaj inny problem, o którym również pisałem w 20 odcinku. Nie zawsze się gra już tak emocjonująco. Dlaczego? Motyw „owocu zakazanego” minął. Gdy mamy coś na wyłączność, bez ograniczeń – nie rajcuje już w takim stopniu jak wydzielane (lub kradzione) płatki chipsów, które połykało się wszystkimi zmysłami. Przesyt wyparł niedosyt. Niemniej jednak, cieszcie się, że macie teraz dużo czasu wolnego, a Wasi rodzice nie mają… „szkolnych” argumentów. Przynajmniej na razie. Wykorzystajcie więc wakacje… póki je jeszcze macie.

P.S. Jeśli podoba Ci się mój Blog, znalazłeś/-aś w nim coś dla siebie (jakiś stały cykl, konkretny dział, itp.) i posiadasz konto na Facebook'u, "Polub go" po prawej stronie pod moim avatarem. Z góry Ci za to dziękuje. Doceniam i pozdrawiam. ROJO

Rojopojntofwiu:

#26 W oczekiwaniu na premierę

#27 Kręcić grą

#28 Każda gra to jakieś wspomnienia...

#29 Art pod artem

#30 Ten wspaniały '98...

#31 Dodajemy również grę!

Na temat:

#20 Docenić granie 

ROJO
4 lipca 2011 - 17:49

Komentarze Czytelników (32)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.07.2011 19:30
odpowiedz
zanonimizowany639270
31
Generał

Dzięki wielkie ROJO :).

04.07.2011 19:39
przeszczep21
😊
odpowiedz
przeszczep21
22
Pretorianin

Bardzo fajny art. Takie historie z życia wzięte czyta się najlepiej :) Co do moich szlabanów na kompa to raczej takich nie maiłem. Zawsze potrafiłem w jakiś sposób zmanipulować moich starszych aby dopuścili mnie do mojej maszynki.
Pamiętam jak raz przekonałem ich że grając na komputerze szlifuje swój angielski przed klasówką :) Nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy mojego ojca kiedy zorientował się że akurat gram w mortal kombat... Zrobił mi wtedy akcje w stylu Skorpiona(Get Over Here) :[

04.07.2011 19:47
SlyCooper
😊
odpowiedz
SlyCooper
58
Kurszok

Ja nigdy kary nigdy nie miałem i nie bede mieć. Chociaż gram od rana do nocy, dzień w dzień :) A gram od lat 7.

04.07.2011 19:50
SpecShadow
odpowiedz
SpecShadow
81
Silence of the LAMs

@skatefish
jeśli koniecznie chcesz zaczynać od tej nieszczęsnej 3 to chociaż załaduj trochę modów, czysta wersja była, dla mnie przynajmniej, mało grywalna (nie licząc eksploracji).

Szlabanu u siebie nie pamiętam, pewnie dlatego, że za młodu niewiele trzeba było, aby pokończyć wczesne stadia edukacji (gimnazjum łelkam tu...), w szkole średniej mogłem nie grac nawet kilka dni i padaki nie dostałem.

04.07.2011 19:57
ma_ko
odpowiedz
ma_ko
61
 

Heh ROJO u mnie było identycznie z tymi mrożonkami z tym że przykładałem je też do obudowy od kompa i roiłem mu zimne kompresy tak żeby nikt niczego nie wiedział... :P Ahhh... stare dobre (?) czasy

EDIT: I gratuluje żony :D

04.07.2011 19:58
odpowiedz
ww1990ww
76
Konsul

Skądś znam tego typu próby. Do czasu gdyż potem rodzinka założyła hasło na kompa i grac mogłem tylko w weekndy i wakacje.

04.07.2011 19:59
€xis
odpowiedz
€xis
52
Konsul

Generalnie kar na kompa nie miałem prawie nigdy, za to kłótnie, i wymawiania grania już tak i to dużo ^^ ale tu już nie trzeba było w sumie kombinować, tylko przyjąć na klatę. I nie ze względu na oceny(bo te raczej zawsze miałem dobre - 4/5.... do czasu kiedy poszedłem na studia xD teraz same 3/3+), tylko głównie na czas kiedy kończyłem grać(yeah lol, o której bym nie skończył i nie szedł spać zawsze było za późno, ale cóź zrobić ;) )

Znam za to człowieka, z którym gra(łe)m w WoWa, i z którym nadal kontakt utrzymuje... Przy każdej wywiadówce tworzy(ł) topic na forum, w nieobvecnościach że go nie będzie przez parenasćie dni xD ! Kara na komputer, Mama Error i te sprawy!. A i tak siedzi często na kompie. Napisałem tak w nawiasach bo póki co nie gram, ale może kiedyś... jak Efi zda matme...

A sam artykuł na +, z resztą jak zawsze Rojo ;P

04.07.2011 21:09
SkullOfRock
😃
odpowiedz
SkullOfRock
38
Pretorianin

lol niezla historia :D u mnie tez juz brak tego zakazu ale za malolata robilo sie duzo dziwnych rzeczy :P chociazby : monitor stawialo sie przy oknie zeby slonce na nie padalo to tez sam sie nagrzewal i nic nie bylo podejrzanego :D ; dalej jest ale to juz w pozniejszych latach zeby po nocach grac to koc na siebie i na monitor zeby nikt przez dzwi nie widzial ;P ; pierwszy komputer wspolny to tez nie bylo bata zebym gral w kuchni (tak w kuchni :P) drugi zas u mnie w pokoju to juz byl miod ;d pewnien przypadek tez z mojego dziecinstwa kastrofa armagedon wiatrak mi sie popsol i chodzil koputer jak trakot przykrywalem go chyba wszystkim byle tylko ciszej chodzil ;d no teraz tez czesto juz mi sie nie chce (brak adrenalinki) chyba ze w cos sie wkrece to moge grac bez przerwy jak teraz w mass effecta 2 ahh jak to fajnie byloby byc znowu dzieckiem :D btw. ROJO - moze ty wiesz kiedy bedzie kolejne nnaGRAnie ??

04.07.2011 21:20
ROJO.
😊
odpowiedz
ROJO.
142
Magia Kontrastu

SkullOfRock - Z przyczyn technicznych i organizacyjnych w ten weekend nie mogło być naGRAnia. Pewnie będzie w następny:)

04.07.2011 22:52
odpowiedz
Qza
21
Pretorianin

-wszystko by uniknąć ,,handchecka"-
Mistrzostwo :D

04.07.2011 22:53
👍
odpowiedz
DzIMI15
79
The Collector

ROJO - Jesteś moim bosem :D Twoja historia rozwaliła mnie doszczętnie! Jak doczytałem o mrożonkach to myślałem że padnę :D Jesteś po prostu świetny! Gratuluję pomysłów!

04.07.2011 23:20
Eskejp
odpowiedz
Eskejp
20
Centurion

Ja pamiętam zarywanie nocek w pewne mmo. Siedziałem jak na szpilkach patrząc czy rodzice nie idą ;P Albo wyłączali mi prąd jak nie chciałem zejść z kompa haha to były czasy :D

05.07.2011 07:55
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
142
Magia Kontrastu

Hehe widzę, że nie byłem sam w swojej wojnie o słuszną sprawę:) Każdy ma swoją historię walki o dostęp do pasji:)
DzIMI15 / Qza - A dziękuję:) Fajnie, że przypasiło:)

05.07.2011 08:32
Mac
👍
odpowiedz
Mac
99
Sentinel of VARN

Z monitorem miałem tak samo, stymże ja kładłem mrożoną ścierkę co dawało mi max pół godziny grania;) A przez prawie cały okres podstawówki i liceum po pierwszej wywiadówce w semestrze miałem kompletny szlaban na komputer do końca roku szkolnego. Za czwórkę w szkole dostawałem godzinę grania, przy piątce już trzy. Aha i jeszcze przeczytanie 100 stron książki również dawało mi godzinę grania:D Po latach stwierdzam że wyszło mi to na dobre, ale cierpienia było co niemiara ;)

05.07.2011 10:50
SlaY91
odpowiedz
SlaY91
15
Pretorianin

Mrożonki - niekonwencjonalny pomysł :D . Ja często doświadczałem nie ze względu na oceny ale np. 'miales wrocic o godzinie x a widze cie o godzinie y'. Taa ... :| Ale mama często dawała się przepraszać i wszystko wracało do normy. Mordęgą natomiast było dzielenie się kompem z trójką rodzeństwa ... Teraz są trzy kompy w domu i wszystko cacy :)

05.07.2011 11:03
ROJO.
😜
odpowiedz
ROJO.
142
Magia Kontrastu

SlaY91 - Znam ten ból z rodzeństwem:) Mimo, że była tylko siostra - boje były.

07.07.2011 20:11
👍
odpowiedz
zanonimizowany777435
34
Senator

hehehe.....

Ja moze i tego nie widac , ale nadal jestem na etapie szlabanowym , tyle ze w moim rodzinnym domu raczej ten patent sie po prostu nie przyjal.... Jakos dziwnym trafem sie zlozylo , iz jak moj wymarzony wczesniej komputer dostalem bodajze.... hmm.... kiedy to bylo? - jakies 7 , 8 lat temu , to tak i do tejze pory reka ekkm... BOSKA na moja potargana czupryne nie spadla. Sczerze powiedziawszy , to nie wiem , czym moze byc to spowodowane...

Moze to brak wiekszych problemow wychowawczych ;] , ciaglych stresow zwiazanych z edukacja piszacego ten komentarz , czy tez i po prostu faktem , iz walac prosto z mostu potulny ze mnie Supermutant :P
A przynajmniej proboje wrazenie takiego sprawiac. :)

Z jakim skutkiem?

Jak dotad pozytywnym , gdyz kary , szlabanu , zakazu nie doswiadczylem w moim gamingowym zyciu. Mysle ze taki stan rzeczy mnie po prostu rozleniwil , gdyz i ROJA , i komentujacych sposoby ciaglych kombinacji majacych na celu dostanie sie do komputera mnie powalaja...

Ehh....

Co to ludzka bania wyglowkoje w czasach konsternacji i wiecznego gniwu , tesknoty oraz nienawisci do oprawcow... :P

Wait a minute... Cos mi sie przypomnialo ;] . Jako ze jestem , no nie boje sie tego orzec , swoistym nerdem , totez i czasami potrafie przesiedziec przed ekranem gapiac sie w kupke pikseli calymi godzinami , wiec raz , czy dwa za taki stan rzeczy oberwalem....
Wywalono mnie wtedy z gamingowej ostoi Ishiego doslownie na bruk.
Zatrzasnieto za mna drzwi!

Totez i z pomoca przyszla stara wysluzona miejscowa internetowa kafejka.... Desperacja ludzka jest w stanie nawet sklonic czleka do wydawania kasy na korzystanie z kompa , choc mamy go kilkaset metrow dalej....

No i dochodzi do tego jeszcze brak tegoz zacnego narzedzia podczas zagranicznych , wkaacyjnych wizyt...
No ale plaze , slonce i atmosfera potrafia to zrekompensowac...

[mowi gosc ktory pisze z kafejki za 4 euro za godzine] :)

Tak jestesmy uzaleznieni....

... i badzmy z tego dumni niczym prawdziwi gracze...

spoiler start


I nawet niechaj najbolesniejsze razy tego nie zmienia gamingowy rodacy :D

spoiler stop

07.07.2011 21:23
ROJO.
👍
odpowiedz
ROJO.
142
Magia Kontrastu

O widzę, że drogi Ishi znów wytargał kilka Euro by móc kontynuować swoją misję:) Miło.

10.07.2011 17:31
Quattromaniaq
odpowiedz
Quattromaniaq
21
Centurion

Świetny artykuł! Teksty pierwsza liga ("żona liberał, spoko babka, serio" czy "Coś w stylu: Nobody’s seen anything…. Wszystko po to, by utrudnić „handchecka”" :) Rojopojntofwiu śledzę od początku, ale ten odcinek to jeden z najlepszych... Rojo, a na "chwyty" rodziców spójrz z drugiej strony, w ten sposób stałeś się kreatywny... Może dlatego zostałeś artystą?

18.07.2011 03:06
Ychos
odpowiedz
Ychos
43
Pretorianin

Świetny wpis, pewnie nikt tego nie przeczyta, ale ja dzielny nocą nadrabiam miesięczne zaległości :) A co do szlabanów, u mnie nie było aż tak źle. W szkole jakoś leciało, zawsze ktoś umiał, a ja siedziałem obok. Częściej jak już dostawiałem kary na jazdę na rowerze lub wychodzenie na dwór. Teraz jak sobie pomyślę co działo się na różnych polach, drzewach, boiskach i ulicach to dziwie się jak ja przeżyłem dzieciństwo.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze