Tydzień KotORowy #6 Książka Revan oraz przemyślenia o Star Wars: The Old Republic - MaKaB - 20 lipca 2013

Tydzień KotORowy #6 Książka Revan oraz przemyślenia o Star Wars: The Old Republic

Pytanie o dalsze rosy Revana i spółki męczyło fanów KotORa przez wiele lat. Zapowiedź gry The Old Republic nie uspokoiła miłośników serii, a wręcz wzbudziła ich wielki niepokój. Los bohatera pozostawał nieznany, aż w końcu zapowiedziano książkę Revan. Miała ona połączyć wydarzenia z KotORa ze zdarzeniami w MMORPGu. Jak autor wybrnął z tego niełatwego zadania? Jak oceniam TORa z perspektywy fana oraz czasu? O tym w poniższym wpisie.

Uwaga. Jedna sekcja zawiera spoilery. Została ona wyraźnie oddzielona.


Książka Revan

Do napisania książki wybrano jedyną właściwą osobę, Drewa Karpyshyna. Autor trylogii poświęconej losom Dartha Bane’a, a przede wszystkim współtwórca scenariusza pierwszego KotORa oraz postaci Revana nadawał się do tej roli jak nikt inny. Będąc miłośnikiem serii, z niecierpliwością czekałem na premierę i ostatecznie zdecydowałem się na zamówienie wersji anglojęzycznej (a potem polskiej, fanboystwo zobowiązuje).

Myślę, że większość z Was na pierwszym miejscu chciałaby się dowiedzieć, czy pojawiają się w historii towarzysze z serii, jak się odniesiono do wydarzeń z gry itp. Spieszę zaspokoić Waszą ciekawość, kilka postaci odgrywa istotną rolę w wydarzeniach, a o większości pozostałych osób zamieszczono krótkie wzmianki.

Książka składa się z dwóch zasadniczych linii fabularnych: poszukiwań Revana i powiązanych z nimi wydarzeń oraz działalności Sitha, Lorda Scourge’a. To właśnie ten pierwszy wątek stanowi upragniony cel dla fanów, wzbogacając naszą wiedzę o istotnych wydarzeniach z serii. Jestem przekonany, że już w trakcie czytania prologu pojawi się uśmiech na Waszych twarzach. Szczególnie ważnym dla niektórych będzie fakt, że autor nie zapomina o dwójce, chociaż potraktował ją nieco po macoszemu. Ponadto dość trafnie rozwiązuje większość (zazwyczaj potencjalnych) sprzeczności w kanonie, co nie było łatwym zdaniem. KotORowa część znakomicie spełnia swe zadanie, pozostawia jednak mały niedosyt. Świat wykreowany w serii gier jest na tyle obszerny oraz interesujący, że aż prosi się o kolejne pozycje książkowe.

Okładka polskiego wydania z: http://wydawnictwoamber.pl

Zauważcie jednak, że na okładce widnieje napis The Old Republic, a nie Knights of the Old Republic, co sygnalizuje nam dominujący charakter treści. Wydaje się bowiem, że lekko przeważa wątek Lorda Scourge’a. Wprowadza on czytelnika w realia, prawa panujące w Imperium, drogę kariery u Sithów itp. Z początku nieco nużący z czasem nabiera rozpędu.

Odnośnie warstwy technicznej, językowej nie mam większych zastrzeżeń. Książka jest napisana językiem prostym, klarownym. Autor precyzyjnie przekazuje treść czytelnikowi. Wspomniałem, że czytałem książkę w oryginale. Pragnę uspokoić, jest w sprzedaży polska edycja Revana wydana przez Amber.

Jestem zdecydowanie zadowolony z zakupu. Książka Revan nie uniknęła pewnych wad, a i lektura mogłaby być dłuższa. Mając jednak w pamięci niełatwe zadanie stojące przed autorem, należą się Panu Karpyshynowi wyrazy uznania. Nie tylko musiał walczyć z uporządkowaniem relacji między wydarzeniami, postaciami z obu części, ale musiał też wprowadzić czytelnika w realia The Old Republic. Udało mu się przy tym zachować klimat growej serii, co uznaję za największy sukces.

Star Wars: The Old Republic
The Old Republic
funkcjonuje już od 1,5 roku, pozwala to spojrzeć na produkcję chłodniejszym okiem. Zdecydowana większość osób wolałaby trzeciego KotORa zamiast MMORPGa, ale odetnijmy się na razie od tego. Gra z pewnością nie odniosła zamierzonego sukcesu, ale po przejściu na model free-to-play nabrała drugiego oddechu. Jako MMORPG nie prezentuje się źle. Historie poszczególnych klas są interesujące i przyzwoicie wykonanie, choć „rozrzedzone”. Trzymanie się głównej linii fabularnej często nie wystarcza, aby sprostać przeciwnikom, co zmusza gracza do robienia szablonowych questów (pójdź-zabij-wróć) niejako wybijających z toku głównej historii. Gracze przyzwyczajeni do MMORPG nie będą mieli z tym większych problemów, ale osoby preferujące singlową przygodę będą nieco niezadowolone.

Zdecydowanie na plus zaliczam operacje, flashpointy (dłuższe, drużynowe questy). Zwykle są ciekawie zaprojektowane, z dobrą historią, a mały patent polegający na pokazywaniu całej drużyny podczas dialogów i losowaniu, której osoby odpowiedź będzie wybrana tworzy świetny klimat towarzyszący owym wyprawom. Nie udzielałem się za często w rozgrywkach PvP, ale z tych przeprowadzonych wyniosłem głównie pozytywne wrażenia. Na minus trzeba zaliczyć silnik gry, który ewidentnie nie radzi sobie z wyświetlaniem większej ilości postaci, a przecież chciałoby się wziąć udział w wielkich, epickich bitwach. Krótko mówiąc, produkcja broni się, ale mogło być znacznie lepiej.

Do premiery gry podchodziłem jednak przede wszystkim z perspektywy miłośnika KotORa. Jak TOR sprawdza się pod tym kątem? Moim zdaniem przeciętnie, o ile nie słabo. Aluzje, nawiązanie KotORowe pojawiają się w ograniczonej ilości, czasami są wciśnięte na siłę.  Niektóre prezentują się świetne, jak np. planeta Taris, a zwłaszcza jeden quest, któremu poświęciłem ten wpis. W wielu wypadkach czułem jednak, że te smaczki wrzucono tylko dla zamaskowania faktu, że w TORze nie ma za dużo KotORowego ducha. Najistotniejsza pozostaje pewna kwestia…


[UWAGA! SPOILERY Z GRY ORAZ ZAKOŃCZENIA KSIĄŻKI]


Już nawet akceptując los Revana jako „bateryjki” Imperatora, to strasznie nie spodobało mi się rozwinięcie jego wątku w TORze. Uwolnienie przez Republikę, a następnie zniweczenie jego planów przez średniopoziomowych Sithów, aby zniknąć/umrzeć na końcu potyczki z nimi? Zmarnotrawiony potencjał to mało powiedziane. W TORowym wariancie widziałbym Revana, który ginie w samobójczym ataku, aby Jedi Knight mógł pokonać Imperatora. Byłby to koniec znacznie bardziej odpowiadający postaci, która nieraz poświęcała wszystko dla dobra galaktyki. Zabawnym oraz ciekawym pomysłem byłoby skonfrontowanie Satele Shan i Revana. Spotkanie wnuczki z pra, pra, pradziadkiem dawałoby przecież ładne pole do popisu dla scenarzystów. Jak wygląda na dzisiaj obecność Revana w TORze? Kilka questów na krzyż. Jeśli TOR miał być KotORem (3, 4, 5, 6 itd., jak nam mówiono), to powinien uhonorować Revana w lepszy sposób. Jeszcze jeden poważny zarzut. Kto do chol#ry wpadł na pomysł, żeby ujawnić twarz Revana?! Może przesadzam, ale zachowanie tej tajemnicy byłoby w moim odczuciu znacznie lepszym wyborem.


[KONIEC SPOILERÓW]


Jeśli dopiero zamierzacie zagrać w The Old Republic, to zdecydowanie polecam Wam wcześniej przeczytać książkę Revan, która dość zgrabnie wprowadza czytelnika, gracza do pewnych wydarzeń w grze. Podobnie sugeruję, jeśli chcielibyście po prostu poznać dalsze losy Revana i spółki. Naprawdę warto. Co do TORa, stał się on grą F2P, a więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby samemu wyrobić opinię o tej produkcji.

Odwiedź i polub mój profil. Znajdziesz na nim wiele ciekawych materiałów, nie tylko z gameplaya.

Tydzień KotORowy #1 Dyskusja o Rycerzach Starej Republiki (poniedziałek)
Tydzień KotORowy #2 Trzeci KotOR na miarę naszych czasów (wtorek)
Tydzień KotORowy #3 Mody godne uwagi (środa)
Tydzień KotORowy #4 „Merchandise” – komiksy, gadżety, figurki (czwartek)
Tydzień KotORowy #5 Potęga, władza, kobiety i ciastka. Uroki ciemnej strony mocy (piątek)
Tydzień KotORowy #6 Książka Revan oraz przemyślenia o Star Wars: The Old Republic
(sobota)
Tydzień KotORowy #7 Przyszłość marki (niedziela)

MaKaB
20 lipca 2013 - 23:09

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
26.07.2013 18:50
James_007
James_007
159
Septimus

Dla mnie książka Revan była świetna. Żałowałem, że nie był poruszony w żaden sposób watek Jolee Bindo i Hk-47, no ale trudno...

w kazdym razie swietnie była pokazana potęga Revana

spoiler start

kiedy odzyskał maske i to jaką maskotką okazała się być Darth Nyriss w obliczu potęgi Revana
i mimo tej potęgi Revan był niczym w obliczu Imperatora

spoiler stop


dla watku Revana grałem w SWTORa i niestety też sie zawiodłem... myslałem, że wątek Revanistow bedzie czyms wiecej niz sektą na Dromund Kaas, bardziej myślałem o ruchu, który ogarnia cały wszechświat, no ale co tam...

26.07.2013 19:30
odpowiedz
zanonimizowany166638
152
Legend

Nie używam znaczników ze spoilerami, bo musiałbym wrzucić w to praktycznie cały tekst. Kto nie chce znać fabuły, niech nie czyta.

Książka jest raczej średnia i pozostawia ogromny niedosyt. Największą wadą jest to, że stanowi jedynie podstawkę pod SW:TOR, więc nie mogła wprowadzić żadnej rewolucji do universum. Zamiast tego postanowiono napisać historię, która za główny cel wzięła sobie utrzymać status quo wręcz do granic absurdu. Dlatego właśnie Revan przez pół książki siedzi w brudnych szmatach, zamknięty w jakiejś zapyziałej klitce, żeby pod koniec wrócić do tego samego miejsca. Wątek Meetry też raczej nikogo nie zadowoli, skoro ta postać pojawia się tylko dlatego, że ktoś musiał uwolnić tego biednego Revana. Chwilę po tym, kiedy cel jej życia zostaje osiągnięty, umiera w bezsensowny sposób.

Niewątpliwą zaletą jest kreacja Lorda Scourge'a i Imperatora Tenebrae. Pierwszy z nich to prawdziwy Sith z (czystej) krwi i kości. Jeden z nielicznych przedstawicieli Ciemnej Strony Mocy, którzy w EU nie zostali przedstawieni jako sadystyczni idioci z mózgiem wychowywanego bezstresowo pięciolatka. Z kolei Imperator to praktycznie awatar Ciemnej Strony. Istota tak skrajnie zła, że samą swoją obecnością potrafi unicestwiać żywe istoty, niszczyć droidy, zakłócać prawa fizyki, a nawet sprawiać, że kolory otaczającego go świata bledną.

Dobrze, że za książkę wziął się Karpyshyn, który jest przynajmniej sprawnym rzemieślnikiem. Umiał sprawić, że czyta się to z zainteresowaniem, ale widać wyraźnie, że odgórne decyzje bardzo go ograniczały. Bądź co bądź, to i tak najlepsza powieść sygnowana tytułem The Old Republic. Następną w kolejności jest Annihilation, również autorstwa Karpyshyna.